|
|
elig Jeśli "całkiem na pewno" - to napisać o tym. Jesli "być może" - to poczekać aż wyjdą na jaw dalsze fakty. |
|
|
Teresa Bochwic Ciekawy wpis Julian Arden na salonie24:
"Skoro według Fundacji ksiądz Popiełuszko nie był laureatem nagrody i z odpowiedzi Fundacji, którą otrzymał autor również nie wynika, że nagroda została mu przyznana i wręczona komukolwiek, sprawa chyba jest stosunkowo jasna. Autor napisał artykuł postulujący "wyjaśnienie sprawy", natomiast swój wkład ograniczył do emaila z lat 90., podczas gdy wystarczy skontaktować się z fundacją i zadać wprost pytanie: czy ksiądz Jerzy Popiełuszko został (pośmiertnie) nagrodzony w 1986 roku. Odpowiedzi mogą być trzy: został, nie został, jako nieżyjący został nagrodzony honorowo dyplomem dla rodziny albo czymś podobnym. Gdy odpowiedź będzie twierdząca, można zacząć śledztwo na poważnie. Jeśli nie, to nie można. Bo na razie jest poruszanie się wśród pogłosek i plotek. A potem sąsiedzi szukają dolarów u rodziców laureata."
JULIAN ARDEN
Dla uścislenia: Od 1 stycznia 1991 a moze i parę dni wczesniej JK byl szefem Kancelarii LW, niezależnie od tego, co pisze na ten temat Wikipedia (pisze, że w latach 1990-91). Do kwietnia 1991 p.o. red. nacz. sprawowal Józef Orzel. Od kwietnia 91 Andrzej Gelberg.
Sprawa więc musiala zajść kiedy indziej lub w innych okolicznościach. Sprawe rzeczywiście moglaby wyjaśnić rozmowa z Fundacją, kto właściwie dostał nagrode pieniężną. Być może tak rodziła się plotka.
Może aureola tym razem zostaje na miejscu. |
|
|
Teresa Bochwic II. Sprawa Kieżuna. Nie zapominajmy, że ujawniło ją DR, w tekście napisanym przez zawodowych historyków, z poparciem redakcji, i oni wykorzystali tę wiedzę jednocześnie z rocznicą Powstania, a nie ci, co szeptali o tym od paru lat; to oni wykorzystali tę wiedzę w tym celu albo i w innym celu. Co można było zrobić z tym 3 lata temu, jeżeli nie jest się zawodowym historykiem i nie miało się w planie zajmowania się naukowo tą sprawą? Pod moimi tekstami pobrzmiewają pretensje, gdy napisałam, że o tym słyszałam. Kto wiedział, że prof. WK dwa-trzy lata potem będzie nadal żył i zostanie autorytetem powstańczym, zresztą rzeczywiście walczył bohatersko w Powstaniu? Ile miesięcy czekają dziś badacze na dokumenty z IPN? Darski pisał, że na te dokumenty czekał ponad rok, moim zdaniem mniej, bo tylko prawie rok, ale to nie zmienia faktu, że bardzo, bardzo dlugo. Rozpowszechnia się na blogach fałszywą wiedzę, że "każdy może pójść i obejrzeć dokumenty IPN". To niech każdy idzie i spróbuje je obejrzeć. Napisac na blogach, że podobno itd...? No to ja mam jeszcze ze 7 takich osób, co to podobno albo prawie na pewno, a nawet i całkiem na pewno. Dziś nic nie znaczą, ale moze za 4 lata będą znaczyć. Na pewno bez analizy dokumentów nie napiszę, a analiz dokumentów nie mam w planach, nie jestem też fachowcem od tego.
A propos IPN. W ostatnim czasie przy udostępnianiu dokumentów IPN usuwa z notatek oficerów o doniesieniu od TW kryptonimy TW i lokali kontaktowych. Tak zrobili na moich dokumentach, na paruset stronach. Mało kto wie, że dawniej je podawano, kopiując oryginał notatki. Teraz, gdy nie ma kryptonimu, nikt nie będzie wiercił IPN-owi dziury w brzuchu o rozszyfrowanie kryptonimu. I tak ich nie podawali, ale przynajmniej można ich było o to nękać. Proste? Proste.
To wymaga prawdziwego śledztwa, a nie pisania o tym, co podobno wszyscy wiedzą. Policyjnego, nie dziennikarskiego. Może Darski się tym zajmie, on ma na to zdrowie.
Ciekawa jestem, co by mi Pani doradziła. |
|
|
Teresa Bochwic I. Bardzo ciekawe. Drobne sprostowanie - JKaczyński od 1 stycznia 1991 był szefem Kancelarii Wałęsy, ale pewnie AG chodzi o koniec 1990, choć w notce na salonie24 pisze o wiośnie 1991, gdy JK dość dawno już nie był naczelnym. Cóż, po 20 latach pamięć jest zawodna.
Rozważam, czy mogłam w tej sprawie coś zrobić. Przypominam sobie, że z raz czy dwa słyszałam o sprawie tej nagrody jakieś 20 lat temu. Rodzina św. ks. Popiełuszki podobno odmawiała wtedy rozmów, sama zaś ciężko wtedy chorowalam, nie było mowy o wyjazdach. Jakie były możliwości sprawdzenia, czy to jedna ze stu tysięcy plotek, jakich niemało było w środowisku postopozycyjnym, często pewnie rozsiewanych przez WSI lub im podobnych, i dotarcia do prawdy 20 lat temu? Żadne. Gdybym np. poszła o to pytać Michnika czy Bujaka, poszczuliby mnie psami. A ja nie mialabym nawet gdzie o tym poszczuciu napisać, bo Wołek by nie chciał, a Wierzbicki się nie odzywał, obrażony śmiertelnie, bo służby zadbały, żeby nas skłócić. Zreszta chyba i "Gazety Polskiej" wtedy nie było, powstała w 1993 roku. A może i ktoś o tym tam napisał, ale przecież nikt "przyzwoity" nie brał "tego" do ręki, nikt tego nie pamięta. Blogów nie było. |
|
|
Ewaryst Fedorowicz A dla mnie wnioski są z tej całej afery (bo to afera jest) dwa:
1. Pani się życie najwyraźniej sprzykrzyło.
2. Gelberg jest zatem świnia, ale jeśli tak się przypadkiem okaże, że porządny z niego człowiek, to kto jest swinią? No kto? |
|
|
elig Wydaje mi się, że Coryllus myśli to samo, co Toyah, tylko wyraża to w mniej bezpośredni sposób. Dlatego wolałam zacytować Toyaha. |
|
|
elig Wydaje mi się, że Coryllus myśli to samo, co Toyah, tylko wyraża to w mniej bezpośredni sposób. Dlatego wolałam zacytować Toyaha. |
|
|
Tajemniczy coryllus
Nie tylko Gelberg uderza w Kaczyńskiego, zapomniała Pani dodać, że coryllus też, tylko bardziej perfidnie: ”Najlepsze jest na końcu, bo Gelberg poszedł z tym tekstem do Jarosława Kaczyńskiego, który szefował Tygodnikowi Solidarność, a ten materiału nie puścił, bo ludzie zwątpiliby w Solidarność i jej gwiazdy. Rozumiecie? Naczelny nie puszcza tekstu dla dobra ogółu, żeby ludzie nie stracili wiary. Popatrzcie teraz jak się zmieniły standardy dziennikarstwa od tamtego czasu. Dla Kieżuna nikt nie miał takich względów.”.
Wiadomym jest przecież, że Kaczyńscy chronili również Kieżuna. Z tych samych względów, co wyżej. Napaść coryllusa na Kaczyńskiego pięknie Pani przemilczała i dopisała (słuszny) cytat z toyaha: „"Otóż moim zdaniem poszło właśnie o Kaczyńskiego. Z jakiegoś powodu, czy to z powodu jakichś swoich osobistych kalkulacji, czy też na zwykłe polityczne zlecenie, Andrzej Gelberg postanowił skompromitować Jarosława Kaczyńskiego, a więc człowieka, który w sposób oczywisty wybiera się po podwójną wręcz polityczną władzę w Polsce. (...)” |
|
|
NASZ_HENRY Ja również ;-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo dziękuję za ten tekst i przede wszystkim wnioski. |