
W sierpniu 1981 roku – w krótkim okresie wolności, której zdzierżyć nie mogła Partia towarzysza marszałka Czarzastego, śpiewaliśmy na Festiwalu „Zakazane piosenki” taką oto pieśń:
„Ława niemych, ława głuchych
Było w Sejmie ław niemało
A Marszałkiem został ślepy
Z marszałkowską białą lagą
Stuk, puk Laską w podłogę
Sejm, Sejm Wyraża zgodę
Stuk, puk Laską o blat
Sejm mówi: Tak!”
Dziś się okazuje, że po ponad pół wieku od czasów Stanisława Gucwy mamy znowu „ławę niemych, ławę głuchych” i ślepego Marszałka – komucha z krwi i kości. Do takiego stanu w zaledwie dwa lata doprowadził Polskę niemiecki namiestnik, nienawidzący polskości i walczący z wrogami „tej samej – ale już nie tej samej partii”. Bo oto towarzysz Marszałek Czarzasty – równie ślepy jak Marszałek Gucwa z ZSL-u – przy niemej aprobacie głuchego Sejmu odrzucił wniosek o odwołanie Moniki Wielichowskiej (KO) z funkcji wicemarszałka Sejmu.
A kim jest wicemarszałek Monika Wielichowska? To przyjaciółka Kamili L. – odrażającej pedofilki i zoofilki z Kłodzka. Bo jak można nazwać kogoś, kto się nie tylko spotykał z oskarżoną Kamilą L. , to jeszcze podarował jej pieska?
Odpowiedź na to pytanie dał sam ślepy Marszałek, mówiąc w TVP Info o Prezydencie Nawrockim, że jest przyjacielem Putina: „Wszyscy przyjaciele Putina do Orbana jeździli, również prezydent Nawrocki, który jest przyjacielem Orbana. A my teraz się musimy wstydzić” — stwierdził marszałek Sejmu. A więc wystarczyło się spotkać z Orbanem przy okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej a nie z samym Putinem w Moskwie, by zostać uznany przez ślepego Marszałka za przyjaciela Putina mimo tego, że Prezydent Nawrocki po tym spotkaniu powiedział: „My, Polacy, kochamy Węgrów, a nienawidzimy zbrodniarza wojennego Putina. Rosja będzie dla nas zawsze zagrożeniem, Węgry odwiecznym przyjacielem”…
Jak więc nazwać Donalda Tuska, który nie tylko, że jeździł do Putina, to jeszcze się z nim ściskał na miejscu zamachu na ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zaś po zamachu doprowadził do resetu z Rosją, podarował Putinowi zasądzone od Gazpromu 1,2 mld złotych i wyraził zgodę na współpracę rosyjskiego FSB z polskim kontrwywiadem. Tusk zaakceptował spotkania przy kielichu agentów polskiego kontrwywiadu z agentami FSB, swobodnie przemieszczającymi się po Polsce, za co został nazwany „człowiekiem Moskwy w Warszawie”! Jak więc nazwać osobnika, który spotykał się ze zbrodniarzem to także spotykał się z pedofilką i zoofilką i jeszcze zrobił sobie z nią zdjęcie?
Jak nazwać męża p. Applebaum, który towarzyszył Tuskowi na jego spotkaniu z Putinem w Moskwie, zaś sam zaprosił Ławrowa na odprawę polskich ambasadorów w Warszawie? Dlaczego towarzysz Marszałek wraz niemym i głuchym Sejmem nie mają do dzisiaj poczucia wstydu za przyjaciół Putina i Ławrowa, którzy rządzą „tym krajem” i wybrali starego komucha na Marszałka niemego i głuchego Sejmu?
Przyjaźń zoofilki Kamili L. – lokalnej działaczki Platformy Obywatelskiej z Moniką Wielichowską, obecną wicemarszałek niemego Sejmu - dostrzegł nawet „odpolityczniony” Sąd, drastycznie łagodząc wyrok za dokonane przez Kamilę L. zbrodnie. Sąd zasądził 6,5 roku więzienia dla przyjaciółki Moniki Wielichowskiej, choć prokuratura żądała 18 lat więzienia i w dodatku utajnił uzasadnienie wyroku! Kompletnie zboczony małżonek Kamili L. otrzymał 25 lat więzienia za podobne zbrodnie, w tym za „Pozostałe zarzuty (które) dotyczyły zachowań wyczerpujących znamiona znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem” – jak wyjaśnił Mariusz Pindera, rzecznik świdnickiej prokuratury.
Obrona wicemarszałek Moniki Wielichowskiej z Koalicji Obywatelskiej to w istocie bezwstydna obrona zboczonego państwa Donalda Tuska przez ślepego Marszałka i przez niemy i głuchy Sejm.
Nic dziwnego,że ogłuchł, bo to pan JzL niestosownie wyskoczył z tematem tabu jak diabeł z szopki. Pozostali nadrabiają miną i podnieśli pułap krytyki PiS-u na tyle wysoko by Tusk nie wpadł w furię,że takie herezje jak temat marszałkini i jej koleżanki partyjnej są na NB poruszane.
Niezależna, zidentyfikowała faceta z drugiego planu, jako płk. Tomasza Jackiewicza, szefa SOP. A teraz misie pysie, odpowiedzmy na pytanie: jakim cudem znalazł się on w otoczeniu Tuska w 2019 roku, gdy Tusk nie piastował żadnej państwowej funkcji? Ano dlatego, że nasz Edgar Hoover aka Mariusz Kamiński, na wyprzódki przyznał mu państwową ochronę. Takich to mieliśmy dżentelmenów przy władzy!
W ramach odwzajemnienia za ochronę, Tusk jako premier pozbawił PiS subwencji, które ponoć należą się partiom sejmowym. Nie rozumiem jakim prawem i dlaczego PiS nie podał go jeszcze do jakiegoś sądu, albo trybunału.
Dziś prezes Kaczyński zwołał konferencję prasową-żebraczą i żebrał u zwolenników o wpłaty-darowizny na konto partii, bo darowizny od samych posłów i europosłów nie wystarczają na działalność partyjną - np. spotkania z posłami w całej Polsce. Faktem jest, że te spotkania się odbywają, byłam nawet na jednym takim, ale nie podejmuję się oceny co z tego spotkania wynikło. Wystąpienie członka PiS nagrywał ktoś z jego otoczenia, poseł chwalił się, co to PiS ma zamiar zrobić, a szara masa z prowincji bezczelnie zadawała pytania: "to dlaczego przez 8 lat tego PiS nie zrobił?" No i blado to wypadło. Podejrzewam, że podobnie jest na innych takich spotkaniach, chociaż - co dziwne - nie natknęłam się na filmiki z takich spotkań w sieci.
Nie wiem jakie wpływy ma jeszcze w PiS Mariusz Kamiński? Ale nie wydaje mi się, żeby PiS był w stanie zatrzymać swoich zwolenników, a tym bardziej przyciągnąć nowych, młodych, no chyba że potomków członków.
PiS nie wykorzystuje prawnych możliwości oskarżania Tuska i jego kompanów o bezprawne działania! To jakby pozwalał na całe bezprawie jakie dzieje się w czasie rządów Tuska.
Niech się prezes nie zdziwi, kiedy po wyborach będzie musiał rozważyć zaproszenie ze strony Brauna, albo Mentzena do utworzenia koalicji rządowej ...
Złośliwcy z jakiejś Tv sugerowali, że Tuska z tą blondyną bez oczu łączyły również inne, przyjemniejsze rzeczy niż tylko zdjęcie....