.... Mam taki problem, bo nie wiem.
Dawno temu, kiedy miałam w szkole geografię, państwo Izrael znajdowało się w Azji Mniejszej nad Morzem Śródziemnym, niedaleko Egiptu, sąsiadowało z Palestyną, Syrią, Jordanią. Czyli leżało w Azji i było państwem azjatyckim.
Tymczasem mamy kolejną europejską imprezę - mistrzostwa Europy w piłce siatkowej mężczyzn i Polska grała w sobotę z Izraelem!
Rozumiem, że Turcja jest w tym gronie, ale Izrael? Co ciekawe, w mistrzostwach Europy nie ma tak olbrzymiego europejskiego państwa jak Rosja! Dlaczego?
I niech mnie tu nikt nie posądza o jakieś prorosyjskie sympatie! Ja tylko analizuję logikę. Jak to się dzieje, że zbrodnicze azjatyckie państwo bierze udział w mistrzostwach Europy, a równie zbrodnicze państwo europejskie nie bierze?
Te mistrzostwa to nie pierwsza europejska impreza z Izraelem. Od kilku lat piosenkarze z Izraela biorą udział w konkursie Eurowizji, nawet z dziwnym powodzeniem (kiedy wygrywa okropna piosenka i okropna wokalistka). Tu jednak sprawa się niejako sama wyjaśniła, bo ktoś ujawnił, że bogaty Żyd był głównym sponsorem imprezy (i pewnie jego córka, albo wnuczka miała wygrać, to wygrała...).
Więc może mi ktoś - jakiś współczesny GEOGRAF - wyjaśni gdzie leży Izrael i i GDZIE JEST EUROPA? Czy Europa jeszcze jest?
PS. Dziś o 18.00 Polacy grają z Macedonią Północną :)
Wydaje mi się Alinko, że sprawa jest rzeczywiście bardzo poważna i wymaga natychmiastowego powołania komisji do zbadania granic Europy. Najwyraźniej od czasów mojej szkolnej geografii zaszły zmiany, o których nie poinformowano nauczycieli. Według starej, zacofanej geografii Izrael leży w Azji. Wszystko się zgadza: Morze Śródziemne, Egipt, Jordania, Syria, Półwysep Arabski - żadnych wątpliwości. Człowiek bierze atlas i może spać spokojnie.
Ale potem pojawiła się geografia sportowa. I tu zaczynają się cuda. Izrael należy do europejskiej federacji siatkarskiej, więc gra w mistrzostwach Europy. W piłce nożnej należy do UEFA, więc gra w europejskich eliminacjach. czyli geograficznie Azja, ale sportowo Europa.
Rosja natomiast ma odwrotny problem. Część Rosji leży w Europie, część w Azji, ale sportowo została z Europy wyproszona. Wychodzi więc na to, że granice Europy nie przebiegają już wzdłuż gór, rzek ani mórz. Przebiegają przez regulaminy federacji sportowych.
I tutaj, Alino, zaczynam rozumieć, dlaczego Grzegorz Braun mógłby mieć z tym problem. Gdyby dostał mapę, na której Izrael jest w Azji, a potem zobaczył Izrael na mistrzostwach Europy, prawdopodobnie zażądałby powołania komisji śledczej do spraw przesunięcia kontynentów. Następnie zapytałby, kto podpisał zgodę na transport Izraela do Europy i czy przypadkiem nie odbyło się to nocą. Tymczasem odpowiedź jest znacznie prostsza: nikt Izraela nigdzie nie przesuwał. Przesunięto tylko odpowiednią federację. I teraz dochodzimy do najważniejszego odkrycia. Okazuje się, że można być: geograficznie w Azji, sportowo w Europie, politycznie w zupełnie innej bajce, a w Eurowizji po prostu tam, gdzie pozwala regulamin.
W związku z tym proponuję, żebyśmy od tej pory nie pytali już: Gdzie leży dane państwo? To pytanie jest zdecydowanie zbyt proste. Należy pytać: Do której federacji należy? Jeszcze trochę i okaże się, że Australia może wystąpić w mistrzostwach Europy, jeśli tylko znajdzie odpowiednią federację, a Braun po przeczytaniu regulaminu ogłosi, że Europa została nielegalnie rozszerzona bez konsultacji z atlasem geograficznym.
A Eurowizję zostawmy w spokoju. Tam już chyba nawet geograf razem z Braunem i proboszczem z Chropaczowa nie pomogą.
@mjk1 - świetny komentarz! Dowód, że ludziskom można wcisnąć każdy kit byle dobrze uzasadnić! I Ty to świetnie pojmujesz i akceptujesz! Ja nie akceptuję - po prostu!
Pojmuje, akceptuje bo go GB ugniata w bucie.
Jeśli Izrael rozgrywa mecze w ME, to ja jestem za tym, by Iran również brał w mistrzostwach udział. Drużyna znacznie lepsza, nie wspominając o ich wyższej moralności.
Jak mówi dr Szewko to państwo leży tam gdzie chce. I niestety dr Szewko ma rację