Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Jak wyjść z pułapki długu bez zubożania ludzi i dlaczego nikt o tym nie chce rozmawiać.

mjk1, 06.02.2026

 Pod poprzednimi wpisami przewinęło się kilkadziesiąt komentarzy. Większość z nich miała jedną wspólną cechę: ogromne emocje i zaskakująco mało zrozumienia, czym w ogóle jest dług państwa i jakie są realne, historycznie sprawdzone sposoby radzenia sobie z nim. Jedni twierdzili, że dług to spisek banków i agentury. Inni, że dług jest niespłacalny, więc czeka nas nieuchronne zubożenie. Jeszcze inni, że trzeba „unieważnić wszystko jednym dekretem”.

Tymczasem historia pokazuje coś zupełnie innego:

Długów nie spłaca się. Długi się restrukturyzuje, rozwadnia, zamraża, wydłuża, inflacjonuje i neutralizuje.

I państwa robią to od tysięcy lat. Tylko robią to mądrze, cicho i systemowo a nie przez krzykliwe hasła.

Starożytni wiedzieli to, czego my dziś nie rozumiemy.

 W Biblii nie bez powodu pojawia się darowanie długów co 7 lat i jubileusz co 50. To nie była religijna fantazja. To była odpowiedź na czystą arytmetykę. Jeżeli pieniądz jest pożyczany na procent, a jego ilość jest ograniczona, to po pewnym czasie nie ma fizycznie wystarczającej ilości pieniądza, by spłacić długi wraz z odsetkami. Starożytni to rozumieli. My dziś udajemy, że nie.

Współczesny „jubileusz” już się wydarzał.

Najlepszy przykład: Niemcy 1953 - London Debt Agreement.

Zrobiono cztery rzeczy:

  1. Umorzono ~50% długu zagranicznego.
  2. Resztę rozłożono na dekady.
  3. Spłaty powiązano z nadwyżką handlową (płacisz tylko, gdy cię stać).
  4. Zablokowano możliwość „wyciskania” kraju przez wierzycieli.

Efekt? Niemiecki cud gospodarczy. Nie dlatego, że Niemcy „spłacili długi”. Dlatego, że przestali być nimi duszeni.

Dlaczego Grecja upadła, a Polska nie musi.

Grecja miała:

- dług w obcej walucie,

- zagranicznych wierzycieli,

- brak kontroli nad polityką pieniężną,

- brak przemysłu.

Polska ma:

- własną walutę,

- własny bank centralny,

- rosnący udział krajowych wierzycieli,

- realną gospodarkę i przemysł.

To jest fundamentalna różnica. Dlatego scenariusz grecki nie jest naszym przeznaczeniem. Chyba że sami go sobie zafundujemy przez ignorancję.

Co po cichu już się działo.

Mało kto to zauważył, ale rząd Morawieckiego robił dokładnie to, co robi się przy „miękkim jubileuszu”:

- zmniejszał udział długu zagranicznego,

- zwiększał udział krajowego,

- pozwolił inflacji rozmiękczyć realną wartość długu,

- a jednocześnie waloryzował emerytury i płace budżetówki.

W efekcie państwo realnie zmniejszało ciężar długu a duża część społeczeństwa na tym nie traciła, a nawet zyskiwała. To nie było nazwane. Ale to było klasyczne, podręcznikowe rozbrajanie długu.

Jak zrobić to świadomie i lepiej.

Polska ma dziś unikalną sytuację, której nie miało 90% zadłużonych państw w historii:

Krajowi wierzyciele zamiast zagranicznych.

Im więcej obligacji w rękach Polaków, banków, funduszy krajowych, tym mniej pieniędzy „wycieka” za granicę i więcej odsetek zostaje w gospodarce.

Kontrolowana, umiarkowana inflacja plus indeksacja dochodów.

Nie taka, która niszczy ludzi. Taka, która rozmiękcza realną wartość długu a równocześnie chroni dochody obywateli.

Wydłużanie zapadalności długu.

Nie spłacasz szybko. Spłacasz wolno i tanio.

Wiązanie obsługi długu ze wzrostem PKB.

Dokładnie jak Niemcy w 1953: płacisz, gdy rośniesz.

Dlaczego nikt o tym nie mówi?

Bo cała klasa polityczna zajmuje się dziś tematami zastępczymi. Jedni krzyczą o agenturze. Drudzy o ideologii. Trzeci o rozliczeniach. A nikt nie mówi o jedynej rzeczy, która naprawdę zdecyduje o przyszłości Polski za 20–30 lat:

jak zarządzić długiem tak, by nie zubożyć społeczeństwa.

Bo budżet państwa to nie jest gospodarstwo domowe.

To powtarzałem w odpowiedziach na komentarze. Rodzina musi spłacić kredyt z pensji. Państwo zaś może wpływać na tempo wzrostu, na inflację, na strukturę wierzycieli, na koszt obsługi długu. To zupełnie inna gra.

Historyczne przykłady.

Tak robiły USA po II wojnie światowej, Wielka Brytania po wojnie, Japonia przez dekady, Niemcy po 1953. Żaden z tych krajów nie „spłacił długu”. One go zneutralizowały wzrostem i polityką pieniężną.

Polska ma dziś lepszą pozycję startową niż oni.

Bo nie jesteśmy w euro. Mamy własny bank centralny. Mamy rozwijającą się gospodarkę. Mamy jeszcze relatywnie niski dług do PKB na tle Zachodu. To jest moment, w którym można zrobić to mądrze. Za kilka lat może być za późno.

A politycy?

Zamiast tego mamy krzyki o spiskach, fantazje o unieważnianiu długów dekretem i straszenie ludzi nieuchronnym zubożeniem.

To wszystko pokazuje jedno:

Nikt poważnie nie myśli o tym, jak naprawdę rozbroić dług.

Dług Polski nie jest dziś problemem.  Problemem jest brak strategii, jak go uczynić niegroźnym. To jest zasadnicza różnica.

Puentą niech będzie pytanie.

Skoro wiemy że długów się nie spłaca, tylko nimi zarządza, że historia daje gotowe wzorce, że Polska ma unikalne warunki, że da się to zrobić bez zubożania ludzi, to dlaczego żadna siła polityczna w Polsce nie proponuje czegoś, co naprawdę ma znaczenie?

I czy Polska odważy się kiedyś zrobić swój własny, nowoczesny jubileusz - zanim matematyka zrobi go za nas?

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 114
Marek1taki

Anonymous

06.02.2026 17:30

Nie wiem czy cokolwiek da się bez zubażania ludzi. Czasu się nie cofnie. 

Raz mi się przyśnił Bank Zbożowy do restrukturyzacji wzajemnych zobowiązań Polaków i nawet sprawdziłem w książce Rothbarda czy to ma sens, ale odpowiedź jest prosta: to godzi w sojusze. I to wszystko, bo Kadafiego pamiętamy, Saddama Husseina też. To tyle.

mjk1

mjk1

06.02.2026 18:33

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Nie wiem czy cokolwiek da…

Ten "Anonimowy" komentarz miesza trzy zupełnie różne porządki: ekonomię, geopolitykę i publicystykę spiskową. Warto je spokojnie rozdzielić.

1. „Nie da się bez zubażania ludzi”.

Historia pokazuje, że właśnie po to wymyślono restrukturyzacje długu, żeby nie zubażać społeczeństw. Przykłady: Niemcy 1953, USA i Wielka Brytania po II wojnie, Japonia po pęknięciu bańki. We wszystkich tych przypadkach nie robiono „zaciskania pasa”, tylko zmieniano warunki gry tak, by ciężar długu malał w czasie wraz ze wzrostem gospodarki. Zubożenie następuje wtedy, gdy kraj nie ma narzędzi (Grecja w euro, kraje Ameryki Łacińskiej w dolarze). Polska te narzędzia ma!!!

2. „Bank Zbożowy” i Rothbard.

To nawiązanie do koncepcji rozliczeń bez pieniądza dłużnego, systemów barterowych, izb rozrachunkowych itp. To są ciekawe eksperymenty teoretyczne, ale one nie rozwiązują problemu długu państwa, nie zastępują systemu finansowego i nie działają w nowoczesnej, otwartej gospodarce. To jest poziom alternatywnej teorii pieniądza, nie realnej polityki fiskalnej państwa średniej wielkości w UE i NATO. W tym temacie lepszym ekspertem jest GPS, ale zaznaczam, że osobiscie uważam jego teorie za utopie.

3. Kadafi, Saddam i „godzi w sojusze.”

Tu następuje największe pomieszanie. Kadafi i Saddam nie upadli dlatego, że mieli pomysły na pieniądz, tylko dlatego, że byli brutalnymi dyktatorami destabilizującymi region i wchodzącymi w konflikty zbrojne z sąsiadami i Zachodem. Łączenie ich losu z pomysłami na restrukturyzację długu czy system finansowy to publicystyczna legenda, nie analiza geopolityczna. Niemcy w 1953 też „naruszyły interes wierzycieli”. I nikt ich nie bombardował. Wręcz przeciwnie - Zachód im w tym pomógł. Dlaczego? Bo byli częścią systemu sojuszy.

4. Sedno sprawy.

Nowoczesne zarządzanie długiem nie godzi w sojusze, nie wymaga rewolucji monetarnej, nie wymaga „banków zbożowych” i nie ma nic wspólnego z teoriami Rothbarda. To jest nudna, techniczna polityka struktury długu, kosztu obsługi, inflacji,wzrostu PKB i krajowych wierzycieli. Tym zajmują się wszystkie rozwinięte państwa.

Najkrócej jak można. Anonimowy komentarz opiera się na założeniu, że jedyną alternatywą dla obecnego systemu jest jakaś radykalna, antysystemowa rewolucja. A to jest fałszywa alternatywa, bo historia pokazuje, że dług rozbraja się ewolucją w ramach systemu, a nie jego wywracaniem.

Marek1taki

Anonymous

06.02.2026 19:29

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Ten "Anonimowy" komentarz…

Ad 1. Dług zastarzały od 1939r. nie da się zrestrukturyzować bezstratnie, chociażby z powodu utraty terytorium i ludności.

Restrukturyzacja też nie gwarantuje 100%sprawności. 

Ad. 2 Rothbard napisał książkę o bankowości, a w niej była opisana bankowość pieniądza dłużnego - o wzajemne zadłużenie jako podstawę emisji "plewów" mi chodziło.

Ad. 3 Skoro tak to nic nie stoi na przeszkodzie ;-)

Ad. 4 Rolowanie długu było dobre, ale się wyczerpuje. Dlatego mamy IIIWŚ. Zauważył Pan?

Najkrócej: na pewno byłaby to kontrrewolucja w ramach systemu, bo do tego sprowadza zbilansowanie strat nierozliczonych, albo rozliczanych kosztem zaciągania długów i przenoszenia ich w czasie. Na pewno "demokratycznie" będzie toczyła się inflacja, i wymiana pieniądza. I dalsze obietnice dla obrabowanych.

mjk1

mjk1

06.02.2026 20:42

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Ad 1. Dług zastarzały od…

Znowu łączysz kilka wątków Anonimusie, które brzmią poważnie, ale po rozdzieleniu okazują się w dużej mierze nieadekwatne do sytuacji Polski dziś. Postaram się odpowiedzieć punkt po punkcie.

Ad 1. „Dług zastarzały od 1939 r., utrata terytorium i ludności”

W sensie prawnym i finansowym dzisiejszy dług Polski nie ma żadnego związku z długiem II RP. Po wojnie zmieniło się państwo, zmienił się ustrój, zmieniły się granice a zobowiązania przedwojenne zostały w praktyce wygaszone i nigdy nie wróciły do obiegu finansowego. Dzisiejszy dług to obligacje emitowane po 1990 roku na współczesnym rynku finansowym. Mówienie wiec o długu od 1939 roku ma sens historyczny, ale nie ma żadnego znaczenia dla dzisiejszej restrukturyzacji, bo to są zupełnie inne zobowiązania, inni wierzyciele i inne realia.

Ad 2. Rothbard i „wzajemne zadłużenie jako podstawa emisji”

To prawda, że współczesny system finansowy opiera się na kredycie. Ale z tego nie wynika, że system jest niefunkcjonalny, nie da się w nim zarządzać długiem i jedynym wyjściem jest jego obalenie. Wszystkie rozwinięte państwa działają dokładnie w tym systemie i w jego ramach prowadzą skuteczną politykę długu (USA, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania). To nie jest problem filozofii pieniądza, tylko praktyki zarządzania nim.

Ad 3. „Skoro tak, to nic nie stoi na przeszkodzie”

Właśnie o to chodzi: nic nadzwyczajnego nie stoi na przeszkodzie, bo nie mówimy o rewolucji, tylko o standardowych narzędziach stosowanych przez państwa.

Ad 4. „Rolowanie się wyczerpuje, dlatego mamy III wojnę światową”

To jest publicystyczna metafora, nie analiza ekonomiczna. Rolowanie długu stosują wszystkie kraje rozwinięte. Rolowanie jest normalnym mechanizmem finansowym i nie ma związku przyczynowego z konfliktami zbrojnymi. Gdyby rolowanie długu prowadziło do wojen światowych, to Japonia i USA powinny już dawno być w stanie permanentnej wojny.

O „demokratycznej inflacji” i „wymianie pieniądza”.

Tu jest cień trafnej intuicji, ale błędny wniosek. Tak, inflacja bywa używana jako narzędzie zmniejszania realnej wartości długu. Ale różnica polega na tym, czy inflacja zubaża ludzi, czy jest równoważona wzrostem dochodów i indeksacją. To jest kwestia polityki, nie nieuchronnego rabunku. Tak właśnie robiły USA i Wielka Brytania po wojnie.

Twój komentarz zakłada, że system jest tak wadliwy, że jedyne co nas czeka to ukryta grabież przez inflację i kolejne obietnice. Historia zaś pokazuje coś przeciwnego. W tym samym systemie można prowadzić politykę, która zmniejsza ciężar długu bez zubożania społeczeństwa. To nie jest kwestia kontrrewolucji, tylko kompetentnego zarządzania państwem.

Marek1taki

Anonymous

07.02.2026 08:06

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Znowu łączysz kilka wątków…

Ad.1 Jest parytetem zarówno dług wobec „fabrykantów i obszarników”, jak i wobec rencistów i emerytów z PRL i IIIRP, ub.zdrowotne, itp. Po stronie wydatków np. wydatki ZUS.

Ad.2 Nie mówię o zniesieniu systemu PLN, lecz o systemie równoległego pieniądza dla osób fizycznych.

Ad.3 Ja o rewolucji nic nie mówiłem. Kontrrewolucja jest przywróceniem równowagi. 

Ad.4 …ta wojna, której nie ma, jednak się toczy (nie tylko na obligacje USA) i może nas poturbować.

Ad.5 Dobrobyt z rabunku i urawniłowki to popularna teza.

Historię znamy najwyraźniej w innej wersji, w mojej parytet złota został zniesiony, stąd pomysł na plewy jako sposób na sprostanie części zadłużenia, z którym „kompetentnie zarządzający państwem” sobie nie poradzili.

mjk1

mjk1

07.02.2026 10:32

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Ad.1 Jest parytetem zarówno…

Twój komentarz brzmi bardzo technicznie, ale w praktyce mieszasz pojęcia z zupełnie różnych porządków: prawa, księgowości państwa, historii pieniądza i publicystyki. Postaram pokazać Ci wszystkie błędy logiczne.

Ad 1. „Parytet długu wobec fabrykantów, emerytów, ZUS”

Tu jest podstawowe nieporozumienie. Wrzucasz do jednego worka dług publiczny (obligacje), zobowiązania emerytalne ZUS, składki zdrowotne i „parytet wobec obszarników”. To są zupełnie różne kategorie.

Dług publiczny to konkretne papiery wartościowe, z terminem wykupu, oprocentowaniem i wierzycielem.

ZUS i emerytury to bieżący system transferów finansowanych z aktualnych wpływów i budżetu. To nie jest „dług do spłaty”, tylko mechanizm redystrybucji w czasie. Nie istnieje żaden „parytet” między tymi rzeczami. To błąd logiczny.

Ad 2. „Równoległy pieniądz dla osób fizycznych”

To brzmi efektownie, ale w praktyce jest sprzeczne z konstytucyjną rolą NBP, rozbija system podatkowy, niszczy jednolity obieg gospodarczy.

Takie pomysły testowano lokalnie (Argentyna, niektóre regiony Ameryki Łacińskiej, Grecja w kryzysie) i zawsze kończyło się to chaosem, czarnym rynkiem i ucieczką do „prawdziwego” pieniądza. Państwo nowoczesne nie może mieć dwóch równoległych pieniędzy dla obywateli, bo przestaje kontrolować gospodarkę.

I tu podstawowa uwaga. Wewnętrzne Ranmimbi (Yuan) nie jest pieniądzem równoległym!!!

Ad 3. „Kontrrewolucja jako przywrócenie równowagi”

To jest już język ideologiczny, nie ekonomiczny. W praktyce „przywrócenie równowagi” w finansach publicznych to restrukturyzacja, zmiana struktury długu, kontrola inflacji i wzrost gospodarczy. Nie ma tu żadnej „kontrrewolucji”, tylko normalne narzędzia polityki fiskalnej i monetarnej.

Ad 4. „Wojna, której nie ma, ale się toczy”

To publicystyczna metafora geopolityczna, nie argument ekonomiczny. Nie da się na tej podstawie wyciągać wniosków o polityce długu.

Ad 5. „Dobrobyt z rabunku i urawniłowki”

To jest teza ideologiczna, nie opis rzeczywistości. Powojenny dobrobyt Zachodu, Japonii czy Korei Południowej nie powstał z „rabunku”, tylko z wzrostu produktywności, inwestycji, zarządzania długiem i inflacją.

O złocie i „plewach”

Zniesienie parytetu złota nie było porażką systemu, tylko warunkiem jego stabilności. Gdyby złoto nadal ograniczało podaż pieniądza nie byłoby możliwe finansowanie powojennej odbudowy. Nie byłoby możliwe reagowanie na kryzysy i mielibyśmy permanentne deflacje i krachy kredytowe.

Historia pokazała, że odejście od złota uratowało, a nie zniszczyło gospodarki.

Na parytet złota daje się fantastycznie nabierać gimbaza Konfederacji i sekta od Brauna.

I tu znowu ważna uwaga. Rezerwy złota NBP nie mają nic wspólnego z parytetem złota!!!

Reasumując. Próbujesz pokazać, że cały system jest tak wewnętrznie sprzeczny, że jedyne co zostaje to „plewy”, „kontrrewolucja” i nieuchronna grabież przez inflację. Problem w tym, że kraje rozwinięte od 80 lat funkcjonują w tym systemie i potrafią w nim skutecznie zarządzać długiem bez zubażania społeczeństw.

To nie jest kwestia filozofii pieniądza, tylko kompetencji państwa.

Marek1taki

Anonymous

07.02.2026 11:14

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Twój komentarz brzmi bardzo…

Ad.1 „Wrzucasz do jednego worka dług publiczny (obligacje). O obligacjach nie pisałem, to problem systemu PLN-USD.

Reszta to wzajemne zobowiązania Polaków.

Ad.2 Za konstytucją niech płacze Hołownia. Za kontrolą gospodarki przez państwo też. Systemu podatkowego nie rozbijam: osobowości prawne płaciłyby podatki w PLN, osoby fizyczne (obywatele Polski) mogłyby w plewach. Wydatki budżetowe byłyby mniejsze, ponieważ Bank Zbożowy przejąłby m.in. koszty ZUS, większość kosztów NFZ. Nastąpiłoby oddzielenie obowiązków państwa, od spraw prywatnych obywateli.

Ad.3 Pojęcie równowagi nie jest ideologią, również w ekonomii. 

Ad.4 Wojna nie jest metaforą i ma wymiar ekonomiczny.

Ad,5 Oczywiście, że opis. Dobrobyt bierze się z pracy, z kumulowania kapitału, a nie jego trwonienia. I tu wychodzą różnice między wymienionym Zachodem, a np. Koreą południową. Zachód „zarządzał długiem i inflacją” w sposób niwelujący kumulację kapitału i generując koszty ideologiczne.

Ad 6. „Gdyby złoto nadal ograniczało podaż pieniądza nie byłoby możliwe finansowanie powojennej odbudowy.” Po co to pisać. IIWŚ skończyła się w 1945. Nixon przestał dawać złoto za USD w 1971. Zresztą to Roosevelt wprowadził sztywny kurs między złotem a USD, potem Bretton-Woods go umiędzynarodowiło. Mniejsza o to. Odbudowa to bożek lewicy do kreowania popytu na zadłużenie, czego przykładem jest KPO. I to jest właśnie nienormalność zaburzająca równowagę.

Ja prawdopodobnie nie mam racji, ale Pan to już przesadza z upieraniem się przy sprawdzonych już w praktyce patologiach ekonomii.

mada

mada

07.02.2026 11:51

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Ad.1 „Wrzucasz do jednego…

Po co to gadanie.

Komisarz nie pozwoli i wszystkie nasze mądrości na nic.

Marek1taki

Anonymous

07.02.2026 12:02

Dodane przez mada w odpowiedzi na Po co to gadanie.Komisarz…

@mada Pytanie czy czekać do końca unii, czy zejść z równi pochyłej. Odpowiedź tym trudniejsza, że unikając przepaści możemy wpaść pod parowóz dziejów.

mjk1

mjk1

07.02.2026 12:39

Dodane przez mada w odpowiedzi na Po co to gadanie.Komisarz…

Mada&Anonymous.

To jest myślenie w kategoriach skrajności: albo „nic nie można, bo komisarz”, albo „trzeba uciekać, zanim będzie za późno”. Tymczasem rzeczywistość państw UE wygląda zupełnie inaczej.

W ramach Unii państwa prowadzą bardzo różne polityki finansowe i gospodarcze - Włochy, Francja, Hiszpania czy Niemcy mają zupełnie inne podejście do długu, wydatków i inflacji, a nikt im nie „wyłącza prądu”.

UE ogranicza pewne rzeczy (np. deficyt, pomoc publiczną, reguły rynku), ale nie zabrania prowadzenia własnej polityki zarządzania długiem, struktury wierzycieli, sposobu finansowania państwa czy ochrony własnego rynku kapitałowego.

To nie jest wybór między „czekaniem na koniec Unii” a „ucieczką z równi pochyłej”. To jest pytanie, czy potrafimy wykorzystać przestrzeń, którą mamy a ona jest dużo większa, niż się wydaje, jeśli przestanie się patrzeć na to w kategoriach katastrofy albo bezradności.

A to, że nie mówi Wam o tym ani koalicja ani opozycja i nie usłyszycie tego ani w TVN ani w Republice, to już zupełnie inny temat i na całkiem osobny wpis.

mjk1

mjk1

07.02.2026 12:26

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Ad.1 „Wrzucasz do jednego…

Cały problem tej koncepcji polega na tym, że opisujesz rzeczywistość językiem metafor („plewy”, „Bank Zbożowy”, „równowaga”), a pomijasz to, jak realnie działa współczesne państwo i gospodarka.

Mieszasz zobowiązania publiczne, system podatkowy, ubezpieczenia społeczne i pieniądz w jeden model, który dobrze brzmi teoretycznie, ale w praktyce nigdzie na świecie nie funkcjonuje, bo rozbija jednolity obieg pieniądza i odpowiedzialność finansową państwa.

Państwo nie może oddzielić „spraw prywatnych obywateli” od finansów publicznych, bo właśnie z tych prywatnych dochodów finansowane są usługi publiczne. Nie da się tego przenieść do równoległego obiegu bez utraty kontroli nad gospodarką.

To nie jest kwestia ideologii ani „upierania się przy patologiach”, tylko faktu, że kraje rozwinięte od dziesięcioleci działają w tym systemie skutecznie, a eksperymenty z równoległymi pieniędzmi i rozbijaniem obiegu kończyły się zawsze chaosem, nie równowagą.

Marek1taki

Anonymous

07.02.2026 13:03

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Cały problem tej koncepcji…

Równowaga nie jest metaforą, BZ i plewy są, natomiast nie jest to argument gdy współczesne państwa (tzw.nowoczesne) posługują się dezinformacją, gdy tworzą np.Unię Europejską czy Krajowy Plan Odbudowy. 

Zadłużenie jest wielopokoleniowe i wielowymiarowe, i jest powiązane z systemem podatkowym, w tym z tzw. ubezpieczeniami społecznymi. Odpowiedzialności finansowej ten model państw - nie tylko w Polsce - nie udźwignął i skończył się upadkiem Zachodu. Jedna z przyczyn jest właśnie nieuzasadnione nadmierne rozszerzenie przez państwo swoich funkcji na "sprawy społeczne" i gospodarkę przy jednoczesnym zaniedbywaniu elementarnych obowiązków państwa np. w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego.

Pisze Pan "kraje rozwinięte od dziesięcioleci działają w tym systemie skutecznie", a mamy 100lat kryzysów i ruinę gospodarek w zestawieniu z Dalekim Wschodem częściowo tuszowaną przez socjal i zaspokajanie potrzeb konsumpcjonizmu.

mjk1

mjk1

07.02.2026 13:28

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Równowaga nie jest metaforą,…

Znowu mieszasz trzy porządki: ocenę polityki państw, ocenę UE/KPO i opis działania systemu finansowego. Z tego powstaje obraz upadku Zachodu, który nie znajduje potwierdzenia w danych.

Kraje Zachodu od dekad należą do najbogatszych, najstabilniejszych i najbardziej produktywnych gospodarek świata, mimo że funkcjonują właśnie w tym modelu państwa, podatków i ubezpieczeń społecznych, który krytykujesz. Kryzysy się zdarzają, ale nie doprowadziły do ruiny tych państw - przeciwnie, po każdym z nich wracały na ścieżkę wzrostu.

Rozszerzenie funkcji państwa na sprawy społeczne nie było błędem systemowym, tylko świadomą decyzją cywilizacyjną, która zapewniła stabilność społeczną, kapitał ludzki i przewidywalność gospodarki. To jest jeden z powodów, dla których te kraje są bogate.

Można krytykować konkretne decyzje polityczne, ale twierdzenie, że cały model skończył się upadkiem, jest tezą publicystyczną, nie opisem rzeczywistości gospodarczej.

Patrząc tylko na siebie. Na przestrzeni lat jeżdżę coraz lepszymi i nowszymi samochodami, kupuję nowsze i lepsze sprzęty i na tle innych nacji z każdym rokiem na więcej mnie stać, czy to we Włoszech, czy Austrii, pomimo tego, że kraj jest systematycznie "rujnowany" raz przez PiS a raz przez PO. Nie znaczy to jednak, że nie należy walczyć o to, że mogłoby być lepiej. 

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 185
Liczba wyświetleń: 256,961
Liczba komentarzy: 3,010

Ostatnie wpisy blogera

  • Czy Polska mogłaby zrobić własny jubileusz?
  • Dług, którego nie da się spłacić.
  • „Nie da się” - najdroższe zdanie w polskiej gospodarce.

Moje ostatnie komentarze

  • Znowu mieszasz trzy porządki: ocenę polityki państw, ocenę UE/KPO i opis działania systemu finansowego. Z tego powstaje obraz upadku Zachodu, który nie znajduje potwierdzenia w danych.Kraje Zachodu…
  • Albo Ty rzeczywiście jesteś tak fantastycznie ograniczona intelektualnie, albo tylko udajesz kretynkę. Na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że krytyka PiS jest automatycznie pochwałą i poparciem dla…
  • Proponowałbym, aby o wyborze kadry olimpijskiej na zimowe igrzyska decydował demokratyczny wybór czytelników Gazety Olsztyńskiej, albo jednomyślna decyzja gremium w składzie: Anna Panna Żukowska z…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Znowu mieszasz trzy porządki: ocenę polityki państw, ocenę UE/KPO i opis działania systemu finansowego. Z tego powstaje obraz upadku Zachodu, który nie znajduje potwierdzenia w danych.Kraje Zachodu…
  • Anonymous, Równowaga nie jest metaforą, BZ i plewy są, natomiast nie jest to argument gdy współczesne państwa (tzw.nowoczesne) posługują się dezinformacją, gdy tworzą np.Unię Europejską czy Krajowy Plan…
  • mjk1, Mada&Anonymous.To jest myślenie w kategoriach skrajności: albo „nic nie można, bo komisarz”, albo „trzeba uciekać, zanim będzie za późno”. Tymczasem rzeczywistość państw UE wygląda zupełnie…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności