Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bo dla takiego buraka nasz dorsz i chińska panga to ryba
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@Słoń Podwawelski Ja już na temat rzeczonego nie będę się wypowiadał. Przypomnę tylko tytuł recenzji jego koronnego dzieła pt. "Lustracja jako zwierciadło" napisanej przez pana profesora Piotra Gontarczyka z IPN-u, którą to recenzję pan Gontarczyk zatytułował, cytuję: "Słoma stercząca z butów Kadafiego. Rzecz o pożytkach z lektury lustracyjnych opusów prof. Jana Woleńskiego" opublikowanej w numerze 28 A.D. 2013 pisma społeczno - historycznego GLAUKOPIS.
Admin Naszeblogi.pl
Ja już pisałem p. Woleńskiemu w poczcie wewnętrznej, że ma to takie znamiona. Prosiłem o nie zaczepianie itd. Więc prośbę ponawiam.
Słoń Podwawelski
Panie Krzysztofie: Jan Woleński to z lekka przygładzony cham pospolity i inteligent z pierwszego pokolenia. Nawet nie umie zachować się przy stole. Widziałem go w akcji w międzynarodowym towarzystwie. Wyróżniał się bardzo. Chamski tupet i buractwo wychodzi z niego na każdym kroku. ... a już jak zacznie ględzić, to nie może przestać. Zraz chciałby głosić wykład na tematy, którymi poza nim nikt nie jest zainteresowany. Brak kultury dyskusji nie pozwala na przebywanie w jego otoczeniu, ponieważ, kiedy ględzi, pluje dookoła.
Pan dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz wyjaśnia: "Faktycznie dopiero teraz spostrzegłem, że pisząc o sobotniej audycji pani Beaty Michniewicz myślami byłem już przy niedzielnej audycji Moniki Olejnik, której również słucham jako rzetelny bloger. Dzięki za korektę. Już wprowadziłem stosowną poprawkę." Faktycznie, niezwykła spostrzegawczość, zważywszy, że Olejnik pożegnała się z Radiem Zet jakieś dwa tygodnie temu. Jaka spostrzegawczość, taka rzetelność. Ciekawe, czy rzeczony wzór rzetelnego blogera wprowadzi stosowną poprawkę. JW
Szanowny Panie Krzysztofie. Powiem szczerze nie interesuje mnie opinia p. Michniewicz i tym podobnych ...... "Pod wieczór zaś zaczynał się snuć po Jastarni niezapomniany aromat „świętego dymu” starych kaszubskich wędzarni wabiący najwybredniejszych z wybrednych do tych zaczarowanych miejsc, gdzie jak w cynamonowych sklepach na osmalonym, kutym ręcznie ruszcie zwisały ciężko ociekające jeszcze ciepłym sokiem szkarłatno brunatne płaty szlachetnego bałtyckiego łososia i płaczące przekłutymi na przestrzał oczami grona opasłych węgorzy wędzonych z tajemną maestrią na czereśniowym drewnie, owych nieziemskich cymesów o smaku, który podlany kieliszeczkiem „czystej” przywracał wątpiącym pewność, że życie potrafi być piękne." Tak "zasmakowało" mi zdanie przez Pana napisane, że nie pobiegłem do całonocnego (jak zwykle) a do pobliskiego punktu sprzedaży polskich "owoców morza" i przyrządziłem (a właściwie żona) dania nie tak smaczne jak w Jastarni ale też zjadliwe. Palce lizać!!!! Serdecznie pozdrawiam, bolesław
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk Cierpliwie czekam, kiedy Administrator portalu Nasze Blogi zareaguje wreszcie na chyba już kilkusetny Pański komentarz niemający absolutnie nic wspólnego z treścią notki, ani jej przekazem. To, co Pan wyczynia na moim blogu jest internetowym chuligaństwem o znamionach mobbingu. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@xena2012 "Pani Michniewicz zapewne poczęstowała by na wieczornym przyjęciu myśliwskim bigosem z przepisu Komorowskiego..." -------------------- Albo kaszalotem we własnym sosie. Pamięta Pani opowieść rzeczonego prezydenta o duńskich białogłowach?
Panie Pasierbiewicz, Ja tylko dokumentuję jakość Pańskiej pamięci. Skoro Pan nie potrafi zapamiętać tak prostej rzeczy, jak data (z dokładnością do miesiąca) meczu Polska-ZSRR, wydarzenia, o którym Pan powiada, że odegrało tak ważną rolę w Pańskim życiu i na dodatek zapomniał Pan, że już wskazano Panu błąd w tym względzie (że nie w czerwcu, ale w październiku), to jak poważnie traktować to, co oznajmia Pan o swojej własnej przeszłości i o zaszłościach dotyczących innych osób. A to jest bardzo istotne dla oceny Pańskich utworów, niezależnie od ich treści. Jan Woleński
xena2012
bałtycki dorsz to obecnie najdrozsza u nas ryba( jest trzy razy drozszy od pangi a nawet od słynnych ośmiorniczek),więc zaserwowane menu z całą pewnościa nie uraziło podniebienia prezydenta Obamy ani zaproszonych gości.Pani Michniewicz zapewne poczęstowała by na wieczornym przyjęciu myśliwskim bigosem z przepisu Komorowskiego.A może sam Obama w skrytości ducha liczył na ten bigos po owej pamiętnej wizycie Komorowskiego w Białym Domu,a tu taki pech.
JacBiel
100/100 Panie Krzysztofie - całkowicie się zgadzam i popieram. Ponadto, zaśmiecanie w ten sposób forum spmem i erystycznym bezsensem niszczy całe forum. Proszę zauwazyć, jak drastycznie spadł ostatnio ruch na NB - trolle wygryzły stąd juz nie jednego przyzwoitego blogera.
@Tarantoga Wielka wyrozumiałość przemawia, gdy powiada Pan o pamięci tego, co zdarzyło się 40 lat temu. Chyba, że na serio potraktujemy "fakty" w przeciwieństwie do faktów. Pozdrawiam JW
Krzysztof Pasierbiewicz
@Tarantoga Panie Tarantoga vel Vakizashi, Lekko pan szafuje chorobami, ale los bywa mściwy i to Panu może się rzeczywiście Alzheimer przydarzyć. Jest Pan echem niejakiego Woleńskiego, któremu się Pan podlizuje. Zaraz zapewne zjawią się panie Andzia, Tereska... i temu podobny internetowy plankton, którym korzystając z Waszej głupoty Woleński się żywi. Jest pan dla niego "użytecznym idiotą". Jeszcze się Pan nie zorientował???
Krzysztof Pasierbiewicz
Panie Woleński! Pański komentarz jest kolejnym dowodem, że dostał Pan na moim punkcie ewidentnego kuku na muniu. Po raz kolejny pisze Pan upierdliwy komentarz niemający nic wspólnego z treścią i przekazem notki. Czepia się Pan jakichś nieistotnych dat, wypisuje Pan domniemane kłamstwa, bo przykładowo niby skąd Pan może wiedzieć kiedy ja jeździłem do Jastarni? Mam nadzieję, że Administrator portalu Nasze Blogi widzi, co Pan na moim blogu wyprawia i Pana zbanuje, gdyż z premedytacją paskudzi Pan bezkarnie od szeregu miesięcy ten szacowny prawicowy portal.
Pan dr inż. Krzysztof Pasierbiwicz natrętnie przedstawia się jako rzetelny bloger. Wszelako to i owo trzeba sprostować. Oto co pan dr inż. napisał w innym miejscu: "Aż naszedł czerwiec roku 1957. Pamiętam jak mama przyszła z pracy jakaś inna niż zwykle i zakomunikowała, że jedziemy na mecz z Rosją do Chorzowa. Aż naszedł czerwiec roku 1957. Pamiętam jak mama przyszła z pracy jakaś inna niż zwykle i zakomunikowała, że jedziemy na mecz z Rosją do Chorzowa. W rozklekotanym zakładowym autobusie panowała atmosfera jakbyśmy jechali na wojnę. Pamiętam, że po przyjeździe na miejsce spojrzałem odruchowo w niebo, bo myślałem, iż nadciąga burza. Ale niebo było czyste, a grzmiał Stadion Śląski. [...]. Jako dwunastoletni chłopak nie do końca rozumiałem, co się dzieje." * Autobus musiał być okrutnie rozklekotany, skoro jechał na rzeczony mecz około 3 miesięcy. Mecz Polska-ZSRR odbył się 20 października 1957 r. Może nawet bardziej interesujący jest talent rachunkowy p. KP. było nie było doktora nauk technicznych. Wykonał skomplikowane odejmowanie postaci 1957-1944 i wyszło mu 12. W powyższej notce napisał "Więc jako senior wypoczywający na Półwyspie Helskim nieprzerwanie od roku 1952". I znowu pomylił się. Być może jako dziecko został zabrany do Jastarni, ale nieprzerwanie tam bywa od 1972 (lub 1973) r. W notce z 2 listopada 2913 r, pan dr inż. KP napisał „Działo się to pierwszego sierpnia 1952. Jako ośmioletni chłopiec byłem wtedy na kolonii letniej w podkrakowskim Sierakowie”. Sieraków jednak leży dość daleko od Jastarni. Można zatem przyjąć, że pamięć p. dr inż. KP funkcjonuje nienajlepiej. Nawiasem mówiąc, chyba ze dwa razy zwróciłem mu uwagę na datę meczu Polska-ZSRR i na to, ile miał wtedy lat. Jak widać bezskutecznie. Woleński
Do wpisu: Słowo do redaktora Wildsteina i posła Sellina
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "Czas zakończyć wymianę zdań (bo trudno to nazwać dyskusją) pomiędzy p. dr inż. K. Pasierbiewiczem a mną w sprawie relacji T. Łagana..." -------------------------- Cieszę się, że poczucie przyzwoitości nakazało Panu dojść do tego wniosku. Lepiej późno niż wcale. Niestety dalsza pokrętna część Pańskiego komentarza po raz kolejny potwierdza fakt, że Pan jest zerem Panie Woleński. I na tym definitywnie kończę dyskusję z Panem na rzeczony temat. Krzysztof Pasierbiewicz
Czas zakończyć wymianę zdań (bo trudno to nazwać dyskusją) pomiędzy p. dr inż. K. Pasierbiewiczem a mną w sprawie relacji T. Łagana. Chciałbym wyjaśnić pewne okoliczności,nie w celu przekonania p. dr inż. KP do czegokolwiek, bo i tak treściwie odpowie "Pan jest zerem Panie Woleński", ale aby inni czytelnicy NB mieli jasność o co chodzi. Otóż, nigdy nie zamierzałem kwestionować przynależności M. Pasierbiecza (ojca p. dr inż. KP) do AK. Nie raz napisałem, że jest to wystarczający powód do jego chwały. Interesuje mnie nie tyle działalność p. MP, ale to, co p. dr inż. KP pisze na ten temat, w tym przypadku udział p. MP w świadczeniu pomocy Żydom wiezionym w Auschwitz-Birkenau. Jedyne źródło, do którego odwołuje się (nie licząc luźnych wspomnień o rozmowach, jakie słyszał w swych dziecinnych latach) to właśnie relacja p. TŁ. Tymczasem, wbrew temu, co p. dr inż. KP twierdzi, p. TŁ nie wspomina o tym, że p. MP bezpośrednio (jako dowódca grupy musiał o tym wiedzieć i aprobować stosowne działania) uczestniczył w pomaganiu więźniom, w szczególności, pochodzenia żydowskiego. Istotne jest to, że uratowanie, jak twierdzi p. dr inż. KP dziesiątków (lub nawet setek Żydów), nie zostało odnotowane przez żadną instytucję specjalizującą się w dokumentowaniu wojennych losów Żydów i niesionej im pomocy. Sprawa nie byłaby warta podnoszenia, gdyby nie fakt, że p. dr inż. KP wielokrotnie podkreślał działania swego ojca na rzecz Żydów w kontekście czynienia rozmaitych aluzji o wyraźnie antysemickim charakterze. Problemem jest nie to, co robił p. MP w czasie wojny, ale to, co jego syn opowiada na ten temat i jak swoje wydumane (bo nie mające pokrycia w dostępnych źródłach) narracje wykorzystuje. Twierdzę nadto, że czyni to w złej wierze lub nie umie odróżnić fikcji od rzeczywistości. I to mój ostatni komentarz w sprawie wiarygodności enuncjacji p. dr inż. KP o treści relacji p. TŁ chyba, że ktoś zada jakieś pytanie w tej sprawie. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "Uznaję zatem, że p. dr inż. KP ostatecznie wyjaśnił różnicę pomiędzy swoim ujęciem relacji sporządzonej przez p. T. Łagana a jej rzeczywistą treścią..." -------------------- Jeszcze raz powtórzę. Pan jest zerem Panie Woleński.
To, czy p. dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz oczekuje odpowiedzi czy nie, nie ma jakiegokolwiek znaczenia dla jej udzielenia i zasadności. Pan dr inż. KP ciągle myli wypowiedzi de se ze stwierdzeniami de re. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@Janhenryk "Na drugą część komentarza p. dr inż. KP odpowiem odrębnie. Jan Woleński.." --------------------- Sęk w tym, że ja tej odpowiedzi już nie oczekuję. Krzysztof Pasierbiewicz
Pan dr inż. KP oświadcza: "Choćby Pan najobrzydliwszych insynuacji próbował, łącznie z szarganiem pamięci o moim zmarłym Ojcu Akowcu, nie dam się Panu sprowokować. A to, co Pan wyprawia na moim blogu Pański kolega Bartoszewski nawał kiedyś "nekrofilią polityczną". Pan jest zerem Panie Woleński.” W związku z tym przypominam mój tekst dotyczący relacji p. T. Łagana: „Pan dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz napisał swego czasu (także na portalu „Nasze Blogi”): „w roku 1993 pan Tadeusz Łagan, tak się ten człowiek nazywał, w najdrobniejszych szczegółach opowiedział w złożonych dla Muzeum zeznaniach, w jaki sposób razem z moim Ojcem przerzucali leki więźniom obozu w Auschwitz. […].” Istotnie, Tadeusz Łagan złożył relację z czasów wojny. Uczynił to 7 kwietnia 1993 r. Otrzymałem kopię tego dokumentu:. Liczy ona 5 stron maszynopisu plus 6 stron oświadczenia pisemnego. Dokumenty rzeczywiście zawierają szczegółowy opis działań na terenie obozu Auschwitz-Birkenau w tym przerzutu lekarstw dla więźniów. Oto jedyna wzmianka o p. Michale Pasierbiewiczu (maszynopis, s. 3): „[…] od lutego 1942 r. należałem do Armii Krajowej, której konspiracyjne „piątki” działały na terenie elektrowni Siersza Wodna. Moim konspiracyjnych przełożonym był dr inż. Michał Pasierbiewicz, któremu powyższe [tj. struktury obozu i jego wyposażenia] plany oraz dane o załodze SS w KL Auschwitz zostały przez nas przekazywane”. Relacja pisemna nie zawiera tego fragmentu, natomiast informuje o tym, że inż. MP pojechał z TŁ do obozu w lutym 1945 r. a więc już po jego wyzwoleniu.”, Oświadczenie p. dr inż. KP zacytowane na początku sugeruje, że mój przytoczony tekst jest najobrzydliwszą insynuacją, szarganiem pamięci jego ojca i elementem tego, co mój kolega (w tym punkcie p. dr inż. KP zdecydowanie pomylił się) Bartoszewski nazwał polityczną nekrofilią. Uznaję zatem, że p. dr inż. KP ostatecznie wyjaśnił różnicę pomiędzy swoim ujęciem relacji sporządzonej przez p. T. Łagana a jej rzeczywistą treścią. To nareszcie kończy całą dyskusję w sposób charakterystyczny dla p. dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza. Jan Woleński
Rada p. dr inż. KP, abym odpowiedział internaucie Zulusczaka na Salonie24 jest niezwykle cenna, ale niewykonalna z uwagi na to, że próba jej wykonania kończy się komunikatem „nie możesz komentować na tym blogu”. P. dr inż. KP zapewne wie, dlaczego tak jest. Pouczająca wymiana zdań (Salon24): @ZULUSCZAKA "Dobrze Pan odpowiedział, a poza tym ja nie mam ochoty zakładać kolejnego konta na jakimś 'blogowisku', by odpowiedzieć komukolwiek. Ma jakiś problem, to niech pisze tutaj..." --------------------- Przekażę to panu profesorowi Janowi Woleńskiemu. ECHO2417:46 @ZULUSCZAKA Dobrze Pan odpowiedział, a poza tym ja nie mam ochoty zakładać kolejnego konta na jakimś 'blogowisku', by odpowiedzieć komukolwiek. Ma jakiś problem, to niech pisze tutaj ==================================================== Głupie tłumaczenie,jak się "pomyliło",to warto być uczciwym i sprostować nawet tu, przecież napisał, że jest tu zablokowany. TAKMYSLE18:00 @ZULUSCZAKA Uważam, że bloger piszący pod nickiem @TAKMYŚLE ma rację pisząc: "jak się "pomyliło", to warto być uczciwym i sprostować nawet tu.." Chodzi o rzekomo izraelską flagę na Ścianie Płaczu w Auschwitz ECHO2418:10 Wbrew temu, co napisał p. dr inż. KP, internauta Zulusczaka nie oczekuje ode mnie żadnej odpowiedzi. Sugeruję, aby p. dr inż. KP przekazał owemu internaucie wyjaśnienie dyrekcji Muzeum Auschwitz-Birkenau lub sam je zamieścił, skoro zgadza się z internautą TAKMYSLE. Nawiasem mówiąc, chodzi o ścianę śmierci a Ścianę Płaczu. Wprawdzie ta druga nazwa jest niekiedy używana w odniesieniu do bloku 11, ale oficjalnie mówi się o ścianie śmierci (ZULUSCZAKA użył zresztą właściwego wyrażenia). Na drugą część komentarza p. dr inż. KP odpowiem odrębnie. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk Bloger piszący na S24 pod nickiem @ZALUSCZAKA poinformował mnie, że oczekuje na Pańską odpowiedź na jego komentarz na portalu Salon24 "Natomiast kwestię związaną z relacją p. T. Łgana dalej uwazam za ważną..." -------------- Choćby Pan najobrzydliwszych insynuacji próbował, łącznie z szarganiem pamięci o moim zmarłym Ojcu Akowcu, nie dam się Panu sprowokować. A to, co Pan wyprawia na moim blogu Pański kolega Bartoszewski nawał kiedyś "nekrofilią polityczną". Pan jest zerem Panie Woleński.
Jozue
Ale nie miało prezesa TK, który to by wszystko "udupił" w czasie rządów 2005-2007.
Napisałem tak: "Zasadność zarzutów dotyczących interpunkcji jest kwestią sporną, nie mówiąc już o tym, że ostateczny kształt książki zależy nie tylko od jej autora od wydawnictwa i korektora." Pański wniosek wyprowadzony z tego zdania charakteryzjący się nieodpartą logiką dotyczącą słowa "wyłącznie" jest taki: "Oczywiście rój błędów w Pańskiej książce pt. "Lustracja jako zwierciadło" to wyłącznie wina korektorów i wydawnictwa, a nie Pańska. Jest Pan wielki Panie Woleński i zaryzykuję stwierdzenie, że nawet od samego Mao Zedonga Większy." A fraza "od samego Mao Zedonga Większy" niezwykle urocza. Zachwyca zgodnością przypadków gramatycznych. A jak sprawa wygląda z wyjaśnieniem niejakich różnić pomiędzy Pańskim przedstawienia relacji p. T. Łagana i jej rzeczywistą treścią? Jan Woleński
Chętnie odpowiedziałbym p. ZULUSCZACE, ale, nie mam takowej możliwości z powodu okoliczności podanej w moim wpisie a sprawionej przez p. dr inż. Pasierbiewicza. O ile przeczyta się mój komentarz ze zrozumieniem, łatwo przekonać się, że niczego też Panu nie insynuowałem i nie obciążam Pana winą za treść wpisu internauty o pseudonimie ZULUSZCZAKA. Tylko zacytowałem jego słowa oraz Pańskie wyrazy najwyższego szacunku dla ich autora. A oto Pański wpis na portalu Salon24. „Odpowiedzi na ten Pański komentarz zażądał ode mnie pewien profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego na Naszych Blogach Niezależnej.pl […] Odpowiedziałem mu by w tej sprawie zwrócił się do Pana, a nie do mnie. Więc myślę, że powinien Pan mu na portalu Nasze Blogi odpowiedzieć. ECHO2413:00” Myli się Pan w pewnej sprawie. Napisałem „ciekawe, czy p. dr inż. KP reklamujący się jako rzetelny Gloger, sprostuje słowa [tego] internauty”, a słowa te nie wyrażają jakiegokolwiek żądania a tylko oczekiwanie. Popełniłem przy tym literówką, ponieważ winno być „bloger” a nie „Gloger”. Skoro już jesteśmy przy sprawach językowych, ulubionym Pańskim temacie, to pozwolę sobie zauważyć, że wyżej zacytowany Pański tekst jest wadliwy pod względem składniowym i interpunkcyjnym. Powinien wyglądać tak: „Pewien profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego zażądał na Naszych Blogach na portalu Niezależna .pl, abym odpowiedział na Pański komentarz. […]. Odpowiedziałem mu, by zwrócił się do Pana w tej sprawie a nie do mnie. Więc myślę, że powinien Pan mu odpowiedzieć na portalu Nasze Blogi.” Jan Woleński PS. Uważam, ze nie ma co dalej dyskutować na temat tego, co spostrzegł ZULUSCZAKA przy ścianie śmierci. Natomiast kwestię związaną z relacją p. T. Łgana dalej uwazam za ważną.