Otrzymane komantarze

Do wpisu: Według Wikipedii „etyk i teoretyk prawdy”
Data Autor
Co wspólnego z etyką ma J.H. Woleński w kontekście Jana Hartmana, Jana Lityńskiego,Jarosława Szczepańskego, Jerzego Halbersztadta, Bolesława komorowskego, Pawła Śpiewaka (ostatnio coś inaczej śpiewa...), Sergiusza Kowalskiego, Ryszarda Schnepfa ? Pytanie retoryczne.
Krzysztof Pasierbiewicz
@bolesław "I teraz i przedtem (od zawsze) nie mieli wątpliwości..." -------------- Mam nadzieję, że czytelnicy mojego blogu pamiętają ile razy pan profesor Woleński szydził z Pana usiłując wykazać swoją intelektualną wyższość. Szkoda gadać! Panie Bolesławie. Bo człowieka wstyd ogarnia za polskie środowisko akademickie. Pozdrawiam Pana serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Ja nie miałbym w tym żadnego celu.
Szanowny Panie Krzysztofie. "Mam nadzieję, że teraz czytelnicy mojego blogu nie mają już wątpliwości, kim jest niejaki........" I teraz i przedtem (od zawsze) nie mieli wątpliwości. Pozdrawiam, bolesław.
I znowu p. dr inż. KP demonstruje swoją ignorancję. Zostałem wybrany przez członków KEN a nie przez profesorów PAN. Całkowicie rozumiem, że "polskiego Nobla" przyznano mi, wedle p. dr inż. KP, "na domiar złego". Pocieszam się tylko tym, że nie ma złego, co by nie wyszło na dobre. Jan Woleński
Pan dr inz. KP zadeklarował: "Z góry zapowiadam, że na komentarze prof. Jana Hertricha Woleńskiego nie odpowiem, gdyż uważam, że nie ma komu odpowiadać." Łatwo stwierdzić z dołu, że p. dr KP dotrzymał słowa. Natomiast ad rem: Zapewne ta wizytówka nie została oparta na informacjach uzyskanych od [. dr inż. KP, tylko wzięta z tzw. kapelusza. Mówiąc poważnie, zakłada się, że osoba, o której pisze się autoryzuje informacje na jej temat. Nadto, p. dr inż. KP miał sporo czasu (lat kilka) na sprostowanie nieprecyzyjnej charakterystyki swej osoby i jj osiągnięć. Wprawdzie p. dr inż. KP jest osobą niezwykłą, a w szczególności wiedzącą, co i kto doskonale o nim wie, ale jakoś nie domyśliłem sie, że owa nieprecyzyjna informacja pochodzi z portalu SZTUKA KSIĄŻKI a nie od niego. Bardzo ubolewam z powodu niedostaktów swojej wiedzy. Jan Woleński
Pan dr inz. KP zadeklarował: "Z góry zapowiadam, że na komentarze prof. Jana Hertricha Woleńskiego nie odpowiem, gdyż uważam, że nie ma komu odpowiadać." Łatwo stwierdzić z dołu, że p. dr KP dotrzymał słowa. Natomiast ad rem: Jeśli pisałem, że p. dr KP obronił doktorat w stanie wojennym, to na podstawie informacji zawartej w kilkakrotnie autoprezentacji p. dr inż. KP. Jest tam wskazany 1982 r. jako data obrony doktoratu przez p. dr inż. KP. Potem zauważyłem (jeszcze nim p. dr inz. KP zamieścił skan swego dyplomu), ze podał dwie różne daty tego wydarzenia. Ciekawe rozumienie słowa "insynuacja". Jan Woleński
Pan dr inz. KP zadeklarował: "Z góry zapowiadam, że na komentarze prof. Jana Hertricha Woleńskiego nie odpowiem, gdyż uważam, że nie ma komu odpowiadać." Łatwo stwierdzić z dołu, że p. dr KP dotrzymał słowa. Natomiast ad rem: Każdy dobrze wie, że złożenie wniosku o nagrodę nie jest równoznaczne z jej przyznaniem. Rzecz właśnie w tym, ze procedura trwała wówczas długo m. in. dlatego, że wymagała zgody rozmaitych czynników. W 1982 r. zmieniono ustawę o szkolnictwie wyższym i wprowadzono zasadę, że wyraźna pozytywna opinia partyjna była niezbędnym warunkiem pozytywnej decyzji w każdej sprawie personalnej dotyczącej nauczyciela akademickiego, w tym przyznania nagrody. W w 1982 r. potrzebna też była pozytywna opinia komisarza wojskowego. Czy p.dr inż. KP mógłby wyjaśnić kogo pomówiłem w tej sprawie? Jan Woleński
A jednak próbowałbym rozstrzygnąć. Czasem nawet dyletantom (pomnożonym przez 2) udaje się. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@Dyletant2 "W konsekwencji, w opisywanym przez Pana przypadku nie byłoby wielkiej niespodzianki..." -------------- Toteż dla mnie to nie jest niespodzianką. Sęk w tym, że rzeczony profesor został przez profesorów Polskiej Akademii nauk wybrany przewodniczącym Komitetu Etyki w Nauce. A na domiar złego wyróżniono rzeczonego tak zwanym "Polskim Noblem", a więc wyróżnieniem, jak żadne inne zobowiązującym do uczciwości.
Krzysztof Pasierbiewicz
@All Reszty kłamliwych tłumaczeń rzeczonego profesora nie będę komentował, bo jaki jest koń każdy widzi. Zacytuję tylko słowa pana dra Piotra Gontarczyka o profesorze Woleńskim, cytuję: "Z jakimi niewyszukanymi pobudkami i wątpliwymi metodami mamy do czynienia w przypadku pisarstwa Jana Woleńskiego świadczy fakt, że wspomniany sięgnął po insynuacje nawet w sprawie tak trzeciorzędnej jak polemika ze mną… Takie metody prowadzenie polemiki przez Woleńskiego mogą zadziwić tych którzy nie czytali recenzowanej książki. Sięganie po insynuacje i pomówienia – tak pod adresem poszczególnych osób, jak i całych zbiorowości – jest immanentną częścią jego „toków argumentacji” - vide: "Słoma z butów Kadafiego. Rzecz o pożytkach z lektury lustracyjnych opusów prof. Jana Woleńskiego" - GLAUKOPIS Nr 28, a.d. 2013. Krzysztof Pasierbiewicz
Gdzieś w początkach moich studiów filozoficznych, pewna dość rozgarnięta studentka wytłumaczyła mi, ze estetyk (profesor estetyki) wcale nie musi być estetyczny. Zatem, etyk i teoretyk prawdy... W konsekwencji, w opisywanym przez Pana przypadku nie byłoby wielkiej niespodzianki. Oczywiście jednak, to tylko ogólna zasada, Kwestii empirycznej nie rozstrzygnę.
Krzysztof Pasierbiewicz
@All "Natomiast zajmowałem się sprawą nagrody, jaką p. dr inż. KP otrzymał w stanie wojennym, a jeśli otrzymał, to musiało się to stać za wiedza i zgodą KU PZPR AGH i komisarza wojskowego tejże uczelni..." -------------- Następne oszczerstwo prof. Jana Woleńskiego, gdyż każdy profesor wie, jak długo trwały procedury przyznawania naukowej Nagrody Ministra. Na szczęście promotor mojego doktoratu pan prof. dr hab. inż. Janusz Kotlarczyk jest w znakomitej kondycji i może w każdej chwili potwierdzić, że wniosek o nadanie mi Indywidualnej Nagrody Ministra za osiągnięcia naukowe złożył na długo przed wybuchem stanu wojennego. A więc kolejne obrzydliwe pomówienie. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@All "W swoich komentarzach nic nie wspominałem, jakoby p. dr inż. KP miał jakiekolwiek fory u inicjatorów stanu wojennego. KU PZPR AGH i komisarz wojskowy w tejże uczelni na pewno nie inicjowali stanu wojennego. Moje uwagi nie dotyczył doktoratu p. dr inż. KP. Nic mi nie wiadomo, czy miał w tej sprawie jakieś fory czy nie. Wiem tylko, że świadczyłem mu pomoc w związku z egzaminem doktorskim (są na to świadkowie). Jeśli to traktuje jako fory, jego sprawa...." ---------------- Kolejna insynuacja prof. Woleńskiego, którą każdy może z łatwością sprawdzić, gdyż rzeczony profesor wielokrotnie pisał, że obroniłem doktorat w stanie wojennym. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@All 1. Informacje na temat pewnego fragmentu życiorysu p. dr inz. KP czerpałem z jego (auto)wizytówki (można sprawdzić pod linkiem 2006.bookart.pl index.php?module= Pagesetter&func=viewpub&tid=1&pid=56. Tam widnieje 1982 r. jako data uzyskania doktoratu przez p. KP. Zaznaczyłem zresztą wyraźnie, ze p. dr inż. KP podaje rozmaite daty uzyskania doktoratu, tj. 1980 r. i 1982 r. Nie było w tym zresztą nic dziwnego, skoro p. dr inż. KP podaje, że w 1952 r. miał 6, 7 lub 8 lat i myli wrzesień 1939 r. z sierpniem tegoż roku. --------------------- Kolejne łgarstwo pana profesora Woleńskiego, gdyż rzeczony doskonale wiedział, że to nie moja (auto)wizytówka, (można sprawdzić pod linkiem 2006.bookart.pl tylko informacja na stronie internetowej Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Książki, na którym została wyróżniona moja powieść. Tę nieprecyzyjną informację podał portal SZTUKA KSIĄŻKI, a nie ja, o czym prof. Woleński doskonale wiedział. A więc pokrętna manipulacja i świadome pomówienie. Krzysztof Pasierbiewicz
Wyjaśnienie, cz. II W związku z polemiczną notką p. dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza kontynuuję wyjaśnienie: 1. A propos fragmentu „Stali czytelnicy mojego blogu wiedzą także, iż pan profesor Jan Hertrich Woleński chyba kilkaset razy, w koło Macieju pisał w swoich komentarzach, że zostałem zatrudniony na uczelni „na telefon od sekretarza PZPR” sugerując pokrętnie, że należałem do tej przestępczej organizacji partyjnej, co jest kolejnym łgarstwem i insynuacją zarazem.” P. dr KP napisał w swej powieści: „Na umówionym spotkaniu z sekretarzem opowiedział mu otwarcie o swoim problemie. Chwyciło. Wystarczył jeden Telefon i dostał od ręki etat uczelniany. ¬{…] W przyszłym tygodniu rozpoczyna pan pracę na uczelni.” To oczywiście nie znaczy, że p. dr inż. KP nie został zatrudniony na telefon od sekretarza KU PZPR AGH natomiast znaczy, że należał do PZPR. 2. A propos fragmentu „Jakim manipulantem jest niegdysiejszy aktywista uczelnianej komórki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej prof. Woleński niech zaświadczy fakt, z jakiego źródła rzeczony matacz zaczerpnął kierowane pod moim adresem oszczerstwo. A tym jedynym źródłem jest zacytowany poniżej fragment wydanej przez Wydawnictwo ARCANA powieści mojego autorstwa pt. „Magia namiętności”. Fragment, którego wyrwaną z kontekstu cząstkę ów krętacz uwydatnił, zaś nad wyraz istotną resztę z premedytacją przemilczał.” W samej rzeczy, podanie fragmentu autobiograficznej powieści p. dr inż. KP jako źródła dokumentującego jego życiowe przypadki jest manipulacją. Jak powiedział jeden z filozofów „Kontekstem słowa jest świat”. Ponieważ p. dr inż. KP nie neguje prawdziwości zdania przyczynach swego zatrudnienia, trzeba przyjąć, że telefon od sekretarza wykreował pewien stan faktyczny. To, co kierowało p. dr inż. KP w udaniu się do PZPR z prośbą o protekcję, np. przekonanie o należnej mu rekompensacie, p. dr inż. KP w udaniu się do PZPR z prośbą o pomoc jest niezbyt istotne. Przypominam, ze p. dr inż. KP nie jeden raz oświadczał, ze trzymał się z daleka od tejże partii. Jak zwykle, prawda jest najważniejsza u tego demaskatora. Jan Woleński
Wyjaśnienie, cz. I: W związku z polemiczną notką p. dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza wyjaśniam, co następuje: 1. Informacje na temat pewnego fragmentu życiorysu p. dr inz. KP czerpałem z jego (auto)wizytówki (można sprawdzić pod linkiem 2006.bookart.pl index.php?module= Pagesetter&func=viewpub&tid=1&pid=56. Tam widnieje 1982 r. jako data uzyskania doktoratu przez p. KP. Zaznaczyłem zresztą wyraźnie, ze p. dr inż. KP podaje rozmaite daty uzyskania doktoratu, tj. 1980 r. i 1982 r. Nie było w tym zresztą nic dziwnego, skoro p. dr inż. KP podaje, że w 1952 r. miał 6, 7 lub 8 lat i myli wrzesień 1939 r. z sierpniem tegoż roku. 2. W swoich komentarzach nic nie wspominałem, jakoby p. dr inż. KP miał jakiekolwiek fory u inicjatorów stanu wojennego. KU PZPR AGH i komisarz wojskowy w tejże uczelni na pewno nie inicjowali stanu wojennego. Moje uwagi nie dotyczył doktoratu p. dr inż. KP. Nic mi nie wiadomo, czy miał w tej sprawie jakieś fory czy nie. Wiem tylko, że świadczyłem mu pomoc w związku z egzaminem doktorskim (są na to świadkowie). Jeśli to traktuje jako fory, jego sprawa. 3. Natomiast zajmowałem się sprawą nagrody, jaką p. dr inż. KP otrzymał w stanie wojennym, a jeśli otrzymał, to musiało się to stać za wiedza i zgodą KU PZPR AGH i komisarza wojskowego tejże uczelni. Nie będę powtarzał wniosków, jakie z tego wynikają dla oceny działalności opozycyjnej p. dr inż. KP. Faktem jest, że gdy pytałem znajomych z UJ i AGH na temat ewentualnej aktywnej działalności opozycyjnej (innej niż ostre balowanie na Płw. Helskim przeciwko czerwonemu reżimowi) p. dr inż. KP w czasie stanu wojennego, nikt nic na ten temat nie wiedział. Nie można wykluczyć, że p. dr inż. KP podając 1982 r. jako datę uzyskania doktoratu, sądził, że być może ktoś pomyśli, że stało się to w ramach jego znamienitej działalności antykomunistycznej. Jan Woleński
Do wpisu: PIS musi się otworzyć na „pięknych czterdziestoletnich”
Data Autor
@All Pan dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz oświadcza: "Ponieważ trollujący na moim blogu emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a zarazem przewodniczący Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk niejaki Jan Hertrich Woleński od dłuższego czasu z uporem maniaka insynuuje w komentarzach dodawanych do moich notek, iż obroniłem doktorat w stanie wojennym sugerując tym samym, że miałem jakieś fory u inicjatorów stanu wojennego załączam w galerii fotografii skan mojego dyplomu doktorskiego demaskujący to wyjątkowo wredne łgarstwo profesora Woleńskiego, gdyż doktorat obroniłem w roku 1980. A ten skan zamieszczam, dlatego by każdy mógł sobie wyrobić opinię o tym, jakich etyków ma Polska Akademia nauk." -------------------------------------------------------------------------------------------------------- Moje komentarze opierałem na informacjach podanych przez samego pana dr inz. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza w jego autowizytówce (można sprawdzić pod linkiem 2006.bookart.pl). Moje uwagi nie dotyczyły okoliczności obrony doktoratu przez p. dr inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza (napisałem, ze sam nie wie, kiedy obronił, skoro podaje różne daty), ale okoliczności otrzymania przez niego nagrody MNSzWiT w 1982 r., co musiało, zgodnie z ówczesną praktyką, za zgodą KU PZPR w AGH i komisarza wojskowego tejże uczelni. Znaczy to, że instancje wyrażające zgodę na to nie miały zastrzeżeń do tzw. postawy moralno-politycznej rzeczonego nagrodzonego. Z tego wyciągam wniosek, że szumne opowieści p. dr inż. KWP o jego heroicznych (z narażeniem życia) czynach w stanie wojennym są, powiem ostrożnie, wątpliwe, a, ujmując rzecz dosadnie, stanowią czyste bajdurzenie. W latach 1982 r. byłem jednym z pośredniczących kontaktach pomiędzy środowiskiem wrocławskim a krakowskim (akademickim). Gdy pytałem o to z kim z AGH nawiązać współpracę, nikt nie wspominał o p. dr inż. Krzysztofie Wojciechu Pasierbiewiczu, chociaż rozmówcy wiedzieli, ze znamy się. To potwierdza, że jeśli prowadził jakąkolwiek jakąkolwiek działalność konspiracyjną, był tak głęboko zakonspirowany, że sam o niej nie wiedział. Nadto wyjaśniam, ze KEN PAN nie składa się z etyków. P. dr inż. KWP jako wyjątkowy ignorant w spr4awach akademickich o tym nie wie. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@ALL W związku z maniakalnymi komentarzami piszącego pod nickiem @janhenryk emerytowanego profesora UJ niejakiego Jana Hertricha Woleńskiego, dodałem do notki stosowne post scriptum, a do galerii fotografii skan mojego dyplomu doktorskiego. Krzysztof Pasierbiewicz
