|
|
Grzegorz GPS Świderski To się już dzieje. To jest ewolucja, a nie rewolucja. |
|
|
mjk1 To już wszyscy pańscy czytelnicy doskonale znają. Ja się pytam o jedną, jedyną innowację od której się zacznie ten gigantyczny rozwój, jak już ostatni socjalista wyzionie ducha. I jeden, jedyny region, który pociągnie za sobą resztę. Od czegoś przecież musimy zacząć. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski W Polsce nie rozwija się żadna technologia. Jak tylko ktoś próbuje coś zrobić, to rząd, urzędnicy i cała biurokracja go skutecznie tłamszą. Nasza tradycyjna cywilizacja łacińska oparta na wolności i innowacyjności została skutecznie przytłumiona przez biznatynizm. Zostaliśmy otumanieni socjalizmem, marksizmem, keynesizmem i statolartią, więc u nas zamordyzm utrzyma się niestety długo. Upadnie nie dlatego, że wyprzedzimy świat w jakiejś technologii, ale dlatego, że w końcu do nas i tak ona przyjdzie. Jedyne co nas uratuje to fakt, że jesteśmy najmniej opanowani przez islamistów więc w sytuacji przełomowej, kryzysowej, gdy na zachodzie szariackie kalifaty zaczną się rozwijać na potęgę, większość mądrych ludzi do nas ucieknie i dopiero wtedy staniemy się centrum innowacji — oczywiście rozproszonym politycznie na liczne ordynacje rodowe, ale zjednoczone militarnie w wielkim sojuszu antyislamskim. |
|
|
Marek Michalski Miło doświadczyć, że kogoś interesuje rzeczywistość nawet, jeśli nie mamy na nią wpływu, gdyż "władzy raz zdobytej nie oddadzą nigdy". Musiałoby dojść do zupełnego załamania tego systemu. Dosłownie po trupach - głównie naszych - co w perspektywie najbliższego dziesięciolecia jest oczywiście możliwe, aczkolwiek nie upragnione. Po zamachu na arcyksięcia Ferdynanda, też nie przewidywano jak się świat potoczy, można więc mieć przemyślane scenariusze. Nawet trudno ich nie mieć patrząc na tę nędzę."referenda niekoniecznie by się u nas sprawdziły" jak Pan zauważa z powodu sił politycznych układających pytania referendalne. Z tych samych względów niemożliwe jest usprawnienie ordynacji wyborczej. Ci ludzie i grupy ich trzymające same się nie odsuną. Najlepszy dowód, że przeprowadzane wybory do sejmu są niezgodne z zasadą konstytucji z 1997r. utrzymującej zresztą ciągłość ze stalinowska okupacją.Wybory nie są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne."W ordynacji przypisano tym przymiotnikom zupełnie inne znaczenie, niż w Konstytucji czy w rozumieniu potocznym."https://www.dakowski.pl/wybory-do-sejmu-ani-rowne-ani-bezposrednie-ani-proporcjonalne-ani-powszechne-legalnosc-wladzy-a-ordynacja-wyborcza/Jest więc oczywiste, że osoby w ten sposób wybierane ani nie mogą o niczym decydować, ani posiadać czynnego i biernego prawa wyborczego. Pytanie czy gwarancje bezkarności są równie trwałe jak złe rządy oparte na uzurpacji władzy?To tylko jeden z aspektów, ale z pewnością elementarny. |
|
|
mjk1 "Polska będzie w tym uczestniczyć w takiej kolejności, w jakiej będziemy się technologicznie rozwijać".Pan poda tę technologię, przynajmniej jedną, od której zaczniemy się rozwijać. Od czegoś przecież musimy zacząć. Nieprawdaż? Dobrze byłoby też wskazać ten region, który będzie motorem tego pańskiego prognozowanego szalonego rozwoju. |
|
|
Ijontichy Do polemiki ma pan @gps....gratuluję :-))) |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Rozdrobnienie polityczne będzie się odbywało od najbogatszych do najbiedniejszych, zacznie się tam, gdzie rozwój technologiczny jest największy i wydajność pracy najwyższa — takie tereny będą wielokroć silniejsze od tych zacofanych i zjednoczonych, bo po prostu terroryzm jest coraz mniej wydajny ekonomicznie. Dlatego Szwajcaria jest najbogatsza w Europie, bo tam jest najwięcej lokalnej autonomii, jest największe rozdrobnienie polityczne. Polska będzie w tym uczestniczyć w takiej kolejności, w jakiej będziemy się technologicznie rozwijać. |
|
|
Roman Misiewicz Jakie jest prawdopodobieństwo, że takie rozdrobnienie nastąpi ? Obawiam się że są to ułamki promila. Czy bierze Pan uwagę choćby nasze realia geopolityczne? Polska rozdrobniona choćby i na skutek rozwoju technologii i wydajności pracy (czy czegokolwiek innego), to Polska która przestaje istnieć. Fizycznie. Silne twory ekonomiczno-polityczne dążą właśnie do tego aby podzielić Polskę. Nieistotnie jak - geograficznie, mentalnie, klasowo etc. Można sobie dywagować o podziale na księstwa, i inne Liechtenstainy, ale zawsze będą to tylko akademickie dywagacje, które nie zmierzają donikąd. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski To zależy czy rozważamy kwestie ustrojowe ze względu na ich sens, czy na realność. Najczęściej jest tak, że im coś bardziej sensowne i mądre, tym trudniejsze do realizacji. Zasadniczo dobro i mądrość to utopia, a w praktyce wygrywa grzech i głupota. Ja uważam, że w kwestiach ustrojowych pierwszoplanowa jest decentralizacja i demonopolizacja oraz wprowadzenie całkowicie wolnorynkowego kapitalizmu, ale w tej i następnej kadencji parlamentu są na to minimalne szanse. Gdybym był królem, to podzieliłbym Polskę na tysiąc Liechtensteinów, a w każdym zarządziłbym demokrację płynną — i niech sobie potem mieszkańcy przy jej pomocy zrobią jaki chcą ustrój. Jedna gmina, kanton czy ordynacja rodowa może być taka, że mieszkańcy będą mieć wysoką świadomość obywatelską i zachowają sobie swój głos i będą czynnie uczestniczyć w podejmowaniu decyzji w referendach. A w innym autonomicznym okręgu wszyscy mogą scedować swój głos na jedną osobę, ogłosić ją księciem i niech rządzi. A w jeszcze innym zrobią sobie dwa stopnie pośredniości. Tylko że tego podziału się politycznie nie da przeprowadzić, bo Polacy są zbyt mocno zindoktrynowani statolatrią. Niemniej przewiduję, że tak się stanie samoistnie na skutek rozwoju technologii i wzrostu wydajności pracy. W dzisiejszym świecie już coraz bardziej ustrój polityczny będzie się kształtował sam w ramach porządku spontanicznego, tak jak się wytworzyły mechanizmy kapitalizmu na wolnym rynku. Ustroju nie ma sensu projektować, on zostanie wymuszony przez ekonomię. |
|
|
Roman Misiewicz Bardzo ciekawe . Rozumiem, że to co Pan pisze, jest jednak demokracją przedstawicielską, tyle że liczbowo zoptymalizowaną. To faktycznie może się przydać przy podziale na regiony wyborcze. Czyli jest technicznym aspektem ordynacji. Ale czy najważniejszą i pierwszoplanową sprawą przy reformowaniu ustroju? |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Ta pośredniość jest funkcją liczby głosujących. Dlatego rozwiązaniem jest demokracja płynna, która wytworzy tyle węzłów pośrednich, ile potrzeba, w zależności od tego ilu jest głosujących. Referendum ma sens w gminie i wtedy każdy zagłosuje, a na większym obszarze wybierze sobie reprezentanta — demokracja płynna to zoptymalizuje, bo to coś pośredniego między demokracją przedstawicielską a bezpośrednią. Liczności ludzkich grup mamy zaszyte w DNA w wyniku ewolucji, kilka ważnych liczb z tym związanych siedzi nam w mózgu (3, 21, 150, 1000), więc ważne jest, by wszelkie procesy decyzyjne do tego dostosować — demokracja płynna robi to w sposób naturalny, automatyczny. |
|
|
Roman Misiewicz Jeśli chodzi o JOW, to myślę, że jest to prawda. Z kilku względów. Jeden poseł przypada na około 70-ąt kilka tysięcy obywateli, co bierze pod uwagę również PKW. No i do tego dochodzi kwestia regionalizacji i zasięgu lokalnych społeczności. Nie do końca się natomiast zgadzam co do tego, że wielkość obszaru ma znaczenie dla stosowania referendum, czy jego niestosowania . Jest to moim zdaniem, bardziej kwestia rodzaju problemu, jakie dane referendum miałoby rozwiązać . Można kwestionować wprowadzenie systemu referendalnego w Polsce z wielu względów. Jednak ja się na referendum nie chcę koncentrować z całkowicie innego powodu. Uważam, że ten system się po prostu w Polsce nie sprawdzi, gdyż w obecnym układzie prawnym byłaby to jakby forma demokracji pośredniej. I to podwójnie pośredniej. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Zwolennicy JOW mają bardzo precyzyjnie rozkminione, dla jakiego okręgu to ma sens. Wychodzi im, że powyżej 100 tys. osób to sensu nie ma. Mają dużo ciekawych argumentów, w tym praktycznych, empirycznych. Niezależnie od tego, czy dobrze to wyliczyli, z pewnością znaczenie ma nie tylko ordynacja wyborcza, ale też to jaki jest podział na okręgi wyborcze — i ma to znaczenie niezależnie od ordynacji. Dokładnie tak samo jest z demokracją bezpośrednią. Referenda mają sens tylko w małych okręgach. W Szwajcarii się to sprawdza, bo tam są one głównie na poziomie kantonów. Referendum w Liechtensteinie ma sens, a w Polsce nie. Natomiast jest sposób na to, by formę głosowania uniezależnić od wielkości okręgu i liczby głosujących ludzi. To się nazywa "demokracja płynna". Wiele notek blogowych o tym napisałem... |
|
|
Roman Misiewicz Dziękuję za ten bardzo niemerytoryczny wpis. Sądzę, że wynika on albo z bardzo pobieżnego (wycinkowego) czytania, albo jest to próba wymuszenia polemiki, z którą niestety Pan się nie spotka. Przykro mi, ale życzę Szczęśliwego Nowego Roku. |
|
|
Ijontichy "Tak jest na przykład w Szwajcarii czy Liechtensteinie, gdzie władzę sprawuje się w dużej mierze bezpośrednio"koniec cytatu.Ilu mieszkańców ma Szwajcaria? Ilu mieszkańców ma Lietenstein? Na mecz piłki nożnej !!! ligi w pipidówce małej...przychodzi więcej kibiców.W Szwajcarii o 22 nie wolno spuszczać wody w kiblu,kawiarnie są juz nieczynne i sklepy też...no wyjątkowe.Ludzie mieszkający w Kantonie francuskim jadą do sklepów we Francji...tam cała noc jest życie.Nie mówiąc o włoskim...:-))Nie można tych krajów porównywać do Polski,bo to kłamliwa narracja! |