|
|
Dark Regis To nie jest kwestia pragmatyzmu chińskiego. To próba prewencji: youtube.com |
|
|
Jan1797 Dobrze się czyta Pani teksty, dziękuje Elig, a podziękowanie należało się już dość dawno.
Jedna uwaga do sztambucha "naszej totalnej". Konflikt na linii Waszyngton-Pekin, uważam
za mrzonkę. Chińczycy są pragmatyczni i doskonale zdają sobie sprawę wielkości rynku
amerykańskiego. Świadectwem wynik szczytu 2014 w Australii, przykład najświeższy
proszę bardzo; rp.pl |
|
|
paparazzi Les Trois Mousquetaires, you make my day. lol Te trzy prze ideologizowane pierwsze wpisy ma się rozumieć.:-) |
|
|
Nie każda komunikacja nawet szerokotorowa jest wojną i to na tyle co do wstępu bzdzin colyrusa.
Wojna może wybuchnąć nawet wtedy gdy obie strony nie tylko ,że jej nie planowały ale nawet nie śniły-takim przykładem jest "wojna futbolowa "którą stoczyły w XX wieku dwa państwa
Ameryki Łacińskiej w XX wieku -w internecie każdy się dowie kto z kim i dlaczego !
Co do reszty cuda wianków corylusa bo to i hitler i gloryfikacja stalina a poniżenie Marszałka to nic nowego u tego co z przeszłością się nie może rozstać...!
Zajmowanie się corylusem to strata czasu co się nie wrati gdyby nie bezczelność wyzierająca z tej notki bo głupota jest zbyt oczywista aby o niej się rozwodzić. |
|
|
Dark Regis @maxilampus, nie jest to do końca słuszna teza, gdyż w samej matematyce istnieje tak dużo przykładów pojęć, które nawet rasowym matematykom przez całe lata wydają się masłem maślanym lub taką właśnie nowomową, a jednak po bliższym przyjrzeniu się zagadnieniu i dogłębnym zrozumieniu go, zaczyna malować się zupełnie inny obraz i widoczny staje się błąd uproszczonego myślenia. Raczej błąd zaniechania myślenia, poznawania, powodowany potrzebą pozowania, odnoszenia się w każdej "znanej sobie" kwestii wobec laików, choć czasem po prostu błąd przyjętego z góry założenia o nieprzydatności czegoś, potęgowany wrażeniem trywialności z jednej, albo przekombinowania z drugiej strony. Jak wspomniałem, niektórzy potrafią się w końcu z tego wygrzebać, zaś inni nie. To jest kwestia klasy. Przykładowo niezwykle błyskotliwy w zakresie swojej teorii złożoności algorytmicznej Gregory Chaitin stwierdził był, iż większość struktur w matematyce (a może nawet wszystkie) jest zupełnie przypadkowych i wymyślonych ad hoc, ponieważ trzeba było na danym etapie coś nazwać albo badać. Niestety popełnia on opisany wyżej błąd. Nawet jeśli jakaś struktura wydaje się przypadkowa (w sensie przypadkowości wypozycjonowania jej w ramach szerokiego spektrum teorii), to z czasem przypadkowość ta jest zupełnie niwelowana poprzez mechanizm analogii i uogólniania. Kiedyś pisałem już, że zamierzam popełnić dziełko pod tym znamiennym tytułem "Analogia i uogólnienie", opisujące ich kluczową rolę w matematyce i kształtowaniu się nazewnictwa oraz specyficznej hierarchii wartości pojęć. To dotyczy zarówno struktur, jak i języka opisu, używanej notacji. No bo czymże innym jest analogia, jeśli nie poziomym związkiem podobieństwa pomiędzy pojęciami, zaś uogólnienie uzupełnia tę hierarchię o wymiar pionowy. Może istnieć analogia pomiędzy metodami związanymi z rozwiązywaniem zagadnień eliptycznych (równania różniczkowe cząstkowe), a krzywymi i funkcjami algebraicznymi na nich (geometria algebraiczna). Dopiero przeformułowanie teorii RRC na język algebry, w ślad za czym idzie też oczyszczenie teorii z balastu pojęć stricte analitycznych (takie spojrzenie z góry) daje szansę na stworzenie wspólnego uogólnienia. Jeszcze trudniej jest zrozumieć homologie, które zakładają, że każda na swój sposób uporządkowana struktura jest swego rodzaju buildingiem (budynek), złożonym z mniejszych jednostek i ich wzajemnego uszeregowania. Oczywiście pewne zagadnienie może mieć wiele różnych uogólnień, pewne analogie mogą nie dać się w prosty sposób uogólnić, wreszcie pewne użyte już analogie i uogólnienia mogą nie oddawać treści tego, co rzeczywiście należałoby tam uwypuklić i rozwinąć. Wtedy powstaje właśnie to wrażenie Chaitina o przypadkowości, lecz jest to przypadkowość w zakresie nomenklatury, języka opisu, a nie struktur. Długo by o tym pisać, więc zakończę wątek linkiem: en.wikipedia.org. Tak wygląda uogólnianie i analogie w jednym pakiecie. A wie Pan czego? ;)) |
|
|
megalampus Samo pojecie "coercive diplomacy:" jest oksymoronem..Zauwaz ,ze wymyslone nowy jezyk..aby nadac tradycyjnemu rozumienia Naturalnego Porzadku nowe rozumienie Nowego Porzadku..
To czysty Heglizm dialektyczny...nowomowa..ktora sluzy do wyjasniania nieakceptowalnych zjawisk slolecznych,poltycznych,ekonomicznych..To Maksizm w najczystszej i najwyzszej formie..Kiedys krytykowali ( slusznie)Komunizm za to..a sami teraz po to narzedzie siegaja.. |
|
|
Dark Regis Nie od dziś wiadomo, że wojna jest nie tylko zwykłym przedłużeniem polityki, ale też, że wojna służy do odblokowywania opcji, które zwyczajnie blokują się w trakcie wieloletniego prowadzenia polityki kadzenia, ogłupiania, przekupstwa, tajniactwa, nacisków, albo szantaży. Dotyczy to także wsadzających pazury w oczy mniejszości, elyt, lewaków i różnych zboków. Zarówno polityki kija, jak i polityki marchewki, w zależności od mądrości etapu. Mam rzecz jasna na myśli wojnę w szerszym sensie, czyli z uwzględnianiem wojny psychologicznej, informacyjnej i hybrydowej. To jest właśnie to, co mamy obecnie na talerzu. A więc zamiast kombinować z wyjętym z kontekstu jednym elementem uprawiania polityki w postaci propagandy, lepiej posłużyć się ugruntowanym w geopolityce terminem "projekcji siły". Zarówno w formie "soft power" jak i "hard power":
1) Power projection: en.wikipedia.org
2) Soft power: en.wikipedia.org
3) Hard power: en.wikipedia.org
Zaś Coryllusowi chodziło zapewne o pojęcie coercive diplomacy: en.wikipedia.org
PS: Tu znajduje się wyjaśnienie obecnej strzałki w propagandzie PIS-u w połączeniu z widocznym kadzeniem lub straszeniem nas przez różnych ambasadorów (np. narodowcy = nazizm; patriotyzm = antysemityzm itp.). Doskonale opisuje to kontekst nacisków na wydawanie akt IPN, zmiany w ustawach, wykopki w Jedwabnych itp. sprawach, gdzie wyraźnie widać następujące po sobie pauzy (po wstrętnych narodowcach w proteście "447" jest kadzenie "najdzielniejszym z narodów"), zwiastujące wykorzystanie za moment kolejnego pola nacisku w nowej "zaskakującej" sprawie. Ot tresura, to dobre słowo w tym miejscu, a PIS uczy się szybko nowych sztuczek.
"The Use of Pauses in Coercion: An Examination in Theory" - a monograph by Maj Lisa A. Nemeth; U.S. Air Force School of Advanced Military Studies United States Army Command and General Staff College Fort Leavenworth, Kansas
apps.dtic.mil |
|
|
megalampus Dokladnie....."odmiany złupienie kraju nadwiślańskiego wymaga bardzo skrupulatnych przygotowań."...i nie tylko Polski..Czytaj wyzej..
