Wczoraj drugi raz zrobiłem jednodniowy post Zbyszka wg Dąbrowskiej. Tym razem katastrofa. Ból czaszki był rozkładający. Zbudziłem się z bólem, funkcjonowałem – ledwo – z bólem, poszedłem spać z bólem. Paluszek i główka to szkolna wymówka – zapamiętałem, ale postanowiłem zakończyć ten post. Tyle, że nie wtedy, bo post trwa jeden dzień, więc zakończyć postanowiłem następnego dnia, a to znaczy dzisiaj. Ale dzisiaj jakoś to się uspokoiło, to nie wiem, może zrobić taki jednodniowy post wg Dąbrowskiej znowu? Trzeba by pojechać po warzywka. Potem – chyba bez tych wczorajszych problemów jakoś przetrwać.
Tak mie naszło, że to jest niesprawiedliwe. To taka kpina z nas ludzi, taka szydera trochę. No bo to jest tak, człowiek doświadcza przyjemnych wrażeń jako robi coś, co dla niego jest dobre i nieprzyjemnych jak to coś, co złe. Tak to miało być. Tak jest w przypadku zwierząt. Tak było w przypadku naszych przodków. Tak – mieliśmy i mamy swoich przodków, od których nie tak łatwo uciec. Żyli przecież nasi (czasem jeszcze żyją) rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, ich rodzice, dziadkowie, pradziadkowie – jesteśmy w czasach Powstania Styczniowego. I dalej wstecz, żyli w czasach Kochanowskiego. I dalej jak Mieszko państwo zakładał i dalej, jak nasi przodkowie walczyli z Neandertalczykami i jeszcze trochę dalej, gdy żyli na sawannach Afryki. I nie ma co ukrywać, to jest jeden ciąg życia, przekazywanego z rodziców na dziecko, aż do Ciebie, mnie. Więc te wszystkie cechy, wady, zalety, mechanizmy ludzi są w nas, bo są i powstały w trakcie długiej drogi. Bo umożliwiły dostosowanie się naszych przodków do otoczenia tak, by przetrwać i się rozwijać. Problem polega na tym, że ludzie stali się tak inteligentni, że zmienili otoczenie i teraz to, co dawniej nas kierowało ku dobremu – np. apetyt na słodycze, teraz nas prowadzi do dentysty albo jeszcze gorzej – protetyka czy chirurga od implantów. Nie mówiąc oczywiście o otyłości, nadciśnieniu, wystających czy zwisających częściach ciała. To okropne!
Ale może jest coś jeszcze. Taka głębsza prawda. Jak zajrzeć do głębokiej beczki, gdzie na dnie jakaś ciecz to licho wie, co się kryć może pod powierzchnią. Sięgnąć? Nie sięgnąć? Więc ta głębsza prawda dobrze brzmi w języku angielskim „No pain, no gain”. Nawet nie wiem, jak to przetłumaczyć na polski. Ale może rzeczywiście jest tak, że jakieś dobro, postęp, rozwój, wymaga jakiegoś bólu, trudu, poświęcenie, znoszenia tego, co nieprzyjemne. Jakiegoś może samozaparcia, a samo – zaparcie, to nie jest od problemów z układem trawiennym, tylko od tego, że sami zapieramy się siebie. Ale jak można zapierać się samego siebie? Przecież to głupie. Czyli nie można. Czyli to nie jest jeden człowiek – my, tylko co najmniej dwóch takich ludzi. No nie wiem, może dwa mózgi, dwa umysły, całkiem niezależne albo trochę niezależne, kogo to obchodzi?, ważne, że niezależne. I ten jeden umysł mówi – „Zjedz natychmiast, jak masz w zasięgu ręki” albo znowu „Zjedz, bo cię boli głowa, a jak zjesz to przestanie”. Ten pierwszy umysł ma całą masę mocnych podpowiedzi. Po prostu nieustannie nas popycha, do tego, do tamtego. Generuje w nas nieustannie myśli takie, czy inne. Wytwarza w nas emocje i nastroje, w ten sposób nami kierując. Kurcze, on tam gdzieś, w tej beczce, w tej tkance mózgowej musi być. No bo przecież przypomniałem sobie, że miałem przynieść proszek. Ale tak naprawdę, to kto komu przypomniał? Ja – ten świadomy ja – przypomniałem komu? Nie! To ten nieświadomy mózg wstrzelił mi w ten świadomy, to przypomnienie. Ta myśl skądś się wzięła, ale to na ja – w rozumieniu świadomy siebie Zbychu – te myśl wytworzyłem.
No więc to drugie, potężne ja istnieje i nami kieruje. Jedziemy w tym samym wagonie, pojeździe, ciele: my i to przedpotopowe ja odziedziczone po przodkach. I to drugie ja jest głupie. Nie obczaja współczesności. Nie wie, że pan doktór, ekspert ma rodzinę (i nie tylko) i musi zarobić, a jak chce zarobić, to musi to i tamto, a temu przedpotopowemu ja się wydaje, że jak biały fartuch, tytuł, nalepka, to sama dobroć i fachowość, i przecież nie ukrywajmy, dobroć i fachowość się zdarza, ale czasami to po prostu zarabianie na życie i nie ważne, co będzie innym.
Więc powstaje taki spór czasem. Bo do wyboru mamy jedynie podporządkować się temu przedpotopowemu ja naszemu, temu drugiemu ja, które jedzie razem z nami w naszym ciele, albo mówimy stop, nie, achtung i no pasaran. Więc wtedy właśnie „zapieramy się samych siebie”, ale to znaczy, że wchodzimy w spór z tym przedpotopowym ja zwierząt i przodków. Ono istnieje, ono jest silne, bo utrzymało przy życiu cały gatunek ludzki, ale teraz to nasze „prawdziwe”, świadome ja musi się zaprzeć tamtego, dawniejszego, większego, ukrytego.
Zatem człowiek musi iść czasem pod prąd. Wbrew temu co „mu się chce”, musi wybrać to, co on sam chce. Musi, bo zmieniło się otoczenie. Musi jeśli chce zmiany, bo to przedpotopowe ja chce i przymusza nas do stabilizacji, do tego, co było.
Więc rozwój i powołanie człowieka to byłoby wzmacnianie, budowa, tej części jego osobowości, umysłu, mózgu, która jest rozumna, która postrzega, która myśleć potrafi i analizować, i wyciągać wnioski, i postanawiać. To zmaganie świadomego rozumu z mającym dobre intencje, ale prowadzącym do szkód rozumem pierwotnym to nasz los. Nasza droga. Możemy się cofnąć i usiąść, i poddać emocjom, odczuciom, instynktom, popędom, temu co nam się chce, albo wybrać „No pain, no gain” – „Bez bólu nie ma korzyści.
Każdy kto się podejmuje jakiejś formy poszczenia wybiera to drugie. Wybiera trud, niedogodność, czasem jakąś formę bólu, bo tak chce i wbrew temu co „mu się chce”. To rozdwojenie, ta nowość, a więc istnienie rozumnego i świadomego ja to jest genialny prezent, ale i trudne zadanie. To przynosi nam czasem bezmiar cierpienia, ale jest drogą ku nowemu, lepszemu. Zatem… dzisiaj… zrobimy jeden dzień postu. Tak trochę na przekór temu przedpotopowemu ja. Kończę i jadę po warzywka. Obstawiam kalafior, brokuł, marchewkę, sałatę, ogórki. Może wystarczy na ten dzień. Czytającym wszystkiego dobrego.
"nasi przodkowie walczyli z Neandertalczykami"
Zbyt podobni są Homo Sapiący do Neandertali. SI potwierdza, Homo Sapiący krzyżowali się z Neandertalami, pomimo zaciekłych bojów o terytorium:
AI Overview
share.google
Nasi przodkowie i neandertalczycy toczyli zacięte konflikty terytorialne, ale jednocześnie dochodziło między nimi do bliskich kontaktów i krzyżowania się. [1, 2]
Konflikty i rywalizacja
Krzyżowanie się gatunków
Film przedstawia omówienie teorii dotyczącej starć między ludźmi a neandertalczykami na przestrzeni tysiącleci:
Humans and Neanderthals were at war for over ...
facebook.com
138K views · 3 years ago
Facebook · Hashem Al-Ghaili
Jeśli chcesz pogłębić temat, powiedz mi, czy interesuje Cię: