Premier Tusk zrobił „prezent” Polakom na okres urlopowy-podwyżkę cen paliw o ok. 60 gr na litrze
1. Wczoraj zakończył się program obniżek cen paliw, obowiązujący przez niecałe 3 miesiące, bo najpierw w połowie czerwca minister finansów wycofał się z obniżki akcyzy na paliwa, a od dzisiaj minister podwyższył stawkę VAT na paliwa z 8% do 23%. Według analityków rynku paliw oznacza to podwyżkę cen paliw na stacjach paliw o ok. 40- 60 groszy na litrze, choć w związku z tym, że od dzisiaj nie obowiązuje także instytucja ceny maksymalnej, te podwyżki mogą być jeszcze wyższe, szczególnie na stacjach benzynowych przy drogach ekspresowych i autostradach. To swoisty „prezent” Donalda Tuska dla Polaków właśnie rozpoczynających wyjazdy na urlopy, a ponieważ kto jak kto, ale premier ma świadomość jak to wpłynie na nastroje społeczne, to ta decyzja ministra Domańskiego potwierdza, że sytuacja budżetu państwa musi być wręcz dramatyczna.
2. Program obniżek cen paliw przez 3 miesiące kosztował około 4,5 mld zł, jak twierdził minister Domański w momencie jego wprowadzenia, obniżka stawki podatku VAT z 23% o 8% oznaczała obniżenie wpływów z tego podatku o ok. 0,9 mld zł miesięcznie, a obniżka akcyzy do z kolei obniżenie wpływów z tego podatku o ok. 0, 7 mld zł miesięcznie. Jak już wspomniałem w połowie czerwca minister wycofał się z obniżki akcyzy, a od dzisiaj z obniżki stawki podatku VAT, tuż przed sezonem urlopowym, a pozostawienie obniżonej stawki tego podatku przez 2 miesiące urlopowe, kosztowałoby budżet 1,6 mld zł utraconych wpływów, co w sytuacji dochodów budżetowych na rzędu 630 mld zł jest kwotą wręcz niezauważalną. Potwierdza to tylko ,że przez ponad 2,5 roku ekipa Tuska doprowadziła finanse publiczne do tak dramatycznej sytuacji, że rezygnacja z 1,6 mld zł dochodów z podatku VAT od paliw jest niemożliwa do utrzymania przez ponoć 20. gospodarkę świata.
3. Przypomnijmy, że od momentu objęcia rządów przez koalicję 13 grudnia, mamy do czynienia z pogłębiającą się zapaścią polskich finansów publicznych i to mimo przyzwoitych poziomów wzrostu PKB w każdym z tych lat. aździernika 2024 roku, rząd Tuska zdecydował się na nowelizację budżetu, w wyniku której zwiększono deficyt budżetowy z 184 mld zł do 240 mld zł, choć ostatecznie został on zrealizowany w wysokości 211 mld zł, ale tylko dlatego, że wydatki budżetowe wykonano tylko w 96% zaplanowanych, a więc były aż 32 mld zł mniejsze, niż planowano. Z kolei budżet na 2025 rok został zaplanowany z jeszcze wyższym deficytem w wysokości aż 289 mld zł i z jego szacunkowego wykonania wynika, że został zrealizowany w wysokości 276 mld zł, ale tylko dlatego, że znowu wydatki budżetowe zrealizowano w jeszcze niższej wysokości niż w 2024 roku, a więc w 94%, czyli o ponad 50 mld zł mniejszej niż planowano. Ale zupełnie dramatycznie pod tym względem wygląda rok 2026, bo to już trzeci budżet z deficytem aż 272 mld zł i wspomnianym już wynoszącym ponad 108 mld zł deficytem, zaledwie po 5 miesiącach tego roku, a tak naprawdę już z deficytem wynoszącym blisko 120 mld zł, że względu na „sztuczne” powiększenie dochodów z VAT w styczniu tego roku.
4. Ale przecież nie tylko o deficyty budżetowe tu chodzi, rząd Tuska chętnie pożycza także poza budżetem ,żeby finansować zadania publiczne, co skutkuje tym, że dług publiczny liczony metodą unijną ESA2010 , wyniósł w 2024 roku około 320 mld zł, w 2025 roku ponad 322 mld zł, a w 2026 roku, wg prognozy ma przekroczyć 400 mld zł. A więc tylko suma deficytów budżetowych za 3 lata wyniesie ok 750 mld zł, a długu publicznego zbliży się do astronomicznej sumy 1,1 biliona złotych i to oznacza, że będziemy najszybciej zadłużającym się krajem w Unii Europejskiej. Ostrzega w tej sprawie od jakiegoś czasu także KE, która ostatnio raporcie opublikowanym w lutym tego roku, podała dane, że jeżeli tempo zadłużania Polski nie spowolni, to w ciągu 10 lat, a więc do roku 2036, dług publiczny przekroczy aż 107% PKB ,co oznaczałoby tak naprawdę, realizację wariantu greckiego.
5. To co jeszcze rzuca się w oczy podczas analizy dokonań ministra Domańskiego to wręcz dramatyczna sytuacja po stronie dochodowej kolejnych budżetów, w 2024 roku zabrakło do planu aż 56 mld zł dochodów, a w roku 2025 blisko 42 mld zł. Otóż dochody podatkowe w 2025 roku zostały wykonane zaledwie w wysokości 92,7% w stosunku do planowanych, co oznacza, że zabrakło do planu wspomniane aż 41,5 mld zł. Domański nie zrealizował zaplanowanych dochodów we wszystkich podatków stanowiących główne źródło dochodów podatkowych, a więc zarówno z podatków pośrednich takich jak VAT czy akcyza, ale także podatków dochodowych PIT i CIT. Z VAT zabrakło do planu aż blisko 28 mld zł ,z akcyzy około 5,6 mld zł, z CIT aż około 7 mld zł, a z PIT około 2 mld zł i to w sytuacji kiedy mieliśmy do czynienia z przyzwoitym jak na warunki unijne wzrostem gospodarczym ,który w cały roku 2025 wyniósł 3,6%.
6. Przy tak dramatycznie złej realizacji kolejnych budżetów przez ministra Domańskiego, zarówno po stronie dochodowej jak i wydatkowej, każdy ewentualny ubytek, nawet tylko 1,6 mld zł dochodów podatkowych, staje się poważnym problemem. Dlatego Tusk, nawet zdając sobie z ogromnego niezadowolenia kierowców ze wzrostu cen paliw jest zmuszony zaakceptować to rozwiązanie, bo jak zgrabnie opisują to ekonomiści, jego rząd doprowadził do tego ,że „nie ma przestrzeni fiskalnej” do obniżek podatków.
Dziś w mojej okolicy, godz ~9:00 na Circle K cena ON=6,99 PLN
a pan poseł z kilku partii czyli przełożony z (-----) jedynie co zaleca to meeee,meeeee,meee...