pyta w Gazwybie niemiecki agent wpływu na Polskę, Klaus Bachman.
To jest bardzo ważny artykuł. Dlaczego? Bo macie to na piśmie: Niemiecki agent wpływu, otwarcie, na piśmie, przyznaje, że AfD jest w stanie wydobyć Niemcy z obecnego kryzysu. Innymi słowy: On wie, że program AfD: „zakazać imigracji, deportować nielegalnych, odejść od zielonego ładu” – jest dokładnie tym, czego Niemcy potrzebują. Ale wie też, że realizacja tego planu wymaga odsunięcia od władzy obecnej niemieckiej kasty panującej, do której on sam, Klaus Bachman, należy.
Czyli przyznaje: Program AfD jest słuszny, ale będę go zwalczał, bo tu o moje prywatne korytko chodzi.
No ale pytanie: Czy AfD jest dobra czy zła - pozostaje. Spróbujmy na to pytanie odpowiedzieć w myśl zasady: Słoń a sprawa polska.
Czy zwycięstwo AfD w Saksonii jest dla Polski czyś dobrym, czy złym?
Dygresja:
Uczeni w piśmie zapewne zauważyli już, że nie zwracamy specjalnej uwagi na różnice między Saksonią a Saksonią-Anhalt. Ten drugi kraj związkowy to twór sztuczny, ale nie czas tu na rozważania historyczne. Z kontekstu powinno być jasne, kiedy piszemy o Saksonii, a kiedy o Saksonii-Anhalt.
Koniec dygresji.
Powtarzamy pytanie:
Czy zwycięstwo AfD w Saksonii jest dla Polski czyś dobrym, czy złym?
To zależy.
Jeżeli AfD miałaby zdobyć władze na szczeblu federalnym — to będzie to strasznie niebezpieczeństwo — dla Niemiec, Polski, Europy i świata. Silne, wzmocnione, odbudowane i pewne siebie Niemcy to recepta na duże problemy.
Ale jeżeli AfD zdobędzie władzę w jednym lub dwóch-trzech krajach związkowych?
Prawdopodobnie natychmiast stanie się celem bojkotu ze strony władz federalnych. Każda ustawa przegłosowana przez parlament krajowy — będzie natychmiast i z automatu unieważniana przez sądy federalne jako niekonstytucyjna. Jakiekolwiek próby reformowania szkolnictwa, nawet w sprawach neutralnych światopoglądowo jak terminy wakacji — będą unieważniane. Gdy rząd krajowy będzie się bronił, że w myśl niemieckiego prawa kontrola nad edukacją należy do rządów krajowych, a nie rządu federalnego — to usłyszy, że to nie dotyczy landów, gdzie rządzi AfD, bo w tych landach o edukacji decyduje rząd federalny. Podstawa prawna? Bo tak.
To samo będzie się tyczyć imigracji. Gdy rządy krajowe zaczną się dobierać do skóry nielegalnym, aresztować ich i próbować deportować — to wkroczy rząd federalny — i zacznie uniemożliwiać deportacje. Gdy AfD zamknie nielegalnych w obozie deportacyjnym — przyjadą uzbrojone siły federalne i nielegalnych wypuszczą. W dodatku rząd federalny zacznie siłą przesiedlać nielegalnych do krajów rządzonych przez AfD.
Ta zabawa będzie trwała jakiś czas. Powoli w wyborcach zacznie narastać wściekłość aż w końcu rząd federalny zacznie być uważany za obcą, wrogą siłę okupacyjną. W landzie zaczną się głosy wzywające do secesji z Republiki Federalnej i ogłoszenia niepodległości.
W ten sposób objęcie władzy przez AfD w pojedynczych krajach związkowych połączone z polityką grubego kija wobec tych krajów prowadzoną przez establiszmęt i rząd federalny — może doprowadzić do rozpadu Niemiec.
A rozpad Niemiec byłby dla Polski ze wszech miar korzystny.
Każdy kij może mieć dwa końce
Jesteśmy zainteresowani słabymi sąsiadami, więc każdy skręt w stronę normalności w Niemczech szkodzi Polsce. Tym bardziej, że sami mamy lewicową nienormalność u siebie.
@WWApaczow,
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Do samodzielnego rządzenia AFD na poziomie federalnym jeszcze daleka droga. Alice Weidel nie spadła z kosmosu.