|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @janhenryk
"Pomoc korektorską jaką Panu świadczę, proszę potraktować jako prezent Imieninowy..."
--------------------
Nawet z dnia moich imienin Pan szydzi.
Lecz nic to! Byłem dziś w porze poobiedniej na krakowskim Rynku. To jest niesamowite, co tam można przeżyć. Coraz to nowe grupy pielgrzymów z całego świata! Przyjazne ludziom! Radosne! Pogodne! Roztańczone!
Wstyd się przyznać ale nie rozpoznawałem wszystkich flag. Pokiwałem takiej nierozpoznanej grupie. Entuzjastycznie do mnie podbiegli i ściskali mi dłonie. Okazało się, że to grupa z Kambodży.
O 15-tej z Wieży Mariackiej rozległ się krakowski hejnał. Na rynku zapanował ogromny entuzjazm. A ja sobie pomyślałem, że to najpiękniejsze imieniny jakie miałem w życiu.
Ale Pan tego nigdy nie zrozumie, bo nawet Boga nie uznaje, jako walczący agnostyk. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @janhenryk
Panu już nic, ani nikt nie pomoże. Takim nienawistnikiem Pan już skończy. Jest Pan osobnikiem toksycznym! |
|
|
Panie dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej, i jest) inż. Krzysztofie Pasierbiewiczu, co też Pan opowiada. Przecież FNP ma szansę mi pomóc i to za sprawą Pańskiego oficjalnego listu. Gdyby było prawdą, że ni i nikt mi nie pomoże, trudziłby się Pan nadaremno zbieraniem zapisów w Internecie w celu sporządzenia przekonywującego wykazu moich rozlicznych nikczemności. Naprawdę niech Pan nie rezygnuje z tego, bo będzie mniej śmiesznie niż może być.
Zaraz Panu wykażę, że nie jestem takim nienawistnikiem (muszę jednak zauważyć, że nie wiadomo jakim, bo zdanie
"Panu już nic, ani nikt nie pomoże" nie pozostaje w wyraźnym związku znaczeniowym z tym, co po nim następuje). Ex-Wrocławianin, Pański sojusznik p. ExWrocławianin zadał istotne pytanie, mianowicie "Czy moge w zagranicznej literaturze naukowej znalezc choc jedno nazwisko z tych naukowcow, ktorych prace naukowe rozpoznaje swiat poza Polska? Prosze o przyklady....". Wprawdzie pytanie to dopuszcza kilka interpretacj. Ponieważ p. ExWrocłąwianin uchylił się od dalszych wyjaśnień, postanowiłem potraktować jego kwestię jako dotyczącą polskich uczonych, których prace naukowe rozpoznaje świat a nie tylko Polska. Ułożyłem stosowną listę, którą powtarzam (z uzupełnieniami):
Mikołaj Kopernik
Karol Olszewski
Zygmunt Wróblewski
Marian Smoluchowski
Maria Skłodowska-Curie
Kazimierz Fajans
Bronisław Malinowski
Leon Petrażycki
Roman Ingarden
Stefan Banach
Alfred Tarski
Krzysztof Pasierbiewicz (jako primus inter pares w tym gronie)
Wolno mi chyba powiedzieć, że Pana należycie doceniłem. Tedy, Pański zarzut, Panie dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej, i jest) inż. Krzysztofie Pasierbiewiczu jest głęboko niesprawiedliwy.
Jan Woleński
PS. Aby nie być posądzonym o rodzinne kumoterstwo pominąłem Ludwika Gumplowicza i Leopolda Infelda. |
|
|
Panie dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej, i jest) inż. Krzysztofie Pasierbiewiczu, miło mi, że Pan uznał mój tekst za korektę swojej historycznej narracji skomentowanej w moim wpisie z 24 VII, g. 22:36 (i 22:50). Trzeba jeszcze, aby Pan, Panie dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej, i jest) inż. Krzysztofie Pasierbiewiczu, wprowadził stosowne zmiany poprawiając nie tylko literówki, ale także błędne stwierdzenia faktyczne, utrwalone w Internecie.
Serdecznie pozdrawiam
Jan Woleński
PS. Pomoc korektorską jaką Panu świadczę, proszę potraktować jako prezent Imieninowy. |
|
|
Panie dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej, i jest) inż. Krzysztofie Pasierbiewiczu, nie ma żadnego powodu, aby tłumaczył się przez Panem z czegokolwiek, zwłaszcza z zapisów w Internecie.
Serdecznie Pana pozdrawiam
Jan Woleński
PS. Ponieważ korzysta Pan z moich uwag korektorskich, sugeruję, aby przesłał mi Pan projekt oficjalnego pisma do FNP. Deklaruję bezinteresowną gotowość poprawienia błędów gramatycznych, zwłaszcza składniowych, jakie z pewnością znajdą się w Pańskiej epistole. Mogę też Panu, Panie dr (nauk technicznych, żeby było śmiesznie, i jest) zasugerować poprawki merytoryczne w celu wzmocnienia Pańskiej argumentacji na temat moich rozmaitych nikczemności. Pełny tekst oświadczenia p. Tadeusza Łagana jakim dysponuję, daje dobrą podstawę dla takich sugestii. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @janhenryk (prof. Jan Woleński)
Dziękuję za korektę. Literówkę oczywiście poprawiam i jeszcze raz powtarzam:
Proszę się nie tłumaczyć Panie Woleński. Jaki jest koń każdy widział. Zapisy są w Internecie. Too late honey!
Bez pozdrowień,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @janhenryk (prof. Jan Woleński)
Dziękuję za korektę. Literówkę oczywiście poprawiam i jeszcze raz powtarzam:
Proszę się nie tłumaczyć Panie Woleński. Jaki jest koń każdy widział. Too late honey!
Bez pozdrowień,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
JJC "Proszę się nie tłumaczyć. Haki jest koń każdy widział. Too late honey!"
.......................................
To wszystko, na co Pana, Panie Pasierbiewicz, stać wobec metodycznej i rzeczowej krytyki Pańskiej własnego autorstwa rodowej sagi? Ten cieniutki, żałosny pisk? |
|
|
Haki, haki, Panie dr (nauk technicznych, aby było śmieszniej, i jest) inż. Krzysztofie Pasierbiewiczu. Tyle, że trzeba je mieć. Too early honey!
Z serdecznymi pozdrowieniami
Jan Woleński |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @janhenryk (prof. Jan Woleński)
Proszę się nie tłumaczyć. Haki jest koń każdy widział. Too late honey!
Bez pozdrowień,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @janhenryk (prof. Jan Woleński)
Proszę się nie tłumaczyć. Haki jest koń każdy widział. Too late honey!
Bez pozdrowień,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Pozwoli Pan, że dla mnie będzie się liczyło nie Pańskie zdanie, lecz Kapituły.
* Ależ Panie dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej, i jest) Krzysztofie Pasierbiewiczu, rzecz właśnie w tym, czy Rada (nie Kapituła) FNP przejmie się Pańskim (nie moim) zdaniem. Przewiduję, że nie mimo okoliczności, jakie Pan niżej przytacza.
-----------------------------------
Czasy na szczęście się zmieniły.
* Nie może być. Panie dr (nauk technicznych, aby było śmieszniej)inż. Krzysztofie Pasierbiewiczu. Jest to jedno z Pańskich epokowych odkryć na temat czasu geologicznego. I dzięki takim osiągnięciom jest Pan coraz śmieszniejszy.
----------------------------------------------
Krzysztof Pasierbiewicz
* Jeszcze raz serdecznie Pana pozdrawiam, Panie dr (nauk technicznych, aby było śmieszniej, i jest) Krzysztofie Pasierbiewiczu.
-------------------------------------------------
PS
Pan zdaje się nadal nie zdawać sobie sprawy z oczywistej oczywistości, że PIS pod Jarosławem Kaczyńskim będzie rządził przez trzy kadencje, a może i dłużej. Dlatego Pan taki hardy.
* Panie dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej, i jest)inz. Krzysztofie Pasierbiewiczu,związek pomiędzy ilością kadencji rządów PiS a podzieleniem przez Radę FNP Pańskiego zdania na mój temat jest mniej więcej taki jak pomiędzy Pańską spektakularną karierą naukową i literacką a przebiegiem wojen punickich (kolejność oznacza ewentualny związek przyczynowy), aczkolwiek czasy pomiędzy tymi wydarzeniami rzeczywiście zmieniły się.
Jan Woleński |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Janhenryk (prof. Jan Woleński)
Pozwoli Pan, że dla mnie będzie się liczyło nie Pańskie zdanie, lecz Kapituły.
Czasy na szczęście się zmieniły.
Krzysztof Pasierbiewicz
PS
Pan zdaje się nadal nie zdawać sobie sprawy z oczywistej oczywistości, że PIS pod Jarosławem Kaczyńskim będzie rządził przez trzy kadencje, a może i dłużej. Dlatego Pan taki hardy. |
|
|
Część II
KP powiada, że leki dostarczano więźniom, de facto Żydom. To ostatnie jest jednak niesprawdzalne, gdyż w obozie były tysiące nie-Żydów. Leki rozdzielał obozowy ruch oporu i tylko jego członkowie znali, kto je dostawał.
KP powiada, że na początku lat 1960tych odwiedził jego rodzinę Żyd i podarował, w podzięce za uratowanie życia, obraz namalowany przez siebie, podpisany własnym numerem obozowym.Obraz ten, jak powiada KP, zaginął. Może tak było, może nie, a jeśli tak, nie jest historia z obrazem nie jest żadnym dowodem. W rzeczonym filmie zdarzają się nawet zabawne pomyłki. P. KP powiada, że miał 6 lat, gdy zmarł jego ojciec. Błąd KP miał 8 lat. Informuje, że jego matka zmarła kilka lat po śmierci ojca. Błąd, zmarła kilkanaście lat później. Gdy wspomniany Żyd przyjechał w odwiedziny, p. KP miał być dzieckiem i, jak ujawnia, słabo pamięta to wydarzenie. Błąd, miał jakieś 17 lub 18 lat, a więc dzieckiem nie był, aczkolwiek przyznanie, że słabo pamięta jest chyba trafne. Inna i już poważniejsza nieścisłość. P. KP oznajmia, że nie jest to tajemnica, że całe dowództwo UB składało się z osób pochodzenia żydowskiego. To jednak zapewne jakaś tajemnica, ponieważ badania A. Paczkowskiego) w kierownictwie MBP było 30% Żydów. To oczywiście nadreprezentacja, ale nie całość. W urzędach wojewódzkich ten procent był różny, ale w Krakowie bodaj 10%, a to rzuca pewne światło na uporczywie powtarzaną (przez p. KP) informację, że jego ojca zamęczyli żydowscy funkcjonariusze UB.
Pan dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz twierdzi, że jego ojciec uratował dziesiątki, a może nawet setki Żydów (w filmie „nie jednego, nie dziesięciu, ale może stu, w każdym razie wielu”). To jednak nie jest do sprawdzenia z powodu braku stosownych dokumentów. W szczególności, wedle mojej wiedzy, nie ma ich Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie czy też w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie. Gdyby p. MP nie uratował ani jednego Żyda, a próbował pomóc chociażby jednemu, byłby to wystarczający powód dla jego chwały, pomijając inne aspekty jego działalności w AK. Wszelako p. dr. inż. Krzysztof Pasierbiewicz od pewnego czasu odwołuje się do nieudokumentowanych (nawet przeinacza treść istniejących dokumentów) zasług swego ojca, aby podnieść swoją wiarygodność jako komentatora aktualnych wydarzeń politycznych.