Ten Ich porzadek ktory zaprowadzili po wywolanej celowo kolejnej wojnie ( Yalta.Potsdam ,Bretton Woods) nie utrzymal sie zbyt dlugo :-))
Zauwaz jak zawezaja sie interwaly czasowe kolejnych "Political consensus " miedzy zainteresowanymi stronami..
Sa adekwatne to szybkosci przeplywu informacji ktora dociera do mases..Kiedys szybkosc przeplywu informacji miala wartosc wielopokoleniowa..Dzisaj ten proces zabiera dekade w tej samej Generacji..Nie przewidzieli tego impactu Internetu.(.czyli nie sa tacy perfekcyjni w swoich planach..a to daje pewne nadzieje na "postive outcome"..)
Stad proby zatrzymania wymiany Informacji poprzez cenzure Internetu..I jest to tylko jeden z wielu srodkow. ktory uzywaja w narzuceniu wlasnej naracji ( porzadku).
Klasyczny proces Polityczny przestal wystarczac i praktycznie istnuiec poniewaz Polityczna naracja nie nadaza za informacja ,i na dodatek nie mozna kontrolowac tej informacji..
Problem klasy politycznej w Polsce i CEE polega na rozumieniu krajobrazu politycznego Swiata , Europy "zachodniej"oraz tego dynamik w sposob Horyzontalny..kiedy w istocie sa one Vertykalne..co czyni kazdy wysilek do stworzenia wlasnej naracji incompatible z Ich naracja .... |
|
|
Jabe Coryllus się myli, nawołując do pokonania wrogów. PiS postawił się w sytuacji, w której wróg jest koniecznością. Istnieje, bo istnieją „totalniacy”. Jak by wyglądał ten kraj, gdyby nagle znikli? Jak by wyglądał przekaz propagandowy? Wróg konsoliduje obie strony. Dzięki temu mogą też odwracać uwagę swoich zwolenników od samych siebie.
Podbudowa propagandowa jest potrzebna w społeczeństwach demokratycznych. Hitler mógł bez niej zaatakować Stalina, bo Niemcy szli za nim karnie, o nic nie pytając. Dla odmiany złupienie kraju nadwiślańskiego wymaga bardzo skrupulatnych przygotowań. Cały świat musi wierzyć, że dzieje się sprawiedliwość dziejowa. Pasywność po stronie zaatakowanych zapewnia właśnie ta nasza lokalna wojna, w której zwycięstwo PiS-u (ale i PO) mogłoby doprowadzić do otrzeźwienia.
Ostatni akapit chyba bez cudzysłowu, Autorko. |
|
|
megalampus Kluczem do odpowiedzi jest stopien akceptacji rzeczywistosci Historycznej przez zainteresowana osobe..
Cywilizacja " zachodnia" wygrywala przez tysiaclecia z CEE poprzez narzucanie tej czesci Europy wlasnej naracji Historycznej..Ktora sie miala tak do rzeczywistosci Historycznej jak ja do bycia pedalem..
Wspolczesny przekaz informacyjny i dostep do niego przez masy nie pozwala na stosowanie tego tysiacletniego tricku..Wielowieka skutecznosc tego narzedzia prania mozgow i skutkujacego w przekonaniu zniewalanych,wyzyskiwanych do jego stosowania poprzez rzekoma Wyzszosc Kulturowa, leci na leb na szyje i praktycznie upadla..
Istnieje wierc potrzeba stworzenia nowego,skutecznego narzedzia dominacji..Bo wlasnie o Dominacje tu chodzi.."Globalisci" :-)) postanowili na "multukulturalizm" i nihilizm kulturowo-etniczny..Jak zwykle, ta konfrontacja zakonczy sie Wojna z ktorej wyloni sie "nowy porzadek"..
Mozna by wiele na ten temat..
|
|
|
tricolour Szkoda, że nie zrobiono zdjęcia autorowi cytowanych słów, gdy je pisał. Na drugim planie byłoby nam dane zobaczyć czerwoną tablicę z białym napisem "Zakład Psychiatryczny Nr. 1" |