|
|
Alina@Warszawa O polskim współczesnym katolicyźmie:
Tekst przesłania abp. Carlo Maria Vigano do Katolickiego Ruchu Oporu w Polsce. Wypowiedź została odtworzona korespondencyjnie w piątek, 31 maja 2024 w trakcie I Wiosennej Konferencji Katolickiej w Tarnowie odbywającej się pod wymownym hasłem: „Ruina wiary, religii, Kościoła, społeczeństwa, narodu i państwa. Elementy diagnozy i remedia”. Jest to najmocniejszy głos hierarchy katolickiego, jaki dane nam było usłyszeć w ostatnich latach. (...)
Przy okazji - pomińmy sprawę wiary - jeśli ktoś zechce, zastanowi się, czy warto mieć państwo katolickie, z katolickim zasadami moralnymi, prawnymi, katolickim i chrześcijańskim systemem wartości, czy jakieś inne. Jakie?
Otóż nie ma lepszego niż katolicki systemu społecznego, zapewniającego wszystkim takie same prawa, obowiązki. Chodzi o cały pakiet. Jeśli ktoś usilnie chce ten nasz ponad tysiącletni porządek prawny i społeczny zniszczyć, to znaczy, że chce zniszczyć nasze państwo i chce je nam ukraść, a z nas zrobić niewolników do taniej roboty! Ćwiczyliśmy to już po 1945 roku! Ale wówczas prymasem był August Hlond, a potem Stefan Wyszyński, dzięki którym udało się zachować ducha Narodu.
Dziś mało kto wie w Polsce kto jest prymasem, bo Kościół dał się ustawić w roli chłopca do bicia. Nie słychać nawet reakcji Episkopatu na rządowe-Tuskowe plany usunięcia religii ze szkół, jakby to nie dotyczyło Kościoła.
Może hierarchowie duchowni są tak sterroryzowani, że zrobią potulnie wszystko co rząd chce w obawie o swoje życie? A może już są po prostu po stronie rabinackiej i tylko udają katolików? Jaka może być 3 opcja? |
|
|
Marek Michalski 30 lat temu jak ktoś wycierał sobie gębę "prawami człowieka" i "społeczeństwem obywatelskim" to od razu wiadomo było, że komuch. Teraz na topie tej autostygmatyzacyjnej nowomowy jest "w Ukrainie" i "mowa nienawiści". |
|
|
Marek Michalski Jaka jest wg Pana poprawna? Anglosaska? Jesteśmy w Polsce i Chmielnicki to Chmielnicki. Przykład pacjenta z Ukrainy z ostatnich dni: jak przyjął obywatelstwo, to jedyne co sobie zmienił to z ukraińskiego Wilka na Wilkowskiego (a mógł nie chcieć pokracznego w wyniku "poprawnej transliteracji"). Wg Pana powinien być Volkov czy Volkof, czy jeszcze inaczej? Ja to przerabiam nie co dzień, ale wystarczająco często aby wyrobić sobie opinię. Nie pamiętam już wspomnianego przykładu matki i córki, ale matka jest w Polsce kilkanaście lat i ma inne nazwisko a córka (uciekła przed wojną) inne, oba bez sensu.
Ameryka niech sobie nadaje w swoich papierach jak chce, tylko niech ich najpierw przyjmie do siebie. Co nieco wiemy o Elis Islands. |
|
|
Jabe Chodzi o poprawną transliterację, nie tłumaczenie. |
|
|
Alina@Warszawa Kolejny słownik wart upowszechnienia:
Czarna Limuzyna: "Słownik człowieka myślącego" |
|
|
Alina@Warszawa Dlaczego Admin zmienił mój tytuł? |
|
|
Marek Michalski W wypadku nazwisk ukraińskich nie ma problemu z tłumaczeniem. Są od wieków znane odpowiedniki polskie. Tymczasem spotykam się z dwoma różnymi wykoślawieniami polskiego nazwiska u matki i córki. Jakby Wiśniowiecki z Chmielnickim przyszli do urzędu w IIIRP to dostaliby szału. Nawet nie można powiedzieć, że urzędy są polskojęzyczne a nie polskie, bo byłoby to pochwałą niezasłużoną. |
|
|
spike W kwestii nazwisk, imion obcych sprawa jest trudniejsza, bo i liternictwo nie jest łacińskie, tu chodzi polszczyznę, np. Chińczycy, Japończycy stosują w nazwach, nazwiskach etc. swój język jak i angielski, tłumacząc je, bo inaczej nikt by nie zrozumiał o co chodzi.
Dodatkową sprawą jest też nauka zachowania się w różnych sytuacjach, nie ma mody na uprzejmość, zasięg jej jest ograniczany do wąskiego grona, np. dyplomacji, a kiedyś było inaczej, savoir vivre był modny, starsze pokolenie to potwierdzi, teraz modne buractwo pod batutą buraka Owsiaka, tak upodlić młodzież tylko on potrafił, "niech mu ziemia ciężką będzie". |
|
|
Marek Michalski Nie trzeba kolejnej specustawy, tylko by prawo i służby działały.
Nadaje się urzędowo Ukraińcom (głównie) nazwiska w pisowni anglosaskiej. Jakiż tu problem, by wyśledzić kaskadę zdarzeń od umów międzynarodowych, po decyzje administracyjne itp., by wyciągnąć wnioski i ukarać winnych nadużycia stanowisk do działań antypolskich.
Tego nie będzie, bo nie ma suwerenności, tylko hybrydowe kondominium. |
|
|
spike Ktoś mi opowiadał, że za PRLu bardziej dbano o język polski niż to jest obecnie, np. nie można było dzieciom nadawać dziwacznych imion, nazwy firm, restauracji musiały mieć brzmienie polskie, dziennikarze byli szczególnie kierunkowani na poprawną polszczyznę, podobnie aktorzy, by krzewić język polski.
Dziwię się, że nikt nie wpadł na pomysł ustawy, chroniącej polski język, jeszcze trochę, a różnych niepolskich wtrąceń będzie tyle, że z wnukami się nie porozumiemy, co już się dzieje.
Jak chodziło o "język śląski" to dało się wyciągnąć na światło dzienne prof.Miodka, który wytłumaczył w czym rzecz.
Dlaczego nie było, albo za mało było osób, Ślązaków, którzy by stali po stronie polskiej, a śląska hałastra RAŚ, wypowiadała się w imieniu wszystkich, całego narodu !
Mnie osobiście podoba się staropolszczyzna, była taka kwiecista, dostojna, a i dosadna. |