|
|
W dniu 4 września 2016 r. p. dr inż. KP poinformował ludzkość:
"doktorat obroniłem 15 listopada 1980".
A jak spojrzy się na załączony skan można przeczytać, że w/w uzyskał stopień doktora nauk technicznych nadany uchwałą Rady Wydziału Geologiczno-Poszukiwawczego z dnia 20 października 1980 r.
* To nie tyle wyższa, ale mgławicowa szkoła ignorancji w sprawach akademickich, gdy myli się datę obrony (możliwe, że była jeszcze jeszcze inna, gdyż broniło się przed komisją a uchwała Rady Wydziału była w takim przypadku na ogół późniejsza) z datą wypisania dyplomu (prawdopodobnie jest to data promocji).
Jan Woleński |
|
|
Widocznie wszyscy sie z nim zgadzaja.
Po co ma ktos z nim polemizowac skoro pisze sama prawde o panu.
PS.- teraz nastapi wysyp "komentatorow" pod roznymi nickami piszacych. To znaczy Pasierbiewicza z paru kont. |
|
|
Wszelako nie ja określiłem siebie jako dyletanta (i to pomnożonego przez 2), nieprawdaż? Sugeruje, aby Pan prowokował intelekt, nie dyletanctwo. Wystarczy, jak Pan tę sugestię zastosuje do samego siebie.
Jan Woleński |
|
|
Dla Pana, być może; po co dalej prowokować? |
|
|
"Też próbowałem kiedyś zidentyfikować Autora tego powiedzonka, lecz niestety nikt nie pamiętał jego nazwiska. Pamiętano wszakże, że ten sam Autor zasłynął ponoć także z porzekadła, że "zrozumienie mgławicowych toków argumentacji Woleńskiego jest trudniejsze od przeprowadzenia Żydów przez Morze Czerwone".
* P. dr inż. KP przytacza, jak zwykł to czynić, słowa autorów, których nazwiska nikt nie pamięta. A w samej rzeczy, p. inż. Krzysztofowi Wojciechowi Pasierbiewiczowi, doktorowi nauk technicznych (żeby było śmieszniej, jak sam kiedyś z ustalił) trudno zrozumieć "epistemologiczne meandry mgławicowych toków itd.", np. dotyczące tego, czy p. Narkowicz ośmielił się coś powiedzieć w 2006 r. czy w 2010 r. czy też, co wszyscy wiedzą w Krakowie.
---------------------------------------------------------------
"A tak między nami to pan profesor sam ze sobą gada, bo jak dotąd nikt mu nie odpowiedział na żaden z jego komentarzy."
* Mimo wszystko, nie uważam, ze p. inż. KP, dr nauk technicznych (żeby było śmieszniej i rzeczywiście jest) oraz kilka innych osób to nikt. Chyba, że weźmiemy pod uwagę paralogiczne toki paralogicznej argumentacji w stylu p. inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza, doktora nauk technicznych (żeby było śmieszniej i rzeczywiście jest).
Jan Woleński |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Paweł
""Mgławicowe toki" - przecudne! Twórca określenia godzien szampana!..."
----------------
Też próbowałem kiedyś zidentyfikować Autora tego powiedzonka, lecz niestety nikt nie pamiętał jego nazwiska. Pamiętano wszakże, że ten sam Autor zasłynął ponoć także z porzekadła, że "zrozumienie mgławicowych toków argumentacji Woleńskiego jest trudniejsze od przeprowadzenia Żydów przez Morze Czerwone".
A tak między nami to pan profesor sam ze sobą gada, bo jak dotąd nikt mu nie odpowiedział na żaden z jego komentarzy.
Pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Natomiast p. dr inż. KP na pewno (nie chyba) nie jest Żydem, bo Żydzi są mądrzy. Uzasadnienie: W swojej książce "JAn WOLEŃSKI. Wierze w to, co potrafię zrozumieć" ” (wielkość czcionki zgodna z oryginałem) informuję, że jestem Żydem, natomiast bynajmniej nie przekonuję, że nie jestem Żydem. Orientacja p. dr inż. KP w sprawach dotyczących moich dawnych studentów jest mniej więcej na poziomie jego bystrości gramatycznej i historycznej.
Jan Woleński
PS. Warto przy tym zauważyć, że p. dr inż. KP kolejny raz powtarza swoje urojenia i ciągle przypuszcza, ze mają jakiekolwiek szersze (poza nim samym i ewentualnie kilkoma jego akolitami) znaczenie. Ciekawe, czy p. dr inż. KP doszedł do jakiś konstruktywnych wniosków w sprawie daty wystapienia p. Narkowicza? |
|
|
Nie trudno wiedzieć lepiej od p. dr inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza. Dotyczy zdecydowanej wiekszości spraw.
Jan Woleński |
|
|
"Mgławicowe toki" - przecudne! Twórca określenia godzien szampana! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @dag
"i niech wie, że..."
-----------------
Sęk w tym, że pan profesor należy do grupy tych uczonych, o których Thomas Sowell pisał w książce pt. "Oni wiedzą lepiej".
Pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Paweł
"Ależ to po prosu buldożek francuski! Jak się wpije kłami, to nie puści do śmierci, widać ma kompleks..."
-------------------
Od czasu, jak pan profesor zaczął występować na moim blogu po Krakowie krąży anegdota, iż rzeczony chyba jednak nie jest Żydem, o czym przekonuje w swojej książce pt. „JAn WOLEŃSKI” (wielkość czcionki zgodna z oryginałem), a to dlatego, że Żydzi są mądrzy.
"Szkoda się tarmosić, panie Krzysztofie..."
---------------
Toteż, jak łatwo zauważyć nie "tarmoszę się" i nie odpowiadam na komentarze, w których w dość żałosny sposób pan profesor usiłuje się wykręcić, używając argumentów, które dawni studenci Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego nazywali prześmiewczo "epistemologicznymi meandrami mgławicowych toków argumentacji Woleńskiego"
Pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Pan Paweł ma całkowitą rację. Mam okrutny kompleks z powodu niewspółmiernie wysokich (w porównaniu z moimi) osiągnięć p. dr inż. KP.
Jan Woleński |
|
|
Cała przyjemność po mojej stronie z powodu uskutecznienia wspomnianej (oby konsekwentnej) wielkiej nieprzyjemności przez Kogoś o nicku dag.
Jan Wolenski |
|
|
Jeszcze odniosę się do trzech fragmentów notki p. dr inż. KP:
1.
"żona pana profesora Marysia przez całe lata stawiała mnie, jako przykład ojca wzorcowego, o czym wszyscy w Krakowie wiedzą."
* P. dr inż. KP z wrodzoną sobie gramatyczną bezpretensjonalnością nie czyni jasnym, o czym wszyscy wiedza, czy o tym, w jakim zakresie jest wzorcowy czy o stawianiu (wiadomo kogo) za wzór. Przypuszczam jednak, ze nie wszyscy w Krakowie wiedzą o tym, o czym p. dr inż. KP prawi, ze wiedzą.
2.
"logika nakazuje się zastanowić dlaczego?, mimo tak poważnego oskarżenia, pan prof. Woleński pana dra Gontarczyka z IPN nie pozwał przed oblicze sądu."
* Pomijając rolę logiki w tym, nad czym zastanawia się p. dr inż. KP, nie pozwałem dr Gontarczyka do sadu, bo tak właśnie zdecydowałem.
3.
Pan profesor Jan Hertrich Woleński usiłuje dołożyć nie tylko mnie, jako prawicowemu blogerowi, ale także panu Burmistrzowi Gminy Jastarnia Tyberiuszowi Narkowiczowi vide:
polityka.pl...,
który w roku 2010 ośmielił się o jednej z moich książek kilka miłych słów powiedzieć – vide:
youtube.com
* Na wszelki wypadek zaznaczam, ze nie ma żadnego związku pomiędzy tym, co p. Narkowicz ośmielił się stwierdził o książce p. Pasierbiewicza w 2006 r. (a nie w 2010 r. - ta pomyłka zacnie dokumentuje walory pamięci p. dr inż. KP) a tym, co napisałem (w 2016 r.) o zachowaniu się rowerzystów na trasie Jastarnia-Jurata-Jastarnia.
Jan Woleński |
|
|
Ależ to po prosu buldożek francuski! Jak się wpije kłami, to nie puści do śmierci, widać ma kompleks.
Szkoda się tarmosić, panie Krzysztofie.
Osobiście żałuję, że nie miałem okazji skomentować Pańskiego wczorajszego wpisu o właścicielu beczki piwa nad chudymi łydkami? Administrator zadziałał?
Ale zdjęcie było przednie! I tylko żal, że Pan Bóg dał temu czemuś możliwość szkodzenia Polsce z tak wysokiej i szanowanej pozycji. |
|
|
Może być i Hertrich, zgadzam się. I zgadzam się, że moje pytanie było absurdalne, zamiast etyki miałem użyć słowa etykietka ...i niech wie, że nie będę sobie robił wielkiej nieprzyjemności prowadząc z Nim korespondencję. |
|
|
Pan dr inż. KP, jak wieszcz, cierpi za miliony (powiedzmy tysiące), tym razem wstydząc się, jako człowiek, za środowisko naukowe. Porównanie z wieszczem nadzwyczaj akuratne, ponieważ pad dr inż. KP, z właściwą sobie wnikliwością i swadą, wypracował nową interpretację znanego sformułowania "a imię jego czterdzieści i cztery", wedle której rzecz dotyczy tego, że autor tej wykładni urodził się w w 1944 r. (cytuję z pamięci "urodziłem się w roku, któremu poeta nadał imię 44"). Wszelako środowisko naukowe, o ile mi wiadomo z wielu opinii, nie odwzajemnia wstydu z powodu tego, ze p. dr inż. KP do niego należy. Rzecz jest raczej traktowana w kategoriach statystycznych. Ot, środowisko naukowe jest populacją statystyczną, co wyjaśnia, ze należą do niego osoby o kwalifikacjach i osiągnięciach p. dr inż. KP. Nie ma co wstydzić się, jak człowiek oczywiście, z powodu zachodzenia naturalnych prawidłowości.
Jan Woleński |
|
|
Tylko mała uwaga do p. Bolesława:
Proszę jednak wypowiadać się we własnym imieniu.
Jan Woleński |
|
|
Pan dr inż. KP zadeklarował:
"Z góry zapowiadam, że na komentarze prof. Jana Hertricha Woleńskiego nie odpowiem, gdyż uważam, że nie ma komu odpowiadać."
Łatwo stwierdzić z dołu, że p. dr KP dotrzymał słowa. Natomiast ad rem:
1. Faktem jest, że nigdy nie traktowałem dorobku naukowego p. dr inż. KP jako poważnego. Nie jestem jedynym, który ma taki właśnie stosunek do naukowych osiągnięć p. dr inż. KP. Trudno o inny stosunek, gdy ktoś bajdurzy, że opublikował pracę doktorską na liście filadelfijskiej.
2. Faktem jest, że p. dr inż. KP nie zrobił habilitacji, czyli stopnia dość powszechnie uważanego za sprawdzian sposobności do samodzielnej pracy naukowej i dydaktycznej.
3. Okoliczności, dla których p. dr inż. KP są jego prywatną sprawą. Nigdy nie byłem powiernikiem p. dr inż. KP w w sprawie jego wyborów dotyczących kariery naukowej i nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek zwierzał mi sie na ten temat. Wiele osób zrobiło habilitację wychowując samotnie dzieci (nie tylko jedno), więc ten argument p. dr inż KP jest zwyczajnie śmieszny. Przypomnę też p. dr inż. KP, że wielokrotnie wyjaśniał swoje zaniechanie zostania profesorem (co w Polsce zakłada uzyskanie habilitacji) tym, że nie chciał znaleźć się w profesorskim gronie, ponieważ nie ceni tej grupy (z p0ewnym wyjątkami, rzecz jasna, aczkolwiek inaczej kształtowany w jego rozmaitych utworach i enuncjacjach).
4. Ponieważ znam swoją zonę lepiej niż p. dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz, twierdze, że myli się on przypisując jej to, co napisał.
5. Wprawdzie zasad odpłacania pięknym za nadobne może nie jest zbyt chwalebna, dodam na koniec, co następuje. Pan dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz, nie mając po temu nadmiernych (łagodnie mówiąc) kompetencji, wielokrotnie wypowiadał się negatywnie, a nawet obraźliwie, o polskim środowisku naukowym, także o wartości naukowej prac, o których nie może mieć pojęcia z uwagi na swoje wykształcenie, niech nie dziwi się, że jest tak włąśnie traktowany, jak ma to miejsce. Każdemu wedle zasług.
Jan Woleński |
|
|
Owszem, jest jeszcze prawda mady. Zaraz po tej trzeciej.
Jan Woleński |
|
|
Po pierwsze, H., gdy stoi przed nazwiskiem jest skrótem imienia, np. Henryk. Ja zaś nazywam sie Jan Hertrich-Woleński, więc fraza "J. H. Woleński" jest zniekształceniem mojego nazwiska, podobnie jak pisownia "Jan Hertrich Woleński" używana przez p. dr inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza. Po drugie, pytanie jest nie tyle retoryczne, ile absurdalne. Odpowiadam więc, że nie mam nic wspólnego z etyką w kontekście dalej wymienionych osób.
Jan Woleński |
|
|
Potwierdzenie lub zaprzeczenie własnego dyletanctwa (pomnożonego przez 2) jest celem wystarczająco istotnym.
Jan Woleński |
|
|
mada Jest: prawda, tyż prawda i gówno prawda. Jest więcej prawd? Przynajmniej teoretycznie. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @All
Miałem o tym nie pisać, lecz uznałem, że trzeba “kropkę nad i” postawić. Kim jest pan profesor Woleński mówi również to, że wielokrotnie w swoich komentarzach dodawanych na moim blogu wyśmiewał mnie, jako naukowego nieudacznika, który habilitacji nie zrobił. A czynił to mimo tego, iż doskonale wiedział, że się z własnego wyboru nie habilitowałem, bo moje życie tak się potoczyło, iż samotnie wychowywałem moją dzisiaj dwudziestotrzyletnią córkę, zaś żona pana profesora Marysia przez całe lata stawiała mnie, jako przykład ojca wzorcowego. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @dag
Ponieważ pytanie jest retoryczne nie ma potrzeby bym na nie odpowiadał.
Pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |