|
|
Poprawki:
8 (w tym 3, nie 33 w językach obcych);
ma być " nic wielkiego w porównaniu z Pańskim"
JW |
|
|
"Bo Pan nienawidzi wszystkiego, co... resztę niech sobie Internauci sami dopowiedzą".
Jako jeden z internautów dopowiadam "wszystkiego, co] polskie". Mam Pan całkowitą rację, o czym świadczy, że
- opublikowałem 8 książek (33 w językach obcych) o filozofii polskiej i jej osiągnięciach;
- zredagowałem 21 (17 w językach obcych) tomów prac filozofów polskich lub antologii poświęconych filozofii polskiej;
- opublikowałem kilkaset artykułów, recenzji i t.p. na temat filozofii polskiej i jej recepcji w świecie.
I za to otrzymałem "prestiżową" (czyli nie prestiżową, a nawet, jak Pan już kiedyś sugerował, nie wiadomo czy polską) Nagrodę Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej (zwaną polskim Noblem) za rok 2013 w obszarze nauk humanistycznych i społecznych.
To oczywiście nic wielkiego z Pańskim dorobkiem pisarskim (o liczbie pozycji szybko zmierzającej do nieskończoności, aczkolwiek chwilowo spoczywającej około wielkości 20), dzięki której polska geologia stała się szeroko znana w świecie.
Jan Woleński |
|
|
@Krzysztof Pasierbiewicz (2014-10-05 (13:16)
Kilka uwag:
1. Donos. Informacja o dyplomacie Bernardzie został sporządzona na podstawie wspomnień p. Pasierbiewicza. Wygląda na to, że sam p. Pasierbiewicz stał się swoim tajnym (może jawnym) współpracownikiem. I słusznie, co dwie głowy, to nie jedna;
2. Wyróżnienie itd. Nagroda Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej jest potocznie zwana polskim Noblem, a nie "polskim noblem naukowym (dwieście tysięcy złotych na rękę), aczkolwiek nie jest do końca jasne, gdzie p. Pasierbiewicz chciał zamknąć nawias. Nie jest to najbardziej prestiżowe wyróżnienie w ogóle (wbrew literalnemu znaczeniu komunikatu p. Pasierbiewicza; pomijam przy tym niezbyt klarowny sens cudzysłowu). Dla porządku, informuję, że "na reke" jest 200 tys. minus całkiem spory podatek.
3. Zawiść itd. Trudno żywić rzeczoną zawiść, zważywszy, że zażyłości, którymi szczyci się p. Pasierbiewicz, często kończyły się a la przypadek z dyplomatą Bernardem, więc nie ma czego zazdrościć;
4. Też polecam lekturę książki p. Pasierbiewicza, ale, jeśli ktoś ma szansę, wersji wcześniejszej (z 2010 r.). Znajdują się tam niezwykle sugestywne kawałki, nie mówiąc już o tym, że tam są opisane niektóre przygody dyplomaty Bernarda.
5. P. Pasierbiewicz zaznacza
"Pozdrawiam serdecznie wszystkich Gości mojego blogu z wyjątkiem jednego, oczywiście."
Cała przyjemność po mojej stronie. |
|
|
Kilka sprostowań i wyjaśnień.
1. Nawyki. Po pierwsze, powinien Pan wiedzieć, że "Hertrich", to pierwszy szłon mojego nazwiska. Po drugie, przecież Pan sam odkrył, że kiedyś nazywałem się tylko Hertrich, a od pewnego czasu coś tam dodałem. Tak więc, występuję na Pańskim blogu pod swoim nazwiskiem. W tej sytuacji, jest rzeczą nawet zabawną domaganie się przez Pana ode mnie podpisu, skoro on widnieje, a nie domaganie się tego samego od osób piszących całkowicie anonimowo.
2. Przyrzeczenia. Proszę zacytować moje przyrzeczenie brzmiące "Przyrzekam internautom (to tzw. rzeczownik pospolity, a nie imię własne, więc pisze się z małej litery, że nie będę więcej komentował itd". W samej rzeczy, to Pan wielokrotnie posłużył się zwrotem "No more comments" wobec moich wpisów. Po trzecie, sugeruję, aby jeszcze raz przeczytał Pan ugodę zawartą w sądzie. Może Pan zrozumie, kto do czego zobowiązał się.
3. Pańska książka mnie nie rozjuszyła, ale rozśmieszyła, zupełnie niezależnie od opinii Pani Prezeski. Rozśmieszyła nie tylko mnie, ale znacznie więcej osób. Czyżby Pan już zapomniał salwy śmiechu w czasie odczytywania fragmentów w Jastarni.
4. Jeśli X i Y pracują w tej samej uczelni, to są kolegami z uwagi na miejsce pracy a nie krajanami. Radzę postudiować "Słownik języka polskiego" przez zabraniem się do pisania czegokolwiek. Warto, aby Pan np. zapoznał się ze znaczeniem słów "molestować" i "stalking".
5. Tekst, którego lekturę Pan poleca ma rzeczywiście rozmaite walory (niekoniecznie te, które Pan wymienia), z których największą jest całkowita anonimowość.
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Ja wiem, że ma Pan stare nawyki, ale skoro Pan nadal pisze donosy, to może by się Pan jednak z imienia i nazwiska przedstawił, bo żyjemy już a wolnej Polsce, a czasy TW już się dawno skończyły. Myślę, że Internauci by się ucieszyli. Zwracam Panu uwagę, że zaczepia mnie Pan już po raz trzeci, czy czwarty od czasu, kiedy Pan przyrzekł Internautom, że już nigdy nie będzie na moim blogu komentował. Zobowiązał się Pan również w sądzie, że nie będzie naruszał moich praw osobistych jako naukowca i autora.
Mam nadzieję, że Internauci znajdą właściwe określenie na działalność, którą Pan uprawia. Zdemaskował Pana już Gontarczyk i co? Jeszcze Panu mało?
A moja książka tak Pana rozjuszyła li tylko dlatego, że prezeska krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich powiedziała o niej publicznie, że "to książka głęboko patriotyczna i hołdująca polskim wartościom narodowym". To Pana tak ubodło. Bo Pan nienawidzi wszystkiego, co... resztę niech sobie Internauci sami dopowiedzą.
A może to totalna kompromitacja Pańskiego uniwersyteckiego krajana, którego nawet Palikot wyrzucił z partii tak Pana rozjuszyła? Pan zdaje się nie rozumieć, że czasy nietykalnych świętych krów już się skończyły. Że są granice bezkarności.
I jeszcze słowo do Internautów, którzy mi piszą, że mają już dość tej przepychanki między mną i panem profesorem JW. Zwróćcie proszę Państwo uwagę, że to prof JW mnie molestuje na blogu uprawiając stalking, a nie odwrotnie. To on zawsze pierwszy atakuje, obraża, prowokuje i na blogu mi paskudzi.
Na szczęście Internauci już dawno go rozgryźli - czytaj: rk1.salon24.pl.
Naprawdę warto przeczytać bo to tekst błyskotliwy, dowcipny i demaskujący rzeczywiste zamiary niejakiego JW. |
|
|
A co do dyżurnego komentatora to trzeba sprawiedliwie przyznać, że ma chłopina zdrowie mimo słusznego wieku. Bo wystarczy prześledzić godziny dodawania przez niego komentarzy do moich notek, żeby się przekonać, iż rzeczony czatuje na moim blogu w cyklu całodobowym.
* Wnioski p. Pasierbiewicza są skutkiem zbyt częstego biegania do sklepu sprzedającego w cyklu całonocnym. A ponieważ głowę ma niezbyt tęgę, skutki owych peregrynacji są natychmiast widoczne w tym, co pisze na blogu.
No cóż, jakie "elity", taki poziom debaty społecznej w III RP.
** Wniosek p. Pasierbiewicza opoziomie debaty społecznej w III RP wyprowadzony z przesłanki, że ktoś czatuje na jego blogu w cyklu całodobowym, znakomicie potwierdza tezę wyrażoną w zdaniach oznaczonych symbolem *. Można ewentualnie przyjąć, że p. Pasierbiewicz nieświadomie oparł się na regule, że z fałszu wynika wszystko.
JW |
|
|
JacBiel Oczywiście, że jest się z czego śmiać, a nawet płakać, co kto woli.
Ale rozmawiamy o dobrym wychowaniu.
Nie wypada "zauważać" że jakaś pani ma krzywe, brzydkie nogi +
nie wypada nadto eksponować brzydkich, krzywych nóg.
Dla osób dobrze wychowanych, to w ogóle nie jest temat do rozmów w szerszym gronie +
dla osób dobrze wychowanych, to nie jest odpowiedni strój na oficjalne premierowe wystąpienie.
Ale każdy o tym wie, a kto nie wie, to pewnie nigdy się nie dowie, gdyż brak mu kindersztuby. |
|
|
JacBiel Dziękuję za zaproszenie - wysłuchałem - trochę za długie, przy końcu nieco mdłe, o smaku bitej piany.
1. Zabawne, bo tworzy Pan katalog "kiepskiego blogera", pod który Pan sam podpada - albo autoironia, albo Pańska ulubiona prowokacja.
2. Apologizuje Pan zabieg "prowokacja blogerska" - co mnie nie przekonuje, gdyż jak Panu kadzą, to nie jest to tekst prowokacyjny, a jak krytykują - to nie poznali się (nekumate biedaki) na Pańskiej "prowokacji blogerskiej zmuszającej do myślenia".
3. Sugeruje pan współpracę blogerów z politykami - proszę się pochwalić, z kim Pan współpracuje?
pozdrawiam |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @nauczyciel akad...
Witam Panią i ogromnie się cieszę, że mam przyjemność znów Panią gościć na moim blogu po dłuższej przerwie.
A co do dyżurnego komentatora to trzeba sprawiedliwie przyznać, że ma chłopina zdrowie mimo słusznego wieku. Bo wystarczy prześledzić godziny dodawania przez niego komentarzy do moich notek, żeby się przekonać, iż rzeczony czatuje na moim blogu w cyklu całodobowym.
No cóż, jakie "elity", taki poziom debaty społecznej w III RP.
Pozdrawiam Panią jak zawsze serdecznie. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @JacBiel
W wolnej chwili zapraszam do odsłuchania mojego felietonu pt. "Politycy i blogerzy" nagranego przez Niepoprawne Radio:
youtube.com |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @hertrich
Niewtajemniczonym muszę zdradzić, że autorem tego donosu jest jawny współpracownik krakowskiego salonu wpływu, emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a zarazem laureat najbardziej „prestiżowego” wyróżnienia nazywanego „polskim noblem naukowym (dwieście tysięcy złotych na rękę).
Stali czytelnicy mojego blogu wiedzą, że ten maniak mniej więcej od dwóch lat czatuje na moim blogu w cyklu całodobowym, o czym świadczą godziny dodawanych przez niego komentarzy.
No cóż, jak widać zawistny profesor nie wybaczy mi nigdy zażyłej znajomości z pięknymi kobietami, które na niego nie spojrzały by nawet (nie mówię dlaczego, bo nie lubię się włóczyć po sądach).
Słowem taka jakość politycznego dyskursu w III RP, jaki poziom obecnych „elit”
A o tym jak było naprawdę, możecie Państwo przeczytać w mojej książce pt. „Magia namiętności” wydanej przez Wydawnictwo ARCANA – (polecam tez lekturę czytelników) – patrz:
portal.arcana.pl
a także
portal.arcana.pl
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Gości mojego blogu z wyjątkiem jednego, oczywiście. |
|
|
Dyżurny komentator dał merytoryczny głos ! |
|
|
A co,nie ma się z czego śmiać? Że to brak wychowania? Czy może zuchwałość?
Nie wolno powiedzieć,że odczytać z kartki nie potrafi bezbłędnie,że włosy ma tłuste jak zawsze,że w wielu pozycjach w jakich jest pokazywana,wygląda jakby miała garba,a nogi/no cóż/ krzywe,o walorach charakteru i kompetencjach............szkoda mówić.Prowincjonalny przebieraniec,który gdy zostanie "obrobiony" /za nasze 100,200 tys./ do poziomu względnej przyzwoitości,może wizualnie dorówna podstawowym normom. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "i to jest to Szanowny Panie Krzysztofie, nie da się zastąpić tzw kindersztuby..."
---------------------
No właśnie. Ja osobiście nie mam nic przeciwko wyglądowi pani premier Kopacz. Podobnych jej kobiet są w Polsce miliony.
Sęk jednak w tym, że jeśli wybiera się kogoś premierem dużego europejskiego państwa, to ten ktoś powinien być osobowością niezwykłą, tak pod względem intelektualnym, jak i wizerunkowym.
A pani Kopacz nie potrafi wypowiedzieć bez kartki dwóch zdań złożonych bez zgubienia wątku.
Na domiar złego nie ma kindersztuby i charyzmy. To oczywiście nie jej wina, ale premier musi takie cechy posiadać.
Skoro tego nie widzą ci, którzy ją na to stanowisko wybrali, to znaczy, że też kindersztuby nie mają. A to już nie jest do śmiechu bynajmniej, bo wychodzi na to, że Polską rządzą ludzie, którzy sprawią, że świat znów zaczie Polskę postrzegać jako kraj prowincjonalny i zaściankowy. I stąd właśnie moja notka.
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
|
Zdaje się, że Bernard potem dość łatwo sprzątnął Krzysztofowi narzeczoną i wywiózł za morza. Temu drugiemu pozostała bajka o najpiękniejszych kobietach Warszawy, które go otaczały.
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Rewelka! Świetne zestawienie tych dwóch zdjęć, pomysł przedni, serdecznie pozdrawiam..."
--------------------------
Dziękuję. Ale jak widać z komentarzy nie wszyscy potrafili dostrzec to, co my dostrzegamy.
Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Złośliwy z Pana esteta...."
-----------------
Nie tyle złośliwy, co przekorny. Pamięta Pan jakie obrzydliwe fotki robiono Kaczyńskim?
Serdeczności. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "cóż za wyrafinowane okrucieństwo porównywać premierkę Kopacz do Marleny Dietrich,ta ostatnia nawet grubo po osiemdziesiątce wyglądała lepiej..."
--------------------------
Jest Pani często komentatorem mojego blogu, więc zapewne Pani wie, że jestem bardzo przekorny. A skojarzenie z Marleną Dietrich pochodzi stąd, że media prorządowe często publikują zdjęcia pokazujące panią premier w sposób nie odpowiadający prawdzie. Dobry fotograf może wiele zdziałać w tej materii. Kontrprzykładem mogą być setki ohydnych fotek, jakie robiono braciom Kaczyńskim. Więc tę notkę napisałem dla równowagi.
Serdecznie pozdrawiam. |