Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Trzecia droga

Grzegorz GPS Świderski, 09.07.2026

W debacie politycznej co chwila ktoś wyciąga hasło „trzeciej drogi” — niby złoty środek między skrajnościami: bezdusznym indywidualizmem a totalnym kolektywizmem. Filozoficznie rzecz biorąc, prawdziwą trzecią drogą jest liberalizm klasyczny czy libertarianizm: odrzuca zarówno atomizację podszytą przemocą, jak i kolektywizm podszyty przemocą, i stawia na cywilizowany ład oparty na dobrowolnej współpracy wolnych ludzi. W praktyce politycznej ten sam termin oznacza jednak coś dokładnie odwrotnego.

   W realnym języku polityki „trzecia droga” to nie żadna nowa jakość ani sprawna synteza tylko zwykła, stara socjaldemokracja — państwo opiekuńcze, regulacje, redystrybucja, czyli etatyzm w wersji dla ludzi, którzy lubią czuć się nowocześni. Marketingowcy i polityczni styliści woleli to nazwać „trzecią drogą”, bo słowo „socjaldemokracja” wielu kojarzy się z realnym socjalizmem, partiami, które już się skompromitowały, i z całym XX‑wiecznym syfem, którego lepiej nie przypominać. Zamiast uczciwie powiedzieć: „chcemy socjaldemokracji”, wciska się więc bajkę o „nowoczesnym centrum”, które rzekomo nie ma nic wspólnego z tamtą tradycją.

   W Polsce klasycznym, podręcznikowym wręcz przykładem propagatora „trzeciej drogi” był Lepper i jego Samoobrona, albo Wałęsa. Lepper lubił mówić o „trzeciej drodze” jako o swojej ideologii i programie swojej partii. Wałęsa z kolei opowiadał o konieczności równowagi między lewą i prawą nogą, czyli chciał realizować to, co jest między nogami — można powiedzieć, że była to dosyć szczera metafora tego, czym realnie kończy się takie centrowanie. Cokolwiek by nie kombinowali, wychodziła im po prostu socjaldemokracja, czyli to, co kiedyś bez ogródek nazywano hitleryzmem w sensie ideologicznym: narodowy socjalizm jako połączenie kolektywizmu z rynkiem, państwa z własnością prywatną. Tę idę trzeciej drogi III Rzesza na czele z partią narodowo-socjalistyczną realizowała bardzo precyzyjnie. A dziś realizuje to Unia Europejska a III RP jest jej przykładną uczennicę.

   Ta sama bajka o „trzeciej drodze” była potem sprzedawana pod innymi nazwiskami i szyldami. Palikot był taką „trzecią drogą” dla lewicującej klasy średniej, Petru — „trzecią drogą” dla aspirujących korpo‑libków, którzy chcieli trochę wolnego rynku i dużo europejskiej sprawiedliwości społecznej. Dzisiaj dokładnie tę samą socjaldemokratyczną papkę serwuje Hołownia, który razem z PSL‑em wprost nazwał się „Trzecią Drogą”, jakby chodziło o markę proszku do prania, a nie o polityczną kontynuację starych pomysłów etatystycznego centrum. Dla porządku warto też przypomnieć Tymińskiego — kolejny wariant „trzeciej drogi”, egzotyczny, ale w istocie ten sam: mieszanka etatyzmu, populizmu i mglistych obietnic innego państwa, którą dziś chętnie podnosi na sztandary Braun i jego otoczenie.

   Wspólny mianownik jest zawsze ten sam: polityk obiecuje, że nie będzie ani lewicą, ani prawicą, że połączy zalety obu stron, że weźmie najlepsze z wolnego rynku i najlepsze z państwowej opieki. W praktyce oznacza to — jak zawsze — więcej podatków, więcej regulacji i więcej władzy w rękach aparatu państwowego, który żywi się tym, że obiecuje złoty środek między skrajnościami, a dostarcza po prostu kolejną wersję socjaldemokracji.

   Dokładnie tę samą trzecią drogę realizuje też Kaczyński razem z Tuskiem. I KO i PiS to trzecia droga, czyli socjaldemokracja, to trochę kapitalizmu, trochę socjalizmu, trochę własności prywatnej, trochę państwowej, trochę wolnego rynku, trochę etatyzmu, to mieszanka wszystkiego. Polska polityka to jedna wielka TRZECIA DROGA! To taki miękki zamordyzm.

   Jeśli podoba ci się „trzecia droga”, jeśli wzrusza cię hasło „ani lewica, ani prawica”, jeśli łykasz opowieści o „nowym centrum” — od Leppera, Wałęsy, Palikota, Petru, przez Kaczyńskiego, Tuska, Morawieckiego, po Hołownię, Kosiniaka-Kamysza, Tymińskiego — to po prostu jesteś fanem socjaldemokracji. Nie ma w tym nic trzeciego, nie ma w tym żadnej rewolucji — to ten sam etatyzm, tylko z inną etykietą. I dopóki większość ludzi będzie się zachwycać tak rozumianą „trzecią drogą”, dopóty będzie dostawać dokładnie to, co sobie zamówili: coraz więcej państwa, coraz mniej wolności — i coraz bardziej oburzone miny, gdy ktoś przypomina, że prawdziwą trzecią drogą między skrajnościami jest porządek wolnościowy, a nie kolejna mutacja narodowo-socjalistycznego hitleryzmu w garniturze od Armaniego.

   A teraz opiszę to w szczegółach — obie skrajności i socjaldemokratyczną, narodowo-socjalistyczną środkową trzecią drogę. Żeby to zobaczyć, trzeba porównać trzy konkretne modele: minarchizm (państwo minimum), „trzecią drogę” (socjaldemokrację) i komunizm (kolektywizm totalny).

   W gospodarce minarchizm sprowadza rolę państwa do jednego prostego zadania: pilnować, żeby nikt nie kradł, nie oszukiwał i nie stosował przemocy w interesach. Żadnych koncesji, licencji, łaski urzędnika — po prostu wolny rynek w cywilizowanych ramach prawa. „Trzecia droga” działa odwrotnie: pozwala na prywatne firmy, ale otacza je gąszczem pozwoleń, norm, limitów, akcyz i dotacji, tworząc klasyczny układ: jednych państwo doi, drugim robi dobrze. Komunizm idzie na całość — żadnych prywatnych firm, cała gospodarka w łapach państwa, a przedsiębiorczość obywatela sprowadzona do wykazania inicjatyw” w planie pięcioletnim.

   Na rynku pracy minarchizm traktuje pracę jak zwykły towar: chcesz — zatrudniasz, chcesz — pracujesz, wszystko na podstawie dobrowolnych umów, które egzekwuje sąd, a nie uśmiech ministra. Standardy i umowy branżowe powstają oddolnie, bez centralnego kodeksu pracy pisanego na kolanie pod bieżące interesy polityczne. W „trzeciej drodze” państwo łapami przepasanymi kodeksem pracy wciska się między pracodawcę a pracownika, rozdaje przywileje związkom zawodowym, dusi klinem podatkowym, a potem zdziwione — czemu bezrobocie, czemu ucieczka na śmieciówki, czemu szara strefa?. W komunizmie problem rozwiązuje się prościej: państwo przydziela pracę i każe pracować dla państwa — kto nie chce, ten wypoczywa w obozie pracy.

   W sferze pieniądza minarchizm nie uznaje świętej krowy w postaci państwowego monopolu walutowego: waluty mogą być różne, banki prywatne, banku centralnego brak, a ludzie sami wybierają, czym się rozliczają. W „trzeciej drodze” mamy klasyczny układ: państwowy bank centralny, jedna nasza waluta, obowiązek jej używania, prywatne banki na smyczy koncesyjnej, a całość doprawiona kreacją pieniądza z powietrza przez sektor finansowy, który żyje na styku z polityką. W komunizmie już nawet nikt nie udaje — pieniądz jest w pełni państwowy, handel walutami zakazany, a cały system finansowy służy tylko temu, żeby aparat partyjny wiedział, kto komu ile zawdzięcza.

   Jeżeli chodzi o własność, minarchizm stoi na prostym fundamencie: własność prywatna i nic więcej — poza absolutnym minimum potrzebnym, by państwo mogło utrzymać sądy, policję i armię. Drogi czy rzeki są traktowane jak infrastruktura publiczna, a nie łup polityczny. „Trzecia droga” to klasyczna mieszanka: trochę prywatne, trochę państwowe, trochę spółdzielcze, do tego strategiczne firmy pod opieką władzy i odwieczna wymówka: państwo musi regulować gospodarkę, bo inaczej będzie chaos. W komunizmie państwo nie udaje — wszystko jest jego, a ty co najwyżej możesz przydział na mieszkanie i przepustkę do pracy.

   Rodzina i prokreacja to kolejna różnica. W minarchizmie państwo trzyma się z daleka od sypialni i pokoju dziecięcego, dopóki nie dochodzi do przemocy. Wychowanie dzieci, decyzje prokreacyjne, organizacja życia rodzinnego — to wszystko jest sprawą rodziców, a nie ministerstwa rodziny. W „trzeciej drodze” państwo robi z obywateli stado do zarządzania: raz dosypie becikowego, raz zabierze, raz udostępni aborcję, raz zaostrzy, raz wprowadzi program, raz zachęci do dzietności, a raz nauczy równości, wszystko oczywiście dla dobra dzieci. W komunizmie logika stada jest jawna: państwo planuje, ile ma się rodzić ludzi, i odpowiednio wymusza — jednych zmusza do aborcji, innych do rozrodu, traktując człowieka jak materiał hodowlany.

   W kwestii religii minarchizm mówi jasno: prawo opiera się na pewnej tradycyjnej moralności cywilizacyjnej, ale państwo nie wpycha się z butami w sumienie — toleruje różne religie, dopóki nie służą przemocy. W „trzeciej drodze” mamy ciekawą schizofrenię: z jednej strony pluralizm i wolność wyznania, z drugiej — państwowa szkoła robi wykład z jedynie słusznych wartości, finansuje wybrane Kościoły i nazywa to wszystko świeckością państwa i rozdziałem Kościoła od państwa. W komunizmie maski spadają: religie są zwalczane, księża szykanowani, a na ich miejsce wpycha się obywatelom świecką religię partii i postępu.

   W edukacji minarchizm konsekwentnie trzyma linię: wszystkie szkoły i uczelnie są prywatne, obowiązku szkolnego nie ma, a rodzice decydują, co, gdzie i jak uczą swoje dzieci — nawet jeśli oznacza to edukację domową albo niszowe metody. W „trzeciej drodze” państwo funduje powszechny obowiązek szkolny, rozbudowaną sieć szkół publicznych finansowanych z podatków, a obok dopuszcza szkoły prywatne — pod warunkiem, że będą grzecznie realizować państwową podstawę programową. W komunizmie szkoła to wprost fabryka obywatela — wszystko jest państwowe, a nauczyciel jest urzędnikiem na froncie ideologicznym.

   W służbie zdrowia minarchizm zakłada pełną prywatność: szpitale, przychodnie, lekarze — wszystko na wolnym rynku, żadnego przymusowego ubezpieczenia wciskanego siłą w każdą wypłatę. Istnieją dobrowolne ubezpieczenia, konkurencyjne oferty, odpowiedzialność i ceny, które coś znaczą. „Trzecia droga” jak zwykle chce pogodzić ogień z wodą: obowiązkowe składki, państwowy moloch zdrowotny i równoległy sektor prywatny, któremu raz się rzuci ochłap, raz założy kaganiec. W komunizmie lekarz jest urzędnikiem, szpital — urzędem, a twoje zdrowie — pozycją w planie.

   Polityka społeczna w minarchizmie oznacza jedno: żadnych przymusowych ubezpieczeń społecznych, żadnych państwowych programów wsparcia, żadnych zasiłków z przymusowo zebranej kieszeni sąsiada. Ludzie sami organizują sobie emeryturę, pomoc charytatywną i wsparcie dla słabszych, tak jak chcą i tak, jak ich na to stać. „Trzecia droga” buduje piramidę finansową nazywaną eufemistycznie solidarnością pokoleń: państwo zmusza do płacenia składek, które natychmiast wydaje, obiecuje złote góry na starość i udaje, że nie wie, czym się kończą piramidy. W komunizmie nie ma żadnego wyboru: od kołyski po grób jesteś zależny od łaski lub niełaski państwowego opiekuna.

   W przemyśle i energetyce minarchizm mówi: wszystko prywatne, państwo najwyżej pilnuje, żeby w razie wojny można było szybko przełączyć część produkcji na obronność. „Trzecia droga” tworzy katalog branż strategicznych, od których swoich brudnych łap nie odklei: energetyka, zbrojeniówka, infrastruktura — wszystko to albo państwowe, albo trzymane na krótkiej smyczy regulacyjnej. Komunizm po prostu zawłaszcza całość przemysłu i podporządkowuje go celom polityczno‑militarnym.

   Wolności obywatelskie w minarchizmie oznaczają, że dorosły człowiek traktowany jest jak dorosły: ma prawo posiadać broń, substancje chemiczne, narkotyki czy leki — pod jednym warunkiem, że nie narusza cudzej wolności, życia i mienia. Za agresję z użyciem broni czy narkotyków czekają bardzo surowe kary, ale nikt nie traktuje cię jak dziecka, któremu trzeba zabrać wszystkie zapałki, bo może się poparzyć. „Trzecia droga” uznaje broń za przywilej do wydawania przez państwo, narkotyki raz zakazuje, raz opodatkowuje, a wszystko przyprawia łagodniejszymi sankcjami — byle tylko obywatel nie miał pełnej odpowiedzialności za swoje decyzje. W komunizmie obywatel nie ma prawa do niczego z tego: ani broni, ani wolnego obrotu substancjami — wszystko jest zakazane albo ściśle kontrolowane, a za złamanie zakazów przewidziane są drakońskie kary.

   Ustrój polityczny w minarchizmie może mieć różne formy — republikę, monarchię, arystokrację — ale kluczowe jest jedno: państwo ma być praworządne w klasycznym, łacińskim sensie, ograniczone do roli nocnego stróża i nie wtrącać się w to, co ludzie robią ze swoim życiem, majątkiem i sumieniem. „Trzecia droga” oficjalnie kocha demokrację, praktycznie zaś zmierza do oligarchii — rządzą partie, lobby i biurokracja, wybory służą jako rytuał legitymizacji, a aparat państwowy rozrasta się ponad wszelką miarę. W komunizmie iluzja znika: państwo jest jawnie totalitarne, policyjne, scentralizowane, choć lubi przykrywać się propagandą władzy ludu.

   Podatki są tu wisienką na torcie. W minarchizmie idealnie by byłyby dobrowolne — jeśli już przymus jest konieczny, podatki mają być proste, niskie, przewidywalne, moralnie uzasadnione i wydawane wyłącznie na dobra wspólne, z których wszyscy korzystają mniej więcej po równo. „Trzecia droga” żyje z mnogości podatków: dochodowych, majątkowych, od pracy, konsumpcji, energii, deszczu, plastiku — jednemu zabrać, drugiemu dać, a po drodze wyżywić armię pośredników. W komunizmie nikt się nie bawi w takie niuanse: państwo po prostu zabiera wszystko, co wytworzysz, a Ty dostajesz to, co uzna za stosowne.

   No i jak już masz drogi Czytelniku jasny i klarowny opis tego, czym są skrajności: minarchizm i komunizm, oraz jak wygląda kompromisowa trzecia droga pomiędzy nimi, możesz świadomie wybrać, co wolisz. Nadal wybierasz trzecią drogę? Jeśli tak, to nie ma kompletnie znaczenia czy zagłosujesz na PiS, KO, PSL czy Polskę 2050 - w każdym przypadku dostaniesz to, czego chcesz.

Grzegorz GPS Świderski
t.me/KanalBlogeraGPS
Twitter.com/gps6

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 67
u2

u2

09.07.2026 22:05

"czemu bezrobocie, czemu ucieczka na śmieciówki, czemu szara strefa?"

To proste Watsonie, jak się podwyższa podatki to ludzie uciekają w szarą strefę i w bezrobocie. A śmieciówki to wypychanie ludzi na JDG, aby zmaksymalizować swoje zyski i przerzucić koszty na pracowników. Przykład konflikt zbiorowy pracowników TVN z władzami stacji.

Ponadto jak brak jest inwestycji strategicznych państwa to również występują takie niepożądane zjawiska gospodarcze. Socjal 800+ został rozdmuchany przez Tuska, ale nie poszły za tym większe wpływy do budżetu i obniżka podatków jak za Kaczyńskiego. Więc porównanie rządów obu panów jest banalnie proste. Tusk i Kaczyński to wcale nie jedno i to samo zło. Jedno i to samo niemieckie zło to Tusk, Mentzen i Braun. Ale jeśli ich Polacken wybierają to mają to czego chcieli, a chcącemu nie dzieje się krzywda. To są proste sprawy :)

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

09.07.2026 22:42

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "czemu bezrobocie, czemu…

A zatem to nie państwo łapami przepasanymi kodeksem pracy wciska się między pracodawcę a pracownika, tak? To nie państwo podwyższa podatki? Brak inwestycji strategicznych państwa, a zatem za mało komunizmu, tak? Trzecia droga jest do kitu, państwo powinno wszystko przejąć i wszystkim się zająć, tak? Tusk i Kaczyński to nie jedno i to samo zło, a zatem nie idą trzecią drogą, tylko po skrajnościach? Jeden to minarchista, a drugi komunista, tak? I który ma rację? Czy może żaden, bo powinno się trzecią drogę realizować?

u2

u2

10.07.2026 00:27

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na A zatem to nie państwo…

"Tusk i Kaczyński to nie jedno i to samo zło, a zatem nie idą trzecią drogą, tylko po skrajnościach?" 

Tusk to fałszywy liberał. Taki liberał-aferał. Liberał, który podwyższa podatki to antyliberał. Ma świetny pijar. Umie omamić ludzi 100 konkretami w 100 dni. Paliwem pa 5,19 za litr, kwotą wolną od podatków 60 tysięcy, akademikiem za złotówkę. likwidacją kolejek do lekarzy-specjalistów i innymi takimi banialukami.

Ale jak przychodzi co do czego to nigdy na nic nie ma kasy. Nie wie gdzie są pieniądze zakopane. Wg Tuska na pewno nie w Zakopanem. No i nie ma przycisków niższe ceny.

Więc Tusk to żadna skrajność, to typowa niemiecka żelazna mietła na Polacken. Ale powtórzę się, jak Polacken zagłosowali na Tuska, to go mają. Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie. W pysk! :)

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

10.07.2026 00:39

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "Tusk i Kaczyński to nie…

Czy Tusk reprezentuje Trzecią Drogę, tak jak ją opisałem w notce?

u2

u2

10.07.2026 00:42

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Czy Tusk reprezentuje…

Grzegorz GPS Świderski w dniu 10.07.2026 00:39 napisał:

"Czy Tusk reprezentuje Trzecią Drogę, tak jak ją opisałem w notce?"

NIE. Tusk to solidna niemiecka Agentur, która wykorzystuje TD do przejęcia władzy w Bolanda :)

Marek Michalski

Marek Michalski

09.07.2026 23:00

Właśnie tak: trzecia droga to klasyczna fałszywa flaga lewicy. Śpiewka, że to nie lewica, nie prawica zazwyczaj nie przeszkadza jednym tchem mówić, że lewicy i prawicy nie ma, bo to dawno i nie prawda.

Jawna deklaracja "jestem ślepy i nie gadaj ze mną o kolorach, bo serce mam po lewej stronie" i chętnych nie sieją. Ot cała finezja socjotechniczna.

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 430
Liczba wyświetleń: 719,756
Liczba komentarzy: 6,026

Ostatnie wpisy blogera

  • Pesymizm zamieniam w optymizm!!!
  • Ekonomiczne obliczenia partii politycznych
  • Od tego roku Polska to prowincja Francji!

Moje ostatnie komentarze

  • Czy Tusk reprezentuje Trzecią Drogę, tak jak ją opisałem w notce?
  • Dlaczego uważasz, że każda potrawa z ludzkiego mięsa będzie zła? Jak się dobrze ugotuje, dobrze przyprawi, ładnie poda, to będzie przecież smaczna!
  • A zatem to nie państwo łapami przepasanymi kodeksem pracy wciska się między pracodawcę a pracownika, tak? To nie państwo podwyższa podatki? Brak inwestycji strategicznych państwa, a zatem za mało…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • u2, Grzegorz GPS Świderski w dniu 10.07.2026 00:39 napisał:"Czy Tusk reprezentuje Trzecią Drogę, tak jak ją opisałem w notce?"NIE. Tusk to solidna niemiecka Agentur, która wykorzystuje TD do przejęcia…
  • Grzegorz GPS Świderski, Czy Tusk reprezentuje Trzecią Drogę, tak jak ją opisałem w notce?
  • u2, "Tusk i Kaczyński to nie jedno i to samo zło, a zatem nie idą trzecią drogą, tylko po skrajnościach?" Tusk to fałszywy liberał. Taki liberał-aferał. Liberał, który podwyższa podatki to…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności