Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Chłodna analiza, trafna intuicja i jeden zasadniczy błąd strategiczny.

mjk1, 31.01.2026

 Wczoraj na portalu ukazał się wpis GPS-a, który przeszedł praktycznie bez echa a szkoda, bo tekst jest publicystyką wysokiej klasy. Nie dlatego, że jest efektowny, lecz dlatego, że operuje rzadko dziś spotykaną kategorią myślenia czasem strategicznym. Autor nie opisuje wydarzeń, lecz procesy. Nie patrzy na mapę polityczną, tylko na mapę przepływów kapitału, infrastruktury i zależności gospodarczych. I właśnie dlatego ten tekst brzmi tak przekonująco.

 Jego najmocniejsza teza jest niezwykle trafna: w XXI wieku imperia przejmuje się nie czołgami, lecz ekosystemem gospodarczym. To jest dokładnie to, co Chiny robią od dwóch dekad - nie tylko w Afryce czy Ameryce Południowej, ale dziś coraz wyraźniej wobec Rosji. Autor słusznie zauważa, że rosyjski Daleki Wschód staje się częścią chińskiego organizmu gospodarczego niezależnie od formalnej przynależności państwowej. To jest bardzo chiński sposób myślenia o władzy: kontrola funkcji wyprzedza kontrolę flagi.

 W tym punkcie trudno się z nim nie zgodzić. Problem zaczyna się dopiero w momencie, gdy z tej trafnej diagnozy autor wyciąga wnioski dotyczące interesu Europy i Polski. Trafna diagnoza: Chiny wchodzą w Rosję bez jednego wystrzału a wojna na Ukrainie rzeczywiście przyspieszyła proces, który i tak by postępował. Rosja stała się surowcowym zapleczem Chin a juan wchodzi do rozliczeń. Moskwa uzależnia się technologicznie i finansowo od Pekinu a Daleki Wschód jest włączany w chińskie łańcuchy dostaw. To nie jest teoria. To się dzieje.

 Autor ma rację również w tym, że Rosja nie upada spektakularnie. Ona jest powoli wchłaniana przez sprawniejszy organizm. To bardzo trafna obserwacja. Błąd zaczyna się tutaj: „dla Europy to dobrze, nawet jeśli kosztem Chin” Tu publicystyka zaczyna wyprzedzać geostrategię. Autor przyjmuje założenie, że Rosja jest zagrożeniem egzystencjalnym, Chiny jedynie konkurencyjnym. To jest zrozumiałe z perspektywy historycznej Europy Środkowej. Rosja strzela, Chiny handlują. Rosja niszczy, Chiny budują. Ale w skali systemowej jest tu pominięty jeden czynnik, który dla USA jest absolutnie kluczowy, a dla Europy długoterminowo może być równie istotny: połączenie chińskiej gospodarki z rosyjskimi zasobami i niemiecką technologią.

 To jest układ, którego Stany Zjednoczone obawiają się bardziej niż samej Rosji. Bo to byłby najpotężniejszy blok gospodarczy w historii nowoczesnego świata. I właśnie dlatego USA nie postrzegają chińskiej „ekonomicznej kolonizacji” jako neutralnej konkurencji. Postrzegają ją jako potencjalne przekształcenie Europy w strefę zależną od Pekinu. Autor wpisu widzi Chiny jako nieszkodliwego konkurenta. USA zaś widzą w Chinach architekta alternatywnego systemu światowego. To zasadnicza różnica perspektywy.

 Najciekawsza, ale też najbardziej dyskusyjna teza: im dłużej Rosja krwawi, tym lepiej dla Polski To zdanie brzmi brutalnie, ale ma w sobie logiczną konsekwencję. Rosja zużywa potencjał wojskowy poza naszym terytorium. To fakt. Jednak ta logika działa tylko do pewnego momentu. Bo jest drugi efekt, którego autor nie dostrzega: im słabsza staje się Rosja, tym mniej potrzebna staje się Europa dla USA jako teatr równoważenia Chin. A gdy Europa przestaje być strategicznie potrzebna, USA zaczynają patrzeć na nią inaczej. Wtedy rośnie znaczenie Niemiec jako gospodarczego lidera kontynentu, a maleje znaczenie Polski jako wschodniej flanki. I tu pojawia się paradoks: Polsce nie opłaca się ani szybki pokój, ani całkowite załamanie Rosji.

   Polsce opłaca się taka sytuacja, w której Rosja jest trwale osłabiona, ale na tyle realna jako zagrożenie, by USA musiały utrzymywać tu swoją obecność.

To cyniczne, ale geopolitycznie prawdziwe. 

Chiny jako „bezpieczny kolonizator” - teza kusząca, ale niepełna. 

 Autor twierdzi, że kolonializm ekonomiczny można regulować, a wojny nie. To brzmi rozsądnie, ale pomija doświadczenia krajów, które wpadły w pułapkę uzależnienia finansowego od Chin. Tam mechanizmy regulacyjne okazują się słabe, gdy kontrola nad infrastrukturą, kredytem i rynkiem zbytu staje się jednostronna.

 Chiny nie prowadzą wojen w Europie, to prawda. Ale Chiny prowadzą politykę długoterminowej zależności gospodarczej, która może mieć równie poważne skutki dla suwerenności decyzyjnej. Europa nie ma dziś narzędzi, by temu skutecznie przeciwdziałać bez wsparcia USA.

Największa siła wpisu: pokazanie, że wojna na Ukrainie ma skutki wykraczające daleko poza Ukrainę.

 To jest bardzo cenna perspektywa. Autor słusznie pokazuje, że konflikt ten przekształca układ sił nie tylko w Europie Wschodniej, ale w relacji Rosja-Chiny-USA. To myślenie rzadkie i potrzebne.

Największa słabość: fałszywa alternatywa USA vs Chiny z punktu widzenia Polski.

 Dla Polski to nie jest wybór. Z Chinami można handlować. Bezpieczeństwo militarne może zapewnić tylko USA. I to nie jest kwestia sympatii, tylko geografii i struktury NATO. Gdyby Polska „postawiła na Chiny”, nie oznaczałoby to równowagi między mocarstwami. Oznaczałoby to szybkie osłabienie obecności USA i powrót do układu, w którym dominującą rolę w regionie odzyskują Niemcy. A to jest scenariusz, którego polska geopolityka od dwóch dekad próbuje uniknąć.

Reasumując, wpis jest intelektualnie mocny, bo trafnie opisuje proces wchłaniania Rosji przez Chiny i pokazuje, że wojna na Ukrainie ma wymiar znacznie szerszy niż regionalny. Ale w miejscu, gdzie autor przechodzi od diagnozy do wniosków dla Europy i Polski, pojawia się strategiczne uproszczenie.

 Chiny nie są dla Europy neutralnym konkurentem. Rosja nie może być ani zbyt silna, ani całkowicie nieistotna.
A dla Polski dylemat nie brzmi „USA czy Chiny”, tylko: jak korzystać z handlu z Chinami, nie tracąc strategicznej obecności USA i nie wracając do zależności od Niemiec.

I to jest gra dużo bardziej złożona niż ta, którą rysuje autor, choć jego tekst jest znakomitym punktem wyjścia do takiej właśnie, pogłębionej dyskusji.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 106
tricolour

tricolour

31.01.2026 12:22

Twierdzenie, ze kontrola funkcji wyprzedza kontrole flagi nie jest odkrywcze gdy kupujemy polskie pomidory w portugalskiej biedronce czy niemieckim Lidlu. Oczywiście kupujemy je drożej niż tambylcy kupują je u siebie, te same polskie. A parkując na polskiej ulicy, w polskim mieście, zasilamy parkomat Apcoa.

Żeby "korzystać z handlu z Chinami, nie tracąc strategicznej obecności USA i nie wracając do zależności od Niemiec" trzeba zrobić gospodarczy porządek na swoim podwórku. Nie słyszałem o takim pomyśle nigdy...

mjk1

mjk1

31.01.2026 14:17

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Twierdzenie, ze kontrola…

Twój komentarz trafia w punkt Trójkolorowy: kontrola funkcji wyprzedza flagę? Jasne, kupujemy polskie pomidory w portugalskiej Biedronce, płacimy więcej, a parkomaty w naszych miastach zasila Apcoa. I to jest Polska XXI wieku - państwo, które teoretycznie istnieje, a w praktyce jest kolonią własnych iluzji i cudzych kapitałów.

Bo spójrzmy prawdzie w oczy: nasza klasa polityczna to kabaret. PiS krzyczy o suwerenności i patriotyzmie, a rozdaje klucze do gospodarki spółkom, które robią wszystko, tylko nie pracują na Polskę. Opozycja? Te same teatrzyki, tylko w bardziej subtelnej formie - dla nich plan strategiczny to sondaże i ustawianie kolejnej ustawy.

Mówimy o handlu z Chinami przy zachowaniu obecności USA i unikaniu dominacji Niemiec? Świetnie, tylko że nikt nie potrafi utrzymać własnej infrastruktury, portów, ulic ani przemysłu. To jak kapitan statku opowiadający załodze o sztormach, a sam nie umie wiosłować ani zaklejać dziur w kadłubie.

Dopóki PiS, PO, Lewica i reszta klasy politycznej będą udawać, że rządzą, Polska pozostanie scenografią w globalnym teatrze: płacimy za własne pomidory, parkomaty zasilają cudzy kapitał, a my udajemy, że mamy suwerenność. Globalna strategia bez silnego podwórka? To jak gra w szachy, gdy własne figury leżą w pudełku. Dopóki ten rachunek nie zostanie wyrównany, Polska będzie widzem, a nie graczem.

Hornblower

Hornblower

31.01.2026 14:28

Cała dyskusja miałaby sens, gdyby Polska była podmiotem w światowej polityce zagranicznej. Niestety nie jest, i w najbliższej przyszłości nie będzie. Polski dylemat nie brzmi „USA czy Chiny”. Ani też nie będzie brzmieć  jak korzystać z handlu z Chinami, nie tracąc strategicznej obecności USA i nie wracając do zależności od Niemiec. Po prostu, skoro firmy zagraniczne odpowiadają za 2/3 naszego eksportu i 2/3 naszego importu, to znaczy, że w zasadzie nie my decydujemy co i komu sprzedajemy oraz co i od kogo kupujemy. A na ściślejszą współpracę gospodarczą z Chinami po prostu nam nie pozwolą, ani UE, ani USA, ani Niemcy. A to oni rządzą naszym bantustanem, samodzielnie lub w konfiguracjach.

Co do połączenia chińskiej gospodarki z rosyjskimi zasobami i niemiecką technologią. O ile to pierwsze jest jak najbardziej prawdopodobne i w zasadzie się już dzieje, o tyle niemiecka technologia z każdym rokiem staje się Chinom mniej potrzebna, bo Chiny w coraz większej ilości dziedzin zaczynają nie tylko doganiać Niemcy, ale nawet je przeganiać. Jeśli zielone szaleństwo będzie w Europie się nadal rozwijać - a będzie - to europejska gospodarka będzie coraz mniej konkurencyjna, technologiczne firmy zaczną się wynosić poza Europę, nastąpi odpływ kadr i naukowców, itd., itp. Chiny są cierpliwe i realizują długofalowe cele, więc za 10 czy 15 lat niemiecka technologia może dla Chin nie być już tak ważna.
 

mjk1

mjk1

31.01.2026 14:53

Dodane przez Hornblower w odpowiedzi na Cała dyskusja miałaby sens,…

Zgadzam się z Twoją diagnozą co do dzisiejszej pozycji Polski. Przy strukturze handlu, w której 2/3 eksportu i importu przechodzi przez firmy zagraniczne, realnie nie decydujemy ani komu sprzedajemy, ani od kogo kupujemy. W krótkiej perspektywie nie jesteśmy podmiotem, tylko elementem większego układu regulowanego przez UE, USA i Niemcy i to one wyznaczają granice naszej współpracy z Chinami.

Natomiast sens tej dyskusji pojawia się wtedy, gdy spojrzymy nie na stan obecny, lecz na kierunek zmian. Chińskie powiązanie z rosyjskimi zasobami faktycznie postępuje. Jednocześnie rośnie technologiczna samodzielność Chin, a konkurencyjność Europy może słabnąć pod ciężarem regulacji i kosztów energii. W perspektywie dekady czy dwóch układ sił może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś.

Dlatego to nie jest rozmowa o tym, co Polska może zrobić teraz, lecz o tym, w jakim świecie Polska obudzi się za kilkanaście lat, już w innych realiach geopolitycznych i gospodarczych.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 180
Liczba wyświetleń: 255,636
Liczba komentarzy: 2,950

Ostatnie wpisy blogera

  • Rozmowa, której nikt nie chce odbyć. O budżecie, który wszystkich przerasta.
  • Nikt nie chce wygrać. Polska polityka w czasach, gdy władza stała się problemem.
  • Cisza, która mówi więcej niż konferencje prasowe.

Moje ostatnie komentarze

  • Wreszcie pojawia się komentarz, który ma sens - różnica między konsumowaniem budżetu a inwestowaniem budżetu.I rzeczywiście, nie każdy wydatek jest sobie równy.   Problem polega jednak na…
  • "...Może się okazać że nasze kopalnie tylko czekają na moment przejęcia  przez naszych niemieckich przyjaciół". To nikt Ci nie powiedział, że niemieckie firmy mają wykupione koncesje na…
  • Zgadzam się z Twoją diagnozą co do dzisiejszej pozycji Polski. Przy strukturze handlu, w której 2/3 eksportu i importu przechodzi przez firmy zagraniczne, realnie nie decydujemy ani komu sprzedajemy…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Wreszcie pojawia się komentarz, który ma sens - różnica między konsumowaniem budżetu a inwestowaniem budżetu.I rzeczywiście, nie każdy wydatek jest sobie równy.   Problem polega jednak na…
  • mjk1, Zgadzam się z Twoją diagnozą co do dzisiejszej pozycji Polski. Przy strukturze handlu, w której 2/3 eksportu i importu przechodzi przez firmy zagraniczne, realnie nie decydujemy ani komu sprzedajemy…
  • Hornblower, Cała dyskusja miałaby sens, gdyby Polska była podmiotem w światowej polityce zagranicznej. Niestety nie jest, i w najbliższej przyszłości nie będzie. Polski dylemat nie brzmi „USA czy Chiny”. Ani też…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności