1. W tych dniach niektóre media poinformowały, że z niejasnych powodów opóźniają się negocjacje ze stroną amerykańską , a konkretnie konsorcjum Westinghouse-Bechtel i stroną polską reprezentowaną przez spółkę Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) i na pewno nie zakończą się do czerwca 2026 roku, ba nie jest jasne czy zakończą do końca tego roku. Do tej pory rozbieżności pomiędzy stroną polską i amerykańską dotyczą wręcz kluczowych kwestii, jak odpowiedzialność finansowa za inwestycję, integracja całego projektu ( Amerykanie proponują podział ról jedna firma dostarcza reaktor, druga odpowiada za budowę), a nawet prawo obowiązujące w umowie, nasze krajowe , czy międzynarodowe. To kolejne już przesuwanie terminu realizacji tej strategicznej dla Polski inwestycji przez rząd Donalda Tuska, co rodzi coraz silniejsze podejrzenia, czy te przedłużające się negocjacje, nie mają na celu zniechęcenia amerykańskich firm do realizacji tego projektu w Polsce, w miejsce których, być może weszliby w Francuzi.
2. Wydawało się ,że zgoda Komisji Europejskiej na pomoc publiczną dla tej inwestycji w wysokości 60,2 mld zł, wydana w grudniu poprzedniego roku, wreszcie przyśpieszy realizację tego projektu, ale kolejne napływające informacje, niestety tego nie potwierdzają. Minister Motyka na konferencji prasowej, w grudniu 2025, już studził jakikolwiek zapał w tej sprawie informując, że pierwsze roboty budowlane na placu budowy elektrowni atomowej, zaczną się dopiero w grudniu 2028 roku, a więc dopiero za blisko 3 lata i być może będzie to robił już następny rząd, wyłoniony w wyborach na jesieni 2027 roku Już wtedy oznaczało to także przesuniecie o kolejne 3 lata oddania do użytku pierwszego bloku energetycznego elektrowni, z harmonogramu realizowanego przez rząd Morawieckiego wynikało, że będzie to w roku 2033, minister stwierdził ,że będzie to w roku 2036, a eksperci od realizacji tego rodzaju inwestycji, twierdzą, że opóźnienia mogą spowodować, że energię z pierwszego bloku tej elektrowni, będziemy mieli dopiero około roku 2040. Przedłużające się negocjacje z Amerykanami mogą te daty dodatkowo przesunąć o kolejny rok ,albo i dłużej i to tylko pod warunkiem, że rząd Tuska, chce realizacji tej inwestycji przez firmy naszego strategicznego sojusznika, a nie ma innych planów, o czym mogły świadczyć niedawne rozmowy premiera Tuska z prezydentem Macronem w Gdańsku.
3. Przypomnijmy także, że tuż przejęciu władzy przez Tuska, okazało się budowa pierwszej elektrowni atomowej Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo w województwie pomorskim jest zagrożona, ponieważ nowo powołana wojewoda pomorska poinformowała, że rozpoczęły się poszukiwania dla jej nowej lokalizacji. Ponieważ dla dotychczasowej lokalizacji wydano decyzję środowiskową po 7 latach intensywnych prac rządu Prawa i Sprawiedliwości (i był to najkrótszy okres z możliwych), to podjęcie takiej decyzji oznaczałoby przesunięcie jej realizacji o taki okres i najprawdopodobniej wycofanie się z tego przedsięwzięcia amerykańskiego inwestora z tej branży czyli firmy Westinghouse, posiadającej najnowocześniejszą technologię w tym zakresie. Tak naprawdę oznaczałoby to rezygnację z energetyki jądrowej w Polsce i w sytuacji kontynuacji restrykcyjnej polityki klimatycznej przez UE, trwałe uzależnienie naszego kraju od importu energii z zagranicy (skoro mamy ograniczać polską energetykę węglową). Po tej wypowiedzi wojewody pomorskiej wybuchł skandal i po paromiesięcznych przepychankach, wycofano się z poszukiwania nowej lokalizacji, ale tak naprawdę cały rok 2024, został stracony dla tej inwestycji.
4. Na jesieni 2024 ówczesna minister przemysłu Marzena Czarnecka, której podlegał pełnomocnik ds. strategicznej infrastruktury energetycznej poinformowała, że oddanie elektrowni atomowej rząd przesuwa z roku 2033 na rok 2040, a więc tak naprawdę „na wieczne nigdy” ( po likwidacji ministerstwa przemysłu nadzór na ta inwestycją przejął resort energii ministra Motyki). Powszechną wiedzą jest, że rząd Tuska i sam premier na skutek niemieckiej presji, „nie ma serca” energetyki atomowej w Polsce, świadczy o tym także fakt, że budowy drugiej elektrowni z udziałem ZEPAK, firm koreańskich i PGE, która miała być oddana do użytku w 2035 roku, właściwie zaniechano, ponieważ polska spółka Skarbu Państwa, mająca wiodący udział w tym przedsięwzięciu, się z niego oficjalnie wycofała. Po tej decyzji, prawie natychmiast dowiedzieliśmy się, że koreańska firma, która miała budować elektrownie atomową w Polsce, wygrała przetarg za ok. 9 mld USD na budowę 2 nowych bloków w istniejącej już elektrowni atomowej Dukovany w Czechach.
5. Wydawało się ,że grudniowa decyzja KE o zgodzie na pomoc publiczną wręcz przymusza rząd do realizacji tej inwestycji, jeszcze w tym roku musi on przekazać 4,6 mld zł do spółki EJ, bo takie środki w postaci papierów skarbowych zostały zapisane w tegorocznej ustawie budżetowej. Ale kolejne opóźnienia w procesie realizacyjnym tej elektrowni, teraz polegające na przedłużaniu negocjacji ze stroną amerykańską, powodują ,że ciągle nie ma pewności, czy obecna ekipa rządowa nie mydli oczu opinii publicznej , że ją budujemy, choć doskonale wiemy, że Niemcy robią i jeszcze zrobią wszystko, żeby ona w Polsce jednak, nie powstała. Być może do gry włączą się jeszcze za zgodą Tuska, Francuzi, wprawdzie z przecieków z rozmów Gdańsku wynikało, że miały one dotyczyć budowy drugiej elektrowni atomowej ,ale to przecież tak odległa przyszłość, że wręcz trudno sobie wyobrazić, że prezydent Francji zadowoliłby się tak odległą perspektywą.
Dużo słów a mało konkretów.
W wyniku działań wielu rządów i sejmów od Buzka po Tuska mamy reżim regulacyjny, który sprowadza do absurdu każdą konstruktywną działalność, a tym samym czyni ją nieekonomiczną. Koalicja POPiS odegrała tu główną rolę, podobnie jak ich prezydenckie długopisy.
Niezależnie od szkodliwości hiperregulacji wszelkich przejawów życia dla działalności polskich firm równiez amerykańskie, które mają od lat budować elektrownię atomową właśnie się zaczęły na to powoływać i żądają eksterytorialności prawnej.
kresy.pl
Być może to wymówka, bo jednocześnie podnoszą sprawę budowy konkurencyjnej elektrowni, która w przeciwieństwie do amerykańskiej będzie dawała "żużel" przydatny do wytworzenia głowicy bomby atomowej.
Nie zmienia to faktu, że stronnictwo pruskie też nie chce suwerenności wojskowej Polski.