|
|
Alina@Warszawa Widzę, że zupełnie się nie rozumiemy. Każde ubezpieczenie obejmuje jakiś zakres. Może to być choroba, wypadek, ciąża i poród, choroby dzieci, rodziców. Do wyboru do koloru. Teraz mamy taki stan, że wszyscy płacą, najbiedniejsi proporcjonalnie najwięcej (bo zostaje im najmniej na życie, gdyby liczyć np. gotówkę do dyspozycji jako procent minimalnej pensji), a wszyscy, no może poza rodzinami medyków, mają bardzo ograniczony dostęp do świadczeń medycznych. Czyli tak naprawdę wszyscy płacimy głownie na leczenie rodzin medyków ...
Nie mam nic przeciwko, żeby na fundusz wypadkowy były dodatkowe pieniądze z innego źródła niż prywatne ubezpieczenie zdrowotne. |
|
|
Marek Michalski @Alina Jest pewien zakres, gdy ubezpieczenie w skali państwa jest korzyścią dla wszystkich. Taką sytuacją są stany nagłe w medycynie i taką sytuacją jest wojna oraz gotowość z tym związana. Dochodzi kwestia zdrowia obcokrajowców. Baza i tak jest, jest nią sieć SOR. Podejrzewam, że większość Polaków, ze mną włącznie, ubezpieczyła by się ponad zakres obowiązkowy i z udziałem własnym. Istotne jest kto rozlicza szkodę, pacjent czy pośrednik.
Z natury ludzkiej wynika, że gdy coś jest refundowane przez państwo, to cena rośnie, niezależnie czy są to leki, czy fotowoltaika.
Dochodzi morze regulacji i przyzwyczajenie do zdjęcia odpowiedzialności i roszczeniowość.
Monopol państwa i uprzywilejowanie korporacji stwarza sytuację gdy osoba fizyczna jest urzędowo zmuszona do ubezpieczeń powiązanych z opodatkowaniem pracy i działalności gospodarczej. Znowu chodzi o konsekwencje przymusu, który ogranicza kumulacje kapitału prywatnego na zasadach równości wobec prawa.
Co do "bezkarności strony medycznej", to pytanie brzmi kto nią jest? Pracownicy służby zdrowia są jak pacjenci biernym elementem regulowanego systemu.
|
|
|
Alina@Warszawa Ja zaś uważam, że ubezpieczenie zdrowotne nie jest złe, pod warunkami:
- nie jest obowiązkowe, czy jak u nas przymusowe:
- ubezpieczony powinien mieć nieograniczony wybór lekarza i metody leczenia, niezależnie od ubezpieczyciela.
Jak to rozumieć? Ano ubezpieczam się z jakąś kwotą składki miesięcznej. Ubezpieczenie kumuluje moje pieniądze (albo ich część) jak na koncie emerytalnym. Stan konta określa maksymalną kwotę świadczenia, jaka może być wypłacona (lub dopłacona) za usługę medyczną. Przed skorzystaniem z usług lekarza pacjent musi wiedzieć ile zapłaci lekarzowi za usługę i powinien podpisać zgodę na leczenie i jednocześnie płacenie! Dopiero taki dokument może być podstawą rozliczeń między ubezpieczycielem a lekarzem. Teraz dzieje się to zupełnie poza pacjentem, który jest traktowany jak idiota, albo trup, albo jako rzecz, własność państwa. Pacjent powinien mieć świadomość, że jego konto rośnie kiedy nie korzysta z niepotrzebnych usług, wówczas nie chodzi bez potrzeby po lekarzach, gromadzi fundusze na "czarną godzinę", czyli starość, albo ciężki wypadek.
W takim systemie tylko skuteczni lekarze mieliby pacjentów-klientów. Nie ma żadnego znaczenia, czy leczyć będą za pomocą preparatów wyprodukowanych z ropy, czy z roślin znanych ludzkości od tysiącleci. W tym układzie oczywiście nie ma mowy o przymusowych szczepionkach, szczególnie w pierwszych dobach życia.
Poza tym bardzo podobają mi się zasady leczenia w szpitalach tureckich - tam wyżywienie i sprawy higieniczne pacjentów nie wchodzą w zakres usług medycznych - to rodzina pacjenta jest odpowiedzialna za wyżywienie, mycie i ubranie pacjenta - może to wykonywać sama, albo zatrudnić opiekunów/opiekunki w zależności od płci pacjenta.
Niestety obecny system tzw. ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce, to wielki przekręt oparty na przymusowym podatku, dojenie wszystkich, przy zupełnej bezkarności strony medycznej. O cenach leków i receptach na leki nie wspomnę, bo to kolejny przekręt. |
|
|
Marek Michalski @Alina Wiele substancji naturalnych jest lekami albo karcinogenami.
Udało się odtworzyć wykład. Brak zgody komisji etyki bez uzasadnienia jest po prostu nieetyczne. Ewidentnie, jeżeli dotyczy to ustalenia normy jakiejś substancji w grupie osób zgłaszających się do pobrania krwi z innej przyczyny.
Jest oczywiste stwierdzenie, że pacjent ma prawo wyboru metody leczenia czy profilaktyki. To zresztą dyskredytuje etyczność przymusu ubezpieczeń zdrowotnych.
W sytuacjach ekstremalnych, chorób nieuleczalnych, chorzy i ich rodziny potrzebują nadziei, więc nawet jeśli terapia ma nieudowodnioną skuteczność etyczne jest podjęcie próby leczenia na prośbę pacjenta.
Nie uznaję podziału na medycynę procedur i medycynę naturalną. Pierwsza jest bizantynizacją medycyny w służbie korporacji, druga często jest przesadną reakcją gdy skupia się na poszukiwaniu "naturalności" metod. Podobnie jak z żywnością. Od zdrowej, bo regulowanej prze UE lub FDA, po przesadę w dążeniu do zdrowej żywności. |
|
|
Alina@Warszawa To środek naturalny, znajduje się w drewnie. |
|
|
Marek Michalski Nie znam tego środka. Patrząc na budowę obawiałbym się działania raktowórczego. Okazuje się, za angielska Wikipedią, że
"DMSO stosuje się w reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR) w celu hamowania struktur drugorzędowych w matrycy DNA lub starterach DNA . Dodaje się go do mieszaniny PCR przed reakcją, gdzie zakłóca samokomplementarność DNA, minimalizując reakcje zakłócające. [25]
...
(FDA) zatwierdziła jego stosowanie wyłącznie w celu łagodzenia objawów u pacjentów ze śródmiąższowym zapaleniem pęcherza moczowego .
...
DMSO jest składnikiem niektórych produktów wymienionych przez amerykańską FDA jako fałszywe leki na raka "
To za mało aby coś powiedzieć. FDA cierpi na "syndrom talidomidu". Ponieważ rejestracja w USA trwała dłużej niż w Niemczech nie doszło do zażywania przez ciężarne i powstania wad rozwojowych.
To powoduje obstrukcję. Chcąc nie chcąc ostrożność chroni patenty Bigfarmy. |
|
|
Alina@Warszawa Dla mnie najciekawszą informacją podaną przez profesora była ta o DMSO, bo nigdy wcześniej nie słyszałam o tej substancji i jej wyjątkowych właściwościach. |
|
|
Marek Michalski @Alina Nie udało mi się odtworzyć filmu, ale potwierdzam tezę postawioną w Ekspedyt.org, że poprzez wpływ na badania naukowe koncerny uzyskują podstawy do ubiegania się o dotacje państwa. Towar dotowany z natury rzeczy jest droższy. To mechanizm nie tylko z dziedziny medycyny, ale faktem bezspornym jest, że za pieniądze z podatków kupuje się leki po załatwieniu w urzędzie refundacji. Procedury, algorytmy, wytyczne, rekomendacje ekspertów stają się, nawet przy dobrej woli, elementem marketingu a nawet jawną podkładką do działań pod stołem. Dochodzi ideologizacja medycyny, brak dekomunizacji i deubekizacji. To nie dzieje się tylko w polityce, czy muzealnictwie (Muzeum IIWŚ) a w każdej administracji. Izby Lekarskie działają w złej wierze jeśli ferują wyroki wbrew faktom i logice. |
|
|
Alina@Warszawa Lekarz przywołał potoczne, oczywiście fałszywe wyobrażenie o Inkwizycji, ale to nie Inkwizycja była podmiotem wypowiedzi - ona była tłem, które w mniemaniu lekarza miało podkreślić bezsens stosowanych procedur. |
|
|
Marek Michalski Już na początku wykładu pada błąd w porównaniu Świętej Inkwizycji i Sądu Izby Lekarskiej.
O powszechnie fałszywych wyobrażeniach na temat inkwizycji przytoczyłem wykład prof.Kucharczyka
naszeblogi.pl
Co do izb, to pod względem administracyjnym zostały przeniesione z Wydziałów Zdrowia Urzędów Wojewódzkich PRL do innych siedzib a kadry, które nimi kierują nie były nigdy zdekomunizowane i zdeubekizowane.
Obiecuję wysłuchać całość wieczorem i skomentować. |