Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Nikt nie chce wygrać. Polska polityka w czasach, gdy władza stała się problemem.

mjk1, 28.01.2026

Rozłam, który niczego nie zmienia - czyli polityczna burza nad pustym stołem.

 Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda dramatycznie. Polska 2050 Szymona Hołowni przeżywa poważny kryzys. Mówi się o odejściu kilkunastu posłów, o rozpadzie środowiska, o konflikcie wewnętrznym, o utracie znaczenia w koalicji rządowej. Media podchwytują narrację: „czy to początek końca rządu?”, „czy Tusk straci większość?”, „czy PiS wykorzysta okazję?”. Polityczna dramaturgia jest pełna. Tylko że jej ciężar jest pozorny. Bo rozłam u Hołowni, choć realny personalnie i partyjnie, nie dotyka istoty problemu, z którym mierzy się dziś polskie państwo. On jedynie odsłania coś znacznie głębszego: że spór o władzę przestał być najważniejszym sporem w Polsce. Że politycy przestali walczyć o przejęcie sterów, bo stery prowadzą dziś prosto na mieliznę.

 Jeszcze kilka lat temu taka sytuacja byłaby dla opozycji politycznym złotem. Osłabienie koalicjanta rządu? Pęknięcia? Możliwość przeciągania posłów? Groźba utraty większości? To byłyby warunki do brutalnej gry parlamentarnej, nocnych rozmów, negocjacji, ofert, obietnic i politycznego hazardu. Dziś tego nie ma. Jest retoryka. Nie ma działania.

 Pojedynczy posłowie PiS mówią o „obalaniu rządu”. Ale całe kierownictwo PiS milczy. Konfederacja nie wykazuje najmniejszego zainteresowania jakąkolwiek arytmetyką sejmową. Braun jest w swojej orbicie. Prezydent wysyła budżet do Trybunału, ale go podpisuje. Nikt nie robi kroku, który realnie mógłby doprowadzić do zmiany władzy.

Dlaczego?

Bo wbrew pozorom to nie jest moment politycznej okazji. To jest moment politycznej pułapki.

Rozłam u Hołowni pokazuje nie słabość koalicji, tylko słabość całego systemu politycznego, który znalazł się w sytuacji, gdzie rządzenie przestało być nagrodą. Stało się ciężarem, którego nikt nie chce brać na siebie.

Problem, którego nikt nie nazywa: budżet państwa.

 Polska polityka od miesięcy toczy się wokół tematów zastępczych: rozliczenia, sądy, media publiczne, ideologia, Unia Europejska, migracja, personalne konflikty. Tymczasem prawdziwy problem leży w tabelach Excela w Ministerstwie Finansów. I wszyscy o nim wiedzą. Przez lata, najpierw PO, potem PiS, a dziś KO, państwo systematycznie zwiększało wydatki szybciej niż zdolność ich finansowania. PiS dodał do tego mechanizm, który na pewien czas pozwolił udawać, że wszystko jest pod kontrolą: przenoszenie długu poza budżet. Fundusze celowe, PFR, BGK, fundusze covidowe, energetyczne, drogowe. Zobowiązania istniały, tylko nie widniały w ustawie budżetowej.

To była operacja księgowa, nie ekonomiczna. Dług był realny. Koszty jego obsługi są realne. Rolowanie jest realne. A dziś ten dług wraca do centrum uwagi, bo nie da się go już chować.

Rząd Tuska nie ma komfortu wyboru. Musi:

- obsługiwać zobowiązania poprzednich lat,

- utrzymywać transfery socjalne, których nikt nie odważy się cofnąć,

- zwiększać wydatki na obronność,

- ratować ochronę zdrowia,

- finansować samorządy,

- i jednocześnie utrzymywać wiarygodność na rynkach finansowych.

To nie jest kwestia ideologii. To jest czysta arytmetyka. I właśnie dlatego nikt nie chce dziś przejąć władzy.

Dlaczego PiS, Konfederacja i reszta naprawdę nie chcą rządzić.

Oficjalnie - krytykują rząd. Nieoficjalnie - cieszą się, że to nie oni są dziś przy sterach.

Bo każdy, kto obejmie władzę teraz, stanie przed trzema możliwościami:

  1. Ciąć wydatki - czyli uderzyć w wyborców.
  2. Podnosić podatki - czyli uderzyć w wyborców.
  3. Zadłużać się dalej - czyli wziąć na siebie winę za przyszły kryzys.

Nie ma czwartej drogi.

Prawdziwy program naprawy finansów państwa musiałby zawierać postulaty politycznie samobójcze:

- ograniczenie części transferów socjalnych,

- podniesienie wieku emerytalnego,

- reforma KRUS,

- współpłacenie w ochronie zdrowia,

- zamrożenie płac budżetówki,

- likwidację przywilejów grupowych,

- podwyżki podatków pośrednich.

Czy którakolwiek partia to proponuje? Nie. Bo to jest program na jedną kadencję. Kadencję przegraną. Dlatego wszyscy grają na czas. Lepiej być opozycją w trudnych czasach niż rządem w czasach niemożliwych.

Prezydent i budżet - symbol tej epoki.

 Skierowanie budżetu do Trybunału i jednoczesne jego podpisanie jest gestem, który idealnie oddaje stan polskiej polityki. Symbolicznie: sprzeciw. Systemowo: odpowiedzialność.

Bo brak budżetu oznaczałby prowizorium, utratę wiarygodności, presję na złotego, wzrost kosztów długu i realne konsekwencje finansowe. A wtedy odpowiedzialność spadłaby na podpisującego. I dokładnie tego dziś wszyscy unikają: odpowiedzialności za liczby.

Dlaczego „obalenie rządu” jest dziś hasłem pustym.

 Obalenie rządu w obecnym momencie nie jest politycznym zwycięstwem. Jest wejściem w pole minowe. Dlatego nikt realnie do tego nie dąży. Tusk trzyma dziś coś, czego inni nie chcą dotknąć - odpowiedzialność za finanse państwa po latach życia ponad stan. I paradoks polega na tym, że jego największą siłą nie jest większość sejmowa, tylko to, że nikt nie chce go zastąpić.

Władza, której nikt nie chce.

 Polska znalazła się w niezwykłym momencie swojej historii. Momencie, w którym spór polityczny przestał być sporem o to, kto będzie rządził, a stał się sporem o to, kto nie będzie musiał rządzić teraz.

Rozłam u Hołowni niczego tu nie zmienia. On tylko odsłania prawdę: że problem nie leży w układzie sejmowych głosów, ale w stanie finansów państwa, którego nie da się już przykryć narracją.

Bo prawda, której nikt nie mówi wyborcom, brzmi brutalnie:

Przez lata jako państwo żyliśmy ponad stan.
I teraz ktoś będzie musiał za to zapłacić politycznie.

Na razie wszyscy wolą, żeby zapłacił ktoś inny.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 201
Ijontichy

Ijontichy

28.01.2026 12:25

Jeżeli to jest twoja teoria spiskowa,to pewnie wyciągnąłeś wnioski z bezczynności PiS-u po wybraniu 

prezydenta.

Tusk był w stanie agonalnym :-))) cała ta koalicja była posrana [sorry] po kolana...a pisiory..też zaliczyły STUPOR! 

Kaczor doszedł do wniosku...że tuskoidy obalą wynik wyborów? Dużo nie brakowało...

Ale widzisz tu Kuźmiuka...on bredzi ,że ONI ROBIĄ WSZYSTKO...czyt.NIC!!! 

Bo w ozycji nie jest źle...kasa leci...nic nie "cza robić",tylko raz na jakiś czas...kongres i zjazd..."niech się 

babcia cieszy".koniec cytatu.

Jak tak dalej pójdzie,to tuskoidy będą rządzic do końca świata...i jeden dzień dłużej.

Pzdr.

spike

spike

28.01.2026 12:26

to jest nieprawda, znowu ciężkie pieniądze Tyfus dostał, by przejąć władzę, bo jemu i całej szajce nie chodzi o dobro Polski i Polaków, a chodzi do zadłużenia Polaków, a to osłabi Polskę, nad którą Niemcy mają przejąć kontrolę, co już widać i czuć, o tym mechanizmie mówił Hitler jeszcze przed wojną, podobnie jak o "żelaznej miotle", Tyfus realizuje wizje żywcem wziętą z Mein Kampf, którą swego czasu musiał każdy Niemiec kupić, więc pewnie ma w spadku taki egzemplarz, do tego szkolenie w Berlinie i z Berlina, jak np. o łamaniu polskiego prawa. - - - - - - Morawiecki zrobił długi, ale mozna było inaczej, mając rodymaną epidemię Covid, imigracja z Ukrainy? - - - ale o jedno dbał, o przychodzy do budżetu, co Tyfus odpuścił, jak tylko przejął władzę, przychody ponownie drastycznie spadły, jak to było za jego poprzednich nierządów, Morawiecki informował ile dług spadł, Tyfus ile wzrósł. - - - - - Bicie się o władze 2 lata przed wyborami, to strata czasu i pieniędzy, Sztuka wojny naucza, że trzeba poczekać, buldogi już się gryzą. - - - - - - Jakby cały Hołownia wyszedł z rządu, to chyba Tyfus traci większość, a ci co chcą zostać, to nie dla Polski, ale dla własnej kieszeni, wiedzą że już taka sytuacja się nie powtórzy, nie wejdą znowu do sejmu, podobnie to widzą "cichodajki" z PSLu, rolnicy nie będą już tacy wspaniałomyślni. Pozostaje tylko i wyłącznie wybrać PiS, innej opcji nie ma, Konfa się nie nadaje, to samoluby do tego krętacze.
mjk1

mjk1

28.01.2026 14:45

Dodane przez spike w odpowiedzi na to jest nieprawda, znowu…

Rozumiem emocje Spike, ale warto oddzielić opinie od faktów.

  1. Porównania do Hitlera, „Mein Kampf”, niemieckiego sterowania Polską itp. to publicystyka raczej spiskowa, a nie argument polityczny. Nie ma żadnych dowodów na takie tezy i nie pomagają one w rzeczowej rozmowie o finansach państwa.
  2. Dług publiczny nie zaczął się ani za Tuska, ani za Morawieckiego. Rósł za wszystkich rządów, bo od lat wydatki państwa rosną szybciej niż dochody. Różnica polegała na tym, że w ostatnich latach duża część zadłużenia była przenoszona poza budżet (PFR, BGK, fundusze celowe). Te zobowiązania są realne niezależnie od tego, kto rządzi.
  3. Dochody budżetu nie zależą od „woli” premiera, tylko od koniunktury gospodarczej, inflacji, konsumpcji i systemu podatkowego. Wysoka inflacja w latach 2021-2023 sztucznie pompowała wpływy z VAT. Gdy inflacja spada, wpływy naturalnie hamują. To mechanizm ekonomiczny, nie polityczny.
  4. Budżet, który dziś obowiązuje, opiera się w ogromnej części na zobowiązaniach podjętych wcześniej: transferach socjalnych, wydatkach na zbrojenia, ochronę zdrowia, samorządy i obsługę długu. Tego nie da się „wyłączyć” decyzją polityczną bez bardzo bolesnych cięć.
  5.  Teza mojego wpisu nie brzmiała „kto jest winny”, tylko dlaczego dziś nikt realnie nie pali się do przejęcia władzy. I odpowiedź jest prosta: bo każdy rząd musiałby mierzyć się z tym samym problemem finansowym, niezależnie od barw partyjnych.

Możemy się spierać o oceny polityków, ale jeśli chcemy poważnie rozmawiać o państwie, to warto trzymać się faktów ekonomicznych, a nie porównań do III Rzeszy.

bartosz.j

Bartosz Jasiński

28.01.2026 12:51

Dziś „władza” to nie nagroda, tylko gorący kartofel – i to taki, co parzy od razu w budżet. Rozłam u Hołowni to tylko dym z gaśnicy; prawdziwy ogień jest w finansach państwa: w kosztach obsługi długu, w zobowiązaniach i w rachunkach, których nie da się już wiecznie chować do szuflady z napisem „fundusz” albo „tymczasowe”. Komentarze pod tekstem to świetna próbka: jedni intuicyjnie czują, że w opozycji wygodniej, bo jest gadanie, są emocje, a odpowiedzialność za liczby ma ktoś inny. Drudzy – zamiast o pieniądzach – odpalają „Tyfusa”, Berlin, Hitlera i resztę zestawu do straszenia dzieci przy ognisku. Czyli klasyka: jak argumenty nie dowożą, to dowozi apokalipsa. Sedno jest takie: nieważne, kto wygra narrację w mediach – ktoś musi przegrać z kalkulatorem. I dlatego wszyscy „chcą wygrać”, tylko najlepiej bez wystawiania rachunku… a jak już, to na nazwisko następnego.

spike

spike

28.01.2026 13:12

Dodane przez bartosz.j w odpowiedzi na Dziś „władza” to nie nagroda…

Widać że długa droga edukacyjna przed tobą kolego, inaczej byś wiedział że taki dla ciebie straszak dla dzieci jak Mein Kampf, nie został spalony, dalej jest wydawany i przez Niemcy realizowany. - - - Nawytrząsałeś się, ale nic ciekawego nie napisałeś "krowa co dużo ryczy, mało mleka daje".
mjk1

mjk1

28.01.2026 15:01

Dodane przez spike w odpowiedzi na Widać że długa droga…

Nie chcę się wcinać pomiędzy wódkę a zakąskę, ale sprawa wymaga wyjaśnienia Spike.

W kwestii „Mein Kampf” warto trzymać się faktów historycznych i prawnych. Po II wojnie światowej prawa autorskie do tej książki posiadała Bawaria i przez 70 lat skutecznie blokowała jej wznawianie w Niemczech. Ten okres skończył się w 2015 r., gdy prawa autorskie wygasły. Od 2016 r. w Niemczech dostępne jest wyłącznie naukowe, krytyczne wydanie opracowane przez Instytut Historii Współczesnej w Monachium. To edycja opatrzona tysiącami przypisów i komentarzy historyków, których celem jest demontaż propagandy i pokazanie mechanizmów nazizmu jako materiał do badań i edukacji, nie promocji. Wiem, bo kilka lat temu dyskutowałem z pewnym historykiem niemieckim na tematy gospodarcze poruszane właśnie w "Mein Kampf". Możesz mi wierzyć lub nie, ale akurat w tej rozmowie na tematy gospodarcze, to ja byłem bardziej "nazistowski" niż pan doktor z Republiki Federalnej.

Poza tym rozpowszechnianie treści nazistowskich, propagowanie ideologii hitlerowskiej i symboliki nazistowskiej jest w Niemczech nadal przestępstwem a Niemcy dalej ślepo przestrzegają prawa, nawet ci AfD.

Łączenie więc współczesnej polityki Niemiec z realizacją tez z „Mein Kampf” nie ma żadnych podstaw w faktach historycznych ani prawnych.

spike

spike

28.01.2026 17:24

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Nie chcę się wcinać pomiędzy…

Kolego nie krępuj się, wcinaj się ile chcesz, to jest dyskusja.

Drogi @mjk, to co piszesz prawdą jest, ale prawo można omijać, tak się robi w Niemczech, nawet w Polsce ktoś przed laty wydał dzieło Adolfa, za Adolfa każdy Niemiec musiał je mieć.

Co do sedna, wydawnictwo, książka etc. nie mają tu znaczenia, znaczenie ma treść. Nie jestem historykiem, nawet specjalnym fanem, ale czasami oglądam dokumenty historyczne, w których są emitowane archiwalne przemówienia wujka Adolfa i jego świty, w których padają takie słowa jak o żelaznej miotle, czy Adolfa o podboju krajów Europy, poprzez ich uzależnienie gospodarcze od Niemiec, by potem je opanować, a tak się składa, że obecna polityka Niemiec, idealnie pasuje do jego tez, bo chyba nikt nie zaprzeczy, że UE to niemieckie narzędzie do realizacji ideologii IV Rzeszy.

Jako ciekawostka związana z obecną decyzją importu żywności, z tą sprzed IIWŚ, 
Po IWŚ, Niemcy były w poważnym kryzysie gospodarczym, bida aż piszczała, szczura nie było widać, więc władza wpadła na pomysł by , co ciekawe, też sprowadzać zboża z Brazylii, Argentyny, co wywołało potężne zamieszki, polała się krew, wtedy początkujący politycznie Hitler wykorzystał okazję, zaatakował rząd, Niemcy go poparli, otwarli mu drogę do władzy, widać podobieństwo?

HenrykH.

HenrykH.

28.01.2026 15:14

Przepraszam za pytanie.Czy Pan to rodzina Balcerowicza może? ""Bo każdy, kto obejmie władzę teraz, stanie przed trzema możliwościami:

  1. Ciąć wydatki - czyli uderzyć w wyborców.
  2. Podnosić podatki - czyli uderzyć w wyborców.
  3. Zadłużać się dalej - czyli wziąć na siebie winę za przyszły kryzys.

Nie ma czwartej drogi.

No Panie .Wypisz ,wymaluj L.Balcerowicz ,słynny "mroziciel"polskiej gospodarki .

Ekonomista, tfu przez takich znawców to słowo brzmi jak obelga.

mjk1

mjk1

28.01.2026 15:44

Dodane przez HenrykH. w odpowiedzi na Przepraszam za pytanