Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

SAFE, państwo i cud społecznej mobilizacji - czy Polska stoi przed wyborem, którego nie chce dostrzec?

mjk1, 27.02.2026

Program SAFE - kredyt bezpieczeństwa czy ryzyko strategiczne?

 Debata wokół programu SAFE, przygotowanego na poziomie europejskim jako instrument wsparcia finansowego państw członkowskich, w Polsce przebiega w sposób zaskakująco powierzchowny. W dyskusji publicznej dominują ogólniki o „tanich środkach”, „bezpieczeństwie finansowym” czy „europejskiej solidarności”. Tymczasem w rzeczywistości SAFE budzi szereg fundamentalnych wątpliwości, które nie zostały dotychczas wyjaśnione ani przez rząd, ani przez instytucje europejskie.

 Najważniejsza z nich dotyczy samej konstrukcji finansowej instrumentu. Polska nie zna realnego kosztu pożyczki. Wiadomo jedynie, że oprocentowanie ma charakter zmienny, uzależniony zarówno od kursu euro, jak i ratingu kredytowego państwa. Oznacza to w praktyce, że koszt obsługi zobowiązania pozostaje poza pełną kontrolą Polski. W warunkach zmiennej koniunktury gospodarczej, napięć walutowych czy potencjalnych obniżek ratingu może to prowadzić do dynamicznego wzrostu kosztów finansowych, którego dziś nikt nie jest w stanie oszacować.

 Drugim problemem jest brak jasnej deklaracji dotyczącej kierunku wykorzystania środków. W przypadku instrumentów finansowych tego typu kluczowe jest, czy pieniądze wzmacniają krajową gospodarkę, czy też stają się transferem pośrednim do zagranicznych podmiotów. Jeśli środki SAFE nie zostaną powiązane z krajowym przemysłem, polskimi dostawcami i polską infrastrukturą produkcyjną, mogą okazać się jedynie finansowym impulsem dla gospodarek silniejszych państw członkowskich. Brak twardej deklaracji rządu w tej kwestii oznacza strategiczną niepewność.

 Jeszcze poważniejszą kwestią jest mechanizm warunkowości. SAFE przewiduje możliwość wstrzymania kolejnych transz finansowania w przypadku niespełnienia określonych kryteriów. Konstrukcja ta tworzy asymetrię zobowiązań: państwo może nie otrzymać dalszych środków, lecz nadal pozostaje zobowiązane do spłaty już zaciągniętego długu. W efekcie SAFE może funkcjonować jako instrument finansowania obwarowany warunkami polityczno-instytucjonalnymi, których konsekwencje wykraczają poza sam wymiar gospodarczy.

 Kolejna wątpliwość dotyczy przejrzystości procesu decyzyjnego. Opinia publiczna nie zna pełnej treści dokumentów wykonawczych ani szczegółowych scenariuszy finansowych. SAFE staje się więc zobowiązaniem o charakterze wieloletnim, podejmowanym przy ograniczonej wiedzy społecznej o jego parametrach. To sytuacja trudna do pogodzenia z zasadą demokratycznej kontroli nad długiem publicznym.

 Nie można również pominąć ryzyka kursowego. Polska gospodarka funkcjonuje poza strefą euro, co oznacza naturalną ekspozycję na wahania walutowe. Instrument denominowany w euro, przy zmiennym kursie, generuje dodatkową niepewność fiskalną. W okresach osłabienia złotego realny ciężar zadłużenia rośnie niezależnie od krajowej polityki gospodarczej.

 SAFE rodzi też pytanie o strategiczną autonomię finansową państwa. Uzależnienie części finansowania od mechanizmów warunkowych i zmiennych parametrów może ograniczać swobodę prowadzenia polityki gospodarczej. Nawet jeśli formalnie pozostaje ona w gestii państwa, realne pole manewru może zostać zawężone przez zobowiązania wynikające z instrumentu finansowego.

 Wreszcie pozostaje aspekt polityczny. Instrumenty finansowe o charakterze wspólnotowym zawsze funkcjonują w kontekście relacji politycznych. SAFE może być postrzegany jako narzędzie solidarności, ale równie dobrze jako narzędzie wpływu. W sytuacji sporów instytucjonalnych czy różnic politycznych mechanizmy warunkowości mogą nabierać znaczenia wykraczającego poza ekonomię.

