1. Wczoraj portal Wirtualna Polska zamieścił artykuł red. Szymona Jadczaka o tym jak prominentna działaczka Platformy, będąc wiceprezesem Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, przydzieliła ze środków na pomoc firmom poszkodowanym przez powódź kwotę 4,5 mln zł, pieniądze z pomocy powodziowej otrzymały 3 firmy z jednej miejscowości, jedna z nich należała do męża działaczki Platformy, druga do jej sąsiada, a trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. Okazało się także, że wspomniana miejscowość, nie ucierpiała w wyniku powodzi w województwie dolnośląskim, informacje te potwierdziła zarówno Państwowa Straż Pożarna jak i przedsiębiorstwo Wody Polskie, w tej sytuacji, środki z pomocy powodziowej w ogóle nie powinny być tam skierowane. Po ukazaniu się tego tekstu w mediach społecznościowych zawrzało, okazało się że wspomnianą działaczkę rekomendowali w wyborach na wójta jednej z gmin w województwie dolnośląskim, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, ba wiceprezes KARR fotografowała się także z samym Donaldem Tuskiem.
2. Tekst w Wirtualnej Polsce, nie był dla rządzących zaskoczeniem, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w jednym z wczorajszych porannych wywiadów w mediach, powiedział „nie jest to dla nas zaskoczeniem”. To wywołało wręcz burzę w mediach społecznościowych, bo okazało, ze w tej sprawie prowadzone są jakieś postępowanie sprawdzające od paru miesięcy, tyle tylko, że do tej pory wiceprezes KARR jest działaczką Platformy, choć ponoć zawieszoną. Sprawa jest niesłychanie bulwersująca, bowiem od powodzi w województwie dolnośląskim mija już blisko 2 lata, to wielu gospodarstw domowych, przedsiębiorców, rolników, tych naprawdę poszkodowanych w jej wyniku, środki pomocowe dotarły w wymiarze symbolicznym, a w tym przypadku przekazano aż 4,5 mln zł osobom, które żadnych szkód powodziowych nie odniosły, ponieważ wody powodziowe do tej miejscowości w ogóle nie dotarły.
3. Skoro rządzący wiedzieli, że tekst na temat tego wyłudzenia olbrzymich środków na pomoc powodziową w Wirtualnej Polsce, ukaże się wczoraj, to PR-owcy Tuska przygotowali spektakl w postaci odwiedzin premiera na planie filmu „Ranczo”. Jego kolejne odcinki są właśnie nagrywane, serial cieszył się dużą popularnością, cały czas jest powtarzany w Telewizji Publicznej, rolę wójta, a później nawet Prezydenta RP i jego sekretarza, grają znani aktorzy, Donald Tusk uznał, że ogrzeje się w ich światełku. Zaprasza więc wójta/prezydenta do swojego premierowskiego BMW, zamyka za nim drzwi i z radością mówi „jedzcie z nim jak najdalej”, a także „mamy go z głowy”, żeby jakoś nawiązać do swoich nie najlepszych relacji z prezydentem Nawrockim. Nadziewa się jednak na kontrę ze strony sekretarza Czerepacha, który przestrzega „proszę nie iść w moje ślady”, a przecież doskonale wiemy, że premier Tusk w zasadzie nie potrafi inaczej, jak filmowy Czerepach, czyli kłamać w każdej sytuacji.
4. Ale nie tylko afera z rozdziałem pieniędzy powodziowych, każe PR-owcom premiera odwracać uwagę od tego co dzieje w kraju, w tych dniach ukazał się sondaż, dotyczący ocen rządu Donalda Tuska i musi to być zimy prysznic dla rządzących. Otóż aż 58% badanych ocenia rząd pod kierownictwem Donalda Tuska negatywnie, przy czym aż 36,2% zdecydowanie negatywnie, a 21,8% raczej negatywnie, a tylko 35,9% pozytywnie przy czym zdecydowanie pozytywnie zaledwie 3,5% , a 32,4% raczej pozytywnie, 6,1% jest niezdecydowanych. Tak złych sondaży ekipa Tuska jeszcze nie miała, a szybkimi krokami zbliża się już 3 lata rządzenia i jak się wydaje do końca kadencji, będzie to już tylko dryfowanie i wojny podjazdowe pomiędzy poszczególnymi koalicjantami.
5. Pozostają więc tylko zagrywki PR-owskie i w tych Donald Tusk specjalizuje się wręcz od zawsze, na przykład w połowie lipca mieliśmy do czynienia „z taką akcją” ,która miała przykryć skandale związane z warszawskim Szpitalem Południowym. Jednego dnia Tusk mówił o możliwości budowania w Polsce statku kosmicznego, a zaledwie 24 godziny później stwierdził, że jako kraj, nie mamy potencjału przemysłowego, żeby uczestniczyć w tzw. koalicji antybalistycznej. Ogłoszenie budowania statku kosmicznego, mimo że zupełnie absurdalne, miało przykryć coraz bardziej drastyczne informacje płynące ze Szpitala Południowego i innych placówek medycznych zarządzanych przez polityków Platformy, ale w zderzeniu z informacją premiera wygłoszoną zaledwie 24 godziny później o tym ,że nie mamy potencjału przemysłowego, żeby przystąpić do koalicji antybalistycznej, tylko potwierdziło, że kłamstwo ma jednak krótkie nogi. Teraz wyłudzenie ze powodziowych przez prominentną działaczkę Platformy 4,5 mln zł, miało być przykryte wizytą na planie filmu Ranczo, ale tekst Czerepacha, „proszę nie iść w moje ślady” w sytuacji kiedy premier Tusk, tylko taki śladami się porusza, kompletnie tę akcję ośmieszyło.
"Media informują, że działaczka PO ograbiła powodzian na 4,5 mld zł, a Tusk nagrywa sobie rolkę z aktorami z Rancza"--koniec cytatu!
4.5mld....to znaczy...4.5 MILIARDA!!!
I ten poseł PiS jest doktorem ekonomii...
....................................................................................................
a Tusk wszystkich cudnie zwodzi: dakowski.pl😎
"Otóż aż 58% badanych ocenia rząd pod kierownictwem Donalda Tuska negatywnie"
Jednocześnie KO Tuska ma największe sondażowe poparcie wśród partii politycznych rzędu 30%. Występy pijarowe w Ranczu dają efekty :)
Ach, znów jakże pryncypialny pan Zbigniew. A może pan przypomni, jak pana wzburzyła afera NCBiR? Ile tam rozkradziono? 150 milionów? 200 milionów? Nie wzburzyła? Afera willowa i inne też? No tak. Tu obowiązuje partyjna moralność. Nasi nie kradną. Nasi wspierające cenne i potrzebne inicjatywy. A że kumpli i znajomych, no to co? Że wydane miliony nie przynoszą żadnych efektów? No to co? Co innego ci wredni z drugiej strony, ci to kradną. Bezczelnie. No skandal.