Otrzymane komantarze

Do wpisu: "Pora umierać!"
Data Autor
Jabe
Jarosław Gowin, nawet będąc w PO, potrafił zaznaczyć swoją odrębność. Nie chodzi więc o krew, tylko raczej zbyt dużą elastyczność. Daje ona znać o sobie także i teraz – Jarosław Gowin jest przecież konserwatywnym liberałem.
"... ale trudno mi bez reszty ufać komuś, kto był prominentnym politykiem Platformy." No właśnie, w tym jest problem. Znam też dość ważną osobę działacza Platformy, który ją opuścił ale w żyłach ciągle płynie platformerska krew. Pozdrawiam, bolesław
Krzysztof Pasierbiewicz
@Prof bez kropki "Panie prof. chyba jeszcze za wcześnie !?Jeszcze dużo pracy przed Panem !..." -------------- Dziękuję za miły komentarz, ale po raz któryś z rzędu muszę sprostować, że nie jestem profesorem, lecz doktorem nauk technicznych. Serdecznie pozdrawiam, dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz
Panie prof. chyba jeszcze za wcześnie !?Jeszcze dużo pracy przed Panem ! Prof. to FUNKCJA a nie tyt. NAUKOWY ! Dlatego mógł go nadawać,nawet taki nieuk jak sb-cki zięć !Z takiej FUNKCJI można odwołać, każdego nieuka, z FUNKCJI NA UCZELNI, JAK NIEPIŚMIENNEGO DYREKTORA, mianowanego , swego czasu przez ub-ckich ,dworskich parobków z NKWD !!! i UB !
Krzysztof Pasierbiewicz
@bolesław "Wierzę, że się da. Chociaż będzie to cholernie trudne zadanie ale przy wielkim wysiłku do wykonania..." ------------------ Ja też wierzę, że się da, ale póki co nie ma woli politycznej środowiska akademickiego i pan minister Gowin będzie napotykał wiele przeszkód. Czekam więc niecierpliwie na program reformy Gowina. Ale mam wiele obaw, bo być może niesłusznie, ale trudno mi bez reszty ufać komuś, kto był prominentnym politykiem Platformy. Pozdrawiam Pan, jak zawsze serdecznie krzysztof
Krzysztof Pasierbiewicz
@stachu "Ja z moim wujem geologiem buszowałem w górach Izerskich,Kaczawskich..." ------------------ Więc zapewne Pan wie, jak piękny jest zawód geologa. Pozdrawiam Pana
Szanowny Panie Krzysztofie. "Boże! Co oni zrobili z prestiżem szkolnictwa wyższego?! Czy to się jeszcze da naprawić?" Wierzę, że się da. Chociaż będzie to cholernie trudne zadanie ale przy wielkim wysiłku do wykonania. Panie Krzysztofie a tymczasem biegnę do całonocnego po Coca Colę. Pozdrawiam, bolesław.
Ja z moim wujem geologiem buszowałem w górach Izerskich,Kaczawskich stare dzieje pozdrawiam
Do wpisu: Sam się zdemaskował, bo stracił wyłączność na medale!
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@Admin Jako zdyscyplinowany bloger zastosuję się do prośby Administracji. Pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Admin Naszeblogi.pl
Komentatorów (w tym i autora bloga) proszę już o powstrzymanie się od dalszych personalnych wpisów. Przytłaczają od paru dni to, co dzieje się na tym portalu. Wyłączam możliwość komentowania pod 2 ostatnimi wpisami na tym blogu, więc wszystko co szanowni napiszą pójdzie w tzw. kosmos.
Paaaanie !!! , czy jest gdzieś kres tych pana konfabulacji ?! Chociaż trochę by Pan miał szacunku do swego ojca i nie pisał tych bzdur z palucha wyssanych o nim. Pomału dojdzie pan do ściany z ta historia o ojcu a ta ściana to będzie dla pańskiej wyobraźni ... s.p.Sendlerowa. To już jakaś choroba , obłęd w tym Pana "blagowaniu". Woliński nie jest z mojej bajki i mam jak większość , znających ... negatywne z nim związane skojarzenia ... ale !!! , TO CO O PANU PISZE TO ŚWIĘTA PRAWDA !!!. Pan zawsze się ustawial tam gdzie "slodko" , tam gdzie korzyść , władza i przywileje. Tu Wolenski opisał pana perfekcyjnie choć trochę skrótowo. Pańskie "dokonania" są o wiele bardziej , powiedzmy , wyraziste. Lizal i wyslugiwal sie pan w epoce minionej , "owczesnym dysydentom" , teraz pan wyczuł ze wiatr skąd indziej wieje i chce pan żywcem być , zaznaczyć swoją obecność , jednocześnie jest pan bezsilny by się "uwolnic" od dawnych zaleznosci. Komentarz ma swoje ograniczenia bo chętnie napisałbym więcej. Więcej tez o wydawnictwo. "Arcana" prof.Nowaku , l.Długoszu ... dlaczego ?!!! ... Wydano coś tak koszmarnie dennego , ramote jaka nieczęsto można znaleźć wśród książek ... "ksiazke" k.pasierbiewicza ... "magia czegoś tam" , nawet ten tytuł ... a dlaczego nie "Cham się wsciekl" ... ??? , ten sam wydźwięk i ta sama wizytówka ...
Może tak, Panie felicjanie: "Rzeczony bloger sam siebie zalicza do prawicy". Nie moja sprawa, czy go tam przyjmujecie czy nie. Pozdrawiam JW PS. P. KP ma wypróbowane wyjaśnienie swego oficjalnego stanowiska w postaci objawienia "No comments". Brzmi przekonująco, bo z cudzoziemska i, ma Pan rację, jest wynikiem analizy w szerokokątnych kategoriach intelektualnych. Mogę dodać, że p. KP także syntetyzował w n-kątnych (n > 6, bo synteza wymaga więcej katów niż analiza)kategoriach intelektualnych. Tak też dokonał syntezy nas dwóch w jedną osobę.
Panie Pasierbieeicz, Stosowne zdanie mojego tekstu jest takie: "Do tego trzeba dodać rozmaite konfabulacje p. KP na temat swojej rodziny i własnych heroicznie-opozycyjnych czynów przed 1989 r." Pańskie konfabulacje dotyczyły także Pańskiego brata (przecież mamy wspólnego znajomego, który chodził z Pańskim bratem do jednej klasy i pamięta to i owo) oraz rodziny z USA (wuj Stanley). Co tyczy się Pańskiego ojca (Akowca, a nie akowca oraz organizacji a nie Organizacji)- jeszcze raz sugeruję, aby Pan zapisał się na kurs języka polskiego), to nigdy nie kwestionowałem jego działalności w AK (informowałem Pana o tym kilkakrotnie - może Pan odszuka coś i zacutuje, skoro Pan taki rzetelny), natomiast, na podstawie dokumentów otrzymanych z archiwum Muzeum Auschwitz-Birkanau, sprostowałem Pańskie błędne informacje (lub konfabulacje, jeśli kto woli)dotyczące relacji p. Tadeusza Łagana. Być może prawdą jest, że Pański ojciec wraz ze swoimi podwładnymi uratował życie dziesiątkom a może setkom Żydów, ale p. Łagan o tym nie pisze, a jedynym dowodem jaki Pan podaje sa Państwie wspomnienia oparte na zasłyszanych rozmowach przy rodzinnym stole. Miały one miejsce, gdy liczył Pan sobie co najwyżej 8 lat. Podaje Pan rozmaite dane na temat swego wieku w 1952 r. (ważnym dla Pana), mianowicie 6, 7 lub 8 lat. W tej sytuacji, są poważne podstawy do mniemania, że Pańska pamięć nie uwiarygodnia tego, co Pan opowiada o przeszłości. Składnia zacytowanego zdania wyraźnie zaznacza, że wyraźnie oddzielam Pańskie konfabulacje na temat rodziny i Pańskie konfabulacje na temat własnych heroiczno-opozycyjnych czynów przed 1989 r. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@felicjan No comments.
