|
|
Grzegorz GPS Świderski Poziom dyskusji "nic nie rozumiesz" jest głupi i infantylny, nic do niej nie wnosi. Po co się tak poniżasz? |
|
|
mjk1 A Ty dalej Grzesiu nic nie rozumiesz, dlatego będziesz nawijał te głodne kawałki o tysiącu Liechtensteinów i złym państwie, które wszystkich gnębi. Ja tymczasem po śniadanku pójdę sobie na mszę do kameralnego kościółka w Colombarone, potem na plażę a wieczorem może coś skrobnę w tym temacie, lub nie. Wszak jestem na urlopie i na dodatek za pieniądze z tego nieludzkiego ZUS-u, który mnie całe życie okradał. Nieprawdaż Grzesiu? |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Bóg stworzył sam siebie. Albo powstał samoistnie. Albo stworzył go inny, potężniejszy Bóg. Albo wcale nikt go nie stworzył, bo Bóg to nazwa procesu stwarzania. Bóg to taki joker, który zastępuje każdą kartę. Jak czegoś nie wiemy, nie rozumiemy, nie ogarniamy, to nazywamy to "Bóg" i już wiemy, rozumiemy, ogarniamy. Nadanie nazwy koi egzystencjalny ból. |
|
|
Alina@Warszawa Co odpowiedziałeś? |
|
|
mjk1 Zapewniam Cię Alinko, że gdy mi je zadano odpowiedziałem od razu. Teraz jednak pytam, czy ktokolwiek potrafi? |
|
|
Alina@Warszawa Dobre pytanie - musisz sam sobie na nie odpowiedzieć. |
|
|
mjk1 "Wszystko co nas otacza, każda cząsteczka materii nieorganicznej, organicznej i każda żywa komórka i istota, wszystkie rodzaje energii, promieniowania, cud życia tylu organizmów, cała Ziemia i cały nieskończony KOSMOS. Ktoś to musiał STWORZYĆ!" W związku z powyższym pozwolę sobie zadać proste pytanie, skoro nic nie powstaje samo i wszystko, dokładnie wszystko, ktoś musiał stworzyć, to kto w takim razie stworzył Boga? Ciekawe czy ktokolwiek z PT dyskutantów z autorem włącznie potrafi odpowiedzieć na to pytanie?PS. Zaznaczam jednocześnie, że brak odpowiedzi na to pytanie nie jest dowodem na nieistnienie Boga. |
|
|
Alina@Warszawa Od pewnego czasu śmieszą mnie takie stwierdzenia: „nie udowodniono, że Bóg nie istnieje” i „Bóg istnieje”. Niedawno bowiem odkryłam, kiedy wreszcie poważnie zastanowiłam się nad tym problemem, że w całej historii ludzkości nikt się nie wątpił w istnienie Boga, tylko różne cywilizacje różnie tego Boga/Bogów sobie wyobrażali. Dzisiejsi "naukowcy", chociaż mają dużo doskonalsze metody badawcze nie odkryli BOSKIEJ TAJEMNICY stworzenia, życia, śmierci, duszy, całego świata materialnego i niematerialnego.Jaki jest dowód na istnienie Boga? Wszystko co nas otacza, każda cząsteczka materii nieorganicznej, organicznej i każda żywa komórka i istota, wszystkie rodzaje energii, promieniowania, cud życia tylu organizmów, cała Ziemia i cały nieskończony KOSMOS. Ktoś to musiał STWORZYĆ! Nawet jeśli ktoś mówi o jakimś "wielkim wybuchu", to czy z próżni może powstać coś materialnego bez ingerencji nadprzyrodzonej ISTOTY? Bawią mnie też medialne doniesienia, że oto jakaś marsjańska sonda coś tam odkryła, o czym naukowcy nie wiedzieli. Jak mieli wiedzieć? Przecież nie wszystko wiedzą o Ziemi! Nie jesteśmy informowani na bieżąco o najnowszych odkryciach naukowych, bo te są przeważnie strategicznymi tajemnicami odkrywców. Ale nawet ta olbrzymia wiedza o świecie jaką mają nie spowodowała, że ci "naukowcy" wątpiący w Boga, stworzyli z próżni jakąkolwiek materię, albo choć jedną żywą komórkę. PS -To mój wpis (Alina@Warszawa) a nie GPS! - jakiś błąd w systemie! |
|
|
Grzegorz GPS Świderski W pierwszej kolejności należy odróżnić twierdzenie „nie udowodniono, że Bóg nie istnieje” od twierdzenia „Bóg istnieje”. Są to zdania o zupełnie innym charakterze. Pierwsze mówi o stanie naszej wiedzy, a drugie o rzeczywistości. Jeśli nie dysponujemy dowodem na nieistnienie jakiegoś bytu, możemy powiedzieć, że nie posiadamy wystarczającego uzasadnienia dla jego nieistnienia. Nie wynika jednak z tego automatycznie, że dany byt istnieje. Brak wiedzy nie jest bowiem tym samym co wiedza o istnieniu.W pierwszej kolejności należy odróżnić twierdzenie „nie udowodniono, że Bóg nie istnieje” od twierdzenia „Bóg nie istnieje”. Są to zdania o zupełnie innym charakterze. Pierwsze mówi o stanie naszej wiedzy, a drugie o rzeczywistości. Jeśli nie dysponujemy dowodem na nieistnienie jakiegoś bytu, możemy powiedzieć jedynie, że nie posiadamy wystarczającego uzasadnienia dla tezy o jego braku. Nie uprawnia to jednak do kategorycznego twierdzenia, że dany byt rzeczywiście nie istnieje. Brak rozstrzygającego dowodu nie jest bowiem tym samym co wiedza o nieistnieniu.Tak można się bawić w nieskończoność, wstawiając lub kasując w różne miejsca „nie”. Takie rozważania są jałowe, bo nic nie mówią o istnieniu bądź nieistnieniu Boga i w żaden sposób nie przybliżają nas do poznania Boga. Równie dobrze można napisać:W pierwszej kolejności należy odróżnić twierdzenie „nie udowodniono, że krasnoludki istnieją” od twierdzenia „Krasnoludki nie istnieją”. Są to zdania o zupełnie innym charakterze. Pierwsze mówi o stanie naszej wiedzy, a drugie o rzeczywistości. Jeśli nie dysponujemy dowodem na istnienie jakiegoś bytu, możemy powiedzieć, że nie posiadamy wystarczającego uzasadnienia dla jego istnienia. Nie wynika jednak z tego automatycznie, że dany byt nie istnieje. Brak wiedzy nie jest bowiem tym samym co wiedza o braku.Te rozważania w żaden sposób nie pozwalają odróżnić krasnoludków od Boga. |
|
|
spike "Na to odpowiedział mu student, pytając, czy profesor ma mózg, i czy go widział, a skoro nie widział, to znaczy, że mózg profesora nie istnieje"Panie Doktorze, mogę przyjąć na "pewniaka", że za podobną uwagę, Pan by takiego studenta "zmielił" na proch", moja pewność tego twierdzenia, opieram na doświadczeniu.Kiedyś na S24 pisał Pan o Nysie i jej zabytkach, opisywał Pan wagę, która służyła do sprawdzania przez kupców i kupujących wagi towarów, że znajdowała się przed budynkiem Starej Wagi, zwróciłem uwagę, że jest Pan w błędzie, budynek Starej Wagi stoi na masywnych filarach, tworząc przejście i to w tym miejscu stała waga, Pan temu zaprzeczał, nie miał dowodu, ja go dostarczyłem w archiwalnym chyba XIX wiecznym zdjęciu, że tak było, Pańską odpowiedzią było zablokowanie mi możliwości komentowania.Co do "błyskotliwej" odpowiedzi studenta, to jest ignorant, mózg widzieliśmy jak wygląda, stąd wiemy, że go posiadamy, lepszy byłby przykład z powietrzem, nie widzimy go, ale wiemy że istnieje, podobnie nie widzimy atomów, a wiemy że są, prądu też nie widzimy itd. Dowodem na istnienie czegoś czego nie widzimy itp. jest skutek, który wywołuje np. powietrze.Ogólnie co Pan opisuje, ma miejsce, tragedią jest, że wielu ludzi i to z tytułami naukowymi, wypowiada się o sprawach spoza swojej specjalności naukowej, jak np. o klimacie, "trującym" CO2 itd. lista jest długa, a wystarczyło by się nie odzywać, jak Pan opisał, wyszła ignorancja - głupota. P.S. Przypomniała mi się też inna między nami sporna sprawa, chodziło o fontannę, zwróciłem uwagę, że wyrzeźbione ryby to nie delfiny, bo mają łuski, z czym się Pan zgodził. Z ciekawości zajrzałem do Wiki, gdzie jako współautor pisze o fontannie i co widzę, nie poprawił Pan błędu, do tego są inne błędy, przedstawione ryby nie są płaskorzeźbami, a rzeźbami głów ryb, do tego ten grający na muszli Tryton, z wierzchołka tej muszli tryska woda, która wypełnia dolną muszlę na której jest Tryton, a gargulec z którego pyska leje się woda, też nie są delfinem. |