Otrzymane komantarze

Do wpisu: Gdzie diabeł nie może - tam babę pośle
Data Autor
Ludomir
Oto kolejna mowa miłości, jak zwykle dość prymitywna,jako komentarz do pokazanego w TVPiS zmanipulowanego fragmentu nagrania z konwencji KOPO ( TVNiezależna transmitowała w całości na żywo konwencję PiS).  W  tekście Elig  pt. „ Kuchciński i Trzaskowski - czego nie robić w razie kryzysu”  Autorka zapewne przez nieuwagę przeoczyła ten drobny incydent, o którym trochę wspominały nawet  media prorządowe, a mianowicie nazwaną przez  obowiązujący przekaz „awanturą w rodzinie sędziów”, której bohaterem głównym został niejaki Piebiak, z zawodu sędzia, a z powołania wiceminister sprawiedliwości. Onże Piebiak kierujący w Ministerstwie Sprawiedliwości pewną  dość szeroko zakrojoną i długo trwającą akcją stał się przykładem „modelowego postępowania” swojego szefa, który wziął i wylał go na zbity pysk ze swojego ministerstwa po ujawnieniu całej przestępczej grupy i jej przestępczego procederu przez media niezależne. Modelowy minister bowiem zarzeka się, że nie miał zielonego pojęcia co się dzieje pod jego nosem od wielu miesięcy, a zresztą to nie jego afera, tylko tych nieetycznych sędziów. W krótkim więc czasie poleciała następna głowa po Kuchcińskim (który na to zasłużył sobie już od dawna),ale przecież „Polacy, nic się nie stało!” obowiązuje nadal w przekazach dnia i w komentarzach i wpisach na NB. Toteż nie mam pewności (i słusznie, jak się okazało), nauczony doświadczeniem ostatnich dni, czy ten mój komentarz ukaże się na NB… 
angela
Szczególnie te zacisniete szczęki pani Kidawy mają ocieplic wizerunek Partii Oszustów.   
Do wpisu: Pech Donalda Trumpa
Data Autor
xena2012
Może nie pecha a szczęście? W końcu dobrotliwy dla niego huragan pozwolił zaoszczedzić ciężkie miiardy dolarów.
Nie no, co za bajanie... Trump jest prezydentem USA i sprawy jego kraju powinny być dla niego najważniejsze. Każdy normalny polityk odpuściłby wylot na drugi koniec świata (sorry, ale tak w Stanach jesteśmy postrzegani), gdy u brzegów widać huragan o potężnej sile. Do tego u brzegów jednego z najważniejszych swing state. Można naśladowczo śmiać się z wyjazdu na golfa, ale przeciętny Amerykanin widzi, że prezydent został z nimi i nigdzie się nie chowa. Dodatkowo taki wyjazd dodaje im otuchy, bo oznacza, że nie będzie tak źle. A zgodnie z zasadą "jak chce się uderzyć psa, to kij się znajdzie" jestem pewien, że gdyby Trump jednak przyleciał do nas, to "Washington Post" z pewnością by mu przywalił odpowiednim krytycznym artykułem. BTW Mogą się zwolennicy demokratów nabijać z propozycji Trumpa potraktowania huraganów atomówkami, ale zwykli obywatele mogliby go poprzeć nawet w tak skrajnym rozwiązaniu.
Jan1797
Witam Panią, Sądzę uległa pani rozdarciu po jakże opiniotwórczej, tu proszę mi wierzyć ani krzty drwiny nie ma u mnie, no może troszeczkę:)) <6 dni temu-Sądzę, że bardzo dobrze się stało, że nie przyjechał-powiedziała w programie Babilon w TVN24 BiS pisarka i felietonistka Krystyna Kofta, ...> tvn24.pl Z jakże inną relacją, nielinkowaną oczywiście w relacjach dzikiego wschodu;) <Trump był gospodarzem spotkania na wysokim szczeblu z liderami większości krajów – Japonii i Korei Południowej, Polski i krajów bałtyckich – będących na pierwszej linii walk z Chinami i Rosją, łagodząc obawy, że zostaną porzuceni w czasie kryzysu. Pod tym względem, zgodnie z intuicją, przejście od George’a W. Busha poprzez Baracka Obamę do Trumpa pokazuje więcej ciągłości niż zmiany – wskazuje analityk.>     pch24.pl Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, przy kolejnej kawie, Jan.  
kaliszanin
myślę, że dla każdego donalda (naszego nawiasem mówiąc też) największym odwiecznym pechem są chip i dale. w naszym lokalnym przypadku rozszyfrowanie wiewiórek nie stanowiło nigdy problemu. dla PDT stawiałbym na nieudolne póki co przerabianie na demokratę Kim Dzong Una słusznie wg mnie ale nie wiem co Pan na to - to byłby chip, a do roli dale aspiruje zapewne niepokorny Ali Chamenei - przy czym to zabawne już nie jest bo gdyby doszło do konfrontacji to - no właśnie komu by na niej najbardziej zależało?
mmisiek
Czyli podsumowując - bezkrytyczne słuchanie się we wszystkim wiadomego "lobby" nie wychodzi na zdrowie. U nas też bardzo by się przydała jakaś choćby minimalna refleksja na ten temat.  
Jabe
No dobrze, ale gdzie ten pech?
Do wpisu: Wściekłość Żydów i Rosjan
Data Autor
kaliszanin
Szanowny Panie, przeczytałem wszystko raz jeszcze, dodatkowo przebrnąłem przez artykuł udostępniony przez administratora pod tekstem Wybuch II w.ś., płk. Beck, oceny i dywagacje… Cz.3 tutejszego blogera - Pana Matysiaka i z ciężkim sercem przyznaje Panu rację. nie dlatego z ciężkim sercem, że ja aż tak bardzo się myliłem (bo pewnie nie wszędzie i nie w tak dużym stopniu moje poglądy odbiegają od Pańskich i Pana Radziejewskiego) ale, że myliłem się myśląc o mojej ojczyźnie sercem nadmiernie eksploatowanym romantyczną krwią. mimo średniego wieku i przechodzeniu drogi od typowego bezmyślnego leminga wciąż widzę przed sobą długą drogę i najbardziej uwiera mnie w tej całej naszej potwornie zagmatwanej historii i teraźniejszości brak prawdy. myślę jednak, że może kiedyś ją odkryję - w końcu każdy dzień, miesiąc, rok przynosi coś nowego. Dziękuje Panu bardzo i Administratorowi też ale mając możliwości oddziaływania choćby tylko na jednostki powinien Pan z niej o niebo mocniej i bardziej twardo korzystać Panie Fishburne bo streszczając to wszystko w jednym zdaniu może i IV WŚ będzie na toczona kamieniami ale IV RP będzie z pewnością wielkości powiatu - no może jak się ołówek wymcknie dyktatorowi to jakiegoś średniego województwa z dostępem dokładnie do niczego. PS - kierowcy myślą pewnie, że lepiej mniej zarabiać ale wciąż zarabiać za kółkiem swojej ciężarówki... Pozdrawiam bardzo serdecznie
mjk1
Cieszę się, że jest Pan piewcą demokracji i pojednania. Szkoda tylko, że pod wpływem propagandy, rodzimej propagandy, źle Pan ocenia owo tłamszenie. Proszę pomyśleć, czy na pewno zostaliśmy stłamszeni, pozwoliliśmy się stłamsić, czy czasem nie oddawaliśmy na kolanach wszystkiego za bezcen, każdemu kto tylko chciał? Nie tylko zachodniemu sąsiadowi. Zostawmy jednak przeszłość i popatrzmy, jak można te błędy naprawić. Dość regularnie, co pewien czas, wiodące kraje Unii Europejskiej proponują tzw. unię jednej prędkości. Co to oznacza? Nic więcej, tylko takie same prawa, ale też takie same obowiązki. Kto jest przeciwny? Za każdym razem my. Proszę mi więc wytłumaczyć, co złego jest w tym, żeby np. za tę samą pracę wszyscy otrzymywali taką sama płacę? Dlaczego tego nie chcemy? Ostatnio, jak Bruksela zaproponowała jednakową płacę, nie dla wszystkich a tylko dla pracowników delegowanych, to nikt inny, tylko kierowcy z naszego kraju pojechali z protestem, że nie chcą więcej zarabiać. Wydaje mi się, że większego idiotyzmu w dziejach Swiata Pan nie znajdzie. Pozdrawiam.  
kaliszanin
dziękuję za streszczenie historii Pańskiego taty. przerażające są losy ludzi wplątanych w wojenną zawieruchę, a to, że życie się odrodziło choć gniecione było niewyobrażalnym i niewidzianym nigdy wcześniej ciężarem okrucieństwa i cierpienia to jednak jest... pomyślmy jeszcze, że większość ludzi przechowuje gdzieś takę historię rodzinną. Szanowny Panie, rozumiem oczywiście co chce mi Pan przekazać, szanując jednakowoż gościnę nb i Pani blogerki muszę jednak krótko zapytać. czyli jak pod osłoną nocy brutalnie z dwóch stron wraz z kumplami spod ciemnej czerwonej gwiazdy napadnę na Pana rodzinę, dom i będę zadawał jej cierpień okrutnych dodatkowo nieustannie rabując, to Pan, lub wnuki Pańskie w imię dobrego sąsiedztwa nie będziecie ode mnie i moich następców oczekiwali zadośćuczynienia w obawie o możliwość ponownego wybuchu agresji po naszej stronie? oczywiście po tych wielu latach od napaści ja zmądrzałem i nie jestem już takim brutalem, wręcz przeciwnie teraz jestem piewcą demokracji i promotorem życia w zgodzie w bardzo wieloowocowym kompocie społeczno/kulturalnym. a i zapomniałbym, że na skutek tej mojej brutalności sprzed lat, jest Pan tak przeze mnie stłamszony, że teraz w zasadzie cokolwiek zechce Pan kupić to pojedzie do mojego sklepu, moim autem, po moje towary choć aby było dla mnie korzystniej wyprodukowane często przez Pana, a transakcję pomiędzy Panem a sklepem obsłuży mój bank. to wszytko w ramach dobrego sąsiedztwa. PS widziałem, że Pana działka ma jeszcze dostęp do naszego wspólnego jeziorka - Pan mi ją odsprzeda za pół ceny, reszta i tak już jest moja więc jak;) serdecznie Pana pozdrawiam
mjk1
Spróbuje się odwdzięczyć i jednocześnie przepraszam emerytkę za nadużywanie gościnności pod jej blogiem. Mój śp. ojciec  wychował się na polsko – niemieckim pograniczu, dokładnie kilometr od niemieckiej granicy. Ja mieszkam tam do dziś. Po wybuchu wojny cały Górny Sląsk wcielono do Reichu i ojciec został obywatelem „tysiącletniej” Rzeszy. Po skończeniu osiemnastu lat otrzymał powołanie do Wermachtu, choć nie posiadał obywatelstwa niemieckiego. Odmówić nie mógł, bo za odmowę grożono uwięzieniem całej rodziny w obozie koncentracyjnym. Wcześniej słuchał jednak po kryjomu „bum, bum, bum, bum” a  na antenie tej rozgłośni instruowano, co należy zrobić w takich przypadkach. Po kilkutygodniowym przeszkoleniu wysłano go na front celem zdobycia Leningradu.  Tam przy pierwszej nadarzającej się okazji odmówił wykonania  rozkazu, powołując się, zgodnie z instrukcją z Londynu, na brak obywatelstwa niemieckiego. Podobno zgłupiał nawet dowódca, jednak zgodnie z procedurami ojciec został aresztowany i postawiony przed sądem wojskowym. Po przyprowadzonej procedurze, prokurator zażądał podwójnej kary śmierci, za odmowę wykonania rozkazu i osłabienie ducha bojowego armii niemieckiej. Podobno do ogłoszenia wyroku, chodził po celi jak tygrys w klatce. Proszę sobie wyobrazić, że otrzymał tylko 25 lat obozu pracy. Groził mu Oświęcim, ale ostatecznie wylądował w jakimś obozie przy holenderskiej granicy. Odchudzono go tam do 38 kg, ale wojnę przeżył dożywając 82 lat. Piszę o tym dlatego, że po skończonej wojnie, nie tylko nie miał do Niemców urazu, ale pierwszy stawał w ich obronie, gdy byli szykanowani przez komunistyczne władze. Wychodził bowiem z założenia, że nienawiść rodzi tylko nienawiść. Do końca swoich dni był orędownikiem jak najszerszej współpracy z sąsiadami, wszystkimi sąsiadami. Twierdził, że najgorszy pokój jest lepszy od najgorszej wojny. To nam wpajał i w tym duchu nas wychował. Dlatego mnie osobiście martwi polityka prowadzona przez aktualnie rządzącą replikę sanacji. Polityka konfrontacji zamiast współpracy i szlag mnie trafia, jak słyszę to wymachiwanie szabelką a jednocześnie modlę się, żeby swą polityką nie doprowadzili do kolejnej tragedii. Pozdrawiam Pana.  
kaliszanin
za wulgarność przepraszam. za odpowiedź dziękuję i cieszę się, że udało nam się porozumieć w kwestii NASZYCH czystych intencji, bo reszta to po prostu wyrachowana, zimna polityka. napiszę Panu coś osobistego w wielkim skrócie, mianowicie przy okazji ostatnich rocznicowych uroczystości, moja kilkuletnia córka zapytała mnie czy cały dzień będą gadać i gadać o tej wojnie? odpowiedziałem jej, że TA wojna była straszliwa, jak każda, ale wyróżnia ją wyjątkowe okrucieństwo obu agresorów ukierunkowane na wyniszczenie NAS, stąd tak ważne jest abyśmy o tym pamiętali i czcili poległych. kiedyś jak dorośnie opowiem jej historię mojego dziadka, zwiniętego znienacka jeszcze we wrześniu 1939 roku z kaliskiej ulicy, rosłego wysportowanego młodzieńca. trafił do Dachau, gdzie poddawano go tak okrutnym eksperymentom (brak mi wciąż słowa, bo co znaczy termin eksperyment, doświadczenie medyczne czy tortury dla takiego skurwysyństwa), że w jego przeżyciu można doszukiwać się – no właśnie czego? przeżył tylko dzięki jakiejś niesłychanej, niewyobrażalnej a może tylko instynktownej sile wzbudzającej serce by pompowało krew na przekór wszystkiemu wokół i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz. przeżył a mimo wszystko to tam umarł po raz pierwszy – ten najważniejszy (wielu z nas umiera i choć wciąż żyjemy dalej, to to drugie życie jest już tylko pustką niemającą czasu, kolorów, dźwięków ale co najgorsze miłości). Koniec działań wojennych zastał go w Buchenwaldzie, psychiczna wojna skończyła wraz z drugą – fizyczną - śmiercią wiele, wiele lat później, ból płynący z tej historii żyje wciąż choćby i we mnie. może teraz łatwiej będzie Panu zrozumieć emocje jakie towarzyszą niektórym z nas przy okazji upraszczania tak ważnych zagadnień.   proszę nie przyrównywać naszego domu do bandyty, nie zgadzajmy się tam gdzie to konieczne i zgadzajmy się tam gdzie się da, wykpiwajmy durnoty rządzących i ich kloaczne postury - miernoty, dowalajmy jak trzeba dowalić ale szanujmy Polskę bo to, że jest, że wytrwała, że dzisiaj rozmawiamy ze sobą po polsku  kosztowało życie wielu naszych przodków. bardzo proszę.   jeden rozumny czytelnik to dla mnie niebywała radość, dziękuje raz jeszcze.. Również pozdrawiam.  
mjk1
@Kaliszanin. Muszę przyznać, że ma Pan dość oryginalne poczucie humoru. Jak dwóch bandytów ma zamiar kogoś złupić i zatłuc, uzgadniając wcześniej podział łupów, to owi bandyci są godni potępienia. Jeżeli jednak zatłuką kogoś i ograbią nie uzgadniając wcześniej podziału łupów, wtedy są usprawiedliwieni. Przypomina to pewne zdarzenie z początku dwudziestego wieku. Pod miejscowością Bezdany, niejaki Józef Ginet z kilkoma późniejszymi premierami, zamordował konwojenta pociągu i ukradł kosztowności. Ponieważ cześć łupów przeznaczył na walkę o niepodległość, został rozgrzeszony, zarówno przez ludzi jak i historię. Teraz wiem dlaczego. A tak poważnie, to Angole i Francuzi nie uzgodnili stref wpływów, bo od razu założyli, że maja nas zamiar wyrolować, co udowodnili, pod koniec wojny i po jej zakończeniu. Trochę wulgarna, choć w stu procentach prawdziwa, jest ocena naszego społeczeństwa w drugiej części pańskiego wpisu. Obawiam się jednak, że nikt tego nie przeczyta. Jeżeli jednak ktokolwiek przeczyta, to niczego nie zrozumie a jak nawet cokolwiek zrozumie, to nie wyciągnie z tego żadnych wniosków. Pozdrawiam Pana.  
kaliszanin
Szanowny Pan naprawdę nie widzi różnicy pomiędzy "dogadywaniem" się niecmów z ruskami a naszym z anglikami i francuzami. czy my w tym dogadywaniu się dzieliliśmy niemcy na pół, wyznaczaliśmy strefy wpływów? jedyna różnica to taka, że oni dogadali się na serio a my na serio daliśmy się przekonać, że się dogadaliśmy czego skutki wciąż odczuwamy. NAJWIĘKSZĄ STRATĄ WOJENNĄ POLSKI JEST TOCZĄCE NAS DO DZIŚ KOMPLETNE ZANTAGONIZOWANIE NAS (SPOŁECZEŃSTWA) ZA CO POPRZEZ KOMPLETNE OLANIE (BYĆ MOŻE NIEMOŻNOŚĆ - CHCIAŁBYM ZNAĆ W KOŃCU PRAWDĘ) ROZLICZENIA KOMUNY ODPOWIEDZIALNOŚĆ PONOSIMY RÓWNIEŻ MY SAMI (OKRĄGŁOSTOŁOWCY) CO W OBLICZU WCIĄŻ TRWAJĄCEJ I TOCZĄCEJ REWOLUCJI TECHNOLOGICZNO/SPOŁECZNO/KULTURALNEJ, CO DO KTÓREJ DWÓCH OSTATNICH CZŁONÓW MAMY (NA SZCZĘŚCIE) ZAKODOWANY W WIĘKSZOŚCI ODRUCH WYMIOTNY, STAWIA NAS W DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE NA POZYCJI STRACONEJ NAWET WOBEC NASZYCH CICHYCH I SPOKOJNYCH POŁUDNIOWYCH SĄSIADÓW O TYCH ŻARŁOCZNYCH NA LEWO I PRAWO SIEDZĄCYCH NIE WSPOMNĘ. ZAMIAST PRUĆ DO PRZODU W OPARCIU O PRAWDĘ SRAMY POD SIEBIE NEGUJĄC WSZYSTKO CO CHWALI STRONA DRUGA - SAM SIĘ NA TYM ŁAPIĘ. JESTEŚMY JAK PLEMNIKI, KTÓRE W DUŻEJ MIERZE Z POWODÓW NAZWIJMY JE ŚRODOWISKOWYCH ZDYCHAJĄ NIM ZOSTANĄ WYTRYŚNIĘTE, A TE KTÓRYM TA SZTUKA SIĘ UDA KOTŁUJĄ SIĘ, ROZPYCHAJĄ I SNUJĄ WIELKIE PLANY, UDZIELAJĄ WIELKICH RAD CHOĆ NIE SĄ SŁUCHANE I WYMYŚLAJĄ NOWE I LEPSZE TEORIE UDOWADNIAJĄC SOBIE NA WZAJEM, KTÓRY SZYBSZY, SMUKLEJSZY, KTÓRY WIĘKSZĄ MA GŁÓWKĘ NIM PO KILKUNASTU GODZINACH SPOSTRZEGĄ W NAJLEPSZYM PRZYPADKU, ŻE SCHNĄ W ZAWIĄZANYM KONDONIE NA DNIE KOSZA A W NAJGORSZYM, ŻE WYLĄDOWAŁY W CZARNEJ... I ŻE JAJA ŻADNEGO NIE BĘDZIE I NIGDY NIE BYŁO. Opanujmy się trochę. Pozdrawiam serdecznie.  
mjk1
Szanowny polski Szwajcarze, 26 stycznia 1934 roku podpisano w Berlinie polsko – niemiecką deklaracje o niestosowaniu przemocy, zwaną potocznie paktem o nieagresji, która doprowadziła do poprawy i normalizacji stosunków obydwu państw w latach 1934-39, uważanych wręcz za wzorcowe w realiach ówczesnej Europy. Wszystko było ładnie i pięknie do czasu, gdy Wielka Brytania zdała sobie sprawę, że wojna toczyć się będzie przede wszystkim przeciwko niej. Nie jednak przeciwko ludności brytyjskiej, ale przeciwko ulokowanej w City of London międzynarodowej finansjerze, o czym Hitler jasno i wyraźnie pisał w „Mein Kampf”. Zagrożeni wojną Angole postanowili wrobić w nią nasz kraj a sanacyjne głąby dały się na to nabrać. Nie dość tego, że ta sanacyjna sitwa odrzuciła dwukrotną propozycje Ribbentropa o przedłużeniu paktu o nieagresji o 25 lat, to jeszcze doprowadziła do jego zerwania. Po 6 kwietnia 1939 r. próbowano jeszcze negocjować, dopiero jednak, jak kilka dni później, do sojuszu dołączyła Francja, Adolf się wk…ł i uznał pakt o nieagresji za zerwany z nasze winy. My jednak nie przyjmujemy tego do wiadomości do dzisiejszego dnia. Uważamy bowiem, że dogadywanie się Polski z Francją i Anglią ponad głowami Niemców, jest zupełnie innym dogadywaniem się, niż dogadywanie Niemiec i Związku Radzieckiego ponad głowami Polaków.     
Swisspola
Szanowny panie tylko czekać, jak pan wysnuje wniosek, że Stalin dogadał się jeszcze przed 24 Sierpnia z polskim rządem, że ten będzie uciekał do Rumuni wiec sowieci maja obowiązek chronienia ludności aż po Bug. Do tego sowieci dogadali się z Mościckim, Śmigłym-Rydzem i premierem Składkowskim, żeby sowieci polowali jeszcze na polskich żołnierzy uciekających przed Niemcami, co miało się zakończyć i zakończyło Katyniem i wymordowaniem najlepszych polskich patriotów, którzy przeżyli kampanie wrześniową. Trudna nazwać pana agentem, bo nawet agent republiki bananowej musi mieć więcej w głowie.  
mjk1
Ależ ja się prawie w całości z Panem zgadzam, Panie Darku. Żydzi mieli być tylko zakładnikami Hitlera o czym ten napisał w swym wiekopomnym dziele: „Mój Bój” (nie przekręcać tytułu). Napisał też, wobec kogo mieli być zakładnikiem i z pańskiego wpisu wnioskuję, że doskonale Pan o tym wie. Dlaczego sytuacja zmieniła się na przełomie 1941 i 1942 roku, to już nawet Jabe powinien się domyśleć. Nie napisałem, że to my wywołaliśmy tę wojnę, bo jej nie wywołaliśmy , ale nie ulega najmniejszej wątpliwości, że daliśmy się w nią wrobić i w obronie nie swoich interesów, czyli bezsensownie ginęliśmy. Jeżeli chodzi o Zaolzie, to możemy oczywiście przerzucać się, kto pierwszy zaczął, tylko po co. Agresja zawsze jest agresją a agresor zawsze znajdzie owej agresji uzasadnienie. Smiertelnego boju z Bolszewikami też nie musieliśmy toczyć, gdyby bandyta spod Bezdan nie wybrał się na wycieczkę „krajoznawczą” do Kijowa. Na szczęście w decydującym momencie ten tchórz, któremu dzisiaj stawiamy pomniki, zdezerterował i Rozwadowski Bolszewików pokonał. Pozdrawiam Pana.    
HenrykH.
Nie nazwę Pana agentem ,bo  Putin a mosad szczególnie ,nie maja na usługach ,no wie Pan :).Rząd Polski szanowny gościu był legalny i pomyśl Pan dlaczego wyjechał do Rumuni ,no pomyśl i nie powtarzaj wrzutek z ruskiej dumy .Tam zresztą tego durnia który to powiedział sami Rosjanie wyśmiali.
Do wpisu: Kuchciński i Trzaskowski - czego nie robić w razie kryzysu
Data Autor
kaliszanin
właśnie widziałem na własne paczałki w tvp.info, że nasze wojsko kończy budowę pierwszej nitki rurociągu wiadomego przeznaczenia a więc ogłaszam jako pierwszy, że rurociągiem NORTH SHIT STREAM 1  już wkrótce popłynie platformiany produkt eksportowy. druga nitka będzie uruchomiona wkrótce. brawo warszawiacy, brawo prezydent czaskowski, pokażmy niedowiarkom ...
Jabe
My tylko możemy się domyślać, jak silne interesy naruszyli i jak wielka kasa i siły idą na pokonanie PIS-u. – Nie tyle domyślać, co fantazjować, bo na froncie relatywny spokój. W szczególności odwieczny wróg, Platforma niczego sensownego nie przedstawiła. A gdyby faktycznie chodziło o pokonanie PiS-u, najprostszą metodą byłoby wsparcie dla niej. Dopóki PiS będzie kroczyć drogą 447, działa nie przemówią.
Darek
Ja myślę, że PIS postawił na unikanie konfliktów, bo się boi , że każdy konflikt może mu zabrać punkty procentowe. Odzywa się tylko we własnej obronie lub wtedy, gdy sprawa jest oczywista. Tak na serio, to druga kadencja ZP będzie sprawdzianem jego woli. Idą drogą Orbana, który najpierw ugruntował władzę, a później zrobił czystki. My tylko możemy się domyślać, jak silne interesy naruszyli i jak wielka kasa i siły idą na pokonanie PIS-u.
Anonymous
Zaprosili go na spotkanie grupy Bilderberg z Sikorskim i speakerką Pieńkowska (żoną banku Czarneckiego) a jak wrócił to ogłosił, że najważniejsze zajęcia dla dzieci to są z tego co ich rodzice uważają za demoralizację. Ale może to zbieg okoliczności, a tylko zapchana kloaka go ekscytuje.
kaliszanin
proszę mi to wytłumaczyć  bo nie rozumiem tego  rząd leży struchlały w poczasku na tacy a miał na tacy podanego czaskowskiego dziwne bo rok temu też tak bez przyczyny  odstąpili mu ratusz stołeczny rabini   boją go się wszyscy bo jak się nadyma gotów wyciąć każdego jak putin jelcyna  
Anonymous
Problem z lotami marszałka to problem gówniany. A drugi wiadomo... Sabotaż. Budowanie mostu pontonowego to świetny sprawdzian. Test z 1410r. wypadł lepiej.