 Reasumując, SAFE jawi się jako instrument o potencjalnych korzyściach, lecz obciążony licznymi niewiadomymi: nieznanym kosztem finansowym, brakiem gwarancji wsparcia krajowej gospodarki, mechanizmem warunkowości, ryzykiem kursowym oraz ograniczoną przejrzystością procesu decyzyjnego. W państwie demokratycznym tak szerokie pole niepewności powinno być przedmiotem intensywnej debaty publicznej. Jej brak sam w sobie staje się elementem problemu.

Polska w pułapce dyktatury formalnej - tylko społeczeństwo może przywrócić państwo prawa.

 Polska stoi dziś w obliczu kryzysu konstytucyjnego bez precedensu w historii współczesnej. Rząd przejął media publiczne i sądownictwo w sposób, który dla wielu obserwatorów jawi się jako jawnie nielegalny. Instytucje państwa, które w normalnych warunkach chronią prawo i kontrolują władzę, zostały podporządkowane politycznie, a system demokratyczny został sparaliżowany. Tym samym zniknęła jakakolwiek realna równowaga sił w państwie.

 Nie tylko krajowe instytucje zawiodły. TSUE, który w przeszłości był często ostatnią linią obrony dla państw członkowskich przed łamaniem prawa, w tym przypadku nie tylko nie interweniuje, ale wręcz popiera działania rządu. Europejska droga prawna jest zablokowana. W kraju Sejm większością głosów uniemożliwia powołanie komisji śledczej, która mogłaby zbadać faktyczne naruszenia prawa. Prokuratura, która powinna ścigać przestępstwa urzędników i polityków, została sparaliżowana a jej funkcjonariusze nie mogą prowadzić żadnych postępowań wobec osób odpowiedzialnych.

 Efekt jest dramatyczny i klarowny: system demokratyczny w Polsce jest sparaliżowany, a w praktyce mamy do czynienia z dyktaturą formalną.

 W takich warunkach nie istnieje możliwość natychmiastowego rozliczenia osób odpowiedzialnych. Każda próba obejścia prawa skończyłaby się natychmiastowym odrzuceniem w sądach krajowych i międzynarodowych. Jedyna legalna i realna droga przywrócenia państwa prawa wiedzie przez przywrócenie kontroli nad instytucjami państwa, a to wymaga koordynowanej presji społecznej, eksperckiej i politycznej. Dopiero po odbudowie niezależnych organów możliwe jest legalne ściganie winnych. Przyjmując taką perspektywę, pojawia się fundamentalne pytanie: co nam pozostaje?

 Czy możliwy byłby scenariusz, w którym społeczeństwo - podobnie jak w czasach ruchu pierwszej Solidarność - zaczyna od budowy struktur eksperckich i obywatelskich, nie jako formy oporu wobec państwa, lecz jako próby jego naprawy? Czy mogłaby powstać rada lub platforma skupiająca prawników, ekonomistów, samorządowców i przedstawicieli organizacji społecznych, której celem byłoby opisanie rzeczywistego stanu instytucji państwowych?

 Można sobie wyobrazić pierwszy etap takiego procesu jako moment diagnozy - audytu mediów publicznych, sądownictwa, finansów publicznych czy systemu ochrony zdrowia. Publikowane raporty nie stanowiłyby aktu oskarżenia, lecz próbę stworzenia wspólnej bazy faktów.

 Czy kolejnym krokiem mogłaby być szeroka debata publiczna? Spotkania lokalne, konferencje eksperckie, dyskusje transmitowane w Internecie - wszystko po to, by pytanie o stan państwa przestało być domeną sporów partyjnych, a stało się przedmiotem rozmowy obywatelskiej.

 A jeśli taka rozmowa by się rozpoczęła, czy naturalną konsekwencją nie byłoby przygotowanie projektów ustaw naprawczych - pakietu rozwiązań, które mogłyby zostać wdrożone w momencie pojawienia się politycznej możliwości? Pakietu obejmującego media publiczne, sądownictwo, prokuraturę, finansowanie ochrony zdrowia i przejrzystość finansów publicznych.

 Można też postawić pytanie o rolę presji społecznej. Nie w sensie konfliktu czy destabilizacji, lecz w sensie widocznego zainteresowania obywateli funkcjonowaniem państwa. Czy pokojowe demonstracje, kampanie informacyjne i aktywność samorządów mogłyby zwiększyć koszt polityczny utrzymywania sporów instytucjonalnych?

 A jeśli taki proces doprowadziłby do zmiany układu politycznego lub przynajmniej do gotowości kompromisu, czy wówczas przygotowane wcześniej rozwiązania mogłyby zostać wdrożone szybko i bez chaosu? Czy dopiero wtedy możliwe byłoby rozpoczęcie procedur wyjaśniających i rozliczeniowych, prowadzonych przez odbudowane instytucje?

 Te pytania prowadzą do jeszcze jednego, być może najważniejszego: czy partie polityczne są zdolne samodzielnie przeprowadzić taki proces? Historia III RP podsuwa argument, że zmiany systemowe najczęściej następowały pod wpływem silnego impulsu społecznego.

 Czy więc Polska stoi dziś przed momentem, w którym potrzebny byłby „cud mobilizacji”, nie w sensie rewolucji, lecz w sensie szerokiego, pokojowego i obywatelskiego zaangażowania w sprawy państwa? Mobilizacji, która nie zastępowałaby instytucji, lecz tworzyła warunki do ich odnowy. Bo jeśli taki impuls się nie pojawi, można wyobrazić sobie scenariusz, w którym spory instytucjonalne utrwalają się, a demokracja funkcjonuje formalnie, lecz bez pełnego zaufania społecznego.

 SAFE przypomina, że państwo może podejmować zobowiązania finansowe bez pełnej społecznej debaty. Sytuacja instytucjonalna przypomina, że demokracja może funkcjonować proceduralnie, a jednocześnie budzić pytania o swoją treść.

 Być może te dwa wątki prowadzą do wspólnego wniosku: państwo nie jest abstrakcją, lecz wspólnym projektem obywateli. Jeśli oni nie pytają, nie debatują i nie angażują się, decyzje zapadają bez nich.

 A więc najważniejsze pytanie nie brzmi, czy wydarzy się cud. Najważniejsze pytanie brzmi, czy społeczeństwo uzna, że państwo jest na tyle ważne, by samo stać się jego współautorem.

 Bo demokracja rzadko upada jednego dnia. Znacznie częściej powoli zamienia się w system, który istnieje formalnie, lecz nie inspiruje obywateli do działania. I właśnie wtedy, nie wcześniej i nie później, rozstrzyga się, czy państwo pozostanie wspólnotą, czy stanie się jedynie atrapą.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 152
tricolour

tricolour

27.02.2026 14:29

"W związku z wczorajszym naruszeniem wydanego przez kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji, p. prezes Jarosław Kaczyński podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki spraw następujących posłów: p. Mateusza Morawieckiego, p. Ireneusza Zyski i p. Mirosławy Stachowiak-Różeckiej" — przekazał Rafał Bochenek w serwisie X.

Każdy może mieć zdanie, jakie chce, pod warunkiem, że jest w kolorze czarnym.

Tyle też będziemy mieć do powiedzenia w sprawie sejfu na pieniądze.

mjk1

mjk1

27.02.2026 15:31

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na "W związku z wczorajszym…

W osobnym wpisie i w kilku komentarzach napisałem co należałoby zrobić, aby PiS przejęło władzę w Polsce. Jeżeli jednak Jarosław Kaczyński postanowił zakończyć projekt PiS, to co ja na to poradzę? Teraz prawdopodobnie nastąpi rozłam i marginalizacja, ale to decyzja Prezesa. Szkoda jednak, że nie tylko on poniesie jej konsekwencje.

Ironia zaś zawarta w komentarzu („każdy może mieć zdanie…”) dobrze oddaje szerszy problem funkcjonowania współczesnej polityki. Wyborcy często oczekują autentyczności i samodzielności przedstawicieli, podczas gdy partie dążą do jednolitego przekazu. Mam cichą nadzieję, że prezydent zachowa się jednak przyzwoicie.

NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

27.02.2026 14:55

SAFE (Security Action for Europe) jest trójkolorowy: żółto, czerwono, czarny 🇧🇪

Dla Niemców te dyby SAFE założone na długie lata na Polskę są teraz najważniejszym politycznym /kolonialnym/ projektem. Zamienią nas w gromadę niewolników bez wyjścia z sytuacji. Nawet sami będziemy finansować swoje niemieckie dyby i bat. Iście piekielny plan...😎

mjk1

mjk1

27.02.2026 15:37

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na SAFE (Security Action for…

Ależ ja się z Panem zgadzam w 100 procentach Panie Henryku. Proszę jednak zauważyć, że w drugiej części wpisu podałem sposób rozwiązania problemu. Pytanie brzmi, czy jesteśmy do tego zdolni. My, bo jak widać na polityków nie ma co liczyć.

wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

27.02.2026 20:19

"rząd przejął media publiczne i sądownictwo w sposób, który dla wielu obserwatorów jawi się jako jawnie nielegalny."

A dla wielu Polaków w sposób jak najbardziej legalny, tylko że oczyszczanie sądownictwa z gówna jakie narobiła łże prawica  od Jarkacza idzie niemrawo.

u2

u2

27.02.2026 20:31

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na "rząd przejął media…

"Iskra wyjdzie z Polski" o. Klimuszko

sake3

sake2020

27.02.2026 20:46

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na "rząd przejął media…

Dla Polaków z duszą niewolnika wszystkie działania UE są legalne, dobre, mądre i niezastąpione. Nawet teraz kiedy paniusia odtrąbiła swój sukces i już wcześniej sprowadziła tony skażonych produktów z Mercosur nie czekając na wyrok TSUE wdzięczność Polaczków nie ma granic. Z rozrzewnieniem przypominamy sobie o surowych normach unijnych krzywizny ogórka i banana i ilości bąbelków w butelce wody mineralnej. Wystarczyło wepchanie na rynek Ameryki Południowej niemieckiego sprzętu by zmieniły się normy,poglądy i oczekiwania.Ciekawe czy paniusia też będzie jadła skażone estradiolem mięso którego przecież nie da się w całości sprawdzić? Czy paniusia weźmie na siebie odpowiedzialność za choroby z tego wynikłe?  

u2

u2

27.02.2026 20:57

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Dla Polaków z duszą…

@sake 2020

Przez parę latek szefowałem w pewnej państwowej firmie i miałem pod swoją pieczą panie sprzątające. Wbrew pozorom, to były bardzo inteligentne i wrażliwe osoby, oczytane i widzące, że w Polsce sprzedaje się towary podrzędnej jakości. Jako że nasze państwo jest nieruchliwe, zwłaszcza za Tuska, wtedy szefowałem, to nic wielkiego nie wskórałem, aby poprawić warunki pracy naszych kochanych Pań. Ale remonty i budowlankę oczywiście drążyłem do bólu zwierzchników z Białegostoku i tutaj odniosłem pewne sukcesy :)

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 190
Liczba wyświetleń: 261,256
Liczba komentarzy: 3,107

Ostatnie wpisy blogera

  • Strategia porażki. Jak Jarosław Kaczyński blokuje sukcesję, która mogłaby uratować PiS.
  • Ostatnia karta PiS. Albo kontrolowane ryzyko, albo polityczne wymarcie.
  • Mentalność rurociągu.

Moje ostatnie komentarze

  • Ależ ja się z Panem zgadzam w 100 procentach Panie Henryku. Proszę jednak zauważyć, że w drugiej części wpisu podałem sposób rozwiązania problemu. Pytanie brzmi, czy jesteśmy do tego zdolni. My, bo…
  • W osobnym wpisie i w kilku komentarzach napisałem co należałoby zrobić, aby PiS przejęło władzę w Polsce. Jeżeli jednak Jarosław Kaczyński postanowił zakończyć projekt PiS, to co ja na to poradzę?…
  • Długość tekstu Zdzisek, sama w sobie oczywiście nie jest gwarancją merytoryki, tak samo jak krótka uwaga nie jest jej zaprzeczeniem. O wartości wypowiedzi decydują argumenty, a te w moim wpisie…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • u2, @sake 2020Przez parę latek szefowałem w pewnej państwowej firmie i miałem pod swoją pieczą panie sprzątające. Wbrew pozorom, to były bardzo inteligentne i wrażliwe osoby, oczytane i widzące, że w…
  • sake2020, Dla Polaków z duszą niewolnika wszystkie działania UE są legalne, dobre, mądre i niezastąpione. Nawet teraz kiedy paniusia odtrąbiła swój sukces i już wcześniej sprowadziła tony skażonych produktów z…
  • u2, "Iskra wyjdzie z Polski" o. Klimuszko

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności