Pewnie to obrazek codzienny na "ścianie wschodniej". Dziś byłam w takiej jednej południowo-wschodniej Biedronce tuż przy trasie i wjeżdżając na parking przeżyłam szok. Bo oto jeden człowiek ciągnął na skraj parkingu dwa wózki zładowane piętrowo kartonami mleka UHT, chleba, serków i wszelkich innych różności. Do wózków podjeżdżał tyłem długi biały furgon z ukraińską rejestracją.
Ja lubię zagadywać bliźnich, szczególnie kiedy sytuacja wydaje mi się komiczna, albo troszkę zabawna, a ta też mi się taka wydała. I już chciałam zaczepić tego przy wózku, czy wszystko wykupił, czy jeszcze jest coś do kupienia, kiedy uzmysłowiłam sobie, że on może nie mieć takiego poczucia humoru i zupełnie opacznie może zrozumieć moja zaczepkę, np. jako krytykę, groźbę, wrogie nastawienie.
Poszłam na zakupy. Po powrocie do samochodu zobaczyłam, że furgon stał w tym samym miejscu, a panowie albo byli na zakupach w innym sklepie, albo spali na bezpiecznym biedronkowym parkingu przed powrotem na Ukrainę.
Przyszła mi zupełnie inna refleksja. Obaj Ukraińcy mają wielkie szczęście, że ich przodkom nie udało się wymordować wszystkich Polaków, bo teraz mają się gdzie schronić i spokojnie zrobić zakupy...
"Ukraińcy mają wielkie szczęście, że ich przodkom nie udało się wymordować wszystkich Polaków"
Oj tam oj tam. Nazywam się Jerzy Ciruk i mam Ciebie Alina, tam gdzie Słońce nie dochodzi, podobnie jak Twojego oblubieńca Grzegorza Brauna, który nadawał trochę inaczej jak pisywał do Gazety Polskiej :)