Ojoj, co za emocjonujący serial kryminalno-prawniczy w odcinku „Ziobro kontra reszta świata”! Prof. Kamiński na portalu WP serwuje nam tekst, który brzmi jak spokojny wykład akademicki, ale tak naprawdę jest to mistrzowski trolling pod adresem tych wszystkich, którzy od miesięcy mielą w kółko frazesy o „ucieczce”, „tchórzostwie” i „końcu PiS-u”.
Brawo, Panie Profesorze – rzadko widzę tak elegancko wbity sztylet w balonik hipokryzji.
No bo wyobraźcie sobie: polityk, któremu unieważniono paszport, dostaje azyl na Węgrzech (kraj, który Tusk i spółka lubią traktować jak Wschód Europy, dopóki nie pasuje im do narracji), a potem leci do USA na dokumencie podróży z Konwencji Genewskiej z 1951 roku. Węgrzy musieli mu go wydać, bo tak stanowi prawo międzynarodowe – wyjątkiem są tylko „ważne względy bezpieczeństwa państwa”.
No i co?
Węgry najwyraźniej uznały, że Ziobro i Romanowski nie stanowią zagrożenia dla Orbána, tylko dla... no właśnie, dla kogo? Dla polskiej „nowej sprawiedliwości”? Profesor delikatnie, ale złośliwie przypomina: to nie jest jakaś szara strefa. To standardowa procedura dla uchodźców politycznych. A wy tam w Sejmie i w mediach rządowych robicie z tego aferę większą niż Smoleńsk w wersji Tuska. „Jakim paszportem?!” – krzyczą. No właśnie genewskim, pajace jedne.
Takim, który dostają ludzie prześladowani przez państwo. Brzmi znajomo? Jeszcze niedawno lewica i media głównego nurtu płakały nad każdym dysydentem z Białorusi czy Rosji. A tu nagle polski prokurator i minister sprawiedliwości w jednym – i cisza albo oburzenie.
A ta wiza amerykańska? Profesor wali prosto z mostu: suwerenne państwo decyduje, kogo wpuści. Koniec, kropka.
Pomysły, żeby wysyłać noty dyplomatyczne do USA z żądaniem wyjaśnień? „Niestosowne i niemądre” – cytuję dosłownie. Czyli po polsku: głupie i żenujące. Wyobraźcie sobie, że Trump miałby wysyłać notę do Polski, bo ktoś z PO pojechał na wakacje do Miami. Śmiech na sali. Ale jak Ziobro – to od razu międzynarodowy skandal i „ucieczka przed sprawiedliwością”.
Najlepsza część to oczywiście ekstradycja. Tu profesor rozkłada na czynniki pierwsze umowę polsko-amerykańską z 2006 roku... podpisaną osobiście przez Zbigniewa Ziobrę jako ministra sprawiedliwości. Czysta poezja. Ziobro sam sobie przygotował lasso, którym teraz próbują go złapać.
Tylko że umowa ma potężne klauzulę antypolityczne. Nawet przy zabójstwie, porwaniu czy bombie – jeśli wniosek ma podtekst polityczny, USA mogą odmówić. A tu? Sąd federalny w USA usłyszy:
Że Węgry dały azyl.
Że Interpol odmówił czerwonej noty (bo „charakter polityczny” – art. 2 i 3 Statutu).
Że w Polsce odwołuje się sędziów (np. Łubowskiego po uchyleniu ENA wobec Romanowskiego).
Że minister sprawiedliwości żartuje o przewożeniu ludzi w bagażnikach.
Że nominacje w prokuraturze krajowej wyglądają jak czystki.
I że to wszystko pachnie zemstą, a nie bezstronną sprawiedliwością.
Amerykański sędzia, który patrzy na to z perspektywy kraju, gdzie Trump też był ścigany sądowo i wygrał wybory, raczej nie będzie zachwycony. „Pamięć instytucjonalna” USA też zadziała – przypominają sobie Polańskiego i krakowski sąd (z sędzią Mazurem, obecnym wiceministrem). Cała ta histeria wokół „emocjonujących scenariuszy” to jest po prostu teatr.
Lewica i media dostają orgazmu na myśl o kajdankach, czerwonym dywanie na lotnisku i „sprawiedliwości dziejącej się na oczach świata”. A rzeczywistość? Ziobro siedzi sobie w USA, Romanowski pewnie też, a Polska znowu wygląda jak bananowo/kartoflana republika, w której zmiana władzy = polowanie na poprzedników.
Przypomnijmy sobie kilka przykładów z niedalekiej przeszłości, bo profesor zostawił nam amunicję:Kiedy Platforma była u władzy, to „reformy” sądownictwa Tuska i Schetyny były „europejskie i demokratyczne”. Teraz te same mechanizmy stosowane w drugą stronę – „zamach na demokrację”.
Kiedy CBA aresztowało ludzi w godzinach rannych z kamerami – „walka z korupcją”. Kiedy ktoś ucieka przed podobnym spektaklem – „tchórz”.
Kiedy Kaczyński mówił o „polowaniu na czarownice” – histeria. Kiedy Ziobro dostaje azyl – „no właśnie, winny!”.
To nie jest państwo prawa. To jest państwo rewanżu. I świat to widzi. USA, Węgry, a pewnie niedługo kolejne kraje. Bo jak mawia klasyk (cytowany przez profesora): „nie idźmy tą drogą”. Tylko że oni pędzą tą drogą 180 km/h, z włączonymi kogutami i krzykiem „sprawiedliwość!”.
A na końcu będzie wstyd międzynarodowy, kompromitacja i kolejne dowody, że „nowa Polska” to w dużej mierze stara Polska, tylko z odwróconymi szyldami. Ziobro w USA z genewskim paszportem to nie koniec PiS-u. To początek komedii, w której autorami scenariusza są ci sami, którzy krzyczeli „demokracja zagrożona”.
Brawo, panowie. Oscar za hipokryzję gwarantowany.
ps.
USA sprawdzą , przy okazji pobytu ministra Z.Ziobro w Stanach Zjednoczonych , co robił minister sprawiedliwości Bodnar i co robi Żurek z polskim prawem! Jak działa prokuratura? Świat usłyszy! Może nawet w Unii Europejskiej się dowiedzą! Coś mi się zdaje że już po zupie!
Tekst wp.pl