Owszem p. dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz prowadził działalność konspiracyjną w stanie wojennym, ale był tak zakonspirowany, że sam o nie nie wiedział. Jan Woleński
I jeszcze uzupełnienie w postaci wizytówki p. dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicz, skreslonej przez niego samego: Krzysztof Pasierbiewicz (Polska / Kraków) [...] Urodzony w 1944r. w Sierszy. Geolog, naukowiec, nauczyciel akademicki, tłumacz, narciarz i tenisista. Od niedawna pisarz. Magisterium: 1971r., doktorat nauk technicznych: 1982r. Z tematem „Czas” wiąże się jego ostatnia książka naukowa „Geological English” (2006), wyróżniona przez „UNESCO International Centre for Engineering Education” za promocję ważnej roli technicznego języka angielskiego, używanego przez współczesnego inżyniera „globalnego”, w aspekcie pokonywania interdyscyplinarnych, komunikacyjnych barier czasowo-przestrzennych. 1982: Indywidualna Nagroda MNSWiT za Wybitne Osiągnięcia w Dziedzinie Badań Naukowych. -------------------------------------------------------------------------- Porównując to z odpowiedzią udzieloną Tarantodze, wychodzi na to, że p, dr inż. KP nie bardzo wie, kiedy obronił doktorat. Jakby nie było musiał cieszyć się pełnym zaufaniem władz partyjnych w AGH i komisarza wojskowego w AGH, skoro utrzymał zatrudnienie mimo upływu terminu tzw. rotacji. UNESCO International Centre for Engineering Education mieści się w AGH i to wskazuje na właściwą rangę wspomnianej nagrody. Jan Woleński
Ha ha ha Pasierbiewicz i kto tu jest g... ?!. Lansowal sie pan piszac o "walkach" jakie pan toczyl w Nowej Hucie ... jaki ruch opozycyjny pan zakladal na uczelni ... Wyzywa pan Tarantoge od ... moze trzeba zagladnac do siebie. Rozumu pana nikt nie nauczy ... kabotyna nic i nikt nie nauczy.
Ha ha ha Pasierbiewicz i kto tu jest g... ?!. Lansowal sie pan piszac o "walkach" jakie pan toczyl w Nowej Hucie ... jaki ruch opozycyjny pan zakladal na uczelni ... Wyzywa pan Tarantoge od ... moze trzeba zagladnac do siebie. Rozumu pana nikt nie nauczy ... kabotyna nic i nikt nie nauczy.
Lze pan jak bura suka. Tak nalezaloby o panu pisac i po raz kolejny nauczyc , skladajac pozew , rozumu. Choc z tym rozumem to sprawa przegrana w pana wypadku.
I jeszcze jedno. Olgierd Terlecki, ojciec Ryszarda Terleckiego, zmarł w 1986 r. Drugi opisał pewne, znane już wówczas, aspekty działalności pierwszego po 2000 r. Jest rzeczą sporną, czy syn winien wypowiadać się o ojcu w taki sposób jak RT o OG, ale niech to każdy rozstrzyga dla siebie. Natomiast jest rzeczą bezsporną, ze jeśli X (np. syn) uzupełnia dokumenty na temat Y (np. swego ojca)informacjami nie mającymi pokrycia w dokumentach, jest to naganne. Jeszcze bardziej naganne, gdy X na godnej szacunku przeszłości Y-a stara się wylansować a całkiem obrzydliwy, gdy załatwia w ten sposób porachunki pisząc w stylu "Y ratował Żydów, a ich potomkowie odwdzięczają się X-owi niewdzięcznością. A propos donosu, p. dr inż. KP najwyraźniej nie rozumie, co znaczy słowo "donos". RT nie mógł z oczywistych powodów nie mógł donieść na swego ojca, skoro ten zmarł w 1986 r. a RT opisywał okoliczności już upublicznione. Natomiast p. dr inż. KP doniósł i to nie jeden raz na swoich kolegów pisząc "W stanie wojennym ci z UJ walili drzwiami i oknami do SB". I nie wycofał się z tego nawet, gdy mu wykazano, że nie mógł tego wiedzieć. JW