Krzysztof Pasierbiewicz
@felicjan No comments.
szara_komórka
Żenada. To kim jest Pan Pasierbiewicz, każdy może sobie wyrobić zdanie z jego notek. Ale zniżanie się profesora UJ do poziomu magla? Jak panu nie wstyd pokazywać się na ulicy? Daleko mi do wydawania "achów i ochów" po produkcjach Pana KP. Często też krytycznie pisałem w komentarzach pod jego wpisami, ale to co wyprawia pan przekracza granice dobrego smaku, nawet koszernego. Jak "naukowcy" o podobnej kondycji moralnej mogą kształcić młodzież. Widać nic się nie zmieniło i mogą. Przykłady przyjmowania na salonach Z.Baumana i odsłonięcie się pana pokazują w jakim stanie są polskie uczelnie. (Przywołanie razem Baumana i pana nie jest przypadkowe. Obaj sączycie jad do głów studenckich)
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) No comments.
Krzysztof Pasierbiewicz
Jak widać w jego ostatnim (IV) komentarzu, "bohater" mojej notki zakwestionował także kartę niepodległościową mojego śp. Ojca akowca, który ze wraz swymi podwładnymi z Organizacji uratował życie dziesiątkom, a być może setkom Żydów więzionych w obozie w Auschwitz-Birkenau - vide: youtu.be Jak widać są "ludzie" nieznający granic podłości. Krzysztof Pasierbiewicz
Pan KP stwierdza (a propos mojego zdjęcia; patrz wyżej): "[...] znalazłem Pańską fotkę w Internecie - vide: niepoprawni.pl... ," Pan KP niezwykle natrudził się znalezieniem w/w fotki z uwagi na to, że pochodzi ona z imprezy w Jastarni, którą współorganizował. Zdjęcie figuruje w sprawozdaniu z tego wydarzenia i miało dokumentować, jakie to znane osoby w nim uczestniczyły. Tako toczy się światek - jak powiadał jeden z filozofów. Jan Woleński PS. Związek pomiędzy moją domniemaną (przez p. KP) frustracją z powodu odznaczenia prof. A. Nowaka a tym, co napisałem o p. KP jest mniej więcej taki, jak pomiędzy opublikowaniem jego pracy doktorskiej na liście filadelfijskiej (tak utrzymuje sam autor tego dzieła, aczkolwiek lista filadelfijska jest wykazem czasopism a nie czasopismem, w którym publikuje się prace) a rozstrzygnięciem, kto zostanie mistrzem NBA w tym roku. Można rzec, że p. KP nadrabia braki w logice nadmiarem ignorancji.
JJC
"Niektórzy z komentatorów na „Naszych Blogach” twierdzą, że p. KP jest agentem PO. To nie prawda. Rzeczony bloger rzeczywiście zalicza się do prawicy." ..................................... Zaraz, zaraz. Jeśli mamy wierzyć panu Krzysiowi, a przecież, naturalnie, wierzymy, wszyscy jak jeden mąż, zwłaszcza jak pan Bolesław, to Panu, prof. Woleński, niestety, przykro nam, nie możemy uwierzyć! No, chyba, że pan Krzysio zmieni nam wykładnię... Co, oczywiście, jest możliwe, zwłaszcza badając problem słynną, naukową metodą pana Krzysia "analizy w szerokokątnych kategoriach intelektualnych". Czekamy na oficjalne stanowisko pana Krzysia.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) No comments
JJC
"I wreszcie przyszła „Magia namiętności”, prezentowana na imprezie w Domu Zdrojowym w Jastarni w lecie 2010 r. Rzecz została wtedy wyśmiana. Ewa Wiśniewska, czytająca fragmenty wybrane przez autora, nie mogła powstrzymać rozbawienia, gdy reprodukowała fragmenty o tym, jak p. KP ogarniał żar na widok dziewczyny otwierającej się, jak kwiat orchidei." .................................... I trzeba przyznać, iż ów imponujący talent literacki pana Krzysia mimo upływu lat wciąż nie słabnie! Przekonujemy się o tym niemal codziennie czytając tutaj, na blogu Echo24, jego niezwykłą "niezależną publicystykę". A jej niezwykłość polega na tym, iż bez względu na pogodę, czy to świeci słońce, czy też pada deszcz wprowadza czytelników, w tym także i mnie, w dobry nastrój. Dlatego czytelnicy doceniaja ten fakt i chętnie odwiedzają blog pana Krzysia bijąc na Naszych Blogach rekordy czytelniczej frekwencji. Ostatnio było to aż 12000 wejść, czego autor skromnie dotąd nie skomentował. Cóż, najwidoczniej ludzie potrzebują dobrej rozrywki i pan Krzysio swoją twórczością im to gwarantuje.
(IV) ostatni Niektórzy z komentatorów na „Naszych Blogach” twierdzą, że p. KP jest agentem PO. To nie prawda. Rzeczony bloger rzeczywiście zalicza się do prawicy. Z drugiej strony, mają chyba rację ci, którzy twierdzą, że głównym zajęciem p. KP jest nieustanny lans własnej osoby. To jest zresztą trwały rys jego charakteru. Najpierw lansował się jako tragiczny oblubieniec pewnej damy z Warszawy, która opuściła go dla dyplomaty belgijskiego. Potem – jako wyjątkowy pożeracz damskich serc. To było w miarę strawne, bo w gruncie rzeczy śmieszne. Pan KP jest nadal zabawny w swych, by tak rzec, auto-lansadach, gdyż inaczej trudno traktować ciągłe reprodukowanie przez niego okolicznościowej mowy, jaką wygłosił do swych kolegów, gdy udawał się na emeryturę, pretensjonalnego odczytu o sanacji środowiska akademickiego na konferencji AKO w Krakowie czy bezustanne cytowanie kilku pozytywnych tekstów o nim samym, zamieszczonych w Internecie (pan p. KP powiada, że np. w prestiżowym magazynie). Parafrazując Leca, ponieważ p. KP mocno dmie w róg pełen jego rozmaitych sukcesów, więc ten róg musi być pusty. Do tego trzeba dodać rozmaite konfabulacje p. KP na temat swojej rodziny i własnych heroicznie-opozycyjnych czynów przed 1989 r., a także jego obecne przeświadczenie, że nadzwyczaj owocnie służy Polsce. Prawda zaś jest taka, iż p. KP niewiele udało się w życiu zarówno zawodowym jak i osobistym. Natomiast wiele osób z jego środowiska przyjaciół osiągnęło spore sukcesy akademickie i/lub biznesowe. P. KP zaczął swoje ataki na UJ (od czasu do czasu dostaje się także AGH) i poszczególnych swoich znajomych wtedy, gdy stało się jasne, że znacznie pozostał w tyle. Świadectwem są epitety w rodzaju „kurzo-mózgie flamy nadwiślańskich biznesmenów” czy obsmarowywanie rodzin, które systematycznie gościły p. KP z okazji Świąt Wielkanocnych. I p. KP dziwi się, że jest persona non grata tam, gdzie ongiś był akceptowany. Wszelako p. KP, święcie wierzy, że świat, a przede wszystkim on sam, mają się tak, jak sobie wyimaginował. Łacińskie powiedzenie głosi „Qui se ipse lauda, cito derisorem invenit” (Kto sam siebie chwali, rychło znajduje szydercę). W przypadku p. KP szyderców jest nadzwyczajna mnogość, zwłaszcza wśród tych, którzy go znają.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Felicjan No comments, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (jan Woleński) No comments. Krzysztof Pasierbiewicz