Koalicja rządząca nieustannie pracuje nad ustawami, które mają rzekomo poprawić sytuację młodych ludzi potrzebujących mieszkania aby założyć rodzinę. Każda z tych ustaw pogarsza jednak tę sytuację zamiast ją poprawiać. Zgodnie z najnowszym wydaniem raportu Barometr Metrohouse i Credipass za II kwartał 2026 r. główną formą finansowania zakupu mieszkań jest kredyt mieszkaniowy i ostatnio stwierdza się wzrostu nań popytu. Trzeba jednak rozumieć, że dla pracującego członka przeciętnej rodziny wzięcie kredytu mieszkaniowego oznacza włożenie głowy w chomąto czasami do końca życia. Każda zmiana czy utrata pracy jest katastrofą. Zakup mieszkania na kredyt zmniejsza mobilność zawodową pracujących członków rodziny, skazuje ich na poszukiwanie pracy wyłącznie w pobliżu miejsca zamieszkania. Mobilność zawodowa w USA polega na tym, że ludzie wyjeżdżają za pracą nawet na tysiące kilometrów, a jeżeli posiadają własny dom mogą go bezpiecznie i korzystnie wynająć. Większość jednak mieszka w wynajętych domach i mieszkaniach bo inwestowanie we własność im się nie opłaca. W Polsce jest to zupełnie niemożliwe z prostej przyczyny. W Polsce nie jest po prostu przestrzegane prawo własności. Właściciel mieszkania, za które lokator nie tylko nie płaci właścicielowi umownego czynszu lecz nawet opłat eksploatacyjnych, a również mieszkania zajmowanego bezumownie przez dzikiego lokatora nie jest w stanie wyeksmitować tego lokatora w majestacie prawa. Co gorsza nie chcąc dopuścić do zlicytowania mieszkania za długi wobec spółdzielni mieszkaniowej czy wspólnoty zmuszony jest płacić za dzikiego lokatora opłaty eksploatacyjne czy opłatę remontową. Policja nie tylko odmawia wyprowadzenia włamywacza z lokalu lecz nawet staje po jego stronie zarzucając właścicielowi przy każdej próbie wejścia do własnego mieszkania naruszenie miru domowego włamywacza czyli przestępcy. W rezultacie tego stanu rzeczy wielu właścicieli nieruchomości nie decyduje się na wynajem swoich nieruchomości nie chcąc ich bezpowrotnie stracić. W konsekwencji zaburzony jest rynek wynajmu mieszkań. Mała podaż powoduje niezwykle wysokie ceny wynajmu. W Warszawie za małą kawalerkę trzeba płacić 3500 złotych a miejsce za kotarą w wieloosobowym pokoju dla studenta potrafi kosztować 1000 złotych. Wielu właścicieli mieszkań decyduje się w tej sytuacji na tak zwany najem krótkoterminowy. Istnieją firmy które zajmują się wynajmowaniem mieszkań i domów w celach turystycznych na kilka dni. Zajmują się one pełną obsługą mieszkania sprzątaniem, dostarczaniem papieru toaletowego ,kawy czy cukru i pobierają za to stosowny procent opłaty. Mają zapewne wypróbowane sposoby radzenia sobie z dzikimi lokatorami. Jak wiadomo nie tylko natura lecz przede wszystkim ekonomia nie znosi próżni. Istnieją nieformalne struktury zajmujące się „ czyszczeniem nieruchomości”. Na marginesie zauważmy, że istnieją również firmy które w 24 godziny dostarczają niezbędne przy czynnościach notarialnych świadectwa energetyczne. Nikt się nie dziwi, że świadectwa dotyczące nieruchomości warszawskich sporządza na przykład firma z Podkarpacia.
Komuniści i rządy KO z najwyższym trudem walczą z problemami, które sami stwarzają. Zamiast dopilnować przestrzegania prawa własności poprzez natychmiastową eksmisję włamywaczy, dzikich lokatorów, osób którym skończył się umowny okres wynajmu a także nie płacących czynszu i dewastujących mieszkanie rządzący kombinują nad wprowadzaniem kolejnych ustaw, które miałyby łagodzić skutki nie przestrzegania prawa. Była dyskutowana koncepcja wprowadzenia podatku od pustostanów. Był dyskutowany projekt podatku katastralnego dodatkowo obciążającego właściciela zajętej bezprawnie nieruchomości, który płaci za dzikiego lokatora wszelkie koszty. Ostatnio inteligentni inaczej nasi rządzący pracują nad projektem ustawy zakazującej czy ograniczającej tak zwany najem krótkoterminowy, który jest jedynym ratunkiem właścicieli nie chcących stracić mieszkania i zachować je dla dzieci czy wnuków. Co zabawne nad tą ustawą pracuje minister Ireneusz Raś. Pan Raś jak głosi wieść gminna kupił w 2020 roku trzy mikrokawalerki o powierzchni około 13 metrów kwadratowych i jeszcze niedawno korzystał z usług firmy obsługującej najem krótkoterminowy. Była to klasyczna działalność w szarej strefie ponieważ firma nie zgłosiła faktu wynajmu do specjalnego rejestru w urzędzie miasta. Podobno dwie z tych kawalerek nabył od Ireneusza Rasia jego brat Dariusz Raś ( na marginesie – ksiądz) a trzecia trafiła do byłej żony. Jak widać pan Raś zna problematykę najmu krótkoterminowego z autopsji więc jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Twórcą francuskiej kryminalistyki był jak wiadomo Eugène-François Vidocq kryminalista, złodziej, który doskonale rozumiał problemy tworzonej przez niego służby.
Argumentem ustawy ograniczającej najem krótkoterminowy jest troska o lokatorów sąsiednich wobec wynajmowanego w tym systemie mieszkań którym przeszkadzają hałaśliwi turyści oraz panie lekkich obyczajów korzystający z tych tańszych wobec hotelu noclegów.
Laksacja prawna jest typową cechą systemów prawnych tworzonych przez ludzi słabych intelektualnie niezależnie od ich intencji. Jakiś przepis prawny jest błędny czy wręcz kryminogenny. Aby usunąć jego skutki tworzy się nowy przepis który generuje kolejne problemy . I tak ad infinitum. Zakaz czy ograniczenie najmu krótkoterminowego, pustostany, wysokie ceny wynajmu mieszkań skazujące rodziny z dziećmi na poniewierkę- to wszystko dałoby się usunąć albo złagodzić przez przestrzeganie prawa własności. Ludzie nie baliby się wynajmować posiadanych nieruchomości, ceny najmu nieuchronnie spadłyby, większość właścicieli mieszkań wolałaby stabilna umowę z gwarancją jej rozwiązania w razie konieczności niż lokatorów hotelowych , mniej związanych z mieszkaniem więc bardziej skłonnych do wybryków. Ale cóż jeżeli dominujący duch lewactwa każe bardziej troszczyć się o dzikiego lokatora czyli włamywacza, przestępcę niż o prawowitego właściciela.
....................................................................................................
Profesorski mem niespodzianka ;-)
dakowski.pl
W sposób graniczący z pewnością możemy nie martwić się o Rasiów, skoro kupili mikrokawalerki. Oni nie muszą obawiać się o zgodę lokatorów, jeśli w budynku są same tego typu mieszkania, ani o decyzje rady miasta i eksmisje, bo sobie załatwią dzięki zaradności. Istnieje za to duże prawdopodobieństwo, że pozbędą się konkurencji, podobnie jak hotele. Pojawi się na rynku więcej tanich mieszkań do zainwestowania, które będą zbywać (albo rezygnować z zakupu) ludzie niezaradni.
Oddajmy jednak sprawiedliwość rządowi Leszka Millera. Koalicja SLD-PSL uchwaliła ustawę z dnia 21 czerwca 2001 r. z poparciem AWS, ROP i SKL. Określiła ona zasady ochrony najemców przed bezdomnością, wprowadzając m.in. grupy osób ze szczególnym prawem do lokalu socjalnego oraz procedury sądowej i komorniczej eksmisji. Trudno podejrzewać tak liczne grono posłów, aby nie rozumieli skutków swoich decyzji, więc musimy przyjąć działanie w złej wierze.
Poniższy link ilustruje skalę ingerencji w prawo własności i zamotanie prawa:
isap.sejm.gov.pl
W tym gąszczu nie można liczyć na przychylność "państwa prawa" dla praw własności wynikających z dostosowania się uczciwych ludzi do prawa:
"Prawa są nasze jako pajęczyna:
bąk się przebije, a na muchę wina.
Słynął z dawności świat tym obyczajem
i teraz tego doznajem."
pl.wikisource.org
"Mobilność zawodowa w USA polega na tym, że ludzie wyjeżdżają za pracą nawet na tysiące kilometrów, a jeżeli posiadają własny dom mogą go bezpiecznie i korzystnie wynająć. Większość jednak mieszka w wynajętych domach i mieszkaniach bo inwestowanie we własność im się nie opłaca. "
W Polsce liczy się prawo własności. Polak za największe dobro materialne uważa swoje lokum. Polska jest z 50 razy mniejsza od USA i mobilność też jest tyle razy mniejsza.
Po przemianach ustrojowych dotychczas wszechwładne spółdzielnie przestały budować i przez lata trwał impas dopóki ustawowo dano wolną rękę deweloperom. Teraz Polska to de facto i de iure rebublika deweloperska.
Stąd dziwaczne pomysły wprowadzenia podatku katastralnego, takiego jak na zachodzie. Który ja nazywam podatkiem katastrofalnym, bo w praktyce chodzi o wykończenie Polaków i zmuszenie ich do emigracji. Deweloperzy sobie i tak poradzą. To nowa elita :)