1. Wczoraj rozpoczął się Czarny tydzień, czyli protest zorganizowany przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, zrzeszający blisko 230 takich szpitali, przy czym wszystkie one normalnie pracują i świadczą usługi medyczne na rzecz pacjentów. Jak podkreślają organizatorzy protestu, protest ma charakter informacyjny i odbywa się pod hasłem „szpitalne łóżko poczeka, choroba nie” i domagają się od rządu Tuska uczciwego finansowania i realnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych. Przypomnijmy, że podczas prac nad tworzeniem powiatów w 1998 roku, przyjęto założenie, że jedną z najważniejszych instytucji, która musi funkcjonować na terenie powiatu jest właśnie szpital i powiaty w których nie było szpitala, były nielicznymi wyjątkami od tej reguły.
2. Przez te blisko już 27 lat funkcjonowania powiatów, samorządy te dokonały gigantycznych inwestycji w placówki ochrony zdrowia na ich terenie, rozbudowując je , modernizując i wyposażając w nowoczesny sprzęt medyczny, zarówno ze środków własnych jak i zewnętrznych, krajowych i europejskich. Obecne rządy Platformy i jej koalicjantów jednak obrały sobie właśnie szpitale powiatowe, jako te placówki ochrony zdrowia, na których można oszczędzić najwięcej i stąd coraz to nowe decyzje resortu zdrowia, które te oszczędności wymuszają. Dyrektorzy tych placówek podkreślają, że wzrost cen nośników energii, leków, a także wynagrodzeń pracowników, przy jednoczesnym ograniczeniu płacenia przez NFZ za tzw. nadwykonania , a teraz także poważnych cięć w finansowaniu diagnostyki, powodują coraz większe straty, co więcej załamują płynność finansową i grożą niewypłacalnością.
3. Kroplą, która przelała czarę goryczy, było rozporządzenie z 1 kwietnia tego roku i jak się okazuje, nie było ono opublikowane na prima aprilis, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy.
4. Jak przy okazji wydania tego rozporządzenia resort zdrowia podał w komunikacie, wprowadzenie tych cięć pozwoli na oszczędności w wydatkach NFZ do końca roku na kwotę 625 mln zł, przy czym nie ulega wątpliwości, że wydłuży to kolejki do tego rodzaju badań diagnostycznych i jak twierdzą lekarze specjaliści w tych dziedzinach, cofnie nas o dekadę, a oczekiwanie na takie badanie w ramach NFZ wydłuży się do ponad roku. Mimo zapewnień resortu zdrowia, że te cięcia nie dotyczą pacjentów onkologicznych, to nie ulega jednak wątpliwości, ze w praktyce także tego rodzaju pacjentów będzie jednak zdiagnozować i znowu jak twierdzą lekarze specjaliści w tej dziedzinie to rozporządzenie kończy 11-letnią erę bezlimitowej onkologii. Co więcej jak słychać na sejmowych korytarzach podobne rozwiązanie ma zostać wprowadzone jeżeli chodzi o usługi rehabilitacyjne, choć już obecnie na świadczenia zakresu rehabilitacji medycznej czeka się około 7 miesięcy.
5. Przypomnijmy także, że w propozycjach cięć wydatków minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grenda, znalazły się między innymi: wprowadzenie zniesionych przez rząd PiS limitów przyjęć do lekarzy specjalistów, co ma przynieść oszczędności blisko 3,4 mld zł, czy ograniczenie wydatków na diagnostykę obrazową na kwotę blisko 1,3 mld zł. Mają także powrócić limity w operacjach zaćmy na kwotę prawie 280 mln zł, co oznacza ,że ponad 90 tys pacjentów zostanie odesłanych na następny rok, ma także nastąpić ograniczenie wydatków na leki bez recepty dla pacjentów 65+, aż o ponad 1,5 mld zł. Mimo gigantycznych problemów finansowych w roku 2025 wielu szpitali powiatowych i wielu apeli samorządów zarządzających nimi, rząd Tuska zdecydował się na ograniczenie środków finansowych dla tej kategorii szpitali o prawie 700 mln zł. Ministerstwo zdrowia zdecydowało się nawet na likwidację funkcjonującego już kilka lat, programu „Dobry posiłek w szpitalu” , bo był to program pilotażowy, co ma w 2026 roku, przynieść oszczędności na żywieniu pacjentów w szpitalach na kwotę 900 mln zł.
6. Co więcej już wcześniej na skutek ograniczenia płatności przez NFZ ,cięcia zaczęły być realizowane właśnie głównie przez szpitale powiatowe, które masowo zaczęły likwidować oddziały ginekologiczno-położnicze. Już pod koniec stycznia tego roku resort zdrowia wydał rozporządzenie o możliwości przyjmowania porodów na szpitalnych SOR-ach, albo izbach przyjęć, choć podpisał je jeden z wiceministrów, a nie szefowa tego resortu. Jest ono konsekwencją wręcz masowej likwidacji albo zawieszania działania porodówek w szpitalach w całym kraju (głównie szpitalach powiatowych), teraz w zasadzie ogłaszanych w każdym tygodniu. Tylko od stycznia 2024 roku do lipca 2025 roku zlikwidowano 29 oddziałów położniczych, a kolejnych 18 zawieszono, a w II połowie 2025 roku proces ten znacząco przyśpieszył (nastąpiła likwidacja kolejnych kilkudziesięciu), kiedy okazało się ,że nie będzie nowych wyższych wycen usług na tych oddziałach, co wcześniej obiecywano i w związku z tym straty przez nie powodowane, będą tylko narastać. Z kolei od stycznia do końca lutego tego roku zlikwidowano kolejne 18 oddziałów ginekologiczno- położniczych, w tym oddział w szpitalu w Lesku, który stał się głośny w związku z publicznym kłamstwem premiera Tuska, że oddział ten nie został zlikwidowany.
7. Protest ponad 200 szpitali powiatowych jest oczywiście bagatelizowany przez rządzących, w wypowiedziach publicznych przedstawicieli koalicji atakowani są dyrektorzy tych palcówek i samorządy, jako główni winowajcy ich obecnej sytuacji finansowej. Zresztą Tusk ma teraz inny kłopot na głowie, posłowie dwóch klubów tworzących koalicję, które powstały po rozpadzie Polski 2050 Szymona Hołowni, skaczą sobie do oczu i ci którzy zostali z minister Pełczyńską-Nałęcz, chcą uczestniczyć w odwołaniu minister Henning-Kloski o co wystąpiły kluby PiS i Konfederacji. Ponieważ głosowanie na tym wnioskiem ma się odbyć za blisko 2 tygodnie, to te najbliższe kilkanaście dni, koalicja poświęci raczej na pacyfikowanie niezadowolonych posłów, nie na rozwiązywanie problemów szpitali powiatowych, więc te mogą sobie protestować nie tydzień, ale nawet miesiąc.
Od 37 mechanizm jest prosty: na zlikwidowanym łóżku nie położy się pacjenta, a wiadomo, że pacjent tylko generuje koszty i strumienia wydatków nie można kierować na inwestycje, programy profilaktyczne i lekowe, które są niesyte niezależnie ile by nie wydać.
Szerzej o tym pisałem m.in.
naszeblogi.pl