1. Kandydat na premiera Prawa i Sprawiedliwości prof. Przemysław Czarnek, spotkał się wczoraj rolnikami w miejscowości Szydłów-Kolonia w województwie łódzkim, aby rozmawiać o najbardziej palących problemach polskiego rolnictwa. Od kilku tygodniu trwają intensywne prace polowe związane ze żniwami, wszystkie maszyny rolnicze wykorzystywane w przy zbiorach mają silniki pracujące na oleju napędowym, a ten drożeje jak szalony, a jego cena na niektórych stacjach sięga już 8,5 zł za litr. Przykładowo kombajn zużywa przynajmniej 12 litrów oleju napędowego przy koszeniu zboża z jednego hektara, a więc samo paliwo do tego zbioru kosztuje ponad 100 zł, a przecież koszty, to przygotowanie pola, ziarno, sianie, nawozy, środki ochrony roślin, wreszcie zbiór no i koszt pracy rolnika i osób mu pomagających. W tym roku ze względu na przymrozki i suszę plony są wyraźnie niższe niż choćby w roku ubiegłym, przeciętnie ok 4 ton z hektara przy cenie i to pszenicy konsumpcyjnej ok 700-800 zł za tonę, przychody to zaledwie ok 3 tysiące zł, wygląda więc na to ,że w tym roku rolnicy uprawiający zboża, raczej zysków nie osiągną.
2. A przecież po żniwach pole trzeba znowu przygotować do następnych upraw, a do tego trzeba wykorzystywać ciągniki i inne maszyny, które zużywają duże ilości oleju napędowego, a więc znowu rolnicy muszą ponosić koszty wyraźnie wyższe niż jeszcze do niedawna. Wprawdzie rolnicy mają zwracane koszty części akcyzy, obecnie jest to 1,48 zł na litr, przy czym limit na hektar na rok to 110 litrów ,a więc maksymalna kwota zwrotu akcyzy rocznie, to ok 163 zł na hektar, ale przy tak gwałtownym wzroście cen oleju napędowego, już o blisko 2 zł w ciągu kliku tygodni, ten zwrot jest na poziomie niedostatecznym. W 2023 roku przy wzroście cen surowców energetycznych, w tym także paliw, przy czym był to poziom niższy niż obecnie, rząd Prawa i Sprawiedliwości zdecydował zwrocie akcyzy na maksymalnym poziomie, czyli w wysokości 2 zł do litra. Teraz wprawdzie minister Krajewski zapowiedział podniesienie zwrotu akcyzy do poziomu 2 zł/l, ale nie jest jasne, czy to rozwiązanie nie zostanie zastosowane dopiero w kolejnym roku budżetowym, a więc za kilka miesięcy. W tej sytuacji prof. Czarnek po wczorajszych rozmowach z rolnikami domagał się od rządu Tuska, nie tylko wprowadzenia w życie obniżek stawek VAT i akcyzy zawartych w projekcie ustawy złożonym przez PiS, ale także natychmiastowego podwyższenia poziomu zwracanej rolnikom akcyzy do 2 zł za litr.
3. Ale nie tylko brak reakcji na gwałtowny wzrost cen paliw, świadczy o nieobecności ministra Krajewskiego, nie ma także pomocy nawozowej, bowiem od kilku miesięcy ze względu na wzrost cen gazu, których koszt stanowi aż 70-80% ceny nawozów, ich ceny także gwałtownie wzrosły. Już 5 krajów uruchomiło taką pomoc nawozową i paliwową, niestety wśród nich nie ma Polski, co więcej nawet nie słychać, żeby minister Krajewski negocjował z ministrem Domańskim, dołożenie do 66 mln euro otrzymanych z unijnej rezerwy kryzysowej, kolejnych 132 mln euro z polskiego budżetu. I tak Hiszpania zdecydowała się przeznaczyć dla rolników środki w wysokości 609 mln euro (500 mln euro pomocy nawozowej i 109 mln euro n pomoc paliwową), Francja- 227 mln euro, Szwecja- 149 mln euro, Irlandia-85 mln euro i Grecja-41 mln euro. Decyzje KE z czerwca pozwalają aby Polska przeznaczyła na pomoc nawozową przynajmniej 200 mln euro, ale najprawdopodobniej minister Krajewski niczego nie wskórał u ministra finansów, bo temu ostatniemu brakuje pieniędzy dosłownie na wszystko. Przypomnijmy, że w 2023 roku rząd Prawa i Sprawiedliwości przeznaczył na pomoc nawozową aż 4,7 mld zł , co pozwoliło na wypłatę kwoty 500 zł do hektara, przy czym maksymalny obszar do wsparcia to 300 ha na jedno gospodarstwo rolne.
4. Nie ma nie tylko pomocy nawozowej, czy paliwowej, ale także pomocy związanej z przymrozkami i suszą, a przecież oszacowane tylko wstępnie przez Związek Sadowników szkody przymrozkowe prezentowane na komisji rolnictwa, w przypadku jabłek zarówno konsumpcyjnych jak i przemysłowych, wynoszą aż ok. 3,5 mld zł, a w przypadku truskawek ponad 800 mln zł. Z kolei w przypadku sadów czereśniowych, wiśniowych, a także plantacji malin i borówek, szkody często sięgają 100% spodziewanych zbiorów, a ponieważ we wszystkich tych rodzajach owoców, Polska jest ich czołowym producentem w Europie, oznacza to kolejne setki milionów złotych strat w skali całego kraju. W czerwcu na komisji rolnictwa, wiceminister Małgorzata Gromadzka poinformowała ,że minister Krajewski wystąpił do unijnego komisarza ds. rolnictwa z informacją o przymrozkach w Polsce i że w związku z tym po oszacowaniu strat nasz kraj wystąpi o pomoc finansową z unijnej rezerwy kryzysowej w ramach funduszy WPR.
5. Polska może się spodziewać wsparcia z tej rezerwy, niestety dopiero późną jesienią i to zaledwie kwotą kilkunastu milionów euro, tak było w 2025 roku, po licznych szkodach przymrozkowych w kwietniu i maju 2025 roku, KE przyznała Polsce kwotę zaledwie 14 mln euro. Razem z możliwym w takiej sytuacji wsparciem z budżetu państwa, wynoszącym maksymalnie do 200% kwoty przekazanej z budżetu UE, ustalono wtedy wielkość tej pomocy na poziomie ponad 44 mln euro, a więc wysokości około 170 mln zł. Pozwoliło to na wypłacenie poszkodowanym rolnikom, bardzo skromnej pomocy finansowej, ale tylko i wyłącznie przy szkodach powyżej 70% w kwocie 800 zł do hektara, powyżej 80% w wysokości 1,6 tys zł do hektara , a przy szkodach powyżej 90% w wysokości 2,4 tys zł do hektara.
6. Przypomnijmy że pomoc przymrozkowa w 2023 roku, a więc podczas ostatniego roku rządów Prawa i Sprawiedliwości, obejmowała szkody już powyżej 30%, a te powyżej 70%, oznaczały pomoc w kwocie, aż 5 tys zł do hektara. Ale żeby sfinansować pomoc w takiej wysokości rolnikom, rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie tylko zabiegał o pomoc z unijnej rezerwy kryzysowej, ale także o zgodę KE na pomoc publiczną, finansowaną z polskiego budżetu. uzyskania takiej zgody, tym rolnikom, których plony w 2023 rojku dotknęły przymrozki, czy susza, wypłacono kwotę ponad 1,5 mld zł, a więc była to pomoc blisko 10-krotnie wyższa, niż w roku 2025. Niestety podobnie niskiego poziomu pomocy jak 2025 roku, rolnicy mogą się spodziewać także w 2026 roku, minister Krajewski bowiem, jak wynika z jego sejmowego wystąpienia, nie zamierza występować o zgodę KE na dodatkową pomoc publiczną wypłacaną z polskiego budżetu, bo jak już wspomniałem, w budżecie nie ma na to środków, ze względu na tragiczną sytuację finansową i wynoszący już po 6 miesiącach tego roku, wynoszący blisko 124 mld zł deficyt budżetowy.
7. Jak widać takie potęgi rolnicze jak Francja czy Hiszpania, a także kilka mniejszych krajów należących do UE, już uruchomiły pomoc dla własnych rolników, korzystając także ze środków pochodzących z unijnego budżetu. W Polsce tej pomocy „ani widu, ani słychu” i to mimo tego, że KE przyznała naszemu krajowi 66 mln euro z unijnego budżetu, ceny oleju napędowego przekroczyły 8 zł za litr, a minister rolnictwa Stefan Krajewski, zniknął, może jest na urlopie, choć akurat żniwa w pełni
Autor wymienił właśnie przykłady złego, karygodnego rządzenia przez interwencje. Karygodnego, nie tylko w sensie przenośnym, ponieważ ten mechanizm co do zasady stanowi przyczynę upadku Europy w wyniku utraty poczucia wartości. Utraty poczucia wartości znowu nie tylko w sensie potocznym, ale jednocześnie w sensie ekonomicznym.
Regulacje rolnictwa to patologia sięgająca jeszcze EWG, ale Polska do Unii weszła na kolanach zgadzając się m.in. na zmniejszenie produkcji mleka o połowę. To nie był wymysł europejski, w USA doszło do tego już w czasach New Dealu Roosevelta. Dlatego pisałem o Polakach jako białych Navajo naszeblogi.pl
Nie inaczej jest z wydawaniem pieniędzy na dotacje objętej piętrowymi podatkami benzyny. Albo należy zrezygnować ze skali haraczu na paliwo, albo trzymać się ustanowionych cen, aby nie doszło do niedoborów zarówno paliwa na rynku jak i finansowych w budżecie. Zamiast więc ścigać koalicję Tuska za manipulację cenami benzyny i pogłębianie dna deficytu od kwietnia do czerwca, to opozycja podżega do powtarzania patologicznych decyzji.
"Regulacje rolnictwa to patologia sięgająca jeszcze EWG"
Bajeczki dla ciemnego krakowskiego luda. Regulacje emisjami CO2 to patologia. Regulacje rolnictwa to odpowiedź na regulacje emisjami CO2. To są proste sprawy, ale widać przekraczają pojmowanie lekarzyków z krakowskiego typu Klich, Kosiniak, Kamysz i paru innych centusiów :)
Zawsze mnie dziwiły dyskusje :
dziś rozmawiamy o tym i jak ktoś próbuje wspomnieć o czymś innym to prowadzący; nie, dziśiaj mówimy tylko o tym, tak jakby nic z niczym nie było powiązane.
Na tym polega debilizm Konfederacji. Maseczki itp. przedstawiają tak jakby Polska była jedynym krajem,który to zrobił.
A przypomnijcie sobie wszyscy głupki co się działo wtedy w w świecie. Morawiecki miał to wszystko nie przyjmować do wiadomości. Mial ryzykować całym narodem. Jeżeli ja nie życzyłem sobie żebys dmuchał mi prosto w nos to ograniczało twoją wolność.
Troszeczkę rozumu, błagam.
Po to mamy państwo żeby interweniowało.
@Mada Państwo ma obowiązek interweniować, czyli działać w oparciu o fakty, logikę i etykę.
Tego nie było w pandemii, którą ogłoszono na podstawie fałszywych danych epidemiologicznych.
Wiem, że Łatwiej kogoś okłamać, niż przekonać, że został okłamany, ale po to tutaj jestem więc spróbuję po raz kolejny:
naszeblogi.pl
naszeblogi.pl
Nie inaczej jest z działaniami, o których pisze Pan Kuźmiuk, ale których pozytywnych skutków poza doraźnymi nie jest w stanie udowodnić. To ideologia interwencjonizmu a nie interwencje oparte o fakty, logikę i etykę. Pisał o tym Fryderyk Bastiat przed ogłoszeniem "Kapitału" przez Marksa w broszurce pt "Co widać, czego nie widać".