1. Dzisiaj po zaledwie 48 godzinach prac nad projektem ustawy o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, koalicja 13 grudnia chce ją przeforsować w wersji rządowej, czyli dokładnie takiej, jaką w lipcu prezydent skierował do Trybunału Stanu. Ten projekt to niestety kolejna zagrywka polityczna rządu Tuska, nastawiona nie na rozwiązanie problemu wysokich cen paliw, a na konfliktowanie się rządzących z opozycją i Prezydentem RP i to jeszcze z próbą szantażu głowy państwa. Bowiem wprowadzenie pod obrady Sejmu, drugi raz tego samego projektu i oczekiwanie innego ostatecznego rezultatu, a więc podpisania ustawy przez Prezydenta RP, nie tylko nie ma nic wspólnego z logiką, ale potwierdza tylko i wyłącznie polityczne motywacje rządzących. Projektowi towarzyszyła bowiem wypowiedź premiera Tuska, że jeżeli prezydenta Nawrocki podpisze ten projekt, to środki uzyskane dzięki tej ustawie, zostaną przeznaczone na kolejny pakiet CPN, czyli obniżek VAT i akcyzy na paliwa. To oczywisty klasyczny szantaż, bowiem prezydent Nawrocki skierował poprzedni projekt do Trybunału Konstytucyjnego, dlatego, że wcześniej eksperci Biura Analiz Sejmowych, a później także z Kancelarii Prezydenta, podkreślali ,że ze względu na opodatkowanie wstecz, może być niekonstytucyjny.
2. Klub Prawa i Sprawiedliwości w ramach I czytania złożył aż 6 poprawek, które zamiast wspomnianego „opodatkowania wstecz”, a więc od marca do grudnia tego roku , wprowadzały opodatkowanie wprzód, a więc od listopada 2026 do września 2027, aby uniknąć niezgodności z Konstytucją RP. Niestety wszystkie one zostały odrzucone przez większość koalicji 13 grudnia, podczas prac komisji finansów publicznych i choć zgłosiliśmy je jako wnioski mniejszości, które będą głosowane dzisiaj na sali plenarnej , nie mam wątpliwości, że zostaną także odrzucone. Koalicja 13 grudnia uważa bowiem, że wspomnianym wyżej szantażem, wymusi na prezydencie Nawrockim podpisanie tej ustawy, bo przecież premier Tusk obiecał, że środki, które wpłyną do budżetu z tytułu tego nowego podatku, posłużą do sfinansowania kolejnego pakietu CPN.
3. Tyle tylko ,że premier Tusk nie takie rzeczy już obiecywał, w kampanii wyborczej wielokrotnie mówił, że jeżeli byłby premierem paliwo, byłoby po 5,19 zł za litr i uzasadniał to nie tylko dokładnymi wyliczeniami jakimi dysponuje, ale także swoim 7-letnim funkcjonowaniem na stanowisku premiera i doświadczeniem jakie w tym czasie zdobył. To była jedna z najważniejszych obietnic wyborczych, obok tej, którą także Tusk wciągnął na sztandary wyborcze , czyli 60 tys zł kwoty wolnej w PIT, na co „złowiono” setki tysięcy wyborców, którzy po 8 latach rządów PiS, który konsekwentnie realizował swoje zobowiązania wyborcze, byli przekonani, że oszustwo wyborcze nie może wchodzić w grę. Ale po zdobyciu władzy i zostaniu premierem, Tusk pytany przez dziennikarzy, kiedy do obniżki cen paliwa do 5,19 zł dojdzie, z rozbrajającą szczerością stwierdził ,że obniżki cen paliw nie są w jego kompetencjach, jego zdaniem z tym trzeba się udać do zarządu koncernu Orlen.
4. Skoro premier Tusk traktuje swoje obietnice z taką „lekkością”, to podobnie podchodzimy do obietnicy, że dodatkowe wpływy z podatku od nadzwyczajnych zysków, zostaną przeznaczone na kolejny pakiet CPN i w związku z tym w czasie II czytania tej ustawy, złożyliśmy poprawkę o obniżeniu stawki VAT z 23% do 8% i podatku akcyzowego do najniższego poziomu, który umożliwia unijne prawo, a także zamrożenia podatku od sprzedaży detalicznej. ej poprawki do projektu ustawy od nadzwyczajnych zyskach, dawałoby gwarancję, że gdyby weszła w życie, wiązałoby się to z natychmiastowym obniżeniem wyżej wymienionych podatków, a tym samym obniżeniem cen na stacjach paliwowych, przynajmniej o 1-1,5 zł na litrze paliwa. Tak naprawdę ta poprawka jest testem dla rządzącej większości, czy deklaracja premiera o przeznaczeniu dochodów budżetowych z ustawy o nadzwyczajnych zyskach na kolejny pakiet CPN jest wiarygodna, czy też jest kolejną obietnicą bez pokrycia, jak wspomniane paliwo po 5,19 zł, czy też kwota 60 tys zł kwoty wolnej w PIT.
5. Oczywiście to nie jest tak ,że w budżecie nie ma środków pochodzących z opodatkowania sektora paliwowego, a precyzyjniej największego podmiotu w tym sektorze, czyli koncernu Orlen ,który przecież zupełnie niedawno pod naciskiem ministra aktywów państwowych wypłacił aż 9,3 mld zł dywidendy, z czego ponad 4,5 mld zł trafiło do budżetu państwa.. Tych dochodów minister finansów nie mógł się wcześniej spodziewać, bowiem zysk netto osiągnięty przez koncern Orlen za 2025 rok, wyniósł tylko 2,7 mld zł, a więc nie było podstaw finansowych do tak hojnego wynagradzania akcjonariuszy, ale nacisk ministra aktywów państwowych zrobił swoje. Co więcej także z gwałtownego wzrostu cen paliw na stacjach benzynowych od marca tego roku, budżet państwa ma dodatkowe dochody, ponieważ ceny te są wyższe przeciętnie o przynajmniej 2 zł na litrze, a struktura ceny paliwa jest taka ,że 50% tej ceny stanowią podatki, to z tego wzrostu cen każdego litra paliwa, dodatkowo jedna złotówka wpływa do budżetu państwa. A ponieważ średnio dziennie na stacjach tankujemy około 100 mln litrów paliw, więc miesięcznie dodatkowo do budżetu wpływa 3 mld zł , w tej sytuacji nawet uwzględniając 3,5 miesiąca obowiązywania pakietu CPN, do budżetu wpłynęło już kilka miliardów złotych i będzie cały czas wpływało przy tych wysokich cenach paliw. Jak z tego wynika, pieniądze na obniżki podatków dotyczących paliw w budżecie są, ale z jakiś powodów rząd chce ściągnąć do budżetu kolejne miliardy, więc możemy to rozwiązanie poprzeć, ale tylko pod warunkiem, że na pewno zostaną one przeznaczone na to, aby paliwa wręcz od zaraz, były wyraźnie tańsze niż obecnie.
"aby paliwa wręcz od zaraz, były wyraźnie tańsze niż obecnie"
Wszystko wskazuje, że mogą być dużo droższe, nawet powyżej 10 złotych za litr. To byłby sprytny manewr, bo w roku wyborczym Tusk z triumfem mógłby obniżyć kilka złotych, i by wyszło 5,19 zł za pół litra E95 :)