Na co dzień nasze media nie zajmują się Rosją, jakby jej nie było... No czasem wspominają kiedy mowa o wojnie z Ukrainą. Ale wojna nie toczy się na terenie Rosji - Rosjanie do tej pory udawali, że cywilów wojna nie dotyczy, oczywiście o ile nie są poborowymi.
Aż wreszcie skutki wojny dają się odczuć prawie każdemu:
"Rosjanin opowiada: katastrofa paliwowa w Rosji z powodu Ukraińców"
Ta wojna skończyłaby się dużo wcześniej, gdyby ukraińskie drony doleciały w 2022 roku do Moskwy i zrobiły trochę bałaganu np. na Kremlu, co otworzyłoby oczy wielu "Wielkorusom", jak ten, o którym pisałam już dawno. Nam trudno zrozumieć ich mentalność, bo to zupełnie inny świat wartości i doświadczenia historyczne. Są to ludzie, którzy nie rozumieją prostej zasady: "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".
Nie mam pojęcia co się musi stać, żeby zrozumieli tę prostą zasadę cywilizowanych ludzi? Zupełny brak benzyny? Brak jedzenia? Może brak telewizji i radia? Czy oni są w stanie pojąć zależność przyczyn i skutków? 20% rozumie, a kiedy zrozumie to reszta, 80% Rosjan?
Co oni wszyscy zrobią bez Putina? I czy jest jakaś opcja nowego rządu w Rosji? Nowego prezydenta? Czy "Putin" będzie rządził do wyczerpania się zapasu sobowtórów?