W początkowej fazie gorączki złota, bogaczem zostawał ten, kto znalazł jego kawałki. Nugaty. Czasem ludzie trafiali na przysłowiowe żyły złota, a wiec odnajdywali wtopione niejako w skały warstwy i potoki tego metalu. Ale to było kiedyś. Wydobycie złota szybko okazało się skuteczne na znacznie większą skalę, poprzez płukanie złota z masy piachu, z błota. I tak zostało do dzisiaj, to jest - nie tylko w przypadku wydobycia złota - najskuteczniejsza metoda uzyskiwania efektu - masowe wykorzystywanie drobnicy.
Na podobnej zasadzie działają prawdziwi inwestorzy. Nieprawdziwy inwestor szuka akcji albo udziałów, albo nieruchomości i kupuje je. Następnie czeka aż cena stanie się dużo, dużo wyższa i sprzedaje z ogromnym zyskiem. Prawdziwi inwestorzy kupują i sprzedają 1000 razy na minutę. Serio. Miliardy transakcji są zawierane na rynkach bez przerwy. Często na niewielkie kwoty. Często uzysk z transakcji jest minimalny, ale to ta właśnie metoda pozwala na stabilne i duże zyski. Płukanie złota z błota.
Na podobnej zasadzie zaczęła funkcjonować komunikacja między ludźmi i środki masowego przekazu. Nie płaci jakość. Można znaleźć filmy, podcasty, teksty o rozmaitej jakości, od wyjątkowych, przez bardzo dobre, po średnie, mierne, lipne, słabe, szkodliwe, destrukcyjne. Cena jaką twórca lub producent uzyskuje za to co stworzył NIE ZALEŻY od WARTOŚCI jego dzieła. Zależy wyłącznie od ILOŚCI jego obejrzeń, przyswojeń, obserwacji. To kluczowa zasada przestrzeni treści - dzisiaj.
Ta zasada - płukania złota z błota - wymusza i wymusi prędzej czy później na twórcach i producentach tworzenie błota, czy ostrzej ale celniej to nazywając g*wna. Dlaczego? Dlatego, że każde poświęcenie w celu stworzenia czegoś dobrego lub wyjątkowego:
- obniża całkowitą ilość produkowanych materiałów, bo
- pochłania znacznie więcej czasu i energii niż stworzenie szybkiej chały
- obniża korzyści twórcy -> zubaża go
W związku z tym wytwórcy treści siłą rzeczy ewoluują w stronę masówki. Ponieważ jednak płaci obejrzenie -> konsumpcja materiału, więc jedyną jego istotną cechą - z punktu widzenia korzyści wytwarzającego - jest to:
- czy odbiorca go skonsumuje
- czy zwróci na niego uwagę.
Zatem masowe, niskiej jakości produkty komunikacyjne, muszą mieć dwie cechy:
- muszą przyciągnąć uwagę -> wywołać decyzję o konsumpcji
- muszą być "lekkostrawne" -> być zdolne do przyswojenia przez odbiorcę, którego sytuacja i stan polega na tym, że przyswaja ogromne ilości innych masowo wytwarzanych przekazów.
W efekcie tworzone materiały muszą mieć oddziałujący z emocjami odbiorcy tytuł, "lead", zajawkę, grafikę. Prostą, krótką, reagującą z emocjami odbiorcy treść, nie zmuszającą go do wydatkowania energii intelektualnej, bo odbiorca jej NIE MA. Nie ma jej z prostego powodu, bo konsumuje ogromne ilości masowo produkowanych przekazów niskiej jakości i jest tym zmęczony.
Kluczowa zatem jest interakcja z emocjonalnością odbiorcy, zatem należy odpowiedzieć na pytanie: "Jakie emocje najintensywniej reagują z odbiorcą?". Od poprawnej identyfikacji odpowiedzi zależy los producenta i twórcy materiałów medialnych i komunikacyjnych. Otóż najsilniejsze interakcje odbiorcy zapewnia wzbudzanie w nim emocji: lęku, obawy, oburzenia i agresji. Upraszczając do niezbędnej współczesnemu odbiorcy postaci i wyrażając to słowami Sławomira Mrożka: "Namiętnościami najsilniejszymi są strach i nienawiść".
Model ekonomiczny to zbiór prawidłowości, mechanizmów i zasad, które w rezultacie decydują o wielkości uzyskiwanego efektu w danej dziedzinie. W przestrzeni komunikacji jest to model płukania złota z błota w dużej mierze związany z finansowaniem poprzez reklamy.
Ten model:
- Wymusza na twórcach i producentach treści, twórczość niskiej jakości, silnie oddziałującą emocjonalnie z odbiorcami. Treści, które odbiorcy nie rozwijają, nie stanowią często żadnej realnej wartości.
- Odbiorców treści traktuje jako element systemu a nie ludzi, po prostu ich wykorzystując, czyniąc to poprzez żerowanie na ich konstrukcji emocjonalnej. Odbiorcy są wyczerpani emocjonalnie i percepcyjnie. Konsumują coraz większe ilości przekazów, bo taka postawa jest celem całego systemu. Przyswajane przez nich treści kształtują ich negatywnie, konsumują ich czas, energię, uwagę, ich samych.
- Sfera twórczości intelektualnej ulega degradacji, pod wpływem presji oraz indukowanych zachowań zarówno tych, co produkują przekaz jak i tych, co są "konsumentami" przekazów. Pojawia się zalew toksycznego szlamu, ale w niezwykle kolorowych opakowaniach.
Co robić?
- Ograniczyć. Ograniczyć liczbę i czas korzystania. Ograniczenie czasu to po prostu wyznaczenie odgórne okien czasowych, w których chcemy zapoznawać się z tymi, albo tamtymi rodzajami treści. Ograniczenie liczby polega na selektywnym i co ważne uprzednim wyborze treści i źródeł tych treści. Ograniczenie liczby i czasu jest dokładną odwrotności postawy przesuwania kolejnych wiadomości na facebooku, xie, portalu itd. To są dokładne przeciwieństwa.
- Dawać z siebie to, co najlepsze, ale bez "parcia na ekran". Postawa szukania dochodu, poklasku, popularności z natury rzeczy buduje toksyczny system.
- Doceniać rzeczy wartościowe, nawet jeśli nasza docena będzie jedyna, odosobniona, "mało warta".
Damy radę, bo jesteśmy ludźmi. System dystrybucji treści i jego model ekonomiczny, polegające na płukani złota z błota, człowieczeństwo ludziom kradną. Ogarnięci gorączką złota, twórcy ścigają się w wyścigu szczurów jakiego świat nie widział. Zmęczeni i pozbawieni energii odbiorcy, coraz bardziej przypominają narkomanów, źle wyglądają intelektualnie i spragnieni są następnej dawki tego, co ich dołuje.
Ale. Damy radę. Bo jesteśmy ludźmi.
I niech ktoś powie, że teraz jest inaczej albo że coś się zmienia:
Blog ogólno-społeczny {TUTAJ}
Blog pielgrzymkowy {TUTAJ}
A tutaj bardzo ważne 40 sekund ze Sławomira Mrożka - koniecznie trzeba obejrzeć :)
Aż dziw, że brak komentarzy pod tym wpisem.
Tymczasem wpis ten jawi mi się jak samorodek srebra z odrobiną złota w postaci klipu z Kowalewskim. Pośród zawirowań w tych burzliwych czasach komentarze na NB coraz bardziej przypominają owo błoto w którym złota coraz mniej.
Człowiek z jednej strony to mechanizm - więc decydują nawyki i przyzwyczajenia, wiem po sobie, niezbyt korzystne. Ale z drugiej strony jest człowiekiem, więc stara się decydować sam. To normalne. Te dwie, trochę w sporze ze sobą strony.
Byłem niedawno na krótkiej wycieczce w Gdańsku. Mieszkałem u znajomych, którzy mieli w domu Amber Gold, czyli bursztyn. Zbierają go na pobliskich przymorskich terenach. Raczej niewielkie sztuki, sama drobnica. Kilkucentymetrowe sztuki to rzadkość. Ale tego Amber Gold to mają całe mnóstwo. Spytałem się, czy nikt ich nie gania za to zbieranie. Odpowiedzieli, że ganiają tylko tych, co robią to na skalę przemysłową, czyli wypłukują nabrzeże w poszukiwaniu Amber Gold :)