1. Kilka dni temu przez media przemknęła informacja, że na koniec I kwartału tego roku zadłużenie szpitali w całej Polsce przekroczyło 37 mld zł, a tzw. zobowiązania wymagalne , a więc długi przeterminowane, kwotę 5 mld zł. Co więcej koszty obsługi przeterminowanych zobowiązań, rosną nie tylko dlatego, że w grę wchodzą ustawowe karne odsetki, ale także dlatego, że w konsekwencji wprowadzenia ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, szpitale są obciążane dodatkowymi kosztami windykacji, które w przypadku każdej faktury do 5 tys zł wynoszą 40 euro, w przypadku faktury od 5 tys zł do 50 tys zł wynoszą 70 euro i powyżej 50 tys zł wynoszą 100 euro. W związku z tym coraz więcej szpitali korzysta z finansowania swojego funkcjonowania przez firmy, które do tej pory specjalizowały się w finansowaniu leasingu , teraz coraz poważniejszą częścią ich działalności jest dostarczanie płynności dla tych placówek, oczywiście odpowiednio oprocentowane, a zabezpieczeniem tego rodzaju operacji, są kontrakty szpitali z NFZ.
2. Wzrost zobowiązań szpitali, nie jest oczywiście nowością, ale okres rządów Donalda Tuska, to gwałtowny przyrost ich wartości, o ile na koniec roku 2023 wynosiły one ok. 22 mld zł, a te wymagalne były na poziomie ok. 2,2 mld zł, to po ponad dwóch latach, wartość jednych i drugich, uległa podwojeniu. Gwałtowny wzrost zobowiązań szpitali to z jednej strony wynik rosnących kosztów świadczenia usług medycznych, w tym także tych płacowych, o których teraz głośno w związku ze skandalami, których symbolicznym przykładem, stał się warszawski Szpital Południowy i kontrakt na kwotę 1,6 mln zł dla lekarza bez specjalizacji. Ale gwałtownie rosną także inne koszty w tym energii elektrycznej, ogrzewania, paliw, wody, ścieków i odpadów, a także leków i materiałów medycznych, a ich wzrost, nie ma odpowiedniego odzwierciedlenia w wycenie procedur medycznych dokonywanych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Na pogarszanie się sytuacji finansowej szpitali ma oczywiście wpływ cięcia wydatków NFZ przez ministrów zdrowia z ekipy Donalda Tuska, a sygnał do takiego traktowania placówek, dała słynna minister „z różdżką”, która już na początku swojego funkcjonowania w resorcie, tak zdiagnozowała sytuację, „rząd PiS płacił szpitalom za wszystko i je przyzwyczaił, że te pieniądze są”.
3. Przypomnijmy, że rządy Platformy, z kolei zgodnie z maksymą ministra finansów tej partii Jana Vincenta Rostowskiego „pieniędzy nie ma i nie będzie”, to rządy szybkiego przyrostu długu publicznego i cięć wydatków publicznych we wszystkich dziedzinach. Tak stało się i teraz w ochronie zdrowia, zarówno minister Leszczyna jak i jej następczyni minister Sobierańska-Grenda, rozporządzeniami zaczęły ograniczać finansowanie tzw. ponadlimitowych usług medycznych świadczonych przez szpitale, najpierw przesuwając terminy ich płatności (teraz dopiero po zakończeniu roku gospodarczego) a później obniżając poziom płatności za nie, do 50% , a często i poniżej tego poziomu. W konsekwencji szpitale chcąc leczyć zapisanych w kolejkach pacjentów, muszą „kredytować” NFZ, często przez wiele miesięcy i bez gwarancji że Fundusz wywiąże się pełni z zaległych zobowiązań, bo często ten po zakończeniu roku, proponuje wręcz symboliczne płatności za tzw. nadwykonania.
4. Dobitnym przykładem tego rodzaju działań jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce na podstawie rozporządzenia z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi, mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu, nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej.
5. W sektorze prywatnym ochrony zdrowia natychmiast nastąpiła reakcja na ten stan rzeczy, firmy medyczne oferujące usługi tomografii komputerowej, czy rezonansu magnetycznego w związku z tym, że są to badania drogie, od niedawna oferują możliwość rozłożenia płatności za nie na raty z ich zerowym oprocentowaniem. Wypychanie pacjentów płacących składki na ubezpieczenie zdrowotne do prywatnego sektora za rządów Tuska trwa w najlepsze i proces ten, jak należy przypuszczać, będzie przyśpieszał, bo wydłużające się kolejki do specjalistycznej diagnostyki, czy limitowanych usług medycznych, będą ich do tego wręcz zmuszały. Świadczy o tym gwałtowny przyrost wydatków Polaków na prywatną ochronę zdrowia, w 2024 roku wzrosły one o prawie 10 mld zł i wyniosły 64,5 mld zł ,a w 2025 roku ten przyrost, według wstępnych szacunków będzie jeszcze większy. Przy tak gwałtownie rosnących zobowiązaniach w szpitalach w tym zobowiązaniach przeterminowanych , rozpoczynają się procesy prywatyzacji substancji materialnej ochrony zdrowia, w tym przede wszystkim drogiego sprzętu medycznego, który w tej sytuacji będzie można kupić po zupełnie „okazyjnych” ceanch. Te proces zawsze występuje wtedy kiedy rządzi Platforma, przypomnijmy słynną frazę byłej posłanki tej partii Beaty Sawickiej, która w 2007 roku już wiedząc, że ta partia obejmie rządy mówiła w rozmowie podsłuchanej przez CBA „ lody na ochronie zdrowia, będą kręcone”.
......................................................................................
Tak lekarze dbają o swoich prywatnych pacjentów:
ekspedyt.org