|
|
AŁTORYDET Referendum konstytucyjne, nie miało progu frekwencyjnego. Nie da się porównać. |
|
|
Czesław2 A wykluczasz teatr wszystkich beneficjentów?
Jakby nie spojrzeć, to wszystko okrągły stół.
Na całym tzw cywilizowanym świecie dla wyborców jest stworzona medialnie wirtualna rzeczywistość. Krótko mówiąc, na kogo by nie głosować, wynik jest ten sam i system sprawowanej władzy podobny. Przykład Włoch i Pani Meloni nie mająca w swoim kraju wpływu na nic. Albo udajaca, że nie ma wpływu. Jest to system prawny przejęty z USA, gdzie mamy tylko medialny cyrk i walkę banksterów, który przejmie frukta. Prawdopodobnie w Polsce już też mamy taką rownoległą rzeczywistość. |
|
|
Adam66 @u2
Kilka lat temu polski student zaprojektował urnę wyborczą sprzężoną z systemem komputerowym oraz skanerem. Karty miały kod kreskowy z własnym, unikalnym numerem podobnie jak banknoty, system zliczał głosy na bieżąco i sekundy po zakończeniu głosowania wyniki mogły być znane a możliwości fałszerstwa żadne. Ciekawe dlaczego żadna z partii się tym systemem nie zainteresowała...? |
|
|
paparazzi Kurna, to wszystko wygląda jak z Kafki. Aż chce się powiedzieć wirtschaft. Ale dlaczego? Tyle lat upłynęło, tyle ofiar i dalej to samo bezholowie. |
|
|
u2 @spike
"i co i pstro"
No właśnie. Sposób zatwierdzania ważności wyborów przez SN polega na badaniu wpływu wyników w danym lokalu gdzie stwierdzono incydent na ogólny wynik wyborów, a ten jest z reguły pomijalny.
Jako że żyjemy w 21 wieku i w erze technologii komputerowych jestem za głosowaniem za pomocą systemów komputerowych, które by od razu zliczały oddane głosy. Obecne wybory są przeprowadzane w sposób przedpotopowy i całkiem możliwe są machlojki z liczeniem głosów. |
|
|
spike PS. jeszcze szczegół, dlaczego karty i protokoły dość szybko po wyborach są niszczone, w innych krajach są magazynowane do następnych wyborów. |
|
|
Teresa Bochwic Było jeszcze udane referendum ws przyjęcia konstytucji z 1997 roku (może samo referendum trochę wczesniej). I to chyba wtedy Kwaśniewski, który byl prezydentem i autorem konstytucji, szalał z radości |
|
|
spike A ja kolejnego oszustwa wyborczego od początku nie wykluczam, choćby z ciekawej zbieżności, że tam gdzie rządzą POlszewicy, tam uzyskali wysokie poparcie, kiedyś podobnie było z PSLem, który tuż po wyborach miał zadziwiająco niskie poparcie, tym bardziej, że PSL ma tyle wspólnego z rolnictwem, co hutnictwem.
PiS zaniedbał system zabezpieczenia wyborów, zaczynając od kard do głosowania, nie zauważyłem na nich żadnych znaków szczególnych, ktore by utrudniały fałszerstwo, choćby mały hologram, nr kolejny, wg którego byłby wydawane karty, podobnie jak banknoty, do tego powinno się nagrywać liczenie głosów itp. Za ujawnione poprzednio oszustwa nie było kar, a powinny być jak za oszustwo wielkiej wartości, 10 lat więzienia, to by odstraszało oszustów.
Przypomnę, jak wygrywali POlszewicy, cuda nad urnami były na porządku dziennym, pamiętacie te tys. lewych kart to z Brukseli, to jakiś policjant miał w bagażniku, czy w Gliwicach było ich ileś tys. i co i pstro. |
|
|
u2 @Zbyszek
"Ludziom naprawdę nie zależy na fałszowaniu głosów niezależnie od sympatii politycznych."
Właśnie to zależy od tego jakie mają sympatie polityczne. Progi referendalne są specjalnie ustawione absurdalnie wysoko, aby łatwo było zniechęcić ludzi do korzystania z ich praw. Jedyne referendum, które pamiętam, że się udało, to było głosowanie za przystąpieniem do UE. Pamiętam tę radochę Kwaśniewskiego, który się ściskał ze wszystkimi, nawet z Millerem :-)
PS. W dodatku organizacją lokali wyborczych zajmują się samorządy a one mają swój interes, aby referendum np. w sprawie odwołania HGW, nie przekroczyło progu referendalnego. |
|
|
Zbyszek Choć szczególnego wydarzenia trudno wykluczyć, to generalnie to ujmując, to są androny. Głupoty. Opowiadanie o fałszowaniu wyborów jest krzywdzeniem ludzi, którzy słuchają takich rzeczy. Każdy komitet wyborczy mógł zgłaszać ludzi do udziału w komisjach obwodowych, które liczyły głosy. Każda organizacja mogła zgłaszać mężów zaufania do każdej komisji obwodowej. Co więcej każdy mąż zaufania dostawał 250 złotych, za min. 5 godzin obserwacji, w tym - liczenia głosów. Każdy mógł zgłaszać dowolne uwagi, jeśli dostrzegł dowolne nieprawidłowości. Urny są przeźroczyste. Wszystko widać. Ludziom naprawdę nie zależy na fałszowaniu głosów niezależnie od sympatii politycznych. Ale ludzie źli, żerują na poczuciu skrzywdzenia tych, co się uważają za przegranych i szepczą im do ucha potwarze i głupoty.
Aha. Jeszcze oprócz członków komisji oraz mężów zaufania mogli być obserwatorzy społeczni, ale oni to już chyba nie dostawali diety. Jak ktoś nie wie, to może dawać się nabierać nabieraczom. Nie dawajmy się. To droga na manowce, gdzie smutno. |
|
|
u2 @Alina
Wiele razy w 3RP dochodziło do łamania ciszy wyborczej. SN po przeanalizowaniu zgłaszanych incydentów zawsze stwierdzał, że incydenty nie miały wpływu na ogólny wynik wyborów i uznaje wyniki wyborów za ważne. Nie inaczej będzie i teraz :-) |