Jan Woleński |
|
|
Pan dr inż. KP zamieścił w jednym w swoich komentarzy link do filmu, w którym opowiada o swoim ojcu oraz zasugerował, abym się z zapoznał z tym materiałem, zdecydowałem się na powtórne oglądnięcie tego dokumentu. Mam nadzieję, że niniejszy komentarz nie zostanie uznany za (nikczemną) wycieczkę osobistą. Ma on zresztą pomóc p. dr inż. KP w sformułowaniu oficjalnego pisma do FNP. Fundacja ta wymaga od swoich laureatów, aby czyniąc stwierdzenia faktyczne, rzetelnie korzystali ze źródeł tedy, p. KP będzie mógł wyakzać, że naruszyłem te zasady.
Część I
Zacznę od uwagi, że nigdy nie kwestionowałem przynależności p. Michała Pasierbiewicza do AK. Natomiast dementowałem to, co jego syn, tj. KP opowiada, o swoim ojcu na podstawie relacji p. Tadeusza Łagana znajdującej się w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau. Kwestionowałem w szczególności to, że oświadczenie TŁ stanowi podstawę do twierdzenia, że MP uczestniczył w przerzucie leków dla więźniów w tym sensie, że transportował te leki autem na teren obozu. TŁ pisze tylko, że jeździł do obozu ze swoimi współpracownikami (o dowódcy żołnierz nie mówi jako o współpracowniku) . Nazwisko MP pada w oświadczeniu TŁ da razy, po pierwsze, że przekazywano mu informacje o obozie i, po drugie, że przyjechał do obozu po jego wyzwoleniu. KP odczytuje pewne fragmenty relacji TŁ, a inne, te które mają świadczyć o przerzucie leków na teren obozu tylko omawia. I w tych omówieniach pojawia się informacja o przerzucie leków. Jest rzeczą możliwa a nawet prawdopodobną, ze MP, jako dowódca piątki, wiedział o przerzutach czy nawet organizował dostawy leków z aptek, ale nie w tym problem. KP jako dowód potwierdzający udział MP w czynnym transportowaniu leków na teren obozu przytacza opowiadanie, jakie słyszał o tym, że jego ojciec i kierowca, aby pokonać strach wypijali po flaszce wódki a potem wsiadali do samochodu i jechali na teren obozu. Każdy, kto słyszał o zasadach i praktyce konspiracji w czasie wojny, musi uznać to za mało prawdopodobne. P. KP powołuje się także na album wydany w związku z jubileuszem elektrowni Siersza Wodna. To prawda, że są tam informacje o p. MP. Wszelako są one oparte na tym, co p. KP powiedział wydawcy oraz na oświadczeniu p. TŁ, a pan KP przedstawia jej jako niezależne źródło. Klasyczny przykład błędnego koła.
Jan Woleński |
|
|
Szanowny pan dr (nauk technicznych, żeby było śmiesznej) inż. Krzysztof Pasierbiewicz,
Z niecierpliwością oczekuję spełnienia Pańskiej zapowiedzi dotyczącej tego, co życie pokazuje Pana zdaniem. Proponuję jednak małą korektę, nie z blogerami, ale jednym blogerem. Ze zrozumieniem czytam, że, stosując już liczbę pojedynczą, bloger, o którego chodzi, jest z magla, aczkolwiek zaznaczam, że to określenie lokacyjne nie dotyczy komentatorów.
Z serdecznym pozdrowieniami
Jan Woleński
PS. Dla ułatwienia Panu sformułowania oficjalnego pisma załączam następujący link fnp.org.pl. Znajdzie Pan tam sporo materiału w sprawie obowiązków laureatów FNP wobec blogerów. |
|
|
Wszelako kwantyfikator "każdy" nie obejmuje pana dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej) inż. Krzysztofa Pasierbiewicza.
Jestem głęboko zdruzgotany tym, że pan dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej) odmówił mi swych nieskończenie cennych pozdrowień i to w Roku Miłosierdzia. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo pan dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej) Krzysztof Pasierbiewicz stał się jeszcze śmieszniejszy.
Jan Woleński |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @prof. Jan Woleński
Szanowny Panie Profesorze Woleński!
Tym, co Pan mniej więcej od dwóch lat wypisywał na moim blogu skompromitował Pan nie tylko siebie, ale przede wszystkim Kapitułę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych, która, jak życie pokazuje moim zdaniem nie do końca rozważnie przyznała Panu polskiego Nobla 2013.
W skład tej Kapituły w owym czasie wchodzili skompromitowani przez Pana profesorowie:
Przewodniczący rady Andrzej Jerzmanowski (Wydział Biologii UW i Instytut Biochemii i Biofizyki PAN),
Wiceprzewodnicząca Irena E. Kotowska (Instytut Statystki i Demografii SGH),
Leon Gradoń (Wydział Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej),
Henryk Koroniak (Wydział Chemii UAM),
Marek Świtoński (Katedra Genetyki i Podstaw Hodowli Zwierząt Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu),
Wojciech Tygielski (Instytut Historii Sztuki, Wydział Historyczny UW),
Karol I. Wysokiński (Zakład Teorii Fazy Skondensowanej UMCS).
Zaś powodem tej kompromitacji jest to, iż rzeczone wyróżnienie zobowiązywało Pana do godnego przestrzegania norm etycznych FNP i szacunku dla etosu nauki, czemu Pan niestety nie sprostał wdając się w uwłaczające tym zobowiązaniom niewybredne z Pańskiej strony udry na poziomie magla z blogerami i komentatorami.
Resztę wyjaśnię w oficjalnym piśmie skierowanym pod stosowny adres.
Bez pozdrowień,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @janhenryk (Jan Woleński)
Jaki jest koń każdy widzi.
Bez pozdrowień,
dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
No, diabły pouciekały - to jest pocieszające, ale teraz, Panie Krzysztafie trzeba wygonić SLD-lucypera z Krakowa. |
|
|
Nie mieszałbym do tego sił nadprzyrodzonych. Rzecz tylko i wyłącznie w całkowicie przyrodzonej charakterystyce dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej) inż. Krzysztofa Pasierbiewicza i tylko pod jednym względem, akurat nie dotyczącym uczuć.
Jan Woleński |
|
|
Pan dr (nauk technicznych, żeby było śmieszniej) inż. Krzysztof Pasierbiwicz zapewne straci cierpliwość ustalając (wraz z zainteresowanymi osobami), o czym świadczą różnice pomiędzy moimi informacjami, gdzie ma szukać odpowiedzi na swoje wezwanie w sprawie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.
Jan Woleński |
|
|
angela @JW, to prawda.
Diabeł, to inteligencja bez miłości,a miłość pochodzi od Osoby Najwyższej. |
|
|
Panie dr inż. Krzysztofie Pasierbiewiczu,
Odsyłam do mojej odpowiedzi (zamieszczonej w związku z dyskusją o Pańskim utworze mającym w tytule słowo "sic") datowanej 2016-07-23 [19:26] zaczynającej się od słów "Nie ma sprawy. Oto stosowna
informacja:" Dalej, znajduje się to, o co Panu biega. Tak więc, całkowicie Pan myli się utrzymując, że Panu nie odpowiedziałem.
Pańska cierpliwość nadal sprawia, że ludzkość (w tym liczne osoby zainteresowane) musi poczekać kilkanaście godzin dłużej na bukiecik kwiatuszków ułożony przez pana w sprawie przyznania mi tzw. polskiego Nobla (nie "Polskiego Nobla Naukowego"), oficjalnie określanej jako nagroda Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych.
Jan Woleński
PS. Pańska wiara, że to, co Pan pisze, ma jakiekolwiek znaczenie w środowisku naukowym, jest jeszcze śmieszniejsza niż to, że nie jest Pan profesorem, ale doktorem, żeby było śmieszniej nauk technicznych. Niemniej jednak uważam, ze nie powinien Pan zaprzestać oceniania naukowców i uczelni. |