Wybrałem się na jazdo-maszo-wycieczkę. Na rowerze rzecz jasna, bo pogoda więc strach się nie wybrać. Chyba to jednak było za wcześnie, bo po powrocie, zupełnie uszła ze mnie energia i w zasadzie poszedłem spać. Owszem 38 kilometrów to dla mnie taki dłuższy dystans, ale jechałem powoli. Nawet w pierwszej fazie mańka mi zaczęła dokuczać, ale pedałowałem dalej i przeszło. W środku trochę spaceru. Nie żałuję, choć ewidentnie organizm nie jest jeszcze gotowy na to. Ponoć w poście Dąbrowskiej to przychodzi stopniowo. Dawniej też tak to odbierałem.
Poza tym czysta stabilizacja i spokój. Kolejna papryczka, tym razem pepperoni. Kolejny ogórek. O… cukinia na obiad była. Cała, biała, białozielona, owalna, smakowita, poddająca się, moja i znów – cała. Więc nie miała wyjścia jak tylko ulec i stać się… moją zdobyczą i łupem.
Głowa wolniej i inaczej myśli. To pozytywne. W pewnym momencie na rowerze, a może potem, stałem się świadom powiewu wiatru na mojej twarzy. W zasadzie to nonsens. – I co? – bym zapytał dawniej. Przecież każdy to czuje i cały czas. Rzecz w tym, że nie… czuje. Że na co dzień – nie czujemy życia. Może jesteśmy w jakimś transie, hipnozie, w którą nas wprowadza „świat”. Dając nam coś, zabiera nam coś. A to co zabiera, to może właśnie fundamentalna zdolność doświadczania życia jakim jest w swojej naturze? Odczuwania tego, co jest, obok, nawet w nas nawet. Zdolności zauważania całej pełni i głębi rzeczywistości. A może tylko ja tak mam i nie ma żadnej pełni ani głębi rzeczywistości i to po prostu moje projekcje w czasie postu?
Poznałem też nową przyprawę. Suszone pomidory z czosnkiem i bazylią. Omatko – niebo w gębie. Każdemu polecam. Poznałem też nowe słowo. Żartuję – znałem je wcześniej, ale zobaczyłem propozycję, żeby szybko powtórzyć je kilka razy, trzy, cztery. I… cztery to nie dałem rady. A może ty dasz? To słowo to „krnąbrny”.
Wszystkiego dobrego wszystkim czytającym.
...........................................................................................
W załączniku profesorska recepta na wszelkie doczesne przypadłości ;-)
dakowski.pl
Pan Zbyszek jak zwykle idiotycznie trafił w sedno. Podczas gdy my analizujemy obrzydliwe wystąpienie Tuska ,chyba jedno z najgorszych czekają nas jakieś idiotyzmy.Kto nawet uwierzy,że jesteśmy państwem prawa jak nawet zwykłym ale troszczącym się o swój los obywatelom pokazujemy figę?