Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Pieniądz z powietrza i handel czasem

Grzegorz GPS Świderski 01.01.2026

Za­cznę od rze­czy pod­sta­wo­wej. Pie­nią­dz to nie je­st to sa­mo co wa­lu­ta. Pie­nią­dz to wszyst­ko, czym lu­dzie fak­tycz­nie się roz­li­cza­ją w wy­mia­nie han­dlo­wej — to środ­ki płat­ni­cze, któ­re peł­nią funk­cję mier­ni­ka war­to­ści wy­mien­nej, środ­ka wy­mia­ny i prze­cho­wy­wa­nia war­to­ści ryn­ko­wej. Wa­lu­ta to kon­kret­ny ro­dzaj pie­nią­dza — okre­ślo­ny sys­tem emi­sji i jed­nost­ka roz­li­cze­nio­wa: zło­ty, eu­ro, do­lar, bit­co­in czy in­ne kryp­to­wa­lu­ty. Wa­lu­ta to spe­cy­ficz­ny to­war.

  W mo­no­po­lu pań­stwo­wym te po­ję­cia się zle­wa­ją, bo pań­stwo mó­wi: pie­nią­dz to mo­ja wa­lu­ta, a wszyst­ko in­ne je­st nie­le­gal­ne, al­bo to oszu­stwo. Jed­nak gdy tyl­ko do­pu­ści­my kon­ku­ren­cję wa­lut, róż­ni­ca sta­je się klu­czo­wa. In­fla­cja do­ty­czy wa­lu­ty, a nie pie­nią­dza ja­ko ta­kie­go. Pie­nią­dz ja­ko śro­dek uła­twia­ją­cy han­del mo­że ist­nieć da­lej — tyl­ko w in­nej wa­lu­cie.

  Te­raz mo­że­my przej­ść do sed­na.

  Weź­my przed­się­bior­cę, któ­ry chce zro­bić coś po­ży­tecz­ne­go i na tym za­ro­bić. Ma po­my­sł i chę­ci, ale nie ma pie­nię­dzy, nie ma wa­lu­ty pań­stwo­wej, któ­ra do­mi­nu­je w ob­ro­cie. Idzie więc do ban­ku. I tu za­czy­na się współ­cze­sna ma­gia sys­te­mu ban­ko­we­go opar­te­go na pań­stwo­wej wa­lu­cie fi­du­cjar­nej.

  Bank nie po­ży­cza wa­lu­ty z sej­fu. On ją kreu­je z po­wie­trza. Zwy­czaj­nie do­pi­su­je od­po­wied­nią licz­bę jed­no­stek wa­lu­ty do kon­ta klien­ta. Ty­ch jed­no­stek wcze­śniej nie by­ło. Nie zo­sta­ły ni­ko­mu za­bra­ne. Nie zo­sta­ły wcze­śniej za­ro­bio­ne. Po­wsta­ły w chwi­li pod­pi­sa­nia umo­wy kre­dy­to­wej. Zo­sta­ły wy­kre­owa­ne z ni­co­ści. To nie me­ta­fo­ra. To fakt.

  Przed­się­bior­ca bie­rze tę no­wo wy­kre­owa­ną wa­lu­tę i ku­pu­jąc, za­mie­nia ją w re­al­ne war­to­ści — w ma­szy­ny, ma­te­ria­ły, pra­cę lu­dzi, usłu­gi. Po­wsta­ją re­al­ne do­bra. Go­spo­dar­ka re­al­na za­czy­na dzia­łać. A po­tem przy­cho­dzi mo­ment spła­ty.

  I wte­dy dzie­je się dru­ga sztucz­ka. Gdy od­da­je dług, to wa­lu­ta zni­ka. Ka­pi­tał kre­dy­tu zo­sta­je ani­hi­lo­wa­ny, wy­ma­za­ny z sys­te­mu w do­kład­nie ten sam spo­sób, w ja­ki wcze­śniej zo­stał stwo­rzo­ny. Bank za­trzy­mu­je tyl­ko od­set­ki — czy­li czę­ść re­al­ny­ch dó­br, któ­re przed­się­bior­ca wy­two­rzył swo­ją pra­cą i po­my­sła­mi. Bank w isto­cie nic nie wy­two­rzył re­al­ne­go.

  Jed­nost­ki wa­lu­ty przy­szły z ni­co­ści i wró­ci­ły do ni­co­ści. Zy­sk zo­stał — w po­sta­ci re­al­nej war­to­ści. By to dzia­ła­ło, po­trzeb­ne je­st pań­stwo, któ­re wy­mu­sza sys­tem wa­lu­to­wy, two­rzy mo­no­pol, kon­ce­sjo­nu­je ban­ki ko­mer­cyj­ne, re­gu­lu­je bank cen­tral­ny. Wszyst­ko to mo­że być pry­wat­ne, ale pań­stwo tym ste­ru­je, kon­ce­sjo­nu­je to i kon­tro­lu­je. A czę­sto wpro­st po­sia­da udzia­ły w ban­ka­ch.

  Gdy­by ban­ki mo­gły ro­bić tę kre­ację przez kre­dyt bez ogra­ni­czeń, da­na wa­lu­ta bar­dzo szyb­ko stra­ci­ła­by war­to­ść. Zo­sta­ła­by zje­dzo­na przez hi­per­in­fla­cję, czy­li spa­dek si­ły na­byw­czej kon­kret­nej wa­lu­ty. Dla­te­go ist­nie­je obo­wiąz­ko­wa re­zer­wa cząst­ko­wa do ban­ku cen­tral­ne­go — me­cha­ni­zm, któ­ry ogra­ni­cza ska­lę tej wa­lu­to­wej kre­acji.

  Bank ko­mer­cyj­ny nie mo­że two­rzyć wa­lu­ty w nie­skoń­czo­no­ść. Mo­że to ro­bić tyl­ko ja­ko wie­lo­krot­no­ść de­po­zy­tów, a bank cen­tral­ny usta­la ra­my te­go pro­ce­su. W uprosz­cze­niu: luź­niej­sze ogra­ni­cze­nia ozna­cza­ją wię­cej kre­dy­tu, wię­cej no­wej wa­lu­ty i in­fla­cję tej wa­lu­ty. Ostrzej­sze ogra­ni­cze­nia ozna­cza­ją mniej kre­dy­tu, mniej wa­lu­ty i pre­sję de­fla­cyj­ną. Te ogra­ni­cze­nia to głów­nie sto­py pro­cen­to­we re­zer­wy i kre­dy­tu. O ni­ch de­cy­du­ją wła­dze, któ­re mo­gą, po­win­ny, ale nie mu­szą do­sto­so­wać się do ryn­ku.

  Teo­re­tycz­nie da­ło­by się to usta­wić ide­al­nie, tak by wa­lu­ta by­ła sta­bil­na, nie pod­le­ga­ła ani in­fla­cji, ani de­fla­cji. W prak­ty­ce to się nie uda­je — nie dla­te­go, że ma­te­ma­ty­ka je­st trud­na, ale dla­te­go, że wa­lu­ta je­st za­rzą­dza­na po­li­tycz­nie.

  Rzą­dy po­trze­bu­ją in­fla­cji swo­jej wa­lu­ty. In­fla­cja je­st po­dat­kiem, któ­ry nie ma usta­wy po­dat­ko­wej. Po­zwa­la rzą­do­wi wy­da­wać wię­cej, niż re­al­nie na­gra­bił. Po­zwa­la spła­cać sta­re zo­bo­wią­za­nia wa­lu­tą o mniej­szej si­le na­byw­czej. Po­zwa­la prze­rzu­cać nad­mier­ne kosz­ty pań­stwa na nie­świa­do­my­ch te­go oszczę­dza­ją­cy­ch oby­wa­te­li.

  A gdy si­ła na­byw­cza wa­lu­ty spa­da, za­wsze moż­na wska­zać in­ny­ch win­ny­ch: woj­nę, pan­de­mię, po­go­dę, spe­ku­lan­tów, przed­się­bior­ców. By­le nie sys­tem emi­sji wa­lu­ty, któ­ry ja­ko je­dy­ny od­po­wia­da za in­fla­cję. Po­da­tek in­fla­cyj­ny je­st dla rzą­dów ide­al­nym me­cha­ni­zmem nie­wi­docz­ne­go gra­bie­nia oby­wa­te­li.

  Naj­waż­niej­sze jed­nak je­st coś in­ne­go. Bank nie chce two­je­go suk­ce­su. Bank nie bie­rze udzia­łu w zy­ska­ch. Nie in­te­re­su­je go, ile re­al­nej war­to­ści wy­two­rzy­sz. Nie ob­cho­dzi go, czy pro­jekt je­st świet­ny, czy le­d­wo się trzy­ma. Opła­ta ban­ku nie za­le­ży od efek­tu, tyl­ko od cza­su.

  Je­śli in­we­sty­cja szyb­ko sta­nie się ren­tow­na, szyb­ko spła­ci kre­dyt i szyb­ko unie­za­leż­ni się od wa­lu­ty ban­ko­wej — bank za­ro­bi ma­ło. Je­śli na­to­mia­st in­we­sty­cja cią­gnie się la­ta­mi, dłu­go nie przy­no­si zy­sków i wy­ma­ga cią­głe­go kre­dy­to­wa­nia — bank za­ro­bi wię­cej, bo od­set­ki na­li­cza­ne są od cza­su trwa­nia dłu­gu, a nie od suk­ce­su, czy­li zy­sku.

  To nie je­st pa­to­lo­gia. To je­st lo­gi­ka współ­cze­sne­go sys­te­mu fi­nan­so­we­go opar­te­go na mo­no­po­lu wa­lu­ty fi­du­cjar­nej i cen­tral­nej ban­ko­wo­ści re­gu­lo­wa­nej przez pań­stwo.

  W nor­mal­nym wol­no­ryn­ko­wym świe­cie in­we­stor za­ra­bia wte­dy, gdy pro­jekt się uda. Ry­zy­ko i zy­sk są wspól­ne dla in­we­sto­ra i przed­się­bior­cy, usta­la­ne w wy­ni­ku do­bro­wol­nej umo­wy. W sys­te­mie współ­cze­snej ban­ko­wo­ści ry­zy­ko pro­duk­cyj­ne zo­sta­je w peł­ni po stro­nie przed­się­bior­cy, a bank za­ra­bia tym wię­cej, im dłu­żej je­go klient po­zo­sta­je uwią­za­ny do da­nej wa­lu­ty i dłu­gu.

  Ide­al­ny klient ban­ku to nie ten, kto szyb­ko od­nió­sł suk­ces i ma du­że zy­ski. Ide­al­ny klient to ten, kto spła­ca dłu­go, ba­lan­su­je na gra­ni­cy wy­pła­cal­no­ści, ale jesz­cze nie ban­kru­tu­je. Dla ban­ków i dla rzą­du naj­le­piej je­st, gdy wa­lu­ta wy­kre­owa­na z po­wie­trza jak naj­dłu­żej dla ni­ch pra­cu­je — kosz­tem przed­się­bior­ców i in­we­sto­rów. Dla­te­go ob­ser­wu­je­my ta­kie wiecz­nie cią­gną­ce się in­we­sty­cje i ro­sną­ce ich kosz­ty — bo to wy­mu­sza sys­tem, bo mu się to naj­bar­dziej opła­ca.

  Współ­cze­sny sys­tem ban­ko­wy nie na­gra­dza efek­tyw­no­ści. Na­gra­dza czas trwa­nia za­leż­no­ści od wa­lu­ty. Nie pre­miu­je szyb­kie­go suk­ce­su. Pre­miu­je dług w kon­kret­nej wa­lu­cie. Nie ży­je z two­jej pra­cy. Nie ży­je z two­je­go zy­sku. Nie ży­je na­wet z pie­nią­dza. Ży­je z two­je­go cza­su, któ­ry mu­si­sz spę­dzić, uży­wa­jąc wa­lu­ty fi­du­cjar­nej pań­stwa. Jak czas zmar­nu­je­sz, to stra­ci­sz na­wet swój wcze­śniej­szy ma­ją­tek.

  I wła­śnie dla­te­go kon­ku­ren­cja wa­lu­to­wa je­st śmier­tel­nym za­gro­że­niem dla te­go pa­to­lo­gicz­ne­go sys­te­mu. Bo in­fla­cja i kre­dyt nisz­czą wa­lu­ty, a nie pie­nią­dz. A tam, gdzie moż­na wy­brać in­ną wa­lu­tę, tam ten pa­to­lo­gicz­ny sys­tem fi­nan­so­wy na niej opar­ty prze­sta­je dzia­łać, moż­na go omi­nąć.

  To je­st praw­da, któ­rą war­to zro­zu­mieć, za­nim ktoś wam wmó­wi, że pie­nią­dz tra­ci war­to­ść sam z sie­bie, a nie dla­te­go, że ktoś na tym za­ra­bia. Za­ra­bia­ją na tym prze­brzy­dli bank­ste­rzy nie dla­te­go, że są źli, pa­zer­ni i nie­mo­ral­ni, ale dla­te­go, że ży­ją w ści­słej sym­bio­zie z pań­stwem, któ­re je­st złe, pa­zer­ne i nie­mo­ral­ne. Złe je­st dla­te­go, że ca­ły ten pa­to­lo­gicz­ny sys­tem ban­ko­wy wy­mu­sza prze­mo­cą i terrorem. Tyl­ko kon­ku­ren­cja wa­lu­to­wa mo­że tę pa­to­lo­gię skoń­czyć.

Grzegorz GPS Świderski
Kanał Blogera GPS
GPS i Przyjaciele
X.GPS65

PS. Wszystkie części tej serii:

Część 1: Pieniądz z powietrza i handel czasem
Część 2: Kreacja waluty z powietrza, z niczego, ex nihilo
Część 3: Tajemnica półtora biliona złotych, których nie ma w żadnym sejfie
Część 4: Dlaczego rozsądni ludzie nie rozumieją pieniądza bankowego?
Część 5: Kreacja waluty fiducjarnej z powietrza przez kredyt!
Część 6: Waluty dobre, waluty złe...

Tagi: gps65, Pieniądz z powietrza, Handel czasem, waluta, fiat, bankowość, inflacja, kredyt, Banki centralne, konkurencja walutowa, bitcoin.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 248
Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 514
Liczba wyświetleń: 753 397
Liczba komentarzy: 6 759

Ostatnie wpisy blogera

  • Wojna i pokój
  • Harcerstwo, któremu ukradziono przyszłość
  • Boomerskie dowcipy

Moje ostatnie komentarze

  • Tak jest!
  • Obrona chamstwa i insynuacje to też chamstwo. Ja żadnej wiary w wygraną Gibały nie wyraziłem.
  • Idź precz chamie, nie będę z tobą rozmawiać.

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Dark Regis, Niestety nie znam, a nawet powiem, iż Internet ich nie zna. Może trochę o tym ostatnim, bo na instrumentach grywał. Moich idoli zna cały świat, a nawet sam Stanisław Ulam i Jacob T. Schwartz (ten…
  • spike, nie prędkość obrotu Ziemi wokół osi, ani wokół Słońca ma znaczenie, istotą jest, że Ziemia nie jest idealną kulą, oś obrotu jest nachylona względem osi orbity, która też nie jest kolista, do tego…
  • Grzegorz GPS Świderski, Tak jest!

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności