Otrzymane komantarze

Do wpisu: Co łączy Recepa Tayyipa Erdoğana z niejakim Rzeplińskim?
Data Autor
Mimo ponad 40 letniej znajomości sądziłem, że Pan bardziej kumaty i odróżnia miejsce na odpowiedź do konkretnej osoby i miejsce na wyjaśnienie dla czytelników. Wszak zacytował Pan moje pytanie? Chyba, że i tego Pan nie pojmuje. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhernyk "Mógłbym, ale po co..." ----------- Po to, żeby czytelnicy mojego blogu mogli się przekonać, na czym Pańskie manipulacje polegają. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "A co z Pańskim przyrzeczeniem "I to już moja ostatnia odpowiedź do Pana"?..." --------------- proszę sobie nie pochlebiać, bo to nie jest odpowiedź dla Pana, tylko wyjaśnienie dla czytelników mojego blogu.
Sprostowanie. Wspomniany wcześniej artykuł w czasopiśmie "Pressje" ukazał się w numerze Teka XXIV(2011), nie w numerze XIV. Jan Woleński
Mądra kobieta. Przewidziała reakcję swojej latorośli. Tyle, że potomek zbytnio nie odrósł od ziemi, aczkolwiek wiosna już dawno minęła. Jan Woleński PS. A co z Pańskim przyrzeczeniem "I to już moja ostatnia odpowiedź do Pana"?
Mógłbym, ale po co. Jeśli Pan zainteresowany, proszę postarać się o numer, przeczytać, może Pan pojmie, w czym rzecz. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@janherryk (Jan Woleński) "(pewne nazwiska zostały opuszczone)..." ---------------- A mógłby nam Pan wyjaśnić dlaczego?
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) W podobnych Pańskiej argumentacji razach, moja śp. Mama zwykła mawiać: "Srali muszki, do pietruszki, idzie wiosna, będzie lepiej trawka rosła". I to by było na tyle, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@JacBiel "tylko czy oni zrozumieją, że otwiera im Pan furtkę, pomimo zasłużonej nagany? Świetny jest fragment o możliwości POWROTU na łono narodu, w charakterze obniżonej do rangi szeregowej inteligencji, ale jednak nadal w pozycji eksponowanej..." ----------- Nie Pan pierwszy to zauważył, ale jest Pan pierwszym, który się odważył to publicznie powiedzieć. Moje gratulacje. Za gratulacje oczywiście Panu dziękuję, bo to też swoista odwaga, w świetle gangsterstwa trollujących na moim blogu "komentatorów".
Cytuję fragment swojej drugiej odpowiedzi dr P. Gontarczykowi (pewne nazwiska zostały opuszczone): "Nie byłoby powodu do zabierania głosu raz jeszcze, gdyby nie to, że Gontarczyk kolejny raz dopuścił się kilku błędów interpretacyjnych i nieścisłości rzeczowych. Pomijam polemikę z ocenami Gontarczyka w sprawie mojego poziomu etyczno-estetycznego. Uważam też za stosowne powstrzymanie się od uwag na temat osób już nie żyjących. Może tylko zauważę, że nikt jak dotychczas nie zdementował tego, że rozprawa doktorska X zawiera wyraźne akcenty promarksistowskie oraz, że okoliczności objęcia prezesury IPN przez Y były, łagodnie mówiąc, dwuznaczne (sprawa zarzutów wobec Z). Wbrew Gontarczykowi nie cytowałem doktoratu X, a tylko podałem jego temat; aby uradować Gontarczyka, bo lubi utyskiwać na moje niecności wobec S, odsyłam autora [Gontarczyka] do mojego tekstu „Gdy racje są kruche, usztywnia się stanowisko” (Pressje. Teka XV Klubu Jagiellońskiego 2011, ss. 230–238), w którym omawiam poglądy S na temat praworządności i państwa prawa." Wprawdzie nie sądzę, aby ten cytat cokolwiek zmienił u p. dr inż. KP w kolejnych przytoczeniach przez niego ocen dr P. Gontarczyka na mój temat, ale mam nadzieję, ze inni (przynajmniej niektórzy)czytelnicy NB wyrobią sobie właściwy pogląd na niezwykłe intelektualne walory p. dr inż. KP. Jan Woleński PS. Mam nadzieję, że to już będzie koniec dyskusji na mój temat, związanej z ostatnią notką p. dr inż. KP.
Oficjalna informacja o dr P. Gontarczyku: "Od 2006 był zastępcą dyrektora Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej. We wrześniu 2007 został mianowany Zastępcą Dyrektora Biura Lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej." Tedy, pan dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz kolejny raz to i owo pomieszał, ponieważ dr P. Gontarczyk nie był, nie jest i (na razie) nie będzie dyrektorem INP. W konsekwencji, nic nie może znaczyć opinia dr P. Gontarczyka jako dyrektora IPN, ponieważ takowa nie mogła zaistnieć. Wszelako p. dr inż. KP myli się, czyniąc to z właściwą sobie i legendarną w Krakowie bezpretensjonalnością, także co do tego, że opinia dr P. Gontarczyka nic dla mnie znaczy. O tym, że jest inaczej świadczą moje dwie odpowiedzi na teksty dr P. Gontarczyka, mianowicie: Odpowiedź na recenzję Piotra Gontarczyka, Glaukopis 24(2013), ss. 282–288. Jeszcze o Lustracji jako zwierciadle, Glaukopis 29(2013), ss. 354–356. Druga zawiera uwagi także odnośnie cytatów przytoczonych przez przez p. dr inż. KP. Co ciekawe, w soim czasie poinformowałem p. dr inż. KP o tych tekstach. Niniejszy wpis dobrze świadczy o p. dr inż. KP jako o rzetelnym blogerze. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@HenrykHerny "Nie pisze tego dlatego zebym lubial Wolenskiego nie, wrecz przeciwnie..." ------------------ Niech nas Pan nie rozśmiesza... "Woleński jest ciekawym źrodłem wiedzy ..." -------------- Ma Pan po stokroć rację! Pisał o tym były Dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej pan Piotr Gontarczyk, cytuję za Gontarczykiem: "(...) Jana Woleńskiego wyraźnie dotknęła moja uwaga, że jego książka jest dowodem „wyraźnej degradacji statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego(...)Używając terminu „degradacja statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego” miałem na myśli także odległość, jaka dzieli Lustrację jako zwierciadło od fundamentalnych standardów etycznych obowiązujących w świecie nauki ..., koniec cytatu. i dalej: (...) Ale te, niestety, podobne ataki na obu wspomnianych polityków korespondują z lekkością, z jaką Autor (Jan Woleński)posługuje się w przestrzeni publicznej insynuacjami i pomówieniami. Z jakimi niewyszukanymi pobudkami i wątpliwymi metodami mamy do czynienia w przypadku pisarstwa Jana Woleńskiego świadczy fakt, że wspomniany sięgnął po insynuacje nawet w sprawie tak trzeciorzędnej jak polemika ze mną...", koniec cytatu. (czytaj - GLAUKOPIS Nr 28, a.d. 2013.) Ale cóż dla niejakiego Woleńskiego znaczy opinia dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej. Myślę, że powinno wystarczyć.
Pełna i wielokrotnie powtarzana informacja p. dr inż. KP o tym, jakie przypadłości go ongiś trapiły jest taka: "Zapomniał Pan napisać, że w przedszkolu sikałem w majtki, w podstawówce dłubałem w nosie, a przed maturą miałem pryszcze. Nie napiszę Panu, co miałem po maturze, bo mogłoby Panu niebezpiecznie skoczyć tętno, a nie chciałbym mieć Pana na sumieniu." Prawdziwy altruizm przebija z tego wyznania.\ Jan Woleński
Rozumiem , ten koment. to dla "kumatych" jak pan niejednokrotnie adresuje swoje wpisy ... ale tak merytorycznie ... jak to bylo z ta przesylka do Ameryki i protekcja dotyczaca zatrudnienia na uczelni ?!.
