Otrzymane komantarze

Do wpisu: Słowo do redaktora Wildsteina i posła Sellina
Data Autor
Jabe
Bronisław Wildstein nikogo nie „obes..ł”, on opublikował indeks nazwisk. Reszta jest Pańską interpretacją, za którą winę ponosi wyłącznie Pan (i ewentualni inspiratorzy). Ludzie nie mieli innego rzeczywistego powodu być wściekli na Wildsteina, jak tylko to, że ich ze snu obudził. „Wiedzieli kogo desygnować na dyżury w Nblogach” – Ke?! „p. Pasierbiewicz niżej podpisał się pod Pańską dla mnie odpowiedzią” – Bardzo mi miło. Szkoda, że tylko on.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) Oczywiście rój błędów w Pańskiej książce pt. "Lustracja jako zwierciadło" to wyłącznie wina korektorów i wydawnictwa, a nie Pańska. Jest Pan wielki Panie Woleński i zaryzykuję stwierdzenie, że nawet od samego Mao Zedonga Większy.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) Proszę się z tą prośbą zwrócić nie do mnie, lecz do Autora rzeczonego komentarza, który pisze na Salonie24 pod nickiem @ZALUSCZAKA. Mam nadzieję, że czytelnicy mojego blogu widzą Pańskie wredne insynuacje mające na celu obciążenie mnie winą nawet za to, co na moim blogu na S24 piszą komentatorzy. Ale proszę nadal tak postępować, a czytelnicy mojego blogu i mam nadzieję także Admin nie będą już mieli żadnych wątpliwości, co do celu Pańskiej działalności na portalu Nasze Blogi. Bez pozdrowień, Krzysztof Pasierbiewicz
1.…”Przypuszczam, że chciał tym sprowokować pokrzywdzonych do zaprzestania chowania głowy w piasek...” - inaczej mówiąc obes..ł nas dając tym samym okazję do oczyszczenia. Panowie to macie „łby” 6/9. Wiedzieli kogo desygnować na dyżury w Nblogach. 2.…”Ewentualne oddzielanie ziarna od plew pozostawił najwyraźniej Panu i Pańskim braciom…” - nie upoważniałem go do obdarowywania mnie tego rodzaju zadaniem. Przy okazji, składając w IPN wniosek o świadectwo cnoty dowiedziałem się od przyjmującego, że tygodniowo zaczęło wpływać ich po kilkaset, od ludzi, tak jak ja wściekłych na Wildsteina z podanych już tu przeze mnie powodów. - Co do moich „braci”, macie Panowie jakieś szczegóły? 3. Odnośnie do "inspiracji z wiadomej strony" – przyznaję, przyszła od Moskali. Przyznaję, bo wiem, że i tak już Panowie się tego „racjonalnie” domyślili. --- Piszę w liczbie mnogiej, ponieważ p. Pasierbiewicz niżej podpisał się pod Pańską dla mnie odpowiedzią – znaczy się jest Was (co najmniej) dwóch.
Fragment innego blogu prowadzonego przez p. Pasierbiewicza: „[..] jak nazwać obecność flagi izraelskiej pod ścianą śmierci w Auschwitz-Birkenau jako jedynej. […] Wisi sobie, wisi - w pierwszej chwili myślałem, że to 'flaga obozowa' - taka w pasy, ale specjalnie podszedłem bliżej, żeby sprawdzić - wisiała flaga izraelska. Rok temu w maju to było. Gdzie reszta flag państw, których obywatele zginęli pod tą ścianą?” ZULUSCZAKA3.07 12:13” [jest to połączenie dwóch różnych fragmentów autorstwa tej samej osoby] Odpowiedź p. Pasierbiewicza: @ZULUSCZAKA Z najwyższym szacunkiem, ale hamuj Waść, bo mi jeszcze notkę zwiną. ECHO243.07 12:25 -------------------------------------------------------------------- Zapytałem zastępcę dyrektora Muzeum A-B. Oto jego odpowiedź: „[…] na dziedzińcu bloku 11 wisi wyłącznie flaga więźniarska. Jest to flaga w biało niebieskie pasy nawiązująca układem i kolorystycznie do wzoru ubrań więźniów niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.” Każdy może pomylić się, ale ciekawe, czy p. dr inż. KP reklamujący się jako rzetelny Gloger, sprostuje słowa internauty, którego darzy najwyższym szacunkiem. Jan Woleński PS. Poruszam tę sprawę tutaj, ponieważ p. dr inż. Pasierbiewicz, najwyraźniej dając wyraz swej trosce o swobodę dyskusji, zablokował mi możliwość komentowania na jego blogu na portalu Salon24.
Panie dr inż. Pasierbiewicz, Kto używa "Filozofia" zamiast "filozofia" nie dopuszcza się literówki, ale wykazuje nieznajomość prawideł gramatyki języka polskiego dotyczących sposobu pisania tzw. rzeczowników pospolitych. Nie musi Pan zdradzać, co nasz znajomy sądził o mojej rzeczonej książce, bo sam mi to powiedział. Rzecz dotyczyła nie literówek, ale interpunkcji. Zasadność zarzutów dotyczących interpunkcji jest kwestią sporną, nie mówiąc już o tym, że ostateczny kształt książki zależy nie tylko od jej autora od wydawnictwa i korektora. Jako autorowi ponoć poczytnych książek, powinno być Panu wiadome, że reguły stawiania przecinków w języku polskim (w innych także) są dość elastyczne. Co do dr Gontarczyka, to po pierwsze, nie jest profesorem a po drugie, nie zajmował się liczeniem literówek w mojej książce i nie twierdził, że zgubił się w ich rachubie. Powyższe sprawy są jednak poboczne, podobnie jak drugorzędnym (zaznaczyłem to przez użycie frazy "ale mniejsza o to") było wskazanie na Pański błąd w pisowni wyrażenia "studenci Filozofii" (dodam jeszcze, że pisze się "Wydział Filozofii" lub "Wydział Filozoficzny"). W moim komentarzu, do którego raczył się Pan odnieść podnosząc fundamentalną (dla dyskusji o pomocy Żydom więzionym w Auschwitz) sprawę literówek jest takie oto pytanie: "Wszelako mimo wszystko spodziewam się, że wreszcie wyjaśni [Pan] różnice pomiędzy Pańską wersją relacji Tadeusza Łagana a tym, co rzeczywiście napisał. Czyżby to było takie trudne, Panie Doktorze [niekiedy zwanego Profesorem przez duże P] Inżynierze?" Pańska troska o literówki jest na pewno godna najwyższego uznania, ale nie wynika z niej żadna replika na moje pytanie, istotne z punktu widzenia oceny Pańskiej wiarygodności. Szczerze życzę sukcesu w udzieleniu odpowiedzi, a na gratulacje może przyjdzie czas. Jan Woleński
Pomiędzy powiedzeniem, co można by przedstawić a przedstawieniem tego, zachodzi fundamentalna różnica, zwłaszcza w Pańskim przypadku. Na wszelki wypadek przedstawiam Panu jeszcze raz problem: Pan dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz napisał swego czasu (także na portalu „Nasze Blogi”): „w roku 1993 pan Tadeusz Łagan, tak się ten człowiek nazywał, w najdrobniejszych szczegółach opowiedział w złożonych dla Muzeum zeznaniach, w jaki sposób razem z moim Ojcem przerzucali leki więźniom obozu w Auschwitz. […].” Istotnie, Tadeusz Łagan złożył relację z czasów wojny. Uczynił to 7 kwietnia 1993 r. Otrzymałem kopię tego dokumentu:. Liczy ona 5 stron maszynopisu plus 6 stron oświadczenia pisemnego. Dokumenty rzeczywiście zawierają szczegółowy opis działań na terenie obozu Auschwitz-Birkenau w tym przerzutu lekarstw dla więźniów. Oto jedyna wzmianka o p. Michale Pasierbiewiczu (maszynopis, s. 3): „[…] od lutego 1942 r. należałem do Armii Krajowej, której konspiracyjne „piątki” działały na terenie elektrowni Siersza Wodna. Moim konspiracyjnych przełożonym był dr inż. Michał Pasierbiewicz, któremu powyższe [tj. struktury obozu i jego wyposażenia] plany oraz dane o załodze SS w KL Auschwitz zostały przez nas przekazywane”. Relacja pisemna nie zawiera tego fragmentu, natomiast informuje o tym, że inż. MP pojechał z TŁ do obozu w lutym 1945 r. a więc już po jego wyzwoleniu. --------------------------------------------- Pytanie brzmi: jak wyjaśnić różnicę pomiędzy Pańskim opisem relacji T. Łagana a jego relacją rzeczywistą? Mam nadzieję, że nie jest to zbyt trudne zadanie dla takiego koryfeusza od niemal wszystkiego (nie będę wyjaśniał użycia słowa "niemal", bo jeszcze usunęliby ten wpis) jak Pan. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "Poprawnie jest "studenci filozofii" a nie "studenci Filozofii"..." --------------- No, no. Wreszcie mnie Pan złapał na literówce. Gratuluję sukcesu. Acz Panu zdradzę, że nasz wspólny znajomy Dunin zwykł mawiać o Pańskim koronnym dziele "Lustracja jako zwierciadło", że jest to najbardziej niechlujnie napisana książka z jaką kiedykolwiek się spotkał i już we wstępie zgubił się w liczeniu literówek. To samo potwierdził w recenzji tej Pańskiej książki prof. Gontarczyk.
Jabe
Z tego, że Bronisław Wildstein opublikował listę, można domniemywać, że pragnął uczynić ją publiczną. Przypuszczam, że chciał tym sprowokować pokrzywdzonych do zaprzestania chowania głowy w piasek. To się mu w dużej mierze udało. Nie rozumiem, na jakiej podstawie oczekiwał Pan od niego, że będzie wyrokował, kto był TW, a kto nie. Ewentualne oddzielanie ziarna od plew pozostawił najwyraźniej Panu i Pańskim braciom. Imputowanie redaktorowi Wildsteinowi niecnych zamiarów, bądź głupoty, jest tak niedorzeczne, że racjonalnie jest domniemanie inspiracji z wiadomej strony.
HenrykH.
Witam.Czyli geniusz:),nie przeczytał a swoje wie to cecha wielkich ludzi. I za to podziwiam Pana Bronisława Wildsteina ..Patrząc na liczne komentarze podziwiam Pana cierpliwość.Przychodzi mi do głowy taka podniosła ,pełna sensu myśl-lepiej kopać się z koniem niż mułem(pardon osiołem ) .Pozdrawiam serdecznie.
Jeżeli B. Wildstein chciał odsłonić pogłowie ubeckiej stajni, to powinien, korzystając z pomocy braci starszych/większych odcedzić tajnych współpracowników i tych dopiero wystawić w internetowej liście. Jak zrobił – wiemy - bez wskazania kto jest kim, w jednym worku wykazał wszystkich. Dla mnie to albo dureń albo prowokator. --- Domniemanie, iż na moje uświadamiane/nie uświadamiane poglądy ma/miała wpływ Gazeta Wyborcza jest taką samą prawdą, jak to, że za miesiąc zakwitną Panu nogi od stołu.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "może Pan przedstawić rzeczone dowody także mnie, aczkolwiek nie nalegam..." --------------- Powiedziałbym Panu, co Panu mogę przedstawić, ale zwinęliby mi notkę.
Krzysztof Pasierbiewicz
@jabe Podpisuję się pod Pańską odpowiedzią dla Pana piszącego pod nickiem @Twardek.
JJC
Nic mi się nie "pozajączkowało", to co napisałem jest zaczerpnięte z Pana opowieści. Faktem bezspornym jest, iż pan z kamerą występujący jako TV Niezależna Polonia nie badał żadnych dokumentów, nagrał po prostu Pana relację przyjmując ją za dobrą monetę. Również opracowanie albumowe Elektrownia Siersza Wodna nie jest żadnym dokumentem. Powstało zapewne w podobnych okolicznościach jak wyżej wymieniony film. "...starzy Goście mojego blogu dobrze wiedzą kim Pan jest i co Pan kombinuje." - ten cytat pokazuje, że nie mając żadnych argumentów w sporze próbuje Pan zdyskredytować osobę oponenta.
Jabe
Bronisław Wildstein nikogo z niczym nie zmieszał. Opublikował coś, co nie było tajne, prowokując zainteresowanie archiwami. Złamał tabu i dlatego „ma przerżnięte”. To w retoryce GW et consortes red. Wildstein pomówił wszystkich z listy o agenturalność. O Panu to świadczy, że okazał się Pan podatny na tę propagandę.
Poprawnie jest "studenci filozofii" a nie "studenci Filozofii", ale mniejsza o to (kwestię meandrów pomijam, bo ciągle podaje Pan nierównoważne wersje dotyczące tego, czym one są, ale zawsze powołując się na to samo źródło). Wszelako mimo wszystko spodziewam się, że wreszcie wyjaśni różnice pomiędzy Pańską wersją relacji Tadeusza Łagana a tym, co rzeczywiście napisał. Czyżby to było takie trudne, Panie Doktorze Inżynierze? Jan Woleński
"dowody są w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu a w razie potrzeby przedstawię sygnatury akt - ale nie Panu oczywiście. Inne dowody są w opracowaniu albumowym pt. Elektrownia Siersza Wodna wydanym przez spółkę akcyjną TAURON Wytwarzanie, które również w razie potrzeby przedstawię - ale nie Panu oczywiście". ------------------------------------------------------------------------------- Ależ o to właśnie chodzi Panie dr inż. Pasierbiewicz, aby Pan był łaskaw publicznie przedstawić, tak, abym mógł zapoznać się z dowodami pod domniemanymi sygnaturami. Informacja, że inne dowody są w opracowaniu "Elektrownia Siersza Wodna", wydanym chyba w 1990tych jest wielce paradna. O ile dobrze pamięta (a nie chce mi się sprawdzać, bo szkoda zachodu) owo opracowanie zawiera biogram Pańskiego ojca z opisem jego działalności w AK, a nie dowody. Najwyraźniej nie rozumie Pan słowa "dowód" (w sensie źródła historycznego). Proszę zapoznać się z jakimkolwiek opracowaniem z metodologii historii - przyda się Panu. Jan Woleński PS. Ponieważ felicjan i ja, to dwie różne osoby, co ponoć już kiedyś Pan ustalił, ale chyba nie do końca, może Pan przedstawić rzeczone dowody także mnie, aczkolwiek nie nalegam.
Krzysztof Pasierbiewicz
@felicjan "Otóż film ten powstał jako dzieło pewnego pana z kamerą szukającego tematów na bałtyckiej plaży. I trafił ów pan na plażującego tam akurat p.Pasierbiewicza, który opowiedział mu historię swojego ojca, bo wszystkim ją chętnie opowiada..." ----------------- Coś się Panu pozajączkowało Panie Felicjanie. Czas na wizytę u specjalisty. "Krótko mówiąc p.Pasierbiewicz powołując się dziś na w/w film jako dowód, powołuje się w istocie na siebie samego..." ------------- Już Panu mówiłem, że dowody są w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu a w razie potrzeby przedstawię sygnatury akt - ale nie Panu oczywiście. Inne dowody są w opracowaniu albumowym pt. Elektrownia Siersza Wodna wydanym przez spółkę akcyjną TAURON Wytwarzanie, które również w razie potrzeby przedstawię - ale nie Panu oczywiście - . I proszę się dalej nie kompromitować drogi Panie, bo starzy Goście mojego blogu dobrze wiedzą kim Pan jest i co Pan kombinuje. Bez pozdrowień
Ja na pańskim miejscu nie przejmowałbym się reakcją B.Wildsteina. Dla mnie jest człowiekiem dziwnym: przyznał onegdaj, że był masonem, ale już nie jest (tak jakby najpierw można było być masonem a później nie być. Chociaż, Bóg raczy wiedzieć - niejaki R. Sikorski, wpierw minister obrony narodowej w rządzie PiS, przy okazji zmienił barwy i został ministrem spraw zagranicznych w rządzie przeciwników PiS (to się mówi volta) - twierdził, że "oczywiście, w okresie pobytu w Afganistanie miała miejsce moja współpraca z CIA" - z czego miało wynikać, że ta współpraca już nie ma miejsca. Tak jakby z taką firma jak CIA czy KGB można było współpracę mieć a później zaprzestać nie lądując 2m pod ziemią. Może można?). U mnie osobiście B. Wildstein ma przerżnięte, bo opublikował tzw. "Listę Wildsteina", zawierającą kilkadziesiąt bodaj tysięcy imion i nazwisk osób z kartotek b. aparatu bezpieczeństwa. No i byłoby fajnie, gdyby nie to, że z zapisu nie można było wywnioskować czy delikwent był tajniakiem, donosicielem czy też pokrzywdzonym - w szycsy tam byli! Jednym słowem zamieszał w kuble z gó...m, by w społecznym odbiorze tej sprawy posiać wątpliwości a w rezultacie znieczulicę. Jeden z zabiegów z całego ich repertuaru, w wyniku czego jedno, czy drugie bydle, które kapowało swoich przyjaciół i znajomych, oświadcza dzisiaj, ze robił to by wyjeżdżać za granice dla doskonalenia swojego warsztatu naukowego/twórczego i dzisiaj bez maski na pysku występuje w TVP! Dla mnie sprawa miała wymiar osobisty, bo o tym, że na liście jest pozycja z identycznie jak moje brzmiącym imieniem i nazwiskiem dowiedziałem się na okazjonalnym spotkaniu koleżeńskim uczelnianego rocznika, na którym ktoś tam nie omieszkał o "mojej" obecności na liście napomknąć. Najadłem się wstydu i musiałem wystąpić do IPN o świadectwo cnoty, co też uczyniłem. O J. Sellinie wiem tyle, co z Wikipedii. Wynikałoby, że to polityczny "poszukiwacz" - czyli może tu, a może tu a najlepiej to gdzieś żeby wylądować na (v)ministerskim stolcu i stąd chyba jego powrót do PiS. To, że się na Pana obraził wskazuje, że osobiście poczuł się wezwany do tablicy. Na pańskim miejscu zapewniłbym go, że nie o takich jak on Panu chodziło. Wszak rzeczony Sellin w pocie czoła pracuje na odpowiedzialnym stanowisku dla narodu i państwa!
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "A może odpowie Pan na moje argumenty..." ----------------- Argumenty? Pan raczy żartować. To, co Pan wyprawia na moim blogu studenci Filozofii na UJ nazywają: "pokrętnymi meandrami epistemologicznych manipulacji profesora W". A jeśli mnie Pan chce sprowokować do wytoczenia Panu procesu to niedoczekanie Pańskie, bo nie ma się z kim procesować.
Krzysztof Pasierbiewicz
HenrykHenry Spóźnił się Pan z komentarzem, bo jak dotąd zawsze był Pan pierwszy.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Jozue "Mam nadzieję iż po kadencji Rzeplińskiego, Prawo i Sprawiedliwość wreszcie przeprowadzi lustrację w szkolnictwie i sądownictwie. Wiele aureoli spadnie..." ------------------ Czekam niecierpliwie aż PIS ostatecznie tę sprawę załatwi. A dlatego niecierpliwie, że wciąż pamiętam, jak w czasie swoich pierwszych rządów (2005 - 2007)Prawo i Sprawiedliwość miało prezydenta, premiera, szefa IPN, prezesa NBP oraz dwie komisje weryfikacyjne. I choć były wszystkie potrzebne ku temu narzędzia, nie przeprowadzono wtedy lustracji środowisk akademickich i najważniejszej reformy sankcjonującej odejście od ustaleń okrągłego stołu i dekomunizację polskiego państwa. A argumentacja, że nie było na to wykładni prawnej nie jest w stanie się obronić.
JJC
Trudno doprawdy komentować całą tę pisaninę autora tego blogu, której główną treścią, niezależnie od tematu, jest autoreklamiarska konfabulacja sięgająca granic bezwstydu. W tym konkretnym przypadku chciałbym tylko zwrócić uwagę, iż Pasierbiewicz przywołuje jako dowód prawdziwości swej rodzinnej opowieści film TV Niezależna Polonia, a wszyscy czytelnicy tego blogu pamiętają dobrze, jak ten film powstał, bo opisywał to swego czasu sam Pasierbiewicz. Otóż film ten powstał jako dzieło pewnego pana z kamerą szukającego tematów na bałtyckiej plaży. I trafił ów pan na plażującego tam akurat p.Pasierbiewicza, który opowiedział mu historię swojego ojca, bo wszystkim ją chętnie opowiada. Krótko mówiąc p.Pasierbiewicz powołując się dziś na w/w film jako dowód, powołuje się w istocie na siebie samego.
Jozue
Mam nadzieję iż po kadencji Rzeplińskiego, Prawo i Sprawiedliwość wreszcie przeprowadzi lustrację w szkolnictwie i sądownictwie. Wiele aureoli spadnie.
Do wpisu: Górale z Góry Synaj, „elity” UJ i Robert Lewandowski
Data Autor
to nie ćwierć, to raczej mowa n (ienawiści)