Głównym przekazem Nolana w jego ekranizacji "Odysei" jest to, że wojna trojańska i jej okrucieństwa oraz oszustwa doprowadziły do upadku epoki herosów. Upadek piękna Heleny, która się z białej piękności zmienia w czarną szpetotę ze szramą na policzku, to dobrze symbolizuje. Piękno się rozpadło, tak jak cały ich świat epoki brązu się rozpadł.
A rozpadł się, bo przede wszystkim zniszczyli "prawo Zeusa" czyli "xenię" — greckie zasady gościnności, czego porwanie Heleny przez Parysa, a potem odbicie jej przy użyciu konia trojańskiego oraz drastyczne nadużycie gościnności Penelopy przez zalotników to trzy idealne symbole. Złamali ważne prawo, co doprowadziło do rzezi niewinnych ludzi, a potem wieloletniej tułaczki żołnierzy, tak że tylko sam Odys został. To w filmie widać bardzo wyraźnie.
To jest film antywojenny, pokazujący, że łamanie zasad gościnności, a ogólnie zasad pokojowej współpracy, prowadzi do strasznej katastrofy i wielu cierpień.
Obsadzenie Murzynki w roli Heleny Trojańskiej ma znaczenie i jest symbolicznie istotne dla fabuły trochę przeinaczonej przez Nolana.
W oryginalnym micie Helena jest przedstawiana dwojako: jako uosobienie piękna, ale też jako postać odpowiedzialna za katastrofę wojny trojańskiej, zimną, próżną i nieczułą na skutki własnych destrukcyjnych zachowań.
Z tego punktu widzenia pokazanie jej przez Nolana po wojnie, po uwolnieniu, jako czarną z widoczną szramą, działa symbolicznie: piękno zostało zniszczone razem z łamaniem zasad, co uruchomiło tragedię.
Nolan celowo odrywa Helenę od klasycznego kanonu urody, a czarna twarz i szrama wzmacnia odczytanie jej jako postaci naznaczonej wojną, winą i rozpadem mitu piękna. Nolan świadomie przestawia akcent z Heleny jako idealnej piękności na Helenę jako figurę po katastrofie, zranioną i odartą z dawnej aureoli. Szpetna Murzynka do tego pasuje idealnie.
Spójrzmy na wojnę trojańską z perspektywy porównującej siłę militarną z siłą innowacji technologicznych. Hellenowie wygrali, ale jakim kosztem? Zrównali z ziemią potężne miasto, wykrwawili własne armie i na wiele lat zrujnowali gospodarki swoich polis — a wszystko to po to, by przejąć kontrolę nad kluczowymi szlakami handlowymi, bo jak wiadomo Helena to był tylko pretekst.
Wyobraźmy sobie jednak, że ten kolosalny wysiłek logistyczny i zasoby włożone w machinę wojenną zostałyby skierowane na rozwój technologii morskich. Co by było, gdyby Odyseusz, zamiast spędzać dekadę w błocie pod murami Troi, a kolejną na bezcelowej tułaczce i krwawych porachunkach z zalotnikami, zgromadził u siebie najwybitniejszych szkutników i nawigatorów?
Wystarczyłby jeden przebłysk geniuszu — na przykład odkrycie, że dzięki odpowiedniemu ożaglowaniu można skutecznie halsować pod wiatr, albo zaprojektowanie smukłego i szybkiego kadłuba na miarę drakkara Wikingów. Technologicznie i materiałowo było to absolutnie w zasięgu epoki brązu!
Mając taką flotę, Itaka zmonopolizowałaby handel na Morzu Śródziemnym bez wyprowadzania w pole ani jednego hoplity. Po prostu zdystansowałaby wszystkich logistycznie!
Ostatecznie bowiem — czy to w epoce brązu na morzu, czy dzisiaj w centrach danych i rojach dronów — brutalna siła pozwala co najwyżej z wielkim trudem zniszczyć miasto i wymordować ludzi. Jednak to przewaga technologiczna i innowacja pozwalają przejąć i zdominować cały system. Różnica jest taka, że brutalna siła niszczy i zabija, a technologia, dając przewagę, buduje i rozwija.
Więc już 3 tysiące lat temu wojny się nie opłacały. Tylko wtedy ludzie jeszcze tego nie rozumieli i nie umieli tego policzyć.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
PS. Notki powiązane:
To teraz już wiadomo dlaczego Odyseusz tak długo wracał do Penelopy, i dlaczego ona była mu wierna :)
Dlaczego? Próbował płynąć na żaglach pod wiatr i go cięgle dryfowało?
Niestety, ale wojny (wygrane), są opłacalne. Pisał o tym płk.Ignacy Matuszewski. Dowodem na to, są m.in. północne i zachodnie rejony Polski, a także Warmia I Mazury, których dawna świetność przetrwała miejscami do dziś. Bywa, że w szczątkowej formie, ale jednak jest. A w ogromnej części, została to skutek ogromnej kontrybucji nałożonej na Francję po przegranej wojnie z Prusami w 1870 r.
Wojny były opłacalne, ale już nie są. Ta opłacalność to nie jest stała wartość, tak jak nie jest stała wydajność pracy, która cały czas rośnie. Im większa wydajność pracy, tym bardziej wojny się nie opłacają.