JacBiel
Panie Krzysztofie, świetny tekst tylko czy oni zrozumieją, że otwiera im Pan furtkę, pomimo zasłużonej nagany? świetny jest fragment o możliwości POWROTU na łono narodu, w charakterze obniżonej do rangi szeregowej inteligencji, ale jednak nadal w pozycji eksponowanej. Gratuluję!
Mam nadzieje ze Admin nie odetnie od komentarzy J.Wolenskiego lub nie daj Bog po raz kolejny nie da mu bana. Mozna nie lubic lub wrecz zwalczac Wolenskiego , ale prosze to robic na argumenty a nie zamykac mu mozliwosci wypowiedzi. Wolenski opisuje , ukazuje bardzo ciekawe watki z zyciorysu p.Pasierbiewicza. Nie pisze tego dlatego zebym lubial Wolenskiego nie wrecz przeciwnie ... ale tak jak pisalem pokazuje i opisuje kto dzis zatruwa "oboz" tzw. dobrej zmiany. Opisuje co za osobnicy ustawiaja sie obok nas i "legenduja" swoj zyciorys , dokonania by zdobyc zaufanie nas wszystkich. Nas oczekujacych na naprawe Polski. Porownac sobie prosze zyciorysy ... innych zabiegajacych ... wszyscy oni byli w opozycji , walczyli z komuna , przesladowani ... takie "bajki" snuja , opowiesci , opowiadaja , by miec legitymacje ... Wolenski jest ciekawym zrodlem wiedzy ...
Wystarczy, że Pan to już ujawnił, co najmniej kilkanaście razy. Nie dziwota, bo to chyba jedne z poważniejszych Pańskich osiągnięć życiowych Panie dr. inż. KP. Jan Woleński PS. I znowu Pan zapomniał o swoim solennym postanowieniu "I to moja ostatnia odpowiedź do Pana". Jak będzie?
Nie ma powodu, jest Pan już wystarczająco zabawny. Jan Woleński
Diagnoza - trafna aż do bólu ("buló"), ale recepta - cóż, nie takie to proste, aby recepta, jakakolwiek, uzdrowiła od razu - to proces na pokolenia i potrzeba cierpliwego działania szarych mrówek (blogerów) raczej, niż herosów od jednej niedzieli.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk "Nawiasem mówiąc, sprawdziłem u Pańskich byłych kolegów i okazuje się, że chadzał Pan w pochodach pierwszomajowych..." ---------- Zapomniał Pan jeszcze napisać, że w przedszkolu sikałem w majtki, w podstawówce dłubałem w nosie, a przed maturą miałem pryszcze.
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) Niech mnie Pan nie rozśmiesza! Panie Woleński.
Część II A Pan, Panie Woleński był przez całe lata zaangażowanym aktywistą pezetpeerowskim na Uniwersytecie Jagiellońskim. -------------------------------------------------------------------- * I znowu wykazał Pan brak znajomości rzeczy, bo zapomniał Pan o Politechnice Wrocławskiej. A powinien Pan pamiętać, bo dawałem Panu korepetycje z filozofii przed Pańskim egzaminem doktorskim, pracując już we Wrocławiu. Taka była Pańska uroda polityczna, że wtenczas (to Pańskie ulubione słowo) nie stronił Pan od partyjnych i ich pomocy (nie tylko z mojej strony), aczkolwiek teraz stanowczo Pan utrzymuje, że zawsze odżegnywał się od komuchów. Nawiasem mówiąc, sprawdziłem u Pańskich byłych kolegów i okazuje się, że chadzał Pan w pochodach pierwszomajowych. Zgoda, trzeba było, ale, gdzie Pańska przesławna i spiżowa opozycyjność żywiona od dziecka. Nawiasem mówiąc, ma Pan pecha, bo nie ma świadków Pańskich bohaterskich czynów w latach 1981-1989. A to, co ja wtedy robiłem (żadne tam nadzwyczajności) jest dobrze poświadczone. ------------------------------------------------------------------------------ I to są te Pańskie insynuacje i pomówienia, o których pisał pan doktor Gontarczyk. * Pańska nieporównana składnia sugeruje, że zdanie „A Pan, Panie Woleński był przez całe lata zaangażowanym aktywistą pezetpeerowskim na Uniwersytecie Jagiellońskim” jest moimi pomówieniami i insynuacjami, o których pisał pan doktor (dlaczego Pan go zdegradował z profesury?). Dobre! Jan Woleński.
