Muszę szczerze przyznać, że Jarosław to jednak fachowiec jest. Mateusz nie mógł zdzierżyć, że na premiera wybrano Czarnka, no bo w sumie kogo, skoro po wyborach trzeba będzie szukać porozumienia z prawą stroną sceny politycznej, więc wymyślił woltę, że wszystko jest nie tak, choć faktycznie pisiorom po raz pierwszy od niepamiętnych czasów wzrosło.
I teraz najlepsze! Wczorajsza konferencja prasowa. Bum! Wszyscy na Nowogrodzką. Mateusz myślał, że w końcu go wypieprzą i będzie mógł działać na swoją rękę, a tu cyk, prezes wyszedł, poprosił o wsparcie finansowe na kampanię i cześć! Mateusz z Przemysławem stali obok siebie z takimi minami, że już nic nie trzeba było mówić. Kto zarobił? Redaktor Sakiewka, bo jak prezes powiedział, że jest kod QR do skanowania, to redaktor Sakiewka wyświetlił na pół ekranu swój kod do wpłat na Republikę. Otyły maestro pokusił się nawet na to. Mistrzostwo świata i okolic!
A dlaczego prezes fachowiec jest? Bo Mateusz doskonale wie, że aby zyskać jakiekolwiek błogosławieństwo ludu pisowskiego, musi zostać wypieprzony. To potrzebne dla mitu założycielskiego partii. Inaczej będzie traktowany jak zdrajca. A tu jak na złość, prezes go długo i czule przytula: "Chodź Mateuszku na konferencję, staniesz za mną. Chodź Mateuszku do rady eksperckiej, pomożesz nam. Chodź Mateuszku, zobacz jaki ten Przemek fajny". Przekomiczne!
A co jest najlepsze? Przecież tym posłom, europosłom i działaczom w okręgach Mateusz przecież zdążył obiecał złote góry. Oni myśleli, że już wczoraj będzie po zawodach, że nowa partia, nowe rozdanie, nowe dogadywanie się, osiemnaście procent i myyyk. Robimy! A tu nic, oprócz przymusowej miłości i znalezienia się na czarnej liście u prezesa.
Tu jednak wychodzi doświadczenie polityczne. Przecież dokładnie taką samą woltę zrobił kiedyś w PiS PJN - Polska Jest Najważniejsza z Kluzik-Rostkowską i Pawłem Kowalem. O ile Kowal to jeszcze zupę na ceracie zjada, o tyle noga Joanny gumiakiem w gnoju przecież nie stała. Partia chciała się odciąć od wsiowego chamstwa, pójść po inteligencką część elektoratu miejskiego z konserwatywnym, chrześcijańsko-demokratycznym. Wypisz wymaluj bajanie na tłiterkach. Jak to się skończyło? W Platformie Obywatelskiej. Oboje znaleźli miejsce.
Jaka lekcja płynie z tej bajki? Lekcje są trzy. Pierwsza jest taka, że bezgraniczną miłością można sprawić komuś więcej bólu niż rozstaniem i w tym względzie Jarosław Kaczyński jest arcymistrzem szachów. Druga? Że ego to jest straszna rzecz, bo jak nie dali Mateuszowi nominacji na premiera, bo przecież na krytyce jego rządów powstały dwie Konfederacje na 20%, to on obraża się i zabiera grabki z piaskownicy. Trzecia. Że Kaczyński z Tuskiem jednak potrafią trzymać ciśnienie i nadal rządzą polską sceną polityczną. Obaj uznali, że czas będzie najlepszym lekiem i obserwują z góry jak "walka klas zaostrza się".
Jaki z tej bajki morał? Nigdy nie skanuj kodów QR bo nie wiadomo to czy przypadkiem nie poleci do redaktora Sakiewki
Myślę,że najlepiej poczekać z dywagacjami do poniedziałku na zapowiedziane spotkanie Kaczyński-Morawiecki. Nienawiść do Kaczyńskiego nakręcana od lat teraz znalazła pole do jeszcze większych ataków i nie widzę by ktokolwiek pokusił się o obiektywne wypowiedzi albo się na nie odważył.Już debata kurtuazyjna tych polityków była sygnałem dla Tuska że Mateusz Morawiecki chce iść swoją drogą polityczną i wszelkie dalsze spotkania są bezcelowe pomimo zapewnień o jedności .Chyba bardziej odpowiada mu wspólna droga z PSL,który jest przykładem żeglarstwa politycznego. Zapewnienia Morawieckiego,że jego celem jest tworzenie dodatkowej przestrzeni do dialogu,inicjowanie działań,wspieranie gospodarki i społeczenstwa i takie tam górnolotne słówka słyszymy od lat z wielu partii.Myśmy to już przerabiali z PO z trzema tenorami,premiera z Krakowa,formację Kukiza,Nowoczesną Petru czy nawet Palikota,albo Wiosnę Biedronia nie wytrzymujących presji i rozpadających się.W jednym dniu gadanina o jedności i ściskanie rączek a w drugim podział. Tusk bezprawnie odbierając tylko PiS-owi subwencję doskonale zdaje sobie sprawę,że całą opozycję zamierza nawet nie zagłodzić ale całkowicie zniszczyć.No i zwiększyć swój stan posiadania,bo KOnfederacja i Korona czekają na swoją szansę u niego.
Bardzo śmieszne...uśmiałem się...angielskie poczucie humoru...