|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Opowiadał Pan tę historyjkę kilka razy, za każdym razem nieco inaczej i z innymi konkluzjami..."
-------------------------
I to jest właśnie ta nadprzyrodzona zdolność, której Pan nigdy nie posiądzie, bo z tym trzeba się urodzić. |
|
|
Tekst o kims (moze nalezaloby napisac "o czyms") co w III RP tak naprawde nie istnieje. Ta horda nowobogackich nuworyszy tak naprawde zadna elita nie jest i nawet na najmniejsza uwage nie zasluguje.W wiekszosci to zgraja nieokrzesanych prostakow i chamow niejednokrotnie z naukowymi tytulami.Komentarze pod tekstem Pana Krzysztofa uszczypliwe ale czy tak naprawde nie mial on racji piszac o tych psedo elytach?.Polecam tekst zamieszczony kiedys na portalu"Salon 24" pt. "Krotka historia chamstwa" freeyourmind.salon24.pl |
|
|
Opowiadał Pan tę historyjkę kilka razy, za każdym razem nieco inaczej i z innymi konkluzjami, aczkolwiek nie tak osobliwymi, jak to, że skoro Pan mi odpowiada, to nikt mi nie odpowiada. Niemniej jednak, i tym razem nie trafił Pan w punk, nie mówiąc o punkcie. Problem w tym, że nie używam flamastrów do zapisywania nimi czegokolwiek na ścianach i nie mówię, że E =- mc2. Ale niech Pan kombinuje, a może uda się Panu znaleźć układ przesłanek, z których wyprowadzi Pan poszukiwany wniosek. Pewnie będzie trudno, bo niewprawnym w konkludowaniu, wyciąganie wniosków szkodzi, ale popróbować Pan może. A nuż uda się. Szczerze życzę, aczkolwiek nie jestem optymistą w tym względzie.
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @hertrich
Kiedyś pojechałem z moją córeczką na wczasy dziecięce, które urządzała moja uczelnia.
W naszym domu mieszkało kilka rodzin z dziećmi, które bawiły się na korytarzu. I choć były to dzieci naukowców, były w miarę normalne oprócz jednej dziewczynki, która miała rodziców pieprzniętych na punkcie nauki, którzy chcieli z niej zrobić „noblistkę”.
Jak wiadomo, małe dzieci bawią się tym lepiej im bardziej głupawo, uwielbiając okraszać zabawę brzydkimi słowami.
I za każdym razem, jak trzeba było powiedzieć na przykład słowo "dupa", co wywoływało kaskady śmiechu rozbawionych brzdąców, gdy padało na podrasowaną naukowo dziewczynkę, ta zamiast brzydkiego słowa mówiła z dumną miną E = m c2 , co automatycznie kończyło zabawę ku niemej rozpaczy nieszczęsnej mądralińskiej.
Pozostałe dzieci natychmiast wyczuły słaby punkt przemądrzałej koleżanki i jak się nie trudno domyślić w ten punk cały czas celowały.
W efekcie "genialne" dziecko tak się zestresowało, że zapisało flamastrem całą ścianę wzorami matematycznymi, a pod koniec turnusu pokąsało do krwi własną matkę.
Konkluduję. Pan ma z sobą dokładnie ten sam problem, co ta nieszczęsna dziewczynka. |
|
|
Oczywiście, że bardzo celnie, tj. Pan nie tyle trafił kula w płot, ale bardzo daleko od niego. Nie mogło więc zaboleć, nawet troszeczkę. Co do odpowiadania, , Pan to raczej nikt, ale został jeszcze nauczyciel aka.....
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Oj! Widzę, że nad wyraz celnie przymierzyłem. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Zabolało! Jak widzę. Zabolało!!!
Krzysztof Pasierbiewicz
PS. Czy zauważył Pan może, że na Pańskie komentarze od wielu miesięcy nikt nie odpowiedział??? |
|
|
Ale Pan trafił. Przecież to w dużej mierze, zwłaszcza koniwec, konterfekt p. Pasierbiewicza. A i jaśniepaństwo nie od parady, np. p. Pasierbiewicz ma wyrobione zdanie, kogo zatrudniłaby jego rodzina jako karbowego. Skoro miewało się karbowego, już tylko krok dzieli od zubożałego ziemiaństwa. "Tek" jak mawiał pewien landlord w "Lalce" Prusa.
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Co ja bym bez pana zrobił Panie Januszu?
Już wniosłem stosowne uzupełnienie do tekstu.
Serdeczności! |
|
|
Pani Hildegardo (jeśli nie mylę się, ponieważ pamiętam, że identyczne komentarze były podpisane "nauczyciel akad..." i "Hildegarda vel Huldegarda von Bingen") jest Pani w błędzie. Wedle logiki z A wynika A, a więc z moich dywagacji wynikają moje dywagacje. Nadto, ponieważ z A wynika A lub B, to z moich dywagacji wynikają moje dywagacje lub należy sie cieszyc, że pan jest ciagle zapraszany i z dywagacji laureauata Nauki Polskiej wynika NIC. Zdrowia.............". Więc radość Pani, że moich dywagacji wynika NIC jest zdecydowanie przedwczesna.
Na wszelki wypadek, wyjaśniam, że nie jestem laureauatem Nauki Polskiej, ponieważ, pomijając kwestię laureauata, nie ma czegoś takiego jak laureat Nauki Polskiej.
Życzę Pani, ciagle rzecz jasna, jeszcze większego powodzenia, zwłaszcza na niwie logiki
JW |
|
|
należy sie cieszyc, że pan jest ciagle zapraszany i z dywagacji laureauata Nauki Polskiej wynika NIC. Zdrowia............. |
|
|
Czatując na blogu, p. Pasierbiewicza, jak zwykle w cyklu całodobowym, znalazłem tekst, zaczynający się o takiego oto ustępu:
„Coraz wyraźniej rzucająca się w oczy cofka umysłowa „elit” III RP stoi w ewidentnej sprzeczności z teorią rozwoju osobniczego gatunków Karola Darwina, która zakładała, że ewolucja postępuje zawsze w trendzie rozwojowym.”
Jest to znakomity przykład bełkotu kwalifikowanego. Fraza „z teorią rozwoju osobniczego gatunków Karola Darwina” jest intrygująca z dwóch powodów. Po pierwsze, zwrot „rozwój osobniczy gatunków” przypomina takie konstrukcje jak „indywidualny bieg sztafetowy” lub „singlowy turniej derbowy” (podobnie niżej użyty zwrot „swąd skisłego ogórka” da się porównać z „zieleń błękitnej garsonki”). Po drugie, nie wiadomo, czy to Karol Darwin miał gatunki czy też p. Pasierbiewicz chciał powiedzieć „teorią osobniczego rozwoju gatunków sformułowaną przez Karola Darwina”. Geolodzy na ogół znają się na teorii ewolucji, ale p. Pasierbiewicz jest i w tym wypadku osobniczo wyjątkowy w gatunku rzeczonych naukowców. Zważywszy zaś, że p. Pasierbiewicz opublikował prawie identyczny tekst wcześniej, tj. 29 grudnia 2011 r. (nie jest wykluczone, że więcej razy), wypada uznać, że przez prawie 3 lata, nie spotkała go cofka umysłowa, ale przyspieszenie intelektualne z prędkością wręcz kosmiczną.
W „Lalce” Prusa po koncercie skrzypka Molinariego ktoś zapytał, czy będzie się go przyjmować. Jeden z uczestników odpowiedział, że tak, ale w przedpokoju. Geneza tekstu p. Pasierbiewicza o salonie III RP (wersja z 2011 r.) oraz o elitach III RP (wersja z 2014 r.) związana jest z jego dyskomfortem (sam to ujawnił; można znaleźć w Internecie) z powodu tego, iż zdecydowana większość jego dawnych znajomych przestała go zapraszać na imprezy, nawet do przedpokoju. Frustracja rodzi agresję, jak głosi znane prawo psychologii społecznej.
JW |
|
|
jazgdyni Bardzo trafne obserwacje Panie Krzysiu! W pełni potwierdzam.
Lecz niepełne.
Pozwolę sobie dorzucić odrębną socjetę, pozującą na angielskich landlordów i/lub zubożałe ziemiaństwo.
W odróżnieniu od przedstawionej przez Pana ta jest nieforsiata. Więc następuje gra pozorów.
Ubiór jest świadomie niechlujny. Przeważają stroje a'la myśliwskie, różne polary, swetry, kurtki; nawet do teatru, czy na wernisaż.
Panie im starsze, tym króciej ostrzyżone. W rozmowach bardzo się liczy wrzucanie sentencji francuskich bądź angielskich.
Bardzo ważne - ta grupa jeździ konno! A niektórzy mają na wsi nawet swojego konika.
Środki transportu oldskulowe - jakieś przedpotopowe gruchoty, które się już stare kupuje, a potem się pieje o cudowności Mustanga rocznik 1976.
Tu się pije wszystko, fasonem jest picie z musztardówek, lub kolekcji różnych naczyń, za to pali się Dunhille, ewentualnie Davidoffy (u nas ta sama cena co Marlboro).
Jest to elita ocenna, aczkolwiek, co odczuwa z dużą przykrością, nie opiniotwórcza. Krytykują co się da, a na wszystko, dosłownie wszystko mają wyrobione zdanie.
Zna Pan zapewne takich.
Pozdrawiam |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Słuszna uwaga. Zaraz dodam do tekstu.
Serdeczności! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Cieszę się, że się podobało. A pomysł z listą kandydatów ewoluujących do tyłu przedni!!!
Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Niezle.TZN.Dobre:-))
Ja do listy # 5 umiescil bym Slepakure.. |
|
|
xena2012 zapomniał Pan w dziennym harmonogramie elit III RP między porannym spacerem (bądź bieganiem) a kawą w południe umieścić wizyt w siłowni.Toż to wręcz znak rozpoznawczy naszych elit,że znajdują się na światowym poziomie. |