Część I. Kto, jak kto, ale Pan powinien wiedzieć, że w tamtych czasach nikt nie mógł być przyjęty na uczelnię bez rekomendacji sekretarza partii. * Ja, jak ja wiem, że jest Pan w błędzie. Bez rekomendacji zostali przyjęci, m. in. (wymieniam tylko Pańskich znajomych z Wydziału Prawa (w porządku alfabetycznym: Zbigniew Ćwiąkalski, Tomasz Gizbert-Studnicki, Jan Hertrich-Woleński, Aleksander Lichorowicz, Krzysztof Pałecki, Krzysztof Płeszka, Grażyna Skąpska, Piotr Sztompka. Nadto myli Pan dwie rzeczy: (a) ewentualną opinię partyjną (ta bywała niezbędna, ale była wystawiana bez wiedzy zainteresowanego); (b) proszenie, tak jak Pan to uczynił, sekretarza partii, aby załatwił pracę na uczelni. Wszystkie w/w osoby zostały zatrudnione z uwagi na ich osiągnięcia w czasie studiów, a nie jak Pan z powodu zawiezienia prezentu dla koggoś mieszkającego w USA. -------------------------------------- Ale dziwnym trafem zapomniał Pan dodać w swoim komentarzu, że tenże sekretarz, gdy próbował mnie namówić bym wstąpił do partii, dostał ode mnie stanowczą rekuzę - vide moja mowa pożegnalna z uczelnią youtube.com wygłoszona w obecności obecnego Rektora AGH profesora Tadeusza Słomki, a szczególnie jej fragment o rzeczonym sekretarzu partii - patrz część filmu od 2'14'' do 3'02''. * To nie ma nic do rzeczy Panie Pasierbiewicz w sprawie ekstraordynaryjnego trybu zatrudnienia Pańskiej osoby, , nie mówiąc już o tym, że mowa, do której Pan odwołuje się miała miejsce jakieś 30 lat później i nie jest żadnym dowodem w sprawie, o której mowa. Jakoś Pan nie szczycił się przed 1989 r. swoją stanowczą rekuzą. I aby było jasne. Rzecz nawet nie w tym, że skorzystał Pan z protekcji, bo to było dość powszechne w owym czasie, ale, że obecnie zgrywa Pan moralnego Katona, tyle, że na nocniku de facto. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@janhenryk (Jan Woleński) "Czyżby było inaczej?..." ---------------- Kto, jak kto, ale Pan powinien wiedzieć, że w tamtych czasach nikt nie mógł być przyjęty na uczelnię bez rekomendacji sekretarza partii. Ale dziwnym trafem zapomniał Pan dodać w swoim komentarzu, że tenże sekretarz, gdy próbował mnie namówić bym wstąpił do partii, dostał ode mnie stanowczą rekuzę - vide moja mowa pożegnalna z uczelnią youtube.com wygłoszona w obecności obecnego Rektora AGH profesora Tadeusza Słomki, a szczególnie jej fragment o rzeczonym sekretarzu partii - patrz część filmu od 2'14'' do 3'02''. A Pan, Panie Woleński był przez całe lata zaangażowanym aktywistą pezetpeerowskim na Uniwersytecie Jagiellońskim. I to są te Pańskie insynuacje i pomówienia, o których pisał pan doktor Gontarczyk.
JJC
Czyżby? Jest Pan pewien?