Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Jak sito gubi diamenty

Izabela Brodacka Falzmann, 22.08.2026

Postulat aby sito nie gubiło diamentów towarzyszy nam od czasów realnego socjalizmu. Co roku jesteśmy świadkami podobnego spektaklu. Absolwenci podstawówek usiłują znaleźć miejsce w liceum. Zdesperowani rodzice krążą między szkołami usiłując wepchnąć dziecko najpierw do jakiejś szkoły o ustalonym prestiżu a potem do jakiejkolwiek szkoły średniej. W tym roku sytuacja jest wyjątkowo trudna i wręcz podejrzana. Dla wielu dzieci zabrakło miejsca w jakimkolwiek liceum podczas gdy mamy obecnie podobno do czynienia z niżem demograficznym. Nic dziwnego, że wśród zdesperowanych rodziców i wśród dzieci krążą różne teorie spiskowe. Jedni twierdzą, że bezwzględne pierwszeństwo w przyjęciu do liceum mają dzieci ukraińskie. Bardzo w to wątpię bo łatwo byłoby to sprawdzić śledząc listy przyjęć. Każda szkoła wyznacza liczbę punktów, które musi zdobyć dziecko aby w tej szkole znaleźć miejsce. Punkty są przyznawane za wyniki egzaminu ósmoklasisty, za oceny na świadectwie, za udział w konkursach oraz za wolontariaty. Zamiast uczyć się do egzaminu dzieciaki walcząc o dodatkowe punkty wyprowadzają psy w schroniskach na spacer, startują w konkursach tańca i wycinanek łowickich. Walka o miejsce w liceum staje się rodzajem wolnej amerykanki w której dozwolone są wszystkie chwyty. Czy faktycznie miejsce w liceum powinno być zagwarantowane wyłącznie dla dzieci z szóstkami na świadectwie? Wielu nauczycieli szkół podstawowych nie chcąc zamykać dzieciom drogi do liceum ofiarowuje  im na pożegnanie piątki i szóstki nie koniecznie im należne. Potem okazuje się, że dziecko z szóstką z matematyki na świadectwie nie umie dodawać ułamków. Postulat „żeby sito nie gubiło diamentów” oznacza troskę aby system rekrutacji do szkół średnich i na wyższe uczelnie nie eliminował osób wybitnie utalentowanych na rzecz mniej utalentowanych lecz posiadających bardziej znaczące atuty. Przede wszystkim protekcje i koneksje. Uczyłam w tych czasach w szkole średniej, która pomimo przyzwoitej kadry nauczycieli starej daty stała się typową szkołą czerwonej burżuazji. Mocno partyjny dyrektor szkoły miał zwyczaj przed rozpoczęciem rekrutacji mówić otwartym tekstem: „ jeżeli ktoś ma jakieś protekcje proszę to zgłaszać teraz żeby potem nie było pretensji”. Stanowczo zaprotestowałam gdy na miejsce dziewczynki która świetnie zdała egzaminy wepchnął tępą i bezczelną córkę dyrektora znanych linii lotniczych. Przyjął niechętnie również tę pierwszą komentując ironicznie: „ Nie wybierasz się czasem lotem czarterowym gdzieś na zachód?”. Gdybym nawet chciała nie mogłabym się wybrać gdyż nagminnie nie dostawałam paszportu o czym zapewne doskonale wiedział. 

W Szkole Teatralnej i w Akademii Sztuk Pięknych listy przyjętych były podobno ustalone na kilka lat naprzód. Oczywiście co roku przyjmowano kilku zdolnych prowincjuszy bo ktoś musiał być mięsem armatnim tych prestiżowych uczelni. Absolwentki Akademii Sztuk Pięknych bez zaplecza w sferach elity, której herbem był sowiecki tank uczyły potem plastyki w szkołach i przedszkolach. Tak było ale wcale nie minęło. Świadczą o tym perypetie obecnych ósmoklasistów.  Znam przypadek dziewczynki która z egzaminu z matematyki  otrzymała 97% z angielskiego 100% i została przyjęta do peryferyjnego liceum do którego dojazdy zajmą  jej dwie godziny dziennie. Inne dzieci z jej szkoły nie dostały się nigdzie. Staranie o miejsce w liceum to strategia wymagająca nie tyle wiedzy i talentu lecz przede wszystkim cierpliwości i zapobiegliwości. Nie chcę rozwodzić się na temat metod pozaprawnych ale pewien rodzić powiedział mi z całą otwartością: „ Wolę zainwestować w miejsce w liceum publicznym niż płacić cztery lata za miejsce w liceum prywatnym o wiele gorszym od publicznego”. To dobry przykład zjawiska o którym Boy Żeleński pisał: „Oto jak nas, biednych ludzi, rzeczywistość ze snu budzi” Jak twierdzą dzieci i ich trzeźwo myślący rodzice dobra szkoła publiczna to taka, która nie uczy ale wymaga. Kiepska szkoła nie uczy i nie wymaga. Optymalna strategia to dostać się do szkoły z dobrą renomą. W Warszawie będzie to Staszic, Batory czy Jeziorański. Natomiast uczyć się trzeba na korepetycjach w trakcie których nauczyciele prezentują talenty dydaktyczne jakich brakuje im często w miejscu pracy. Szkoły prywatne chcąc nie chcąc stały się przechowalnią dla dzieci, które nie znalazły miejsca w szkołach publicznych. Bardzo często są to dzieci z defektami intelektualnymi czy osobowościowymi. Poziom nauczania i wymagań jest na ogół z konieczności niższy niż w liceach publicznych. Zwolennicy prywatyzacji oświaty i służby zdrowia twierdzą, że droższa usługa to lepsza usługa i że po krótkim okresie fluktuacji zapanuje rynek usług oświatowych i medycznych honorujący prawa rynkowe a przede wszystkim prawo popytu i podaży. Stąd szumne hasła: „ pieniądz idzie za uczniem” czy ostatnio: „ pieniądz idzie za pacjentem”. Nie potrafią zinterpretować zdumiewającego dla nich faktu, że na uczelniach prywatnych gorszych od publicznych ( a miały być lepsze) studiuje na ogół młodzież niezamożna ( a mieli studiować bogaci) z małych ośrodków, której nie stać na korepetycje, utrzymanie w wielkim mieście uniwersyteckim czy na łapówki. Okazało się, że nie uruchomił się mechanizm mający w założeniu dogmat „ droższe =lepsze”. Wręcz przeciwnie, plaga kiepskich prywatnych uczelni, których jedynym przeznaczeniem jest drukowanie dyplomów, wydała rożne Collegium Tumanum obsługujące sfery polityczne i rządowe. Podobnie utopijne jest hasło „ pieniądz idzie za pacjentem”. Dla lekarzy optymalna jest możliwość leczenia prywatnych pacjentów w publicznych placówkach bez ponoszenia kosztów utrzymania budynku, zakupu aparatury i odpowiedzialności związanej z własnością. Pacjentom też łatwiej jest zapłacić za kilka wizyt w prywatnej przychodni a potem korzystać z bezpłatnej opieki w szpitalu. Jak mówią ludzie wschodu: „ Dopóki można coś załatwić dając bakczysz nie jest jeszcze źle, tragedia zaczyna się gdy nie ma komu dać łapówki albo nikt nie chce jej brać”. 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 117
Marek Michalski

Marek Michalski

22.08.2026 10:21

"Zwolennicy prywatyzacji oświaty i służby zdrowia twierdzą, że droższa usługa to lepsza usługa i że po krótkim okresie fluktuacji zapanuje rynek usług oświatowych i medycznych honorujący prawa rynkowe a przede wszystkim prawo popytu i podaży. Stąd szumne hasła: „ pieniądz idzie za uczniem” czy ostatnio: „ pieniądz idzie za pacjentem”. Nie potrafią zinterpretować zdumiewającego dla nich faktu, że na uczelniach prywatnych gorszych od publicznych ( a miały być lepsze) studiuje na ogół młodzież niezamożna ( a mieli studiować bogaci) z małych ośrodków, której nie stać na korepetycje, utrzymanie w wielkim mieście uniwersyteckim czy na łapówki. Okazało się, że nie uruchomił się mechanizm mający w założeniu dogmat „ droższe =lepsze”."

A gdzie proszę Pani miał się ten mechanizm uruchomić? Nie mamy sytuacji gdzie bon i gotówka są w rękach rodzica i  pacjenta nawet przy zachowanej dominacji własności państwowej. Wskazała nawet Pani wymuszony kierunek przepływu trudnych uczniów do szkół prywatnych.

"dogmat „ droższe =lepsze”" nie jest dogmatem wolnego rynku, tylko mechanizmem psychologicznym u niektórych konsumentów.

NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

22.08.2026 11:31

Dla Tuska edukacja jest najważniejsza - edukacja zdrowotna oczywiście 😉😡⚫️

..........................................................................................

I nauczyciele do tej edukacji:
dakowski.pl

oraz programy nauczania dla niemieckich POtrzeb:
dakowski.pl

tricolour

tricolour

22.08.2026 13:03

No, coż, jako ojciec ucznia, ktory w tym roku właśnie walczył o miejsce w renomowanym wrocławskim liceum, dodać mogę, że system naboru jest skomplikowany. Wymaga umiejętności planowania sukcesu w niesprzyjającym środowisku.

Punktowe kryteria naboru są łatwo weryfikowalne więc teorie spiskowe nie mają racji bytu - jeśli przyjęto Ukraińca przed Polakiem,  to znaczy, że miał więcej punktów.

Proszę nie wprowadzać w błąd czytelników, że te liczące się punkty były za wyprowadzanie psa. Punkty były wyłacznie za to, co było na kuratoryjnym wykazie. Generalnie największą wagę w punktacji miał egzamin ósmoklasisty, wolontariaty, osiągnięcia innego rodzaju, szóstki na świadectwie to czynnik ważny, ale nie najważniejszy. Punkty windują nie psy,  a pierwszeństwo przyjęcia (bez względ na punkty) zdobywane w licznych konkursach. I tak jedna z klas 3 liceum w ubiegłym roku złożona była z samych olimpijczyków, dla nikogo innego nie było miejsca, choćby wyprowadzał tysiąc psów dziennie po sto punktów za nogę.

A wybór liceum? No cóż. Trzeba było mieć strategię i determinację, potem właściwie ułożyć swoją listę preferencji, zidentyfikować zagrożenia i określić plan minimum. Didaskalia jak dostęp do komputera, profile zaufane, telefony i mobywatele, to szczegóły wykluczające jakiś wieśniaków czy babcie wychowujące diamenty. 

No i warto może napisać, że to p. Zalewska zrobiła, prawo i sprawiedliwość. 

Zbyszek_S

Zbyszek

22.08.2026 13:13

Polska to żerowisko. Tutaj mowa o wyławianiu diamentów jest wystąpieniem w szpitalu wariatów z teoriami, że to pacjenci nie są radą nadzorczą tylko pacjentami właśnie. Bakszysz to cywilizacja wschodu. Owszem, tak tam funkcjonuje, a i u nas częściowo się przyjęła. Ale teraz to zwykłe żerowisko. Każda grupa społeczna żeruje ile i jak potrafi. Nauczeni jesteśmy wieloma wiekami dość bezwzględnej niesprawiedliwości, no ale tak pewnie musiało być. 

Na szczęście są Stany Zjednoczone, więc nasze diamenty nie muszą zostać zadeptane przez żerowników tylko mogą tam błyszczeć pełnią blasku jak Pachocki czy Wolski. W sumie to nic osobistego ani złego. Taka sytuacja, jak z tym prywatnym przyjmowaniem na państwowym.

Izabela Brodacka Falzmann
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1 071
Liczba wyświetleń: 7 795 445
Liczba komentarzy: 21 531

Ostatnie wpisy blogera

  • Nihil novi sub sole
  • Leczenie gangreny pudrem
  • Kto rządzi polskimi samorządami?

Moje ostatnie komentarze

  • Tu nie chodzi o brak ludzi zdolnych, o duzych możliwosciach intelektualnych w społeczeństwie. W każdym społeczeństwie tacy się znajdą, a w polskim jest ich sporo. Chodzi o pojmowanie elitarnosci.…
  • Obraz więcej mówi niż tysiąc słów. 
  • To wcale nie jest śmieszne. Uchwycił Pan niezwykle istotny sygnał. Wszyscy ci obrońcy ucisnionych i demokraci w marzeniach a raczej rojeniach noszą buławę marszałkowską i wywodzą się z arystokracji…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Upadek edukacji. Tym razem piszę jako fachowiec.
  • Historia pewnej kamienicy
  • Śpioszki rozmiaru XXXL

Ostatnio komentowane

  • Zbyszek, Polska to żerowisko. Tutaj mowa o wyławianiu diamentów jest wystąpieniem w szpitalu wariatów z teoriami, że to pacjenci nie są radą nadzorczą tylko pacjentami właśnie. Bakszysz to cywilizacja wschodu…
  • tricolour, No, coż, jako ojciec ucznia, ktory w tym roku właśnie walczył o miejsce w renomowanym wrocławskim liceum, dodać mogę, że system naboru jest skomplikowany. Wymaga umiejętności planowania sukcesu w…
  • NASZ_HENRY, Dla Tuska edukacja jest najważniejsza - edukacja zdrowotna oczywiście 😉😡⚫️ .......................................................................................... I nauczyciele do tej…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności