Kilka dni temu przegłosowano rezolucję, która penalizuje odmowę przyjęcia ideologii gender oraz jej krytyką. Przegłosowało ją Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przy prawie pustej sali. Zgromadzenie liczy ponad 300 członków -71 osób głosowało „za”, 26-„ przeciw”, a dwie osoby wstrzymały się od głosu co razem stanowi jedną trzecią uprawnionych. Rezolucja otwiera drzwi do karania rodziców, lekarzy czy duchownych za formułowanie swoich poglądów w sprawach identyfikacji płciowej dzieci i wychowanków, a nawet w kwestiach tak drastycznych jak chirurgiczna zmiana płci bez zgody opiekunów. Zachęca się również dzieci do donoszenia na swoich rodziców.
Tego typu ustalenia są zwykle lekceważone przez ich zdecydowanych przeciwników. Zdarza się, że podpisują oni cyrograf w przeświadczeniu, że nikt czegoś tak idiotycznego jak podpisywana ustawa nie będzie przestrzegał. Wydaje mi się, że z takim przeświadczeniem premier Morawiecki popisywał tak zwane „Kamienie milowe” oraz pakiet „Fit for 55”. Potem okazuje się jednak, że „słowo się rzekło- kobyłka u płota” ( jak podobno pozwolił sobie zażartować szlachcic Jakub Zaleski sprowokowany przez króla Jana III Sobieskiego ) i trzeba ją niżej ogona pocałować.
Rezolucja Rady Europy to próbny strzał, to symbolicznie rzecz biorąc wystrzał z Aurory. Wypowiada nam wszystkim wojnę, której finał nie został wprawdzie jeszcze przesądzony, lecz ta rezolucja będzie stanowiła punkt odniesienia dla dalszego przykręcania nam śruby. Będzie chwalona w mediach jako dobra praktyka, będzie służyła w sądach jako podstawa precedensowych wyroków. Już chyba służy - gdyż sąd w Rzeszowie nakazał ostatnio szkole honorowanie urojeń pewnego ucznia dotyczących płci, a nawet przyznał mu odszkodowanie. Dobrym przykładem funkcjonowania precedensu w systemie prawnym nie zawierającym precedensów jest proceder odbierania w Polsce dzieci w powołaniu się na syndrom Gardnera. Wiele lat po tym jak okryty niesławą Gardner popełnił samobójstwo, a jego ofiary otrzymują w USA sute odszkodowania, polskie sądy rodzinne w uzasadnieniu odbierania matce dziecka powołują się na zdiagnozowanie u niej tego nieistniejącego prawnie i skompromitowanego w psychologii syndromu PAS. Dr Richard Gardner, amerykański psychiatra sądowy popełnił samobójstwo 25 maja 2003 roku. Richard Ducote, prokurator powiedział po jego śmierci: "Módlmy się, aby głupota jego niedorzecznej teorii PAS umarła razem z nim". Jak się okazało Gardner zeznawał na rzecz mężczyzn pobierając od nich 500 dolarów za godzinę badania czy konsultacji, po czym polecając, aby sąd przyznawał opiekę rodzicowi, który znęcał się nad dziećmi lub je molestował. Nie potępiał w swoich pismach pedofilii. Aprobował również kazirodztwo.
Oczywiście często zdarza się, że jedna ze stron sporu rozwodzących się małżeństw czy rozstających się par „napuszcza” dziecko na byłego partnera wypowiadając się o nim negatywnie lub obarczając go winą za rozwód. To czasami nieuniknione koszty rozstania. W USA istnieje stowarzyszenie ofiar syndromu Gardnera. To dzieci które sąd odebrał matce i oddał w ręce gwałciciela i pedofila, albo odebrane rodzinie poniewierały się w kolejnych rodzinach zastępczych i sierocińcach. Do polskich sądów rodzinnych informacja o wykreśleniu syndromu Gardnera z rejestru schorzeń uprawniających do odebrania dzieci biologicznym rodzinom nie dotarła do dziś dnia.
Ustawodawcy uchwalający co chwila sprzeczne wewnętrznie czy wręcz kryminogenne przepisy nie zdają sobie chyba sprawy jakich mają prekursorów i w czym uczestniczą. Wzorem donosiciela na własnych rodziców jest przecież bohater ZSRR Pawka Morozow (Павлик Морозов: герой CCCR) Nikt obecnie nie traktuje jego historii poważnie lecz powstawały o nim książki, pieśni, a nawet powstała opera i przez całe lata był stawiany jako wzór sowieckim dzieciom. Przeświadczenie, że dzieci powinny być wychowywane w specjalnych placówkach dzielili stalinowcy z hitlerowcami. Hitlerowcy rabowali nawet niższe rasowo (ich zdaniem) dzieci, na przykład dzieci Zamojszczyzny aby odpowiednio je wychować dla potrzeb państwa niemieckiego. Przeświadczenie, że o zamykaniu kopalni, instalowaniu energetyki jądrowej, wiatraków czy paneli fotowoltaicznych mają prawo decydować psychologowie i historycy to znaczy humaniści (według popularnej definicji to ci, którzy nigdy nie zrozumieli definicji logarytmu) dzielą nasi rządzący z Pol Potem, który wieśniakom kazał wykonywać skomplikowane operacje neurochirurgiczne, a chirurgom kopać rowy. Wdrażany w medycynie „ protokół terapii daremnej” to wypisz wymaluj hitlerowskie zarządzenia o eliminacji ludzi starych, chorych psychicznie czy niepełnosprawnych dzieci. To wcielanie w życie niemieckich nazistowskich kategorii Lebensunwertes Leben (życie niewarte życia) albo Unnütze Esser ( nieużyteczni zjadacze). Rewizjoniści historyczni oskarżają o faszyzm i rasizm tych którzy jak Julian Tuwin w znanym wierszyku „Murzynek Bambo” odważą się używać terminu Murzyn. Tymczasem naprawdę nie jest istotne czy nazwiemy czarnoskórego Murzynem czy Afroamerykaninem, a Roma Cyganem. Natomiast prawdziwą zbrodnią jest odmówienie tylko na podstawie arbitralnej decyzji dwóch czy trzech konowałów terapii osobie, która tej terapii oczekuje, a przez całe życie płaciła przymusowe składki na NFZ. Uporczywej terapii ma prawo odmówić sam pacjent natomiast nie ma prawa decydować za niego lekarz działający być może na rzecz gangu transplantologów.
Rzekomo nie wypada powoływać się w dyskusjach na przykłady wielkich dwudziestowiecznych totalitaryzmów i największych dwudziestowiecznych zbrodniarzy. To kompletna bzdura. Gdyby współcześni Hitlera, Stalina czy Pol Pota wykazali więcej roztropności, gdyby nie lekceważyli pierwszych sygnałów rozwijających się groźnych systemów przemocy, gdyby wreszcie gorliwie popierając postepowanie tyranów nie okazali się pożytecznymi idiotami, nie dopuściliby do sytuacji w której oni sami łatwo stawali się ofiarami. Dlatego nie tylko wolno lecz nawet trzeba o tym mówić.
Od 80 lat mamy rządy lewicy stalinowskiej, skoro nie ma kto przywrócić Konstytucji Kwietniowej z 1935r., co unieważniałoby pakty kolaborantów. Po co jednak miałby ktoś popełnić piątkowe samobójstwo, skoro można łasic się do ambasadorów, żeby utrzymali przy władzy lub aby ją przydzielili.
Dlatego brak jest zgodności produkowanych pod dyktando praw z etyką, rzeczywistością i logiką.
Niewielka nadzieja, że za to bekną, ale jest, bo czasy są dynamiczne.