Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czemu dziennikarze nie lubią blogerów?
Data Autor
elefants
Kiedys Kazik Staszewski śpiewał "Wszyscy artysci to prostytutki".Czy ta piosenka bardziej by nie pasowała do dziennikarzy........................?
gorylisko
Szanowny Panie Trudno się z panem nie zgodzić w poruszonym przez pana temacie... moim zdaniem chodzi tutaj także o luksus pisania prawdy, ściślej tego co się chce napisać i o czym się chce pisać... nie zgadzaliśmy się ze sobą to obydwaj wiemy...ale... zamierzam stworzyć stronę gdzie będzie można umieszczać swoje teksty... czy przyjmie pan zaproszenie ode mnie... zresztą nie tylko pana zapraszam... to tak przy okazji...a na razie muszę skończyć tematy które mam otwarte, spakować trochę rzeczy bo we wtorek wyjeżdżam na Fuerteventurę...w nadziei na spotkanie lata w środku zimy... Jak sie uda zdam relację na niniejszym blogu...
Krzysztof Pasierbiewicz
"Nie od rzeczy byloby wkleic tutaj kopie owego maila..." --------------------- Już raz coś takiego zrobiłem i wylądowałem przed sądem. A szeregowy bloger nie ma szans z odpowiednio umocowanym powodem. Pozdrawiam Pana.
Krzysztof Pasierbiewicz
Dziękuję Panu za istotne rozwinięcie przekazu mojej notki. Serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Nie od rzeczy byloby wkleic tutaj kopie owego maila...
Krzysztof Pasierbiewicz
"Osobiście ubolewam nad obecnym poziomem tzw. zawodowego dziennikarstwa, zwłaszcza słowa pisanego - koszmarna składnia, kulejąca ortografia, błędy rzeczowe i logiczne - tego się nie da spokojnie czytać..." -------------------- Dziękuję za istotne dopełnienie przekazu mojej notki. "I dziękuję za wspomnienie w tym kontekście śp. Seawolfa. Jego nieobecność jest momentami nie do zniesienia..." ----------------------- Mama mnie nauczyła, iż nie wolno zapominać o nauczycielach, którzy kształtowali naszą osobowość. Serdecznie Panią pozdrawiam i w Krakowie witam.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Legioniści Piłsudskiego, kiedy wychodzili z Kielc po chłodnym przyjęciu przez miejscowych, złożyli im na odchodnym życzenia, może Pan przekazać je autorce maila..." ---------------------------- Sęk w tym, że może nie pojąć aluzji. Serdecznie Pana pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
"Kto może, niech otworzy nie tylko swoją sakiewkę, ale i serce. Życzę wszelkiej pomyślności, pomimo trudności..." ---------------- Hamuj Waćpanna, bo pan Felek z zazdrości dostanie zawału serca, lub nie daj Boże wylewu krwi do mózgu. A nie chciałbym go mieć na sumieniu mimo wszystko. Serdecznie Panią pozdrawiam.
Robert Kościelny
Poruszył Pan bardzo ważną sprawę, za co dziękuję. Ma Pan rację dziennikarze nie lubią konkurencji. Podobnie jak aktorzy, literaci, naukowcy. Nie lubią ich również politycy. Niezaleznie od takich czy innych wyborów światopoglądowych, a ściślej mówiąc deklaracji w tych sprawach: niestety, ale coraz częściej obserwuje się, że co innego deklarują a co innego tak naprawdę wybierają i realizują w praktyce. Stąd też sądzę, że nawet ci, któzy oficjalnie gardłują za wolnym rynkiem ideii, tak naprawdę sądzą, że dobrze jest jak jest.  Tak naprawdę to III RP im pasuje. Z tego  wyciągam kolejny wniosek, że nie ma co liczyć na to, iż zmiany mogą nastapić odgórnie, że ludzie którzy funkcjonują - niezaleznie po której stronie politycznego podziału - i to całkiem nieźle funkcjonują w postPeerelu, przyniosą nam wolności od bagna jakim jest zafundowany nam przy okrągłym stole (a może: pod stołem) system "reglamentowanej wolności". Bo co by to dla nich oznaczało? Oznaczałoby to, że w Polsce nie ma, na przykład, jednego Rafała Ziemkiewicza (bryluje od ćwierćwiecza w redakcjach różnych i różnistych, i zawsze jako niezalezny) a jest ich co najmniej kilku, a może nawet znalazłby się taki, który jest od niego lepszy? Być może okazałoby się, że jest kilku, kilkunastu polityków równie wybitnych jak Ten Nasz Najwybitniejszy? Że mamy wielu równie dobrych, a może i lepszych, aktorów jak ci, którzy obecnie brylują na salonach ? Et caetera. A po co im to? Więc jak się komuś nie podoba to niech wyjedzie do Anglii, Iraldii, Niemiec. Albo postara się o zieloną kartę. Tam będzie mógł sobie realizować głupie zachcianki o równości startu dla wszystkich. A jeśli się okaże, że za dużo uciekło z kraju i nie ma kto odrabiać pańszczyzny, to my juz znajdziemy sposób, żeby ściagnąć ich  z powrotem na Ojczyzny łono... W końcu nie ma jak u mamy. Prawda? Pozdrawiam serdecznie Robert Kościelny
Ewary Toruń
Tak - powinniśmy się wspierać, a - nie spierać. A co do dziennikarzy, to wielu z nich pełni rolę "najemnika", i to za potężne pieniądze. Bo prawdą jest to, że wielu czyta, ogląda, a czy pomaga? Tu, mamy z tym problem. Kto może, niech otworzy nie tylko swoją sakiewkę, ale i serce. Życzę wszelkiej pomyślności, pomimo trudności.
Leszek Smyrski
Witam Pana. Lubię czytać Pańskie wpisy. Jest tu zresztą sporo bardzo ciekawych tekstów na NB i wielu ciekawych ludzi się wypowiada. Sam osobiście też zajmuję się opisywaniem sprawy, która mnie tu przywiodła. A trafiłem tu dlatego, że wszystkie ( 3 gazety, radio i telewizja) rzeszowskie media odmówiły poruszenia tego tematu. Nie mam zbyt dobrej opinii o zawodowych dziennikarzach, ale Bourdieu i Luhmann też ich nie poważali nadmiernie w swoich opracowaniach. Legioniści Piłsudskiego, kiedy wychodzili z Kielc po chłodnym przyjęciu przez miejscowych, złożyli im na odchodnym życzenia, może Pan przekazać je autorce maila. Pozdrawiam.
Szanowny Panie Krzysztofie, jeszcze zanim zaczęłam czytać Pański tekst, pierwszą moją myślą po przeczytaniu tytułu notki była właśnie ta konkluzja, którą Pan tu zawarł - oczywiście, że chodzi o posiadanie monopolu na newsy i ich przekazywanie opinii publicznej. I to, że każda próba złamania tego monopolu jest i będzie bezwzględnie tępiona przez tzw. zawodowych dziennikarzy. Osobiście ubolewam nad obecnym poziomem tzw. zawodowego dziennikarstwa, zwłaszcza słowa pisanego - koszmarna składnia, kulejąca ortografia, błędy rzeczowe i logiczne - tego się nie da spokojnie czytać. I dziękuję za wspomnienie w tym kontekście śp. Seawolfa. Jego nieobecność jest momentami nie do zniesienia... Pozdrawiam Pana serdecznie, Agata (od niedawna - w Krakowie :-)
Do wpisu: To już nie moje miejsce i nie moi ludzie
Data Autor
Przepraszam, ale moje przeprosiny skierowałam do Pana Felka. Życzę zdrowia.
jesli poczuł się Pan urażony, to bardzo Pana przepraszam.
Płatne opluwanie - jaki rodowód takiego "argumentu" ? O karłach reakcji już wiemy, o szczekaczce z WE też, i taki resortowy wychowanek ośmiela się wpisywać "Polonus" ! Nic o meritum, tylko osobiste szkalowanie, dość tego ! Tu już nie wystarczy "opluwanie" , trzeba REWOLUCJI, walki o prawdę, uczciwość, sprawiedliwość, RÓBMY WRESZCIE COŚ, BO ZOSTANIEMY BEZ OJCZYZNY, POLSKI !
ciociu, skoro nawet minimalnie cię ta Osoba nie interesuje, to odwal się od Niej !!!
Internet to jest sfera publiczna i wszelkie prośby o to, by ktoś gdzieś nie bywał są nieuprawnione. Ci, którzy zabierają głos publicznie muszą się liczyć z publicznie wyrażaną krytyką. A kto nie chce krytyki ten może założyć sobie prywatny blog i wpuszczać tylko swoich miłośników. Dziwne, że trzeba to tłumaczyć komuś, kto podpisuje się "nauczyciel akademicki". Choć, prawdę mówiąc, na blogu Pasierbiewicza nic już nie może zdziwić... Pani stwierdzenie, cyt.:"pan niszczy każdego kogo dopadnie pan na swojej drodze" jest kolejnym przykładem niemerytorycznej pseudopolemiki jaką na tym blogu notorycznie uprawia zarówno autor, jak i jego zwolennicy. Podobnie wzmianka o jakichś tajemniczych "migawkach na youtube". To jest wyłącznie to, o czym piszę wyżej, opluwanie przeciwnika, przyprawianie mu tzw. gęby, ponieważ najwyraźniej brakuje argumentów. I jeszcze jedno. U Pasierbiewicza bywam dlatego, że autor jest wyjątkowo ciężkim przypadkiem szczególnego natężenia nonsensu i ludzkiej, charakterologicznej brzydoty. W mojej ocenie jego działalność jest szkodliwa i dlatego staram się temu szkodzeniu przeciwstawiać. Mam do tego takie samo prawo, jak Pani do popierania Pasierbiewicza, czy kogolwiek zresztą innego. Co kto lubi, droga Pani.
To nie o pana osobie, bo ona w zrozumiały sposób w żaden sposób nie może mnie nawet minimalnie zainteresowac. Chodzi o to, że pan niszczy każdego kogo dopadnie pan na swojej drodze. |Wystarczy oglądnąć pare migawek na you tube i nie tylko. Obraził mnie pan wielokrotnie za NIC. Ja pana Pasierbiewicza widziałam 2 razy w życiu. I nie znam KP. Ale nie oznacza to, że nie podzielam poglądów, które prezentuje na swoim blogu. A pan, jak .....byle ukatrupić wszystko i wszystkich. Nie zauwazył pan, ile osób pana prosi, aby pan nie zagladał na blog, ktory tak pana "drazni". Gdyby nie pańskie niestety niestosowne wpisy, nie chce użyć słowa dosadniejszego, nigdy osobiście nie zainteresowałabym sie pana osoba. Ale panie................... Niemniej życze panu zdrowia, bez smogu ( jest w Zakopanem) i bez wsciekłych psów.
Do wpisu: Wybory prezydenckie i pierepałki podstarzałych ojców
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
"Ja nie wiem, czy w Biblii pada zdanie: "Szczęśliwi, którzy nie dożyli"..." ------------------ To proszę popytać Świadków Jehowy - oni wiedzą lepiej. Pozdrawiam.
Rozumiem, że do wyborów prezydencki ma pan "stosunek prokreacyjny". To nie jest oryginalna postawa w społeczeństwie. No chyba, że uznał pan, podobnie jak ja, że te wybory mają tylko przykryć istotne zjawiska o znaczeniu fundamentalnym dla Polski i Świata nam znanego. Cisza, trwożna cisza jaka zapadła po wprowadzeniu do powszechnego użycia pigułki "dzień po" - nawet internet umilkł. Naprawdę powiało grozą, a miało być tak pięknie... Ludzie zaczęli zdawać sobie sprawę z faktu, ze wynalezienie tego specyfiku jest milowym krokiem ku szczęściu powszechnemu. Ważnym krokiem, ale jeszcze nie ostatnim. Ja nie wiem, czy w Biblii pada zdanie: "Szczęśliwi, którzy nie dożyli". Nie wiem też, czy w ostatniej - tajnej - tajemnicy fatimskiej jest wzmianka o farmakologii. W przeciwieństwie do współczesnej młodzieży, dojrzalsi użytkownicy internetu, jak ja i pan, zapoznali się natomiast ze strasznym proroctwem zawartym w filmie Barbarella. I my wiemy, ze ostatnim krokiem ludzkości w kierunku rozwiązania kwestii - nie tylko kwestii żydowskiej czy islamskiej, ale ostatecznego rozwiązania absolutnie wszystkich kwestii - będzie upowszechnienie pigułki "zamiast". Pozostaje nam wszystkim jedynie zapłakać nad losem waszych - lowelasy i inne króliki - wnucząt. Pozdrowiam
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie Bolesławie, Moje eksmałżonki już od Pana pozdrowiłem, a specjalne pozdrowienia dla Julki bardzo mnie wzruszyły - nie wiem jak dziękować. Proszę wejść na Salon24, gdzie też zamieściłem tę notkę i przeczytać komentarze: salonowcy.salon24.pl Pozdrawiam Pana jak zawsze serdecznie, krzysztof
Szanowny Panie Krzysztofie. Proszę uprzejmie przy okazji pozdrowić ode mnie obie eksmałżonki. Specjalne pozdrowienia przesyłam dla ukochanej Pana córki Julki. Oczywiście Pana też pozdrawiam, bolesław
Do wpisu: Młodość w kołchozie, starość w umieralni narodowej
Data Autor
elefants
Wierze:)ale mozna bez tego żyć ,chociaz w Polsce trudno.Ja też nie mogę pić ale z innego powodu. Pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
"Pan to ma dobrze z tym całonocnym :) Ja musiałem swego czasu ganiac 5 km na stacje benzynową..." -------------------------- Z całonocnym mam faktycznie dobrze. Sęk w tym, że jestem po dwóch żółtaczkach i wypić sobie nie mogę. To jest dopiero ból proszę Pana. Serdeczności!
elefants
Pan to ma dobrze z tym całonocnym :)Ja musiałem swego czasu ganiac 5 km na stacje benzynową . Pozdrawiam.