Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

20 pozawalutowych zastosowań kryptowalut, które czynią państwo zbędnym!

Grzegorz GPS Świderski, 16.05.2026

Dlaczego rządy Tuska niszczą rynek kryptowalut? Dlaczego Kaczyński chce zakazać biznesowych działalności dotyczących kryptoaktywów? To proste: bo te technologie powodują, że oni staną się zbędni. Nowoczesne technologie cyfrowe nieuchronnie doprowadzą do likwidacji państwa. Zawód polityka stanie się całkowicie niepotrzebny. W tym tekście to tłumaczę.

  Niektórzy uważają, że kryptowaluty mają tylko wartość wymienną, a nie mają wartości użytkowej. Złoto, oprócz tego, że może pełnić rolę pieniądza, ma też zastosowania w biżuterii i elektronice. Czy kryptowaluty można użyć do czegoś innego niż spekulacja i rozliczanie transakcji?

  Można. I zebrałem 20 konkretnych obszarów takiego zastosowania.

  Zanim ruszymy: nie wszystkie są dziś rozwinięte w skali masowej. Część działa od dawna, część dopiero raczkuje, część jest jeszcze ryzykownym eksperymentem albo przegranym etapem, na którym uczymy się, jak nie projektować. Pokazuję jednak, że są one technicznie realne i że jako kierunek cywilizacyjny już dziś rozsadzają stare monopole.

  Kryptowaluty są próbą stworzenia pieniędzy cyfrowych, prywatnych, odpornych na inflację, cenzurę i konfiskatę bankową. Jednak redukowanie ich wyłącznie do waluty jest błędem — tak jakby Internet oceniać tylko jako szybszą pocztę.

  Internet zaczął od przesyłania informacji, a skończył jako infrastruktura cywilizacji. Blockchain zaczął od przesyłania wartości, ale jego istotą jest coś szerszego: publiczny, rozproszony, kryptograficznie zabezpieczony rejestr zdarzeń, własności, zobowiązań, dowodów i reguł.

  To jest technologia antymonopolowa. Pokazuje, że wiele funkcji, które państwo zawłaszczyło jako swój monopol, można wykonać technicznie, matematycznie i publicznie — bez urzędnika, pieczątki, kancelarii, banku, notariusza, centralnego administratora i zaufanego pośrednika.

  Teza jest prosta: kryptowaluty to nie tylko pieniądz. To infrastruktura dowodu.

  A dokładniej: to technologia redukcji przymusowego zaufania. Nie muszę wierzyć bankowi, platformie, notariuszowi, administratorowi bazy danych ani państwowemu archiwiście, jeśli mogę coś zweryfikować kryptograficznie. Nie wszystko. Nie zawsze. Nie w każdej sytuacji. Niemniej wystarczająco często, by stary świat pośredników poczuł pod nogami ruchome piaski.

  I jeszcze jedno zastrzeżenie pojęciowe, które wraca w finale: kiedy piszę „państwo”, mam na myśli ściśle terytorialny monopol na terror — organizację, która na danym obszarze może ostatecznie sądzić, karać, zastraszać, regulować, pobierać haracze i dopuszczać innych do działania. To nie to samo, co funkcje społeczne dzisiaj przez państwo realizowane: rejestry, certyfikacja, arbitraż, ochrona, infrastruktura. Te funkcje istnieją realnie i są potrzebne. Pytanie brzmi tylko: czy muszą być wykonywane monopolistycznie i pod groźbą przemocy?

I. Infrastruktura dowodu, tożsamości i autentyczności

1. Cyfrowy notariusz (dowód istnienia, pierwszeństwa i integralności)

  Najprostsze zastosowanie jest zarazem jednym z najpotężniejszych: można udowodnić, że jakiś dokument, plik, projekt, umowa, tekst, zdjęcie, kod źródłowy albo nagranie istniało w określonym czasie, miało dokładnie taką treść i nie zostało później podmienione.

  Nie trzeba publikować samego dokumentu. Nie trzeba zdradzać jego treści urzędowi, kancelarii, platformie Big Tech (potoczna nazwa kilku największych globalnych korporacji technologicznych — Google, Apple, Meta/Facebook, Amazon, Microsoft — które de facto kontrolują kluczową infrastrukturę cyfrową świata) ani przypadkowemu pośrednikowi. Wystarczy zapisać w blockchainie jego hash (funkcja skrótu, czyli cyfrowy odcisk palca pliku — krótki ciąg znaków, który zmienia się drastycznie, jeśli zmieni się choćby jeden znak w pliku).

  To bardzo mocny dowód techniczny w sporze o autorstwo, datę powstania, integralność dzieła albo pierwszeństwo pomysłu. Dla pisarzy, programistów, wynalazców, naukowców, dziennikarzy i prawników to rewolucja. Nie jest to magiczny patent ani automatyczne prawo autorskie, ale daje coś, czego tradycyjny świat bardzo nie lubi: dowód niezależny od urzędowej pieczątki.

2. Niezmienialne, publiczne archiwa

  Klasyczne systemy opierają się na archiwach, które centralny administrator, korporacja albo państwo w pełni kontroluje. Może zmienić rekord czy fiszkę, usunąć wpis, nadpisać historię, ukryć niewygodne fakty albo udawać, że jakaś wersja dokumentu nigdy nie istniała.

  Blockchain tworzy inny model: archiwum, którego nie da się po cichu przepisać ani skasować. Można dodać nowy wpis, opublikować sprostowanie czy wyjaśnić błąd, ale nie można udawać, że starego zapisu nigdy nie było.

  Trzeba tu być uczciwym: niezmienialność blockchaina jest probabilistyczna, a nie metafizyczna. Bardzo głęboka reorganizacja łańcucha jest teoretycznie możliwa przy ataku 51% (sytuacja, w której jedna grupa zdobywa kontrolę nad ponad połową mocy obliczeniowej sieci i może przez chwilę dyktować, która wersja historii zostanie uznana za prawdziwą), a społeczność potrafi też świadomie rozwidlić sieć — czyli wykonać tzw. hard fork (rozszczepienie blockchaina na dwie równoległe wersje historii). Tak stało się z Ethereum po włamaniu na The DAO w 2016 roku (jedną z pierwszych dużych zdecentralizowanych organizacji), gdy hard fork cofnął skutki kradzieży. Z biegiem czasu i głębokości potwierdzeń koszt zmiany rośnie jednak gigantycznie, a sam akt rozwidlenia jest publiczny i jawny dla wszystkich. To ogromna różnica względem cichego nadpisania rekordu w bazie SQL przez administratora.

