Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Dwaj agenci i arbiter. Czy AI to nowa inkwizycja?

Grzegorz GPS Świderski, 31.01.2026

To, co dziś na­zy­wa­my sys­te­mem mul­ti-agen­to­wym AI, nie je­st żad­ną no­wą me­to­do­lo­gią po­zna­nia. To cy­fro­wa re­kon­struk­cja bar­dzo sta­re­go, cy­wi­li­za­cyj­ne­go wy­na­laz­ku: spo­ru dwó­ch stron przed trze­cim ar­bi­trem. Tak dzia­ła sąd. Tak dzia­ła na­uka. Tak – w isto­cie – dzia­ła Za­chód.

  Nie cho­dzi o dia­log w sty­lu: wszy­scy się tro­chę zga­dza­my. Cho­dzi o kon­flikt za­pro­jek­to­wa­ny tak, by mu­siał się skoń­czyć roz­strzy­gnię­ciem. Nie zgo­dą. Wy­ro­kiem.

  To je­st za­sad­ni­cza róż­ni­ca cy­wi­li­za­cyj­na. W wie­lu kul­tu­ra­ch Wscho­du spór je­st trak­to­wa­ny ja­ko błąd sys­te­mu – coś, co na­le­ży wy­ga­sić w imię har­mo­nii i po­rząd­ku we wspól­no­cie. Za­chód zro­bił coś od­wrot­ne­go. Uznał, że praw­da nie ro­dzi się z har­mo­nii, tyl­ko z prze­gra­nej jed­nej ze stron. Z eli­mi­na­cji błę­dów.

  Dla­te­go na­uka nie na­ro­dzi­ła się w Chi­na­ch czy w Ja­po­nii – oni me­to­do­lo­gię umie­li tyl­ko sku­tecz­nie sko­pio­wać. Na­uka i idą­ca za nią tech­no­lo­gia na­ro­dzi­ła się tam, gdzie kon­flikt był nie tyl­ko do­pusz­czal­ny, ale in­sty­tu­cjo­nal­nie pre­mio­wa­ny.

Spór ja­ko me­to­da

  Spór wy­my­śli­li sta­ro­żyt­ni Gre­cy. Upo­rząd­ko­wał go św. To­ma­sz z Akwi­nu, pi­sząc Su­mę Teo­lo­gicz­ną ja­ko se­kwen­cję: py­ta­nie – ar­gu­men­ty za – ar­gu­men­ty prze­ciw – roz­strzy­gnię­cie. To nie by­ła me­dy­ta­cja. To był pro­to­kół star­cia.

  Scho­la­sty­cy zro­bi­li z te­go me­to­dę pra­cy. In­sty­tu­cjo­nal­ną for­mę nada­ła te­mu Świę­ta In­kwi­zy­cja, wpro­wa­dza­jąc fi­gu­rę ad­wo­ka­ta dia­bła. To był obo­wiąz­ko­wy opo­nent. Nie po to, by coś zro­zu­mieć, tyl­ko po to, by znisz­czyć te­zę, je­śli się da.

  W XX wie­ku for­mal­nie opi­sał to Karl Pop­per. Teo­ria je­st na­uko­wa tyl­ko wte­dy, gdy po­tra­fi­my wska­zać wa­run­ki, w któ­ry­ch uzna­li­by­śmy ją za fał­szy­wą. Je­że­li nie ist­nie­je sen­sow­ny opo­nent, nie ist­nie­je sen­sow­na praw­da na­uko­wa. Praw­da i fał­sz po­wsta­ją pa­ra­mi. Jednak roz­strzy­gnię­cie nie le­ży po­środ­ku.

  Nie ma żad­nej rów­no­ści mię­dzy Bo­giem a sza­ta­nem, żad­ne­go wiecz­ne­go ście­ra­nia się yin i yang. Je­st to, co słusz­ne i to, co nie­słusz­ne, je­st praw­da i fał­sz, one ma­ją się ście­rać, ma­ją wal­czyć, ale wy­grać mu­si to pierw­sze — tak by przy­pi­sać wal­czą­ce stro­ny do wła­ści­wy­ch po­jęć. Nie­mniej bez wal­ki tej praw­dy nie ma­my szans roz­po­znać. Wbrew pio­sen­ce cho­dzi nie o to, by go­nić kró­licz­ka, ale by zła­pać go.

Błąd em­pa­tycz­ne­go dia­lo­gu

  Na tym tle wi­dać sła­bo­ść po­dej­ścia pro­po­no­wa­ne­go kie­dyś przez Ro­ma­na In­gar­de­na. We­dług nie­go doj­ście do praw­dy wy­ma­ga za­wie­sze­nia wła­sny­ch prze­ko­nań, wy­ma­ga em­pa­tii i spo­tka­nia się z opo­nen­tem gdzieś po­mię­dzy. To po­dą­ża­nie za fi­lo­zo­fią Wscho­du.

  To je­st kon­cep­cja psy­cho­lo­gicz­na, nie epi­ste­mo­lo­gicz­na. Mo­że po­pra­wiać re­la­cje mię­dzy­ludz­kie, ale nie pro­wa­dzi do praw­dy. Mo­że Chiń­czy­cy są szczę­śliw­si, bo wybudowali mur, ale to my od­kry­li­śmy Ame­ry­kę i to Ame­ry­ka do­tar­ła na Księ­życ.

  Kom­pro­mis mię­dzy praw­dą a fał­szem nie da­je pół­praw­dy. Da­je no­wy fał­sz. Ne­go­cjo­wa­nie praw­dy dzia­ła jak tar­go­wa­nie się o ce­nę – obie stro­ny scho­dzą ze sta­no­wi­sk, aż zo­sta­je świę­ty spo­kój. A świę­ty spo­kój nie je­st kry­te­rium praw­dy. By mieć świę­ty spo­kój trze­ba bu­do­wać mur, a my chce­my wie­dzieć, co je­st za wzgó­rzem.

  Praw­da nie do­ty­czy wnę­trza czło­wie­ka. Nie do­ty­czy emo­cji, in­ten­cji ani szcze­ro­ści. Do­ty­czy ję­zy­ka. Zda­nie: „śnieg je­st bia­ły” je­st praw­dzi­we wte­dy i tyl­ko wte­dy, gdy śnieg je­st bia­ły. Nic wię­cej. Ary­sto­te­les miał ra­cję.

In­sty­tu­cjo­na­li­za­cja kon­flik­tu

  Za­chód nie pró­bo­wał kon­flik­tu wy­gła­dzić. Zro­bił coś do­kład­nie od­wrot­ne­go: zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wał go. W są­dzie pro­ku­ra­tor ma obo­wią­zek za wszel­ką ce­nę udo­wod­nić wi­nę. Obroń­ca ma obo­wią­zek za wszel­ką ce­nę ją pod­wa­żyć. Sę­dzia nie ne­go­cju­je kom­pro­mi­su. Wy­bie­ra, któ­re zda­nia o świe­cie le­piej pa­su­ją do do­wo­dów.

  Praw­da ma się ujaw­nić po­mi­mo am­bi­cji, emo­cji i złej wo­li uczest­ni­ków – a cza­sem wła­śnie dzię­ki nim. Każ­da stro­na wy­cią­ga wszyst­kie moż­li­we ar­gu­men­ty, by znisz­czyć nar­ra­cję prze­ciw­ni­ka. I bar­dzo do­brze. O to cho­dzi.

  W na­uce dzia­ła to iden­tycz­nie. Au­tor teo­rii rzu­ca te­zę i ją udo­wad­nia w eks­pe­ry­men­ta­ch. Mo­że to zro­bić tyl­ko in­duk­cyj­nie, a więc za­wsze nie­pew­nie. Resz­ta świa­ta pró­bu­je ją oba­lić. Je­że­li prze­ży­je – prze­cho­dzi da­lej. Je­że­li nie – od­pa­da. Roz­strzy­gnię­cie nie je­st w środ­ku. Je­st na jed­nym z krań­ców.

  U nas w Pol­sce tę lo­gi­kę świet­nie uchwy­ci­li Ku­rek i Ka­miń­ski w son­dzie. Jej sens był ba­nal­ny i za­ra­zem głę­bo­ko za­chod­ni. Nie py­ta­my, kto ma ra­cję. Zmu­sza­my dwie nar­ra­cje do zwar­cia i pa­trzy­my, któ­ra się roz­sy­pie. To nie był dia­log. To nie by­ła em­pa­tycz­na roz­mo­wa. To był kon­tro­lo­wa­ny kon­flikt, w któ­rym praw­da mia­ła się ujaw­nić przez eli­mi­na­cję sprzecz­no­ści, a nie przez uśred­nia­nie opi­nii. Do­kład­nie tak, jak w są­dzie. Do­kład­nie tak, jak w na­uce. I do­kład­nie tak sa­mo dzia­ła­ją dziś sys­te­my mul­ti-agen­to­we AI.

Mul­ti-agen­ci ja­ko cy­fro­wy sąd

  Mo­de­le LLM są mo­de­la­mi ję­zy­ko­wy­mi. A praw­da – w kla­sycz­nym sen­sie – je­st wła­sno­ścią zdań. To dla­te­go do praw­dy moż­na do­cho­dzić ję­zy­ko­wo, po­przez spór ję­zy­ko­wy.

  Je­den agent bu­du­je te­zę. Dru­gi sys­te­ma­tycz­nie ją nisz­czy. Trze­ci wa­ży ar­gu­men­ty, fil­tru­je nar­ra­cje i wy­da­je wy­rok ro­bo­czy: co prze­cho­dzi da­lej, a co lą­du­je w ko­szu.

  Ro­la ta­kie­go sys­te­mu nie po­le­ga na by­ciu in­te­li­gent­nym. Po­le­ga na ma­so­wej pro­duk­cji i se­lek­cji kan­dy­da­tów na praw­dzi­we zda­nia. To, co scho­la­sty­cy po­tra­fi­li mie­lić la­ta­mi, roz­wa­ża­jąc, ile dia­błów zmie­ści się na czub­ki igły, dziś moż­na prze­le­cieć w mi­li­se­kun­da­ch. A ar­bi­ter nie je­st kom­pro­mi­sem mię­dzy agen­ta­mi. Je­st ich sę­dzią.

Emo­cje i pro­blem nie­skoń­czo­ne­go spo­ru

  W są­dzie emo­cje są czę­ścią spek­ta­klu. W epi­ste­mo­lo­gii są szu­mem. Mo­gą być uży­tecz­ne ja­ko in­ter­fejs – nie mo­gą być kry­te­rium roz­strzy­gnię­cia. Je­że­li emo­cje wej­dą do war­stwy de­cy­zyj­nej, sys­tem za­mie­ni się w cy­fro­wy talk-show.

  Po­zo­sta­je pro­blem nie­skoń­czo­nej dys­ku­sji. Mul­ti-agen­ci ma­ją na­tu­ral­ną skłon­no­ść do eks­plo­zji ar­gu­men­tów. To cy­fro­wy od­po­wied­nik scho­la­sty­ki bez so­bo­ru. Bez mo­men­tu: „ko­niec spo­ru, za­pa­da wy­rok” dys­kurs ni­gdy się nie do­my­ka.

  Nie­mniej in­for­ma­tycz­ny pro­blem sto­pu je­st nie­roz­strzy­gal­ny. I co z te­go? En­tro­pia też ro­śnie i je­st to pra­wo fun­da­men­tal­ne. A jed­nak ży­cie po­le­ga na lo­kal­nym, tym­cza­so­wym jej zmniej­sza­niu. Nie po to, by świat za­mie­nić w krysz­tał, tyl­ko po to, by utrzy­mać sen­sow­ny ru­ch.

Agen­ci AI

  Mul­ti-agen­ci AI nie są scien­ce fic­tion. Są po­wro­tem do ko­rze­ni. Do prze­ko­na­nia, że praw­da le­piej wy­ła­nia się z me­ry­to­rycz­ne­go kon­flik­tu niż z grzecz­ne­go po­ta­ki­wa­nia.

  Za­da­niem in­sty­tu­cji – dziś ludz­ki­ch, ju­tro cy­fro­wy­ch – je­st to, by ten kon­flikt był mak­sy­mal­nie bru­tal­ny me­ry­to­rycz­nie i mak­sy­mal­nie bez­piecz­ny cy­wi­li­za­cyj­nie.

  Praw­da nie je­st uczu­ciem zgo­dy. Je­st tra­jek­to­rią – co­raz lep­szym do­pa­so­wa­niem ję­zy­ka do twar­dej rze­czy­wi­sto­ści.

  Dwaj agen­ci i ar­bi­ter są no­wą in­kwi­zy­cją, któ­ra pa­li nie na fi­zycz­nym sto­sie, ale odkłada zadania na in­for­ma­tycz­ny sto­s, by do ni­ch po­tem ewentualnie wró­cić. To chodzenie po drzewie. Ci agen­ci są no­wą for­mą sta­re­go me­cha­ni­zmu, któ­ry od wie­ków ro­bi na Za­cho­dzie waż­ną rze­cz: od­dzie­la zda­nia, któ­re prze­trwa­ją, od ty­ch, któ­re mu­szą umrzeć, bo nie dzia­ła­ją w prak­ty­ce. Ludzkość zatoczyła wielkie koło i wróciła na drzewa.

Grzegorz GPS Świderski
Kanał Blogera GPS
GPS i Przyjaciele
X.GPS65

PS. Notki powiązane:

  • Krótka historia poznania
  • Prawda
  • Matematyka
  • Logika to naukowe czary
  • Wschód i Zachód

Tagi: gps65, AI, agent, spór, cywilizacja, Zachód.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 98
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

31.01.2026 18:11

.......... Jedni tak zaczynali jak inni kończą 😉.........
monitorpostepu.pl
u2

u2

31.01.2026 21:18

"Je­że­li nie ist­nie­je sen­sow­ny opo­nent, nie ist­nie­je sen­sow­na praw­da na­uko­wa. Praw­da i fał­sz po­wsta­ją pa­ra­mi. Jednak roz­strzy­gnię­cie nie le­ży po­środ­ku." 

Jako inżynier wiem, że na ciągłej wątpliwości co do zastosowanych rozwiązań, nie można by było stworzyć żadnego systemu technicznego. Stosowanie fałszu oznacza, że system nie będzie działać. Prawda oznacza, że system techniczny działa. Może działać po wielu próbach i niepowodzeniach, ale jednak działa. Leonardo da Vinci zamarzył, aby wzlecieć w powietrze jak Ikar syn Dedala i w końcu ludzkości to się udało. :)

PS. A sztuczna inteligencja w końcu okazała się lepsza od człowieka w grach logicznych typu szachy czy Go.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

31.01.2026 23:06

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "Je­że­li nie ist­nie­je sen…

Zanim coś zaczęło działać, to przedtem nie działało. W końcu coś zadziałało, bo wcześniej, gdy nie działało, miało oponenta. Jak coś niedziałającego nie ma oponenta, to pozostaje niedziałające.

u2

u2

31.01.2026 23:17

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Zanim coś zaczęło działać,…

Tworząc nowe rozwiązanie techniczne inżynier musi się zmagać z fałszem, ale nie osobowym, tylko wynikającym z praw natury. W końcu inżynier-wynalazca znajduje rozwiązanie, czyli prawdę, które wykorzystuje prawa natury. Taki Elon Musk stawia coraz to nowe ambitne wyzwania dla ludzkości i dlatego ten gostek mi się podoba :)

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

01.02.2026 12:19

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Tworząc nowe rozwiązanie…

Ujmujesz to w kategoriach: inżynier kontra ślepe prawa natury, a ja piszę o tym, że między człowiekiem a naturą musi się pojawić instytucjonalny przeciwnik – drugi człowiek lub zespół, który ma obowiązek rozwalić teoretycznie twoje rozwiązanie, jeśli tylko się da. To, że je praktycznie rozwali natura, nie wystarczy. Fałsz wynikający z praw natury sam z siebie nie mówi, dlaczego coś nie działa ani jak to poprawić – to dopiero ludzki oponent zamienia porażkę w wiedzę: formułuje hipotezy, krytykuje, pokazuje sprzeczności, proponuje alternatywy.
​
Sukcesy Muska, wynikają nie tylko z jego osobistego charakteru i uporu, ale też, albo głównie z tego, że stosuje dobrą metodologię – ma zorganizowane ciała zewnętrznych oponentów: zespół, testy, recenzje, komisje, rynek kapitałowy – cały ekosystem, który robi za adwokata diabła dla każdej nowej technologii i innowacji. Bez takiego zorganizowanego sporu – czy to w nauce, czy w inżynierii – zostaje tylko wiara wynalazcy we własny pomysł i losowe próbowanie, a nie zachodni mechanizm odsiewania fałszu, o którym jest ta notka.

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 308
Liczba wyświetleń: 667,939
Liczba komentarzy: 5,073

Ostatnie wpisy blogera

  • Od opłacalnej przemocy do jej zerowej granicy
  • Chiny, Rosja, USA i Europa. Jaki interes ma w tej układance Polska?
  • Część IV. Technologia KSeF – suwerenność kończy się tam, gdzie kończy się kabel!

Moje ostatnie komentarze

  • To jest pułapka, bo spory o definicje spowodowały, że dyskusja zeszła na manowce. Już jest na końcu nowy komentarz, w którym wracam do meritum. To, co ja zachwalam, nie da się sprowadzić do paru…
  • Tylko należy zauważyć, że ja słowa "inkwizycja" używam nie jako pejoratywnego epitetu, ale jako pochwały. To Święta Inkwizycja wprowadziła instytucję obrońcy i to było jedno z największych osiągnięć…
  • Ujmujesz to w kategoriach: inżynier kontra ślepe prawa natury, a ja piszę o tym, że między człowiekiem a naturą musi się pojawić instytucjonalny przeciwnik – drugi człowiek lub zespół, który ma…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, Tylko należy zauważyć, że ja słowa "inkwizycja" używam nie jako pejoratywnego epitetu, ale jako pochwały. To Święta Inkwizycja wprowadziła instytucję obrońcy i to było jedno z największych osiągnięć…
  • Grzegorz GPS Świderski, Ujmujesz to w kategoriach: inżynier kontra ślepe prawa natury, a ja piszę o tym, że między człowiekiem a naturą musi się pojawić instytucjonalny przeciwnik – drugi człowiek lub zespół, który ma…
  • Dark Regis, Przyjąłem wyzwanie i już pracuję nad ripostą.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności