Otrzymane komantarze

Do wpisu: O zaplutych łże-elitach i busolach naprawy Rzeczypospolitej
Data Autor
Marian Konarski
Winnickie to nie cały Ruchu Narodowy. PiS popełnił nieodwracalny błąd.
Szanowny Panie Krzysztofie. "...Dlatego też naród przypomina rządowi, co powinien robić. Przypomina na razie spokojnie (...) A jeśli będzie się dalej tak rządziło, to może się to skończyć źle. Sprowokowany naród może bowiem posunąć się dalej, a wtedy nie wiadomo, co się stanie (…)....." "Święte" i prawdziwe to słowa.Kilka dni temu pisałem w komentarzu do Pana tekstu, że coraz częściej dochodzę do wniosku, że tylko rewolucja może doprowadzić do przejęcia władzy.Bo jak długo można igrać z NARODEM a szczególnie z młodzieżą. Serdecznie pozdrawiam, bolesław
Krzysztof Pasierbiewicz
"25 lat... czy rzeczywiście miały one cokolwiek wspólnego z wolnością? ------------------------- A jak Pan myśli, po co napisałem tę notkę? Serdecznie pozdrawiam.
xena2012
a czy to raczej nie młodzież z RN atakowała PiS w mediach? Przypomnijhmy wypowiedzi Winnickiego ,ze z PiS-em im nie,, po drodze''?
Krzysztof Pasierbiewicz
Od jakiegoś czasu sen z powiek mi spędza to samo pytanie. Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam.
Ariel Tiamson
Skoro ta Solidarnosc cos rzeczywiscie wywalczyla to skad te narzekania? Skad sie wogole wziela Solidarnosc? Strajki zaczely sie po przyspawaniu do torow wagonow z zywnoscia na granicy z Rosja przez robotnikow, ktorzy w puszkach z nalepka farba znalezli szynke. Wylano ich z roboty co odbilo sie echem najpierw na Mazurach, a potem na Pomorzu. Poniewaz ten powod nie przysparzal dumy Komunistom jako powod do strajkow wypuscili oni wersje z Anna Walentynowicz. Potem Solidarnosc to byl Szczecin, niestety tak niepokorny, ze na lidera zwiazku Komunisci wybrali Walese pokazujac go do znudzenia w TVP, puszczajac w radio i prezentujac na pierwszych stronach gazet: patrzcie - to jest lider. Czy Komunistyczna propaganda promowalaby tak nieswojego czlowieka? W ktoras okragla rocznice strajkow Agora opublikowala wywiady z prawdziwym trzonem pierwotnej Solidarnosci. Przewazaly opinie: jacy my bylismy glupi, my tylko chcielismy wiecej miesa na kartki i jak my mozemy naszym dzieciom w oczy spojrzec. Czy wiec te 25 lat wolnosci ma cokolwiek wspolnego z Solidarnoscia czy jedynie jest powodem do swietowania dla tych, ktorzy wykorzystali ja do wyrwania sie spod kontroli moskiewskiej tylko po to, zeby teraz zaspokajac wlasne potrzeby i osiagac wlasne cele? Przewodniczacy Solidarnosci chyba to zrozumial i pomimo zaproszenia nie przybyl na uroczystosci. Przecietny Polak nie moze sie nawet udlawic ta wolnoscia, bo nie ma obecnie co do gara wlozyc. 25 lat... czy rzeczywiscie mialy one cokolwiek wspolnego z wolnoscia?
Marian Konarski
Po raz kolejny zadaję sobie pytanie co kierowało działaczami PiS że odwrócili się od młodzieży organizującej Ruch Narodowy, budującej struktury bez pieniędzy partyjnych ? Komu i dlaczego zależało na tym aby młodzież zagłosowała na JKM a nie na PiS ? I dalej wypieram ze swojej świadomości natrętną myśl czy aby nie jest to część układu. Działacze szczebla powiatowego i gminnego nie są zainteresowani w wygraniu wyborów bo i tak żrą konfitury wynikające z faktu bycia w tym układzie.
Do wpisu: Manifest Rewolucyjny Kardynała Polskich Serc
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@All Kim jest autor komentarza można sobie poczytać w Internecie. Wystarczy do wyszukiwarki wrzucić nazwisko rzeczonego opatrzone hasłem typu: "zdeklarowany wróg polskiego kościoła"; "polakożerca"; "anty-lustrator z UJ; "akademiccy przyjaciele Baumana"; "demoralizacja środowiska akademickiego"; "zapaść standardów moralno etycznych"; "degradacja Uniwersytetu Jagiellońskiego", Żydzi a sprawa polska" i temu podobne. Spróbujcie, a wyskoczy Wam zadziwiająco bogaty materiał.
Dodam,, ze Post Scriptum dr inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza, emerytowanego nauczyciela akademickiego, robi wprawdzie mniejsze wrażenie niż to, że porównuje się z pierwszymi chrześcijanami wśród pogan, ale jest wielce urokliwe. Dodam tylko, czego dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz, emerytowany nauczyciel akademicki, nie raczył wyjaśnić, że frarment o insektach wziął się st, że dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz nie jeden raz powoływał sie na mendy.pl i podobne stwory. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie Bolesławie, Kardynał Stanisław Nagy, piękny umysł, kryształowy charakter, gorące serce oddane bez reszty Polsce i Polakom, pokorny kapłan i odważny żołnierz Kościoła, który zrobił dla polskiej sprawy więcej niż wszyscy politycy razem wzięci. Kard. Stanisław Nagy to wybitna postać Kościoła w Polsce i dyskretny przyjaciel św. Jana Pawła II. Należy do pokolenia, które niosło w sobie kilka epok, ich młodzieńcze ideały egzaminował i hartował ciężki okres II wojny światowej, a każda wojna jest wymierzona przeciwko człowiekowi i dlatego staje się okresem deptania praw ludzkich i Bożych. Ks. prof. Nagy reprezentował sobą poważny warsztat naukowy będąc nauczycielem solidnym i wymagającym. Miał odwagę pytać nie o to, o czym wszyscy mówią, ale o to, o czym milczą. Pokazał pełne piękno kapłaństwa służebnego, przydatnego Bogu i ludziom. Na wczorajszej uroczystości otwarto muzealną ekspozycję "Ks. Prof. Stanisław Nagi. Sercanin - patriota - przyjaciel św. Jana Pawła II". Można na niej zobaczyć przebogatą korespondencję między tymi dwoma wielkimi przyjaciółmi i wzruszające zdjęcia ich wypraw narciarskich w góry polskie. Ale ten skromny człowiek nie dbał o poklask. Dlatego odszedł bez bez fanfar. Niestety ludzie mało o nim wiedzą, a szkoda, bo to piękny wzorzec do naśladowania. Dziękuję Panu za komentarz i serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz PS. Tę odpowiedź na Pański komentarz dodałem przed chwilą jako post scriptum do niniejszej notki.
Szanowny Panie Krzysztofie. "Obudź się Polsko!” "Obudź się Polsko!” "Obudź się Polsko!” Bo za moment może być za późno!!!!!!!!!!! A ostatnie dni i godziny optymizmem nie napawają. Serdecznie pozdrawiam, bolesław
„Boże! Jak nam ostatnio brakowało tego Kardynała!!!” Oby ta pozostała milcząca miernota jak najszybciej odeszła dla dobra Kościoła i Polski. Chude lata mamy.
Do wpisu: Pokłóciłem się o Zelnika z moim najlepszym kumplem
Data Autor
A mój znajomy weterynarz zawsze mówi, że wybrał taki zawód, bo woli ze zwierzętami niż z ludźmi. Pozdrawiam po ludzku JW
Krzysztof Pasierbiewicz
Ja zdecydowanie się skłaniam ku tej drugiej opcji. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie. PS.  A jak wczoraj patrzyłem jak w rozmowie z panem Zelnikiem pan Pszoniak wymądrzał się usiłując sprowokować swojego interlokutora przypomniała mi się "Ballada o rdzawym oku" w wykonaniu znakomitego krakowskiego barda drugiego obiegu Jurka Bożyka: youtube.com Serdecznie pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Panie Krzysztofie Fidel Castro pochodził z bardzo porządnej rodziny i Wybiórczej zapewne nie czytał..." ------------------ No właśnie. "A reszta "płynie z prądem" wcale nie mając tak do końca zabełtanego czerepa..." -------------------- Proszę tylko posłuchać, co na ten temat ma do powiedzenia krakowski bard drugiego obiegu pan Jerzy Bożyk: youtube.com Serdecznie pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Szkoda, ale płakać nie zamierzam..." ---------------------- Ja również. Choć bardzo mi przykro, bo mój kumpel to bardzo przyzwoity człowiek, który zachorował, mam nadzieję nie na długo, na napadową lemingozę afektywną. Pozdrawiam Panią serdecznie
Krzysztof Pasierbiewicz
Pan Pszoniak to modelowy okaz stworzonego przez III RP różowego salonu, czyli obiektu kultowego uwielbienia ortodoksów Platformy.   Ów z pozoru spolegliwy gatunek na  pierwszy rzut oka zdaje się być nad wyraz przyjazny naturze. Lecz, jak nie daj Boże usłyszy nazwisko Jarosław Kaczyński wybałusza gały, krztusi się, złorzeczy, bluzga obelgami, prycha, warczy, szczerzy kły i tocząc pianę kąsa, co i gdzie popadnie.      Salon III RP odnalazł nad Wisłą nader mu przyjazne środowisko powszechnego omamienia wizją wiecznie zielonej wyspy. W tej ekologicznej niszy masowego zidiocenia salon poczuł się na tyle swojsko, iż zaczął z niepojętym dla nauki powodzeniem ewoluować do tyłu, mówiąc jaśniej od form mózgu resztkowego do bliskiej debilnego absolutu postaci całkowicie odmóżdżonej.   A niezbite dowody na odkorowanie salonowych „elit” to kłapanie na okrągło, że jest cudnie, dziecięca ufność w zapewnienia Jacka Rostowskiego, że Polskę ominie kryzys, a także infantylna wiara w cuda, jakie obiecywał Premier. Przysłowiową „kropkę nad i” postawiła ufność w dobrą wolę Rosji w sprawie wyjaśnienia śledztwa smoleńskiego.   Salon III RP żywi się przeświadczeniem o własnej doskonałości, bezgranicznym uwielbieniem generalissimusa Tuska, polityką miłości, tańcami na lodzie i „Szkłem Kontaktowym” nazywanym pieszczotliwie  „szkiełkiem”.   Wzorem wiecznie naćpanych niedźwiadków Coala, pogrążona w permanentnym błogostanie populacja salonowa wegetuje podług niezmiennego od lat biorytmu: „ranny spacer – południowa kawa w mieście – papu – szkiełko – siusiu – lulu”. Do szczęścia zaś starcza jej przeświadczenie, że „zawsze wie lepiej”.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Zawsze znajdą się tacy, którzy będą nas rozumieć i lubiec – oraz tacy, którzy nie będą chcieli nas zrozumiec i znieść.Każdy z nas jest różny i każdy ma własne zdanie. Każdy ma inny punkt widzenia, inne doświadczenia i skupia się na innych rzeczach albo innych aspektach tej samej rzeczy. Aktor Pszoniak nigdy nie byl zadnym autorytetem. To raczej jemu klakierzy wmowili, ze ma wielki talent. Nazwanie go "pudernica" doskonale pasuje do jego fizjonomii i zachowania.Dziwie sie, ze bimbrownik z Bilgoraja nie uzywal go do reklamowania swojej szajki..." ------------------------------ Zupełnie nie wiem czemu utarło się przekonanie, że wszyscy aktorzy to intelektualiści. Otóż moim zdaniem Pszoniak to bardzo dobry aktor i jednocześnie intelektualny jamochłon. Czasem oglądam program "Śniadanie mistrzów" pana Mellera i ręce mi opadają jak jamochłon Pszoniak świetnie się rozumie z jamochłonem Mleczką, skądinąd niezłym rysownikiem. To są zagnieżdżone w wielkich miastach elementy napływowe, które chyba dla żartu nazywa się celebrytami. A tak naprawdę to modelowe okazy wykreowanej przez III RP subkultury podwórkowo bazarowej. Są jednak wyjątki. Dlatego dziwię się, że pan Zelnik zgodził się na telewizyjną debatę z pajacującym jamochłonem. Pozdrawiam serdecznie.
Krzysztof Pasierbiewicz
Obawiam się, to to Pan ma rację, choć ja jeszcze wciąż, być może naiwnie wierzę, że oni się kiedyś ockną. Pozdrawiam serdecznie
Widać ostatnio lemingoza wchodzi w ostre stadium u wielu. W zeszłym tygodniu usunął mnie z listy znajomych na fb mój wieloletni kolega, który potrafi być świetnym kumplem na ciężkim, morskim rejsie, ale "zbiera mus ię na wymioty" kiedy czyta to, co piszę bądź upubliczniam. Szkoda, ale płakać nie zamierzam.
Emilian Iwanicki
Panie Krzysztofie Fidel Castro pochodził z bardzo porządnej rodziny i Wybiórczej zapewne nie czytał.A jednak......Jeżeli komuś tylko marna gazeta może zabełtać w czerepie to taki ktoś nie powinien znaleźć zrozumienia a tym bardziej POklasku!To są ludzie z końskimi klapami na oczach.Znałem takich i nawet kiedyś było mi ich żal.Ale w końcu doszedłem do wniosku że od takich ludzi to zaraza morowa jest mniejszym złem.Bo zarazę można unicestwić a czasem sama znika.A co można zrobić z takimi ludźmi?Owszem można,to samo co z zarazą ale nie każdy popiera mocno niehumanitarne (hm..) wyjścia.Ale myślę że konsekwentna izolacja takich ludzi jest dobrym rozwiązaniem.Bo to nie jest tak że takich jest połowa czy prawie połowa.Ja szacuje zło na jakieś 20 procent z tego 10 to ten prawdziwy beton.A reszta "płynie z prądem" wcale nie mając tak do końca zabełtanego czerepa.I tych dobrze by było szybko odzyskać.Nie POzyskać a POtem wypluć jak to uczyni zapewne JKM,który POzyskał właśnie wyplutych przez PO!
TOKeFeM znakomicie podnosi rano cisnienie, lepiej niz macchiato :]
„Jest wspaniale, ale to nie znaczy, że nie może być lepiej, musi być lepiej, ale żeby tego nie zauważyć to trzeba mieć albo dużo złej woli, albo nie po kolei w głowie” powiedział Pan Pszoniak. I tak mówi „człowiek kultury” do kogoś (kogokolwiek) kto tylko śmie mieć inne zdanie i ma na to swoje argumenty. Pan Zelnik natomiast jest zbyt kulturalny by w taki sam chamski sposób odezwać się do Pana Pszoniaka- i dobrze. Tak samo Pan Panie Krzysztofie-przebrnął Pan przez nawałnicę delikatnie mówiąc” impertynencji” Pana kolegi, zachowując do końca kulturę-Pan wyrażał swoje poglądy, „kolega” nie odnosząc się do Pana poglądów, nie polemizując z nimi merytorycznie, z furią zaatakował Pana osobę. Cieszę się, że tacy ludzie mądrzy i z klasą jak Pan Zelnik i jak Pan istnieją i nie wstydzą się bronić swoich poglądów.
Zelnik to z samego wyglądu widać, że inteligencją bije na głowę zboka Pszoniaka ale co można mówić więcej o debilu zboczonym?!
Chyba nie... Chyba się nie ocknie. Musiałby się przed samym sobą przyznać, że tyle czasu dał się robić w bambuko. Mnie otrzeźwił Michał Cichy (za co mu jestem dozgonnie wdzięczny). Dziś, po tylu latach... Prędzej ćpun - entuzjasta odstawi kokę, czy inne paskudztwo, niż Wierny Czytelnik gazetową pierś Adama M. Mam przykład w rodzinie... Pozdrawiam.