  W blockchainie log sam staje się przedmiotem konsensusu. Administrator przestaje być małym bogiem bazy danych, a historia przestaje być edytowalnym plikiem w rękach aktualnie silniejszego.

3. Suwerenne rejestry własności cyfrowej i tokenizacja aktywów (RWA)

  Własność cyfrowa przez lata była fikcją. Miałeś konto w grze, e-booka czy domenę, ale realnie zależałeś od kaprysu i regulaminu platformy. Profil mógł zniknąć w sekundę, jeśli właściciel serwera uznał, że naruszyłeś jego zasady.

  Blockchain umożliwia tworzenie niezależnych rejestrów własności cyfrowej: licencji, biletów, domen, przedmiotów w grach, praw dostępu, certyfikatów i tokenów członkostwa. Może też służyć do tokenizacji aktywów realnych (Real World Assets): nieruchomości, złota, akcji, obligacji, dzieł sztuki, praw autorskich czy energii.

  Tu jednak znów trzeba uczciwie przyznać: sam token nie tworzy magicznie własności. Jeśli ma reprezentować mieszkanie czy tonę pszenicy, musi istnieć sztywny most prawny i operacyjny między tokenem a rzeczą — depozytariusz, ubezpieczyciel, mechanizm egzekucji w razie sporu. Bez tego mostu tokenizacja jest tylko żetonem w cyfrowym kasynie. To akurat jest pole, na którym libertariański projekt ma jeszcze sporo do zaprojektowania, bo dziś większość mostów prowadzi przez instytucje regulowane państwowo. Jednak gdy taki most istnieje — choćby kontraktowo, w arbitrażu prywatnym — zyskujemy globalny, całodobowy obrót, łatwą podzielność majątku, błyskawiczne rozliczenia i audytowalną historię własności bez centralnego depozytariusza.

  Większość marketingu NFT-ów (tokenów reprezentujących unikalne cyfrowe przedmioty — obrazki, kolekcje, certyfikaty) z lat 2020–2022 była jarmarcznym kiczem i bańką spekulacyjną. Niemniej z tego, że po wynalezieniu druku drukowano masę bzdur, nie wynika, że druk był bzdurą.

4. Weryfikowalne certyfikaty, dyplomy i prawa dostępu

  Blockchain może służyć jako globalny rejestr autentyczności. Dyplom uczelni, certyfikat zawodowy, bilet na wydarzenie, prawo dostępu, świadectwo pochodzenia produktu albo uprawnienie techniczne mogą istnieć jako weryfikowalne poświadczenia.

  Najważniejsze jest to, że dzięki kryptografii nie trzeba zawsze ujawniać wszystkiego. Można udowodnić pełnoletność bez pokazywania całego dowodu osobistego, potwierdzić kwalifikację bez ujawniania historii edukacji albo wykazać prawo dostępu bez oddawania platformie kompletu danych osobowych.

  W świecie, w którym sztuczna inteligencja potrafi sfałszować dokument, głos, zdjęcie, film i podpis, dowód pochodzenia staje się cenniejszy niż sama kopia. Kopia będzie darmowa i powszechna. Dowód jej autentyczności — unikalny i cenny.

5. Zdecentralizowana tożsamość (DID) i suwerenne domeny

  Dzisiejsza tożsamość cyfrowa jest feudalna. Logujesz się przez Google, Facebooka, Apple, bank albo rządowy węzeł. To nie jest twoja tożsamość — to dzierżawa identyfikatora u cyfrowego pana.

  Zdecentralizowane identyfikatory (DID — Decentralized Identifiers, czyli adresy tożsamości należące do użytkownika, a nie do platformy) oraz systemy nazw, takie jak ENS (Ethereum Name Service — odpowiednik nazw domenowych, ale dla blockchaina), odwracają ten model. Identyfikator, klucze, profile, adresy i powiązane poświadczenia mogą być kontrolowane przez użytkownika, a nie przez jedną platformę. To różnica między człowiekiem posiadającym własny klucz a chłopem pańszczyźnianym logującym się do folwarku.

  Tu jednak największe ostrzeżenie z całej listy. Zdecentralizowana tożsamość może być narzędziem wolności, ale jeśli stanie się obowiązkowym, znormalizowanym i interoperacyjnym kagańcem przypiętym przez instytucje państwowe do każdej czynności życiowej — zamieni się w system kredytu społecznego z ładnym interfejsem. Chiny już to częściowo demonstrują. Technologia nie jest automatycznie wolnościowa. Wolnościowy albo niewolniczy jest sposób jej użycia. Dlatego DID muszą być całkowicie dobrowolne, pluralistyczne i selektywne — w przeciwnym razie staniemy się czytelnymi numerkami w globalnej bazie, zalogowanymi do własnego życia za pozwoleniem.

6. Transparentne głosowania i referenda

  Blockchain może rozwiązać kluczową część problemu głosowań: stworzyć publiczny, niezmienialny i audytowalny rejestr oddanych głosów. Sam w sobie nie rozwiązuje problemu przymusu wyborczego, kupowania głosów czy pewności, czy po drugiej stronie ekranu siedzi uprawniony człowiek — do tego potrzebna jest dodatkowa kryptografia (dowody z wiedzą zerową, ślepe podpisy — techniki pozwalające udowodnić coś bez ujawniania samej informacji) i precyzyjna architektura całego systemu, włącznie z rozwiązaniem problemu tajności przy jednoczesnej weryfikowalności.

  Jednak kierunek jest jasny: liczenie głosów może przestać być aktem wiary w komisję, administratora bazy danych, ministra czy producenta oprogramowania. Może stać się procedurą publicznie weryfikowalną. Nie chodzi o naiwną ankietę wrzuconą do łańcucha bloków, ale o system, w którym nie da się po cichu dosypać głosów ani zmodyfikować bazy po zamknięciu lokali. To nie jest lek na patologie demokracji jako takiej (kupowanie głosów, tyranię większości, populizm). To techniczny cios w jedną konkretną patologię: możliwość fałszowania procedury przez tych, którzy są w jej środku.

II. Cyfrowe organizacje, nowe prawo i handel bez pośredników

7. DAO — organizacje zarządzane kodem

  Zdecentralizowana autonomiczna organizacja (DAO) to grupa ludzi posiadająca wspólną kasę, wspólne reguły i wspólny mechanizm podejmowania decyzji zapisany bezpośrednio w smart kontrakcie (programie działającym automatycznie na blockchainie — szczegóły w następnym punkcie). Członkowie kontrolują skarbiec i zasady poprzez jawne głosowania. Wydatki i decyzje są w pełni audytowalne i wykonywane automatycznie przez sieć.

  Trzeba jednak otwarcie powiedzieć, że pierwsza dekada DAO była brutalną szkołą pokory. Pojawiły się ataki governance (ataki na mechanizm zarządzania organizacją — wykorzystanie luki w regułach głosowania do przejęcia kontroli nad jej decyzjami i majątkiem), w których ktoś po prostu skupował tokeny i przeprowadzał kosztowną uchwałę (klasyczny przykład: Beanstalk Farms, 182 mln USD wyparowane w jedną transakcję z flash loanem — błyskawiczną pożyczką pobieraną i spłacaną w tej samej transakcji, dzięki czemu nie wymaga zabezpieczenia, ale wystarcza do chwilowego skupienia ogromnej liczby głosów). Pojawiła się plutokracja: w wielu pozornie zdecentralizowanych DAO realna władza skupia się w kilkunastu portfelach założycieli i funduszy. Pojawiła się apatia wyborcza — frekwencja w typowym DAO bywa kilkuprocentowa.

  DAO nie znosi ludzkiej głupoty — może ją nawet zautomatyzować. Usuwa jednak jedną starą patologię: tajnego skarbnika, który po cichu ucieka z kasą albo wydaje ją wbrew woli społeczności. Wszystko, co się dzieje, jest jawne. To ogromna różnica względem klasycznej fundacji, partii czy spółki, w których ujawnienie nadużycia wymaga whistleblowera (czyli sygnalisty — pracownika lub osoby z wnętrza organizacji, która z własnej woli ujawnia nadużycia opinii publicznej lub organom ścigania) i lat śledztwa. Tam, gdzie mamy wspólny skarbiec, powtarzalne zasady i cyfrowe zasoby, DAO jest realnym, choć jeszcze bardzo niedojrzałym eksperymentem ustrojowym. Pierwsze samoloty też się rozbijały.

8. Smart kontrakty i automatyczny podział przychodów (tantiemy)

  Smart kontrakt to program egzekucyjny działający na blockchainie. Jeśli warunek jest spełniony, kod automatycznie wykonuje operację. Nie trzeba prosić księgowego, czekać na przelew, wierzyć pośrednikowi ani ścigać kontrahenta, który nagle zapomniał, co obiecał.

  To pozwala drastycznie uprościć globalne rozliczenia. Cyfrowa książka, utwór muzyczny czy aplikacja sprzedaje się na drugim końcu świata, a mikropłatność w ułamku sekundy dzieli się według zapisanych proporcji między autora, tłumacza, grafika, programistę i wydawcę.

  Druga strona medalu: zasada „kod to prawo" tnie w obie strony. Jeśli w kontrakcie jest błąd, kontrakt wykona błąd. Lista spektakularnych włamań na mosty międzysieciowe i protokoły DeFi (DeFi to zdecentralizowane finanse — zestaw aplikacji finansowych działających bez banków, na samych smart kontraktach) mówi sama za siebie — Ronin (624 mln USD), Poly Network (611 mln), Wormhole (326 mln), Nomad, Euler i dziesiątki mniejszych. Smart kontrakty nie eliminują zaufania całkowicie. Przenoszą je z prawnika i sędziego na audytora kodu i programistę Solidity (głównego języka programowania smart kontraktów na Ethereum). To i tak gigantyczny postęp tam, gdzie chodzi o mechaniczne, powtarzalne reguły dające się sprawdzić matematycznie. Ale każdy, kto wciska sobie do głowy bajkę, że kod usunął ryzyko, dostanie szybką lekcję rzeczywistości.

  Smart kontrakt nie zastępuje całego prawa. Zastępuje jego część, która jest mechaniczna, powtarzalna i da się zapisać jako matematyczny warunek. Reszta wciąż wymaga arbitrażu i interpretacji — ale ten arbitraż też nie musi być monopolem państwowym, może być rynkowy, prywatny, branżowy.

9. Handel bez zaufania: escrow i struktury wielopodpisowe (multisig)

  Największy problem globalnego rynku nie polega na tym, że ludzie są biedni. Polega na tym, że sobie nie ufają. Dlatego potrzebujemy kosztownych pośredników: Allegro, PayPala, banków, notariuszy czy agentów rozliczeniowych, którzy w klasycznym modelu pełnią rolę escrow (depozytu warunkowego — zewnętrznego strażnika pieniędzy do czasu wykonania umowy).

  Transakcje warunkowe i mechanizm multisig (wielopodpisu) pozwalają zablokować środki i uwolnić je dopiero po spełnieniu twardych kryteriów. Na przykład transakcję musi zatwierdzić dwóch z trzech partnerów, rodzina plus prawnik albo kupujący, sprzedawca i niezależny arbiter. W świecie tradycyjnym kto ma hasło do konta, ten ma pełną władzę. W świecie multisig władza zostaje rozłożona bezpośrednio w strukturze matematycznej podpisów. To zmiana ustrojowa w skali mikro: pozwala konstruować dobrowolne układy zaufania o dowolnej geometrii, bez prośby o pozwolenie u monopolisty.

10. Cyfrowe dziedziczenie majątku i dostępu

  W świecie tradycyjnym śmierć człowieka tworzy potężny problem prawno-biurokratyczny. W świecie cyfrowym problem jest jeszcze brutalniejszy: jeśli klucz prywatny zniknie razem z właścicielem, majątek i cyfrowy dorobek przepadają na zawsze.

  Kryptowaluty wymusiły rozwój metod dziedziczenia opartych na fragmentacji kluczy (Shamir Secret Sharing — metoda dzielenia tajemnicy na kilka fragmentów, z których pojedynczy nie zdradza nic, a złożenie kilku odtwarza całość), opóźnieniach czasowych, instrukcjach awaryjnych i portfelach społecznego odzyskiwania (social recovery wallets — portfele, które w razie utraty klucza można odblokować przy pomocy zaufanych osób lub urządzeń). W przyszłości w ten sposób będzie się dziedziczyć nie tylko krypto, ale także domeny, archiwa, konta, modele AI, prawa autorskie i licencje. Papierowy testament nie zda się na nic, jeśli nikt fizycznie nie ma klucza dostępu — a państwowy spadkobierca z pieczątką nie odzyska ci zaszyfrowanego portfela.

III. Zdecentralizowana infrastruktura, maszyny i dane

11. Cenzuroodporna infrastruktura sieciowa, hosting i moc obliczeniowa

  Trzymanie całych filmów, książek czy gigantycznych baz danych bezpośrednio w blockchainie byłoby absurdalnie drogie. Blockchain służy tu jako warstwa ekonomiczna, koordynacyjna i dowodowa dla sieci peer-to-peer (sieci, w których komputery użytkowników wymieniają się danymi bezpośrednio, bez centralnego serwera), takich jak IPFS (rozproszony system plików), Arweave (sieć płacąca raz za wieczne przechowywanie) czy Filecoin (rynek wynajmu przestrzeni dyskowej).

  Dane są adresowane po ich kryptograficznym hashu (czyli po treści), a nie po lokalizacji serwera. Rozproszony rynek pozwala kupować i sprzedawać wolną przestrzeń dyskową, hosting czy moc kart graficznych potrzebną do trenowania modeli AI. To bezpośredni cios w monopol wielkich centrów danych Big Tech.

  Dane w takich sieciach nie są magicznie nieśmiertelne — ktoś musi je utrzymywać (czyli „pinować": zadeklarować, że trzyma kopię i replikować). Modele ekonomiczne tej replikacji są jeszcze niedojrzałe, a wiele projektów Web3 (zbiorcza nazwa nowej generacji Internetu opartego na blockchainie i prywatnych kluczach użytkownika, w odróżnieniu od Web 2.0 zdominowanego przez platformy Big Tech) z 2021 roku jest już dziś martwych. Jednak publikacji zakotwiczonej w takiej strukturze nie da się skasować jednym kliknięciem korporacyjnego moderatora, jak na YouTube czy Facebooku. Architektura zmienia się z jednego, wrażliwego punktu w sieć wielu punktów przetrwania.

12. Wyrocznie (oracles) i autonomiczne ubezpieczenia parametryczne

  Blockchain sam z siebie nie wie, co dzieje się w świecie fizycznym — nie zna temperatury, opóźnień lotów ani ceny baryłki ropy. Do tego potrzebuje wyroczni, czyli zdecentralizowanych systemów dostarczających zewnętrzne, zweryfikowane dane do smart kontraktów (czołowe projekty to Chainlink i Pyth — sieci współpracujących węzłów, które wspólnie potwierdzają wartości cen, kursów, wyników wydarzeń itd.).

  Otwiera to drogę do ubezpieczeń parametrycznych. Wypłata odszkodowania za suszę, powódź czy odwołany lot następuje automatycznie w sekundę po tym, jak mierzalny warunek zewnętrzny zostanie spełniony. Bez komisji, bez pisania podań, bez uznaniowości i bez biurokratycznego teatru.

  Trzeba jednak być wobec siebie uczciwym: wyrocznia jest najsłabszym ogniwem. Jeśli ktoś sfałszuje albo zmanipuluje dane wejściowe, smart kontrakt perfekcyjnie wykona fałsz (zasada śmieci na wejściu — śmieci na wyjściu). DeFi (zdecentralizowane finanse — zestaw aplikacji finansowych działających bez banków, na samych smart kontraktach) widziało już ataki polegające na manipulacji cenami w wyroczniach (przykład: bZx — protokół pożyczkowy, w którym napastnik najpierw sztucznie zachwiał ceną na małym rynku, a potem wykorzystał tę zafałszowaną cenę w smart kontrakcie). Cały problem zaufania zostaje wciśnięty w jeden punkt — i jeśli ten punkt nie jest poprawnie zdecentralizowany, cały automatyzm jest fasadowy. Jednak gdy mechanizm wyroczni jest dobrze zaprojektowany (wiele niezależnych źródeł, ekonomiczne kary za fałsz), automatyczne, jawne rozliczenia drastycznie redukują koszty i nieuczciwość pośredników.

13. Niefalsyfikowalne śledzenie łańcuchów dostaw

  Blockchain pozwala transparentnie śledzić pochodzenie komponentów, leków, żywności, części lotniczych i dokumentów transportowych od fabryki aż do rąk konsumenta.

  System nie jest oczywiście sakramentem prawdomówności — jeśli ktoś wpisze fałszywe dane na samym początku, blockchain nie zamieni fałszu w prawdę. Jednak w przeciwieństwie do tradycyjnych baz danych, blockchain uniemożliwia potajemną edycję i fałszowanie historii wstecz. Kłamstwo może się pojawić, ale zostawia permanentny ślad. Fałszywego wpisu nie da się po cichu wyprostować przed kontrolą audytora. Historia przestaje być z gumy, a to zasadnicza różnica w biznesie.

14. Przenośna, niezależna reputacja cyfrowa

  W gospodarce cyfrowej reputacja to potężny kapitał. Problem polega na tym, że dziś jest ona uwięziona wewnątrz zamkniętych platform (Allegro, Uber, LinkedIn, GitHub, Airbnb). Ta reputacja nie jest naprawdę twoja — jest przypisana do konta kontrolowanego przez cudzy, zmienny regulamin. Jeśli dostaniesz niesłusznego bana, twój wieloletni dorobek znika. Mnie się to kilka razy zdarzyło.

  Blockchain połączony ze zdecentralizowaną tożsamością pozwala budować przenośną historię podpisanych działań, wykonanych kontraktów i ocen. Ty kontrolujesz ten kapitał. To narzędzie obosieczne — patrz ostrzeżenie z punktu 5. W rękach wolnych ludzi buduje niezależność, w rękach scentralizowanej władzy zamieni się w totalitarny kredyt społeczny. Dlatego reputacja przenośna musi być dobrowolna, selektywna i kontrolowana przez właściciela klucza. Nie można dopuścić, by stała się obowiązkową przepustką do uczestnictwa w społeczeństwie.

15. Mikropłatności jako filtr antyspamowy i ekonomiczny dowód kosztu

  Spam i masowy trolling istnieją tylko dlatego, że wysłanie cyfrowego śmiecia kosztuje niemal zero. Sieci drugiej warstwy (czyli nadbudówki nad głównym blockchainem, które przyspieszają i potaniają transakcje), takie jak Lightning Network (system błyskawicznych płatności bitcoinem), umożliwiają mikropłatności o wartości ułamków grosza.

  Można wprowadzić minimalny koszt ekonomiczny albo kryptograficzny dowód pracy (proof of work — wymóg wykonania pewnej ilości obliczeń, których nie da się ominąć, a które kosztują energię i czas) za dodanie komentarza, wysłanie maila czy wykonanie zapytania do API (czyli interfejsu, przez który programy komunikują się ze sobą). Nie trzeba pytać użytkownika o dowód osobisty ani budować systemów cenzury treści. Wystarczy zasada: chcesz zająć zasób wspólny, pokaż minimalny koszt. To znacznie zdrowsze niż platformowa cenzura, która zawsze kończy się tak samo: regulaminem pisanym przez tchórza, wykonywanym przez algorytm i interpretowanym przez politycznego eunucha.

  Pomysł jest stary i jak dotąd przegrywał z bezpłatnymi platformami subsydiowanymi reklamą. Lightning po latach wciąż obsługuje znacznie mniej transakcji, niż zapowiadano. Niemniej jeśli kiedykolwiek zbudujemy zdrowy ekosystem mediów społecznościowych odpornych na inwigilację, ten mechanizm jest jedną z bardzo nielicznych technicznych dróg do filtra spamu bez cenzora.

16. Gospodarka maszyn, Internetu Rzeczy (IoT) i agentów AI

  Wchodzimy w erę, w której maszyny i autonomiczne boty AI będą zawierać transakcje między sobą. Samochód autonomiczny sam zapłaci ładowarce, dron opłaci miejsce lądowania, dom kupi energię od sąsiada, serwer wynajmie moc obliczeniową, a agent AI wykupi dostęp do API innego systemu.

  Klasyczny system bankowy jest do tego zbyt ciężki, powolny i przesiąknięty biurokracją (KYC — obowiązek banku zidentyfikowania klienta; AML — przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, godziny pracy, brak natywnych mikropłatności). Maszyny potrzebują pieniędzy maszynowych, tożsamości maszynowej, podpisów maszynowych i automatycznych kontraktów bez człowieka w pętli decyzyjnej. Dawniej konto w banku miał tylko człowiek. Dzisiaj własny portfel może mieć maszyna i program — i nie musi prosić działu compliance (komórka w korporacji albo banku odpowiedzialna za zgodność z przepisami — to ona blokuje przelew podejrzanego klienta) o pozwolenie.

17. Zdecentralizowane mikrorynki energii

  Gdy miliony gospodarstw domowych, firm, magazynów energii i samochodów elektrycznych jednocześnie produkują, zużywają i magazynują energię, stary system scentralizowanych taryf zaczyna trzeszczeć. Prąd przestaje płynąć wyłącznie w jedną stronę — z wielkiej elektrowni do biernego odbiorcy. Zaczyna krążyć lokalnie.

  Blockchain umożliwia stworzenie zautomatyzowanych mikrorynków, na których urządzenia handlują prądem w czasie rzeczywistym. Mikrotransakcje są rozliczane co kilka minut bezpośrednio między sąsiadującymi budynkami i odbiornikami. Nie mówimy o grantowej prezentacji z kolorowymi strzałkami, ale o technicznym i autonomicznym systemie rozliczeń, którego klasyczne, centralnie regulowane taryfy nie są w stanie odwzorować.

IV. Transparentne finanse, prywatność i cyfrowy survival

18. Ciągły audyt finansowy i kryptograficzny dowód rezerw

  Wyobraźmy sobie fundację, partię polityczną, DAO czy spółkę, która publikuje swoje przepływy finansowe w czasie rzeczywistym. Nie w pliku PDF raz do roku, nie w sprawozdaniu napisanym językiem księgowych, ale maszynowo, jawnie i na bieżąco. Blockchain pozwala na audyt jako stały, ciągły stan systemu.

  Podobnie instytucje finansowe czy giełdy mogą generować kryptograficzny dowód rezerw (PoR — Proof of Reserves — matematyczny dowód, że giełda faktycznie posiada zadeklarowane aktywa). Tu wymagana jest poważna uczciwość intelektualna: dowód rezerw pokazuje aktywa, a nie zobowiązania. Po upadku FTX (jedna z największych giełd kryptowalut na świecie, która spektakularnie upadła w listopadzie 2022 — okazało się, że założyciel Sam Bankman-Fried potajemnie pożyczał depozyty klientów własnemu funduszowi inwestycyjnemu) wiele giełd opublikowało PoR, który niczego realnie nie dowodził, bo nie obejmował ukrytych długów. Sam PoR  bez równoległego Proof of Liabilities (dowodu zobowiązań — czyli tego, ile giełda jest winna swoim klientom) to marketing.

  Jednak właściwie zaprojektowany audyt — z dowodami zobowiązań, podpisami klientów potwierdzającymi saldo (drzewo Merklego — kryptograficzna struktura, w której każdy klient może indywidualnie sprawdzić, że jego saldo zostało uwzględnione w sumie, bez ujawniania sald pozostałych klientów), publicznymi adresami portfeli — drastycznie przesuwa ciężar dowodu. Zamiast wierzyć prezesowi, audytorowi czy zapewnieniom z konferencji prasowej, użytkownik może sprawdzić stan aktywów matematycznie. To utrudnia najstarszą formę finansowego oszustwa: udawanie, że depozyty istnieją, choć dawno zostały przejedzone.

19. Cyfrowy survival: prywatność i odporność na konfiskatę

  Kryptowaluty są często oskarżane o anonimowość, choć większość z nich jest tylko pseudonimowa (nazwa konta jest cyfrowym pseudonimem, ale po połączeniu jej z prawdziwą tożsamością cała historia transakcji staje się jawna). Bitcoin jest publiczny — transakcje i adresy są jawne, a wyspecjalizowane firmy analityczne (Chainalysis, Elliptic — firmy zarabiające na deanonimizacji blockchainów dla rządów i giełd) z dużą skutecznością łączą adresy z tożsamościami. Prawdziwa wartość cyfrowego survivalu tkwi gdzie indziej: w budowie infrastruktury prywatności i odporności na fizyczną przemoc instytucjonalną.

  Dowody z wiedzą zerową (zero-knowledge proofs), portfele non-custodial (czyli takie, w których klucze posiada sam użytkownik, a nie giełda czy bank), frazy odzyskiwania (seed phrase — ciąg 12 lub 24 słów, z którego da się odtworzyć cały portfel) i protokoły mixingowe (zacierające powiązania między transakcjami przez ich wymieszanie z transakcjami innych użytkowników) pozwalają na interakcję gospodarczą bez stałego nadzoru. Jeśli bank lub urzędnik może jednym kliknięciem zablokować twoje konto i odciąć cię od życiowego dorobku, to nie jesteś właścicielem swojego życia — jesteś tylko tymczasowym dzierżawcą.

  Trzeba jednak rozumieć granice. Blockchain chroni przed konfiskatą bankową i administracyjną, ale nie chroni przed tak zwanym „atakiem klucza francuskiego za pięć dolarów" (żartobliwa nazwa sytuacji, w której napastnik nie musi łamać kryptografii — wystarczy, że fizycznie zmusi posiadacza klucza do jego wydania) — zwykłą fizyczną przemocą wobec posiadacza klucza. Większość użytkowników gubi seedy, daje się ograć phishingiem (oszustwo polegające na podszywaniu się pod znaną stronę, by wyłudzić hasła lub klucze) albo trzyma środki na giełdach, gdzie nadal obowiązują reguły tradycyjne. Cyfrowy survival jest realny, ale wymaga dyscypliny operacyjnej, której większość ludzi nie ma.

  Z tym zastrzeżeniem: blockchain daje odporność innego typu niż wszystko, co znaliśmy. Majątek niewidzialny fizycznie, transgraniczny i możliwy do odtworzenia po drugiej stronie katastrofy. Gdy nie ma prądu, bitcoina nie zjesz. Jednak gdy wróci Internet, odtworzysz swoją pozycję cywilizacyjną w dowolnym miejscu na ziemi z 12 słów zapisanych w głowie. Survival dla człowieka, który chce przeżyć przejście przez kryzys i wrócić do cywilizacji z czymś więcej niż pustymi kieszeniami.

20. Rynki danych, rejestry zobowiązań i dowody procesowe w erze AI

  Dane są ropą XXI wieku — to frazes, ale prawdziwy. Problem polega na tym, że dane produkują ludzie, czujniki i urządzenia, a bezkarnie zawłaszczają je wielkie korporacje. Blockchain pozwala tworzyć rynki, na których użytkownik lub lokalny czujnik sprzedaje dostęp do swoich danych na własnych warunkach.

  Jeszcze ważniejsza w epoce generatywnej AI staje się prawdziwość procesu. Czy ten wynik finansowy policzono poprawną metodą? Czy model AI użył legalnej wersji danych? Czy dokument został zmieniony po podpisaniu? Czy to nagranie jest deepfake'iem (czyli sfałszowanym przez sztuczną inteligencję materiałem audio lub wideo, w którym ktoś rzekomo mówi lub robi rzeczy, których nigdy nie powiedział ani nie zrobił)? Blockchain pozwala zapisać nienaruszalny łańcuch dowodowy: hash wejścia, hash kodu, znacznik czasu, wersję modelu i podpis wykonawcy.

  W erze AI najcenniejsze nie będzie samo twierdzenie, że coś jest prawdziwe. Najcenniejszy będzie dowód, skąd to pochodzi, jaką metodą powstało i czy po drodze czegoś nie podmieniono. Blockchain staje się kotwicą prawdy w świecie, w którym wszystko można cyfrowo podrobić. Sama kotwica nie weryfikuje, co przykuto do łańcucha — ale czyni niemożliwym ciche podmienienie po fakcie. To kluczowa różnica między fałszerstwem trudnym a fałszerstwem łatwym.

Stan realnej adopcji — uczciwy bilans

  Zanim przejdziemy do konkluzji cywilizacyjnej, trzeba uczciwie powiedzieć: po ponad piętnastu latach od białego dokumentu Nakamoto (whitepaper z 2008 r. opublikowany pod pseudonimem Satoshi Nakamoto, w którym po raz pierwszy opisano architekturę Bitcoina — uznawany za moment narodzin całej technologii blockchain) realnymi, dominującymi zastosowaniami krypto są ciągle przede wszystkim: rezerwa wartości (Bitcoin jako „cyfrowe złoto"), stablecoiny (kryptowaluty o stałej wartości jednego dolara) używane do globalnych przekazów (które, ironicznie, wymagają zaufania do scentralizowanych emitentów typu Tether czy Circle — prywatnych firm utrzymujących rezerwy w dolarach pod te tokeny), spekulacja, transgraniczne przekazy poza systemem bankowym, omijanie kontroli kapitałowych i — niestety — okup za ransomware (złośliwe oprogramowanie szyfrujące cudze dane i żądające zapłaty za ich odzyskanie).

  Większość z dwudziestu zastosowań na tej liście jest jeszcze w fazie eksperymentalnej, niszowej albo przegranego prototypu. To nie jest powód, żeby je odrzucić. Tak wygląda każda nowa technologia infrastrukturalna. Internet w 1995 roku też był głównie używany do oglądania zdjęć kotów i czatów IRC, a poważne instytucje finansowe twierdziły, że to zabawka dla dziwaków. Dziś nie istnieje gospodarka bez Internetu.

  Pytanie nie brzmi: czy te zastosowania działają już dziś w skali masowej. Pytanie brzmi: czy są technicznie możliwe i czy ich trajektoria rozwoju jest na tyle realna, by inteligentny obserwator chciał wcześniej zrozumieć kierunek, niż za pięć minut dwunasta dołączać do bandwagonu (dosł. wóz z orkiestrą — angielska metafora oznaczająca dołączanie do czegoś dopiero wtedy, gdy stało się to popularne i bezpieczne, zamiast rozpoznać kierunek wcześnie).

  Cywilizacyjna funkcja kryptowalut

  Najważniejsze zastosowanie kryptowalut jest trudne do pokazania na jednym przykładzie. To nie jest płatność. Nie jest NFT. Nie jest DAO. Nie jest smart kontrakt. Nie jest timestamping (czyli kryptograficzne znakowanie czasu, opisane w punkcie 1). Nie jest zdecentralizowana tożsamość. Nie jest IPFS (rozproszony system plików). Nie jest tokenizacja.

  To wszystko są tylko objawy.

  Istotą jest coś głębszego: przeniesienie części zaufania z instytucji na kryptografię, z urzędu na protokół, z pośrednika na klucz, z deklaracji na dowód, z obietnicy na weryfikację.

  Państwo mówi: zaufaj mi, bo mam pieczęć i armię. Bank mówi: zaufaj mi, bo mam licencję państwa. Platforma mówi: zaufaj mi, bo masz u mnie konto. Blockchain mówi: nie ufaj. Sprawdź.

  I to jest właśnie najbardziej niebezpieczna myśl dla każdego systemu monopolistycznej władzy. Nie dlatego, że blockchain wszystko zastąpi. Nie zastąpi. Świat nadal będzie potrzebował ludzi, umów, firm, wspólnot, reputacji, odpowiedzialności, arbitrażu, ochrony i siły zdolnej powstrzymywać przemoc.

  Niemniej to nie znaczy, że potrzebuje państwa.

  Tu trzeba precyzji pojęciowej, bo na tym potyka się większość dyskusji. Państwo nie jest synonimem porządku. Państwo nie jest synonimem instytucji społecznych. Państwo jest jedną konkretną, historyczną formą organizacji — terytorialnym monopolem na przemoc. Jest organizacją, która twierdzi, że na danym obszarze tylko ona może ostatecznie decydować, sądzić, karać, regulować, rejestrować, opodatkowywać i dopuszczać innych do działania, a sprzeciw wobec tych decyzji egzekwuje siłą.

  To jest właśnie problem. I to ten problem blockchain podgryza technicznie.

  Funkcje społeczne — rejestry, certyfikacja, arbitraż, ochrona, infrastruktura, pomoc, prawo — są realne, potrzebne i pewnie zawsze będą istnieć w jakiejś formie. Tezą libertariańską nie jest to, że te funkcje znikną. Tezą jest to, że nie muszą być monopolistyczne i nie muszą stać na terrorze. Mogą istnieć jako instytucje dobrowolne, konkurencyjne, kontraktowe, lokalne, branżowe, wspólnotowe, prywatne, federacyjne, rozproszone i technologicznie weryfikowalne.

  Kryptowaluty nie dowodzą całej teorii libertariańskiej. Pokazują jej techniczny fragment: wiele rzeczy, które państwo, banki i platformy przedstawiały jako swój naturalny monopol — funkcje, bez których rzekomo nie da się żyć i które rzekomo wymagają centralnego pośrednika — można zrobić bez nich.

  • Można zapisać dowód bez notariusza.
  • Można potwierdzić czas bez urzędu.
  • Można zabezpieczyć własność cyfrową bez platformy.
  • Można rozliczyć wspólny skarbiec bez zaufanego skarbnika.
  • Można zorganizować kontrakt bez centralnego egzekutora.
  • Można przenieść majątek przez granicę bez banku.
  • Można odtworzyć tożsamość po drugiej stronie katastrofy bez państwowego dokumentu w kieszeni.

  Dawniej pytaliśmy: komu muszę zaufać? Teraz możemy pytać: co mogę zweryfikować bez zaufania? To jest przesunięcie cywilizacyjne.

  Tak jak druk osłabił monopol skrybów, Internet osłabił monopol redakcji, tak kryptografia osłabia monopol instytucji zaufania.

  Kryptowaluty nie są więc tylko nową walutą. Są technologicznym buntem przeciwko pośrednikowi, który przez całe tysiąclecia mówił: beze mnie nie udowodnisz, nie zapłacisz, nie podpiszesz, nie zapiszesz, nie potwierdzisz, nie zorganizujesz się, nie rozliczysz i nie przetrwasz.

  A teraz okazuje się, że jednak można zrobić wszystko bez państwa, rozumianego jako terytorialny monopol na przemoc. Nie wszystko naraz. Nie bez błędów. Nie bez okresu przejściowego. Nie bez ryzyka. Niemniej można. A to, czego nie można zrobić technicznie sam na sam z kryptografią — to nadal można zrobić instytucjonalnie, kontraktowo, prywatnie, wspólnotowo, bez monopolisty z bagnetem za plecami.

  Bo państwo nie jest warunkiem cywilizacji. Jest tylko historycznie dominującą, przemocową, monopolistyczną formą organizacji niektórych funkcji cywilizacyjnych. A monopol, gdy pojawia się technologia rozproszonej weryfikacji, zawsze zaczyna śmierdzieć trupem.

  I to wystarczy, by biurokratyczny świat zaczął się pocić. I tak się spoci, że zdechnie.

Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS

PS. Komentarze poniżej w dużej mierze nie odnoszą się do tez tekstu i są na poziomie przedszkolaków. Niestety nic nie poradzę, że ten portal opanowały trolle i ignoranci. Rozsądnych czytelników, którzy chcą porozmawiać o tym, co napisałem, zapraszam do dyskusji na X pod którymś z wpisów z tego hashtagu: x.com/hashtag/Kryptowaluty_GPS65?src=hashtag_click

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 122
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

16.05.2026 14:50

Pytanie z głupia frant: kryptografia to synonim krypto waluty? ⚠️
u2

u2

16.05.2026 15:12

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na Pytanie z głupia frant:…

Kryptowaluty używają kryptografii, aby ukryć przed frajerami gdzie znikają ich pieniądze. Zwykle twórcy krytpowalut piorą je w legalnych firmach, a sami uciekają, tam gdzie nie sięga nawet jurysdykcja Wuja Sama z Ameryki :)

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

16.05.2026 15:28

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na Pytanie z głupia frant:…

Kryptografia to nauka o zabezpieczaniu informacji poprzez ich szyfrowanie i transformację w nieczytelny format dla niewtajemniczonego w sposób odkodowania. Kryptowaluty to waluty oparte na kryptografii i blockchainie. Prefiks krypto- (lub crypto-) pochodzi od starogreckiego słowa kryptós (κρυπτός), co oznacza „ukryty”, „tajemny” lub „niewidoczny”. Dziś ta technologia jest ukryta dlatego, że większość jej nie rozumie, jej pojęcie przekracza ich możliwości intelektualne — przykładem choćby prezes Kaczyński. A jego elektorat jest od niego jeszcze głupszy.

u2

u2

16.05.2026 15:37

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Kryptografia to nauka o…

GPS napisał:

"jej pojęcie przekracza ich możliwości intelektualne — przykładem choćby prezes Kaczyński"

PJK może nie wiedzieć jak działa blokczejn, ale doskonale zna przypadki krachu kryptowalut, w końcu jest prawnikiem. Technologia może być wykorzystywana w dobrych celach, ale również w złych celach. I to zwykle robią nie inżynierowie, którzy udostępniają różne techologie, tylko kuci na cztery kopyta prawnicy typu mecenas Qń.

sake3

sake2020

16.05.2026 15:44

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Kryptografia to nauka o…

A pan to nawet jeszcze głupszy niż elektorat Kaczyńskiego. Słowotokiem zastępuje pan każdy temat udając,że się zna na czymkolwiek.To stara metoda,zmęczyć swoim gadulstwem z jednoczesnym uderzeniem na wybranego i wskazanego przeciwnika.Niech pan już zejdzie z tych ramion wielkich filozofów czym się pan tak chwalił i wysmaruje cokolwiek ze swego pustego łba.

Alina@Warszawa

Alina@Warszawa

16.05.2026 15:59

Państwo, szczególnie Państwo Polskie, bardzo mi się podoba (pomimo czerwonych i obcych wpływów, mam nadzieję już niedługo), bo zapewnia mi polskość, której nie można wycenić w żadnej walucie, ani opodatkować, ani zamordować. 

Widzę, że Autor ma niesamowitą zdolność pisania i wyobraźnię, którą powinien wykorzystywać w lepszych miejscach. I chociaż taki elokwentny, to nie odpowiedział na kilka konkretnych pytań, które napisałam tu: naszeblogi.pl 

Ponownie proszę więc o informację, czy Autor: 

  • dostaje jakieś wynagrodzenie, emeryturę, albo udziały w bitkoinach, albo jakichś innych kryptowalutach? Ile mniej więcej, np. w procentach do walut realnych? 
  • płaci za zakupy, czynsz, media w kryptowalutach? 
  • może kupić nieruchomość w Polsce za bitkoiny? 
  • daje dzieciom prezenty w bitkoinach? 
  • trzyma wszystkie swoje zasoby finansowe na kontach kryptowalutowych i jakie ma z tego dochody? 
Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

16.05.2026 18:56

Napisałem notkę na poziomie maturzystów, a dostałem komentarze przedszkolaków. Dlaczego tu nie ma starszych dzieci na tym portalu?

sake3

sake2020

16.05.2026 19:05

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Napisałem notkę na poziomie…

Bo starsze by pana wyśmiały za słaby poziom pisarstwa.

Alina@Warszawa

Alina@Warszawa

16.05.2026 19:18

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Napisałem notkę na poziomie…

Moje pytania każdy przedszkolak by zrozumiał, ale Autor jak widać ma problemy z prostą odpowiedzią, bo to wyżej to nie jest odpowiedź!

paparazzi

paparazzi

16.05.2026 19:12

Kto to czytał , ręka w górę. Dzieła Lenina są krótsze . 

Alina@Warszawa

Alina@Warszawa

16.05.2026 19:30

Dodane przez paparazzi w odpowiedzi na Kto to czytał , ręka w górę…

Tak? i tak samo "treściwe"?

u2

u2

16.05.2026 19:40

Dodane przez paparazzi w odpowiedzi na Kto to czytał , ręka w górę…

"Dzieła Lenina są krótsze" 

Lenin napisał mnóstwo dzieł. Miałem kiedyś możliwość oglądania Dzieł Wszystkich Lenina, było tego 55 tomów. Otwarłem jeden tom na chybił trafił. I trafiłem na list Lenina do kogoś, w którym nawoływał do mordowania ludzi. Zdziwił mnie język nienawiści, którym się posługiwał. Ale lepiej wtedy pojąłem jak możliwe były dwie wojny światowe i dwie rewolucje w Rosji w 20 wieku :)

PS. Co do artykułu GPS to jest sporo takich artykułów chwalących technologię blokczejna. Blokczejn ma jedną wadę, wymaga internetu i jakiegoś komputera/smartfona. Bez internetu BTC nie działa. No chyba, że wymieni się go na realną walutę. A każdy spryciula tworzący nowe kryptowaluty może zwiać z taką wirtualną kasą, bo pokusa jest spora. I takich przykładów jest coraz więcej.

Alina@Warszawa

Alina@Warszawa

16.05.2026 19:29

21-e zastosowanie kryptowalut...

Niechcący byłam świadkiem rozmowy 2 przedsiębiorców. Jeden pytał drugiego jak skończyła się sprawa jakiegoś szantażu. Otóż szantażowany musiał zapłacić duży okup, bo szantażyści grozili mu spaleniem domu, czy budynków firmowych. Szantażowany stwierdził, że zapłacił, bo życie mu miłe. Była to duuuża kwota, rzędu ponad 100 tys. zł. Na pytanie jak zapłacił - odparł oczywiście w BITKOINACH. I tu mamy prawdziwe zastosowanie tego systemu. 

Faktycznie - bezpodatkowy!

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

16.05.2026 21:56

Komentarze pod tym artykułem w dużej mierze nie odnoszą się do tez tekstu i są na poziomie przedszkolaków. Niestety nic nie poradzę na to, że ten portal opanowały trolle i ignoranci. Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy nie czytają, nie rozumieją, ale muszą wleźć pod wpis i naśmiecić.  

Rozsądnych czytelników, którzy chcą porozmawiać o tym, co napisałem, zapraszam do dyskusji na X pod którymś z wpisów z tego hashtagu: x.com/hashtag/Kryptowaluty_GPS65?src=hashtag_click

Alina@Warszawa

Alina@Warszawa

16.05.2026 22:50

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Komentarze pod tym artykułem…

Na poziomie przedszkolaka, to są Twoje Autorze odpowiedzi....

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 384
Liczba wyświetleń: 704,355
Liczba komentarzy: 5,750

Ostatnie wpisy blogera

  • Kumulacja kapitału w krypto
  • Wojna plemion
  • O kryminalizacji kryptoaktywów - a w tle KSeF...

Moje ostatnie komentarze

  • Komentarze pod tym artykułem w dużej mierze nie odnoszą się do tez tekstu i są na poziomie przedszkolaków. Niestety nic nie poradzę na to, że ten portal opanowały trolle i ignoranci. Kompletnie nie…
  • Napisałem notkę na poziomie maturzystów, a dostałem komentarze przedszkolaków. Dlaczego tu nie ma starszych dzieci na tym portalu?
  • Kryptografia to nauka o zabezpieczaniu informacji poprzez ich szyfrowanie i transformację w nieczytelny format dla niewtajemniczonego w sposób odkodowania. Kryptowaluty to waluty oparte na…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Alina@Warszawa, Na poziomie przedszkolaka, to są Twoje Autorze odpowiedzi....
  • Grzegorz GPS Świderski, Komentarze pod tym artykułem w dużej mierze nie odnoszą się do tez tekstu i są na poziomie przedszkolaków. Niestety nic nie poradzę na to, że ten portal opanowały trolle i ignoranci. Kompletnie nie…
  • u2, "Dzieła Lenina są krótsze" Lenin napisał mnóstwo dzieł. Miałem kiedyś możliwość oglądania Dzieł Wszystkich Lenina, było tego 55 tomów. Otwarłem jeden tom na chybił trafił. I trafiłem na list…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności