Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nieubrana choinka - Rewers
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
Niedawno napisałem taki oto tekścik: ŻYCIE LŻEJSZE OD SNU W Krakowie, Paryżu, Nowym Jorku... są otoczeni zawsze gromadą „przyjaciół” znający wszystkich „wybrańcy” mający za sobą życie lżejsze od snu.  Lecz za tę butną fanaberię musieli zapłacić na starość ceną samotności gdyż ci łakomie zachłanni na życie koryfeusze luzackiej istoty szczęścia „tracili czas” na tyle szaleńczo, wartko i beztrosko iż nie zdążyli, a może nie chcieli spostrzec że słońce zaczyna powoli zachodzić a oni zostali w kawiarni sami.  Ale ta „samotność”, była ich własnym, świadomym wyborem bowiem ci z natury krnąbrnie wolni mężczyźni mieli charaktery zbyt harde by się dać oprawić w zbyt ciasne dla nich ramy zaściankowych konwenansów którymi buńczucznie gardzili i niefrasobliwie, nie bacząc na utarte kanony czerpali z życia samo piękno i radość.  I choć zawsze wiedzieli że za to ich La Dolce vita trzeba będzie słono zapłacić mieli się za bogaczy gdyż w głębi duszy czuli że skarbu świadomości życia przebytego pięknie nikomu odebrać nie sposób.  Dlatego warto się zastanowić czy owi „samotnicy” nie byli de facto mniej samotni niż ci których w bogobojnych, roztropnych i bezpiecznych stadłach przez całe życie męczyło skwapliwie skrywane przed samymi sobą poczucie dokuczliwej duszności   Rozumiemy się??? Pozdrawiam serdecznie i udanego Sylwestra życzę, Krzysztof Pasierbiewicz
Jeszcze Bardziej Szanowny Panie Doktorze, Nie sądzę, aby pierwsze zdanie Pańskiej odpowiedzi zdradzało zbytnie rozumienie tego, co chciałbym. W samej rzeczy, ponieważ nie ma Pan bezpośredniego dostępu do moich pragnień, więc sugeruję, aby Pan Doktor powstrzymał się od wniosków na wyrost. Przyjmuję do wiadomości, powody dla których będzie Pan szczęśliwy oraz, że wyrzekł się Pan nadmiernych ambicji literackich. Przypuszczam (proszę zważyć, że jest to tylko przypuszczenie), że nawet, gdyby Pańskie ambicje były tylko mierne, rezultat Pańskiego pisarstwa niewiele zmieniłby się. Co do wartości narodowych, to są one ukryte bardzo głęboko w przytoczonych fragmentach "Magii Namiętności". Niech Pan cieszy się inteligencją, nadaną przez Pana samemu sobie. Helena Mniszkówna, nie zachwycała się własną inteligencją wszem i wobec, a też mogła powiedzieć, że przemycała wartości narodowe między wierszami w "Trędowatej", powstałem w 1909 r., a więc jeszcze przed I wojną światową. A filmik, który Pan przesłał oglądnąłem z rozbawieniem z jednej strony, ale i zadowoleniem z drugiej. Przekonał mnie, że aluzja do cierpień młodego Wertera, dość przypadkowa, okazała się dobrze trafiona, zważywszy, że akuratnie przedstawił Pan nie tylko swoje niedole miłosne, ale także polityczne i towarzyskie. Dalej, tytuł mojego komentarza, mianowicie "Narcyzm", urobiony na podstawie 2 fragmentów Pańskiego na wyraz patriotycznego dzieła, okazał się też trafiony, bo przez 25 minut rozprawiał Pan na swój temat w samych superlatywach. To się nazywa inteligencja rozumiejąca samego siebie. Najmniej było o romansie brazylijskim, aczkolwiek też wyłącznie na wysokim c. Ciekaw jestem, czy ów melodramacik już poprawił wskaźnik czytelnictwa w Polsce czy też pozostaje niespełnioną szansą dla poprawy stanu rzeczy. Stawiam na to drugie.
ja oceniam narratora, bohaterów, literackość - Pan szarżuje wprost w osobę. Ja traktuję literaturę bardzo poważnie - i tak samo poważnie osobę autora -( nie tykam, nie mam prawa). A Pan wszystko pomieszał narratora , autora, literaturę, real, fikcję, życie. To wymaga separacji - bo to dwie różne rzeczywistości. Tematy osobiste zwykle "nie wychodzą" - dlaczego? - Bo literatura jest sztuką kreacji a nie prostego odbicia, czy mimesis. Szkoda, że Kraków taki wsobny - i tak mało dbały o standardy literatury i życia. A bywało inaczej. Gdyby Pan traktował to co robi poważnie - to podjąłby Pan dyskusję - a nie pozdrawiał, automatycznie niejako. Aloe Pańska wola - każdy ma takich recenzentów o jakich dba. Pan dba o podziwiających. Ukłony dla - profesorów. Ja z tych co mnie to nie obezwładnia. Przeciwnie - wymagam więcej.
Krzysztof Pasierbiewicz
Drogi Andrzeju, Po mojej notce pt. "SZLABAN" profesor Terlecki napisał do mnie meil. Wyraził żal, że mnie uraził. A ja mu odpisałem, że puszczam całą sprawę w niepamięć, bo czas jest taki, że powinniśmy się wzajemnie wspierać, a nie ze sobą spierać. Tak więc nadal gramy w jednej drużynie. Samych słonecznych dni Ci życzę na ten Nowy Rok. I dużo zdrowia. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Samych słonecznych dni w nadchodzącym Roku życzę, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Wielce Szanowny Polonisto, Rozumiem, że Pan by chciał, by polska młodzież czytała wyłącznie Goethego, Prousta i Kafkę. Ja natomiast będę szczęśliwy jeśli w obecnych czasach młody Polak weźmie w ogóle jakąkolwiek książkę do ręki. Dlatego pisząc "Magię" wyrzekłem się nadmiernych ambicji literackich. To faktycznie jest w pewnym sensie "brazylijski romans", ale właśnie dlatego daje szansę, że ludzie tę książkę przeczytają, a przy okazji, między wierszami, dowiedzą się czegoś o naszych narodowych wartościach i tym, jak te wartości niszczyła komuna. Ale, żeby to zrozumieć trzeba być inteligentnym. Więc dla ula ułatwienia przesyłam film, gdzie wyjaśniam w jakim celu napisałem "Magię namiętności (naszych polskich)" - patrz; youtube.com Pozdrawiam serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Bardzo mi miło, że czuje Pani do szpiku kości przekaz mojej notki, czego z ubolewaniem stwierdzam, Pani Jolanta nie jest w stanie pojąć. Lecz cóż, są ludzie i ludziska i trzeba ich akceptować takimi jakimi są. W przeciwnym razie rodzi się nienawiść. Pozdrawiam Panią serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Wielce Szanowna Pani Jolanto, Coś mi się wydaje, że w Pani przypadku mamy do czynienia z nieodwzajemnioną miłością do literaturoznawstwa, a co gorsze, z tego, co pani pisze wnoszę, że nie lubi Pani chłopów. A to już jest powożna dolegliwość. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
to nie Don Kichot co w praczce zobaczy Dulcyneę - nie Picasso - co odkryje niepowtarzalne spojrzenie - nie Leonardo - co uśmiech starczy mu za wszystko - Mamy do czynienia - z banalnym chłopem - Kto inny ją chce więc jest bezcenna! Drugi równie banalny - wymościć gniazdko i przywiązaną " mieć do swojej dyspozycji". Tego typu historie deprawują bardziej niż - pornografia. Bo mięso jest tutaj ubrane we zloty duszy. Nic bardziej mylnego. Takie książki udają literaturę - NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Dogard - musiałam Cię uprzedzić.
i wrocila do KRZYSIA,oj Krzysiu marzycielu...z kobitkami jest cudownie ,najlepiej z tymi,nie do konca rozpoznanymi.
Wlaśnie przed chwilą z ust osoby baaardzo "kulturalnej",tj.wspówłaścicielki księgarni EZOP, usłyszałem "świetny" kawał.O najzgrabniejszych nogach na Wawelu.Znacie?[ale tą księgarnie]
Kochanieńki, "Cierpienia młodego Wertera" to powieść. Nawet emeryt uczony przez komunistów winien to wiedzieć. A teraz jaki nick Andrzej-emeryt zaproponuje dla siebie? Może @misjonarz niewiedzy.
Tak , coz mozna dodac !.Jest w rodzinnym kraju jakas magia i czar, ktory powoduje ze ci ktorzy wyjechali za chlebem ,ale pieniadze nie sa dla nich jedynym dobrem na ziemi , strasznie tesknia to tych" pagorkow lesnych " i do ludzi z ktorymi sa emocjonalnie zwiazani . To bedzie byc moze dla niektorch smieszne ale pamietam , ze po przekroczeniu granicy ,zatrzymalam samochod i wysiadajac z niego dotykalam dlonmi powietrza i czulam jego gestosc i zapach i otulona nim wiedzialam ze jestem w domu. Niebieskie chabry i czerwone maki powoduja ze lzy plyna do oczu , a dom rodzinny to juz taki bol ze serce staje . Tak coz mozna dodac , doskonale rozumiem Ewe.Pieknie napisane , panie Krzyszofie . Mam nadzieje ze mlodzi ludzie odzyskaja nasz kraj z powrotem .Byc moze my musimy poczekac ?
Patrz Kochany. To mnie komuniści w latach 50-ych i 60-ych uczyli, że Goethe to był jakiś niemiecki wielki POETA a nie jak nasz Krzysio PROZAIK. Uczyli mnie tak chyba z sympatii do DDR. A jeżeli @ POLONISTA w dyskursie preferuje niemieckiego poetę to popełnia fatalną gafę. Powinien sobie zmienić nick na @ GERMANISTA. Jawohl?. Ale mylić POEZJĘ z PROZĄ to już powinno kwalifikować do udania się na misje edukacyjną do Afryki.
Ten gość naprawdę uwierzył, że pisze jak Goethe, a tak naprawdę produkuje nieco gorszą wesrję "Trędowatej". Ale dał się wypuścić, rzekomy Hektor Krakowski.
"Nie ma potrzeby czytać jeszcze raz". Szkoda. Ale zgodnie z zasadami Demokracji którą przecież w Ojczyznie zadeklarowano/zadekretowano?. nie ma Pani " potrzeby czytać jeszcze raz ". Działanie tej Demokracji która rozlała się na polskiej krainie zilustruję na rodzinnym przykładzie. Napotkałem "onegdaj-(bo pamięć zawodna)" bardzo interesujący komentarz. Poprosiłem, żonę aby podeszła do komputera i zapoznała się z jego treścią osobiście. Po kilkukrotnym nawoływaniu/zapraszaniu usłyszałem stanowcze: NIE!!!. Na pytanie dlaczego nie?. Padła stanowcza odpowiedź: "BO MAMY DEMOKRACJĘ i nikt nie ma jej prawa nakazywać czegokolwiek". I tutaj muszę wyrazić dla Pani postawy zdecydowane poparcie. Ale Pani Joanno. Wg. "Księgi imion" Andrzej znaczy MĘSKI-MĘŻNY. Nie będę opisywał emocji jakie przeżyło moje ego. Gdy po kilku godzinach żona zechciała jednak zapoznać się z treścią Pani komentarza to ja grzecznie ale stanowczo skorzystałem z przysługującego mi w Demokratycznym Państwie Prawa przywileju. Joanna to nie Ewa. Tak?. No to już dobrze. KRZYSIO. Dla podejmowanych tematów, fantastycznie czytających i utrwalających się środków opisu ludzi i wszechświata zasłużył sobie na Bycie "NASZYM KRZYSIEM". Niech jak chce protestuje. I bardzo dobrze, że KRZYSIO droga Pani Joanno umieścił w brazylijskim interiorze, podobnie jak swoją "GABRIELĘ" Jorge Amado. Ja czytałem tylko raz. Z kamuflażu literackiego skojarzyłem, co mianowicie: -że Polacy nie gęsi i swój język mają (czy po niemiecku, angielsku, francusku utwór miałby taką wymowę?)-zasługa AUTORA. -że polski chłodnik/choinka itp. może się udać tylko pod polskim niebem (dożywotnia nostalgia) P.S. KRZYSIU wybacz RYSIOWI jego gafę. I powiedz Mu, że czytelnicy chcą Was zachować w pamięci RAZEM. Do Siego Roku.
Pyszne!i tyle Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2013.
Krzysztof Pasierbiewicz
Oczywiście ocena bohaterki książki należy do Pani. To jest Pani subiektywne odczucie, do którego ma Pani niekwestionowane prawo. Ja tylko chciałem nadmienić, iż życie mnie nauczyło, że gdy w grę wchodzi mężczyzna, prawie nigdy kobieta nie rozumie innej kobiety, albo lepiej, nie chce rozumieć - szczególnie jak nierozumiejącej się wydaje, że tej nierozumianej coś się w życiu udało, co z kolei jest pojęciem niebywale względnym.  Proszę tego nie odnosić broń Boże do siebie. To tylko moja obserwacja świata kobiet an mass.  Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
czytać jeszcze raz. Ta Pani to nie Izolda, ani Julia, ani Sonia - ta Pani jest nieskomplikowana, albo widziana oczami narratora upraszczającego. Albo jedno i drugie. Autor nie powinien się obrażać - uczciwy odbiór obnaża słabe strony naszego pióra. Na przykład : obrazy ( one stanowią o sztuce literackiej - nawet jeśli są tylko tłem akcji), albo punkt widzenia narratora (to nie może być spiritus movens)
Zachęcam Panią do przeczytania tej książki. Koniecznie.Bardzo koniecznie!!
Krzysztof Pasierbiewicz
Pisze Pani: "to jest o tym, że "miłość" to dobry interes". Odpowiadam: Zmieniłaby Pani zdanie, gdyby Pani przeczytała całą książkę. Pozdrawiam serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
To ya
"o czym to jest? Jolanta Pawelec - 29.12.2012 17:00 to jest o tym, że "miłość" to dobry interes. Tylko ten atawizm przeszkadza - choinka. Bo ten sentyment do Polski - jak ucha w barszczu ( mogą być i na 3 Maja)" Przeczytaj jeszcze raz, potem jeszcze raz i jeszcze raz i zrozumiesz (albo i nie). Pozdrawiam Autora notki i komentarza, Świątecznie.
to jest o tym, że "miłość" to dobry interes. Tylko ten atawizm przeszkadza - choinka. Bo ten sentyment do Polski - jak ucha w barszczu ( mogą być i na 3 Maja)
Do wpisu: SZLABAN
Data Autor
@ FRITZ za link który dla mnie był "DROGĄ do NIEBA".Dlatego... Dlatego też.... Jestem święcie przekonany, że Krakowskim Targiem KRZYSIO - RYSIO wszystko ci wybaczy i że KRZYSIO też wszystko wybaczy RYSIOWI. Tego wszystkim także Polsce w nadchodzącym Nowym Roku życzę.
salonowcy.salon24.pl sa jak najbardziej aktualne. Rowniez po drugiej stronie barykady.