Atak państwa policyjnego na Trybunał Konstytucyjny poprzedzony kolejnym sejmowym cyrkiem z zaprzysiężeniem Berka na sędziego TK nie powinien być dla nikogo jakimś wielkim zaskoczeniem. Groteskowa ceremonia, w której Berek udaje, iż składa ślubowanie „wobec prezydenta” patrząc w oczy staremu komuchowi Czarzastemu to scena jakby żywcem przeniesiona z „Latającego Cyrku Monty Pythona”. Wyglądało to jak seans spirytystyczny, podczas którego wywoływano ducha obecności prezydenta, a za medium robił były komunistyczny aparatczyk. Piszę, że to co rozegrało się w sejmie i później przed Trybunałem Konstytucyjnym nie powinno być żadnym zaskoczeniem, ponieważ dzieje się dokładnie to, co trzy lata temu, zaraz po przejęciu władzy przez koalicję 13 grudnia zapowiadał „niemiecki łącznik” Tuska i jego szara eminencja, Klaus Bachmann. Od trzech lat, co jakiś czas cytuję jego słowa opublikowane w niemieckim tygodniku „Berliner Zeitung” więc dzisiaj krótko tylko streszczę, o co w tym niemieckim scenariuszu chodzi. Według Bachmanna Tusk miał zaprowadzić w Polsce „dyktaturę demokracji”. Polegać ona miała na zastąpieniu obowiązujących procedur konstytucyjnych siłą aparatu autorytarnego państwa. Zapowiedział stworzenie przez Tuska państwa policyjnego, w którym policja i służby specjalne przestają być neutralnymi strażnikami bezpieczeństwa państwa i jego obywateli, a stają się narzędziem ochrony rządzącego reżimu, tak jak w państwach totalitarnych. Zapowiadał pozbawienie prezydenta jego konstytucyjnych prerogatyw, do czego niezbędne będzie siłowe przejęcie Trybunału Konstytucyjnego. Przejęty trybunał miałby przyklepać rządzenie rozporządzeniami, co pozbawiłoby głowę państwa możliwości konstytucyjnego prawa do wetowania ustaw. Miało to również umożliwić bezprawne przejęcie przez reżim Tuska Narodowego Banku Polskiego, co pozwoliłoby wprowadzić w Polsce walutę euro, a rezerwy NBP wraz z 673 tonami złota przekazać do Niemiec, a konkretnie do Frankfurtu nad Menem gdzie ma siedzibę Europejski Bank Centralny (ECB). Właśnie na naszych oczach ten niemiecki scenariusz jest realizowany dokładnie tak jak zapowiadał Bachmann,. Bruksela (czytaj Berlin) jak zapowiadał „niemiecki łącznik” miała z premedytacją przymykać oczy na pełzający zamach stanu przeprowadzany w Polsce i to właśnie się dzieje na naszych oczach.
Jednak pocieszającym jest to, że realizacja autorskiego niemieckiego scenariusza wyraźnie się opóźnia, a odhaczanie kolejnych jego punktów wygląda coraz bardziej, nie jak pokaz siły, ale żałosny spektakl słabnącego reżimu. Niestety dla Tuska dokonywany przez niego sabotaż państwa poprzez gigantyczne zadłużenie coraz mocniej uzmysławia Polakom, iż zamiast ton słodkiej marchewki obiecywanej w kampanii wyborczej, w ręku pozostał mu już tylko niemiecki kij. Wszystko, co robi dzisiaj Tusk jak zwykle opiera się na kłamstwie i sianiu nienawiści. Do siłowego ataku na TK posłużyła mu jako pretekst bumaga dostarczona jak na zamówienie przez Komisję Wenecką. Wszystkie reżimowe media chórem zaintonowały pieśń pt.: „Werdykt Komisji Weneckiej ws. uprawnień prezydenta Polski. W tle sprawa sędziów TK”. Problem w tym, że Komisja Wenecka nigdy nie wydawała i nie wydaje werdyktów ani wyroków, a tylko niewiążące prawnie opinie. Na przykład dwa lata temu opiniowała, aby rząd Tuska zgodnie z prawem publikował wyroki Trybunału Konstytucyjnego czego jak wiemy Tusk nie uczynił, a reżimowe media jakoś nie nazywały tej opinii werdyktem.
Teraz kilka słów o zmasowanych atakach na Prezydenta RP. Niszczenie praworządności w kraju wroga to jeden z kluczowych elementów współczesnej wojny hybrydowej. Atak na prezydenta Karola Nawrockiego dokładnie w tę wojnę się wpisuje. Prezydent jako głowa państwa reprezentuje majestat Rzeczypospolitej i jest strażnikiem instytucji, suwerenności i ciągłości państwa. Poza tym posiada on potężny mandat społeczny otrzymany od narodu w wyborach powszechnych i bezpośrednich. Ataki Tuska i jego politycznej żulii na prezydenta i jego rodzinę to nie są tylko oznaki chamstwa i zdziczenia obyczajów. To jest prowadzony z pełną premedytacją atak na godnościowe filary prezydentury. Celem agresora i wysługujących mu się zdrajców jest doprowadzenie do sytuacji, w której zaatakowana Polska nie będzie w stanie ani się bronić, ani sprawnie funkcjonować, ani decydować o swoim losie samodzielnie. Polska już dzisiaj w dużej mierze stała się krajem, który nie może suwerennie stanowić o swoim losie. Rząd niepodległego państwa powinien Komisji Weneckiej odpowiedzieć: Wara wam od atakowania organów ustrojowych polskiego państwa, bo nie macie do tego żadnych kompetencji. Podobne ataki na godnościowe podstawy prezydentury przerabialiśmy już, kiedy głową polskiego państwa był śp. Lech Kaczyński. Wszyscy pamiętamy, że skończyło się to tragiczną śmiercią prezydenta w zamachu smoleńskim. Jeszcze za życia prezydenta niemieckie media po zwycięstwie prawicy w wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2005 roku pisały o braciach Kaczyńskich: „Nowe polskie kartofle. Złodziejaszki, które chcą zawładnąć światem”. Już po tragicznej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego niemiecka firma Lorenz Bahlsen Snack World postanowiła zorganizować konkurs pt.: „Zaprojektuj imprezowe chipsy”. Jako jedną z propozycji zamieściła na swojej stronie internetowej opakowanie w wizerunkiem poległego prezydenta Polski i samolotu TU-154 z napisem: „Kaczka po smoleńsku”. Jak widzimy Niemcy bardzo szybko przerobili „polskiego kartofla” na chipsy odczłowieczając prezydenta także po jego tragicznej śmierci. To oni wspierali, a wręcz inspirowali bandę miejscowych barbarzyńców i wykolejeńców plujących na zamordowanego prezydenta i gaszących moczem znicze zapalane podczas narodowej żałoby. Ich naśladowcami są dzisiaj „Silni Razem” i całe to wspierające Tuska buractwo.
Dlaczego jako naród godzimy się na takie poniżanie i szyderstwa? Mozolna praca naszych zewnętrznych wrogów i służących im miejscowych parobków przez co najmniej dwie ostatnie dekady doprowadziła do utraty międzyludzkiego spoiwa nazywanego przez socjologów tkanką społeczną. Nie jesteśmy już jako naród wspólnotą tylko wielomilionową masą odizolowanych ludzkich jednostek. Nie bawiąc się w eufemizmy powiem, że staliśmy się w dużej mierze stadem bezmyślnych, biernych i uległych baranów, pozbawionych godności, honoru i narodowej dumy. Z takim społeczeństwem można zrobić dosłownie wszystko i ten stan bezwzględnie wykorzystują nasi wrogowie. Jak pisał w opowiadaniu „Kraina ślepców” prekursor literatury science fiction, Herbert George Wells: „W królestwie ślepych jednooki jest królem”.
Tekst ukazał się w tygodniku „Warszawska Gazeta”
cdn ... ;-)
Dobrze piszesz, jednak moim głównym zarzutem jest bierność opozycji i ich głównych polityków. Padają pytania: „Dlaczego jako naród godzimy się na takie poniżanie i szyderstwa?”, ale gdzie w tym wszystkim są ONI? Gdzie podział się PiS wraz ze swoimi wyborcami? Gdzie codziennie, gdy stawka jest tak wysoka, podziewają się jego najlepsi politycy? Gdzie jest dzisiaj „Solidarność”? Choc pojawiła sie na moment.Czyżby godziła się na rozgrabianie polskiej waluty i złota? Przecież to należy do nich. Może politycy powinni każdego dnia edukować społeczeństwo? To oczywiście ciężka praca, ale od tego są i widać, że obywatele nie rozumieją obecnej sytuacji – i mają do tego pełne prawo. Świadome społeczeństwo staje się mądrzejszym elektoratem i tylko w ten sposób można odebrać władzę cynicznym ludziom, którzy są głodni jedynie apanaży i wpływów, całkowicie odrzucając polskie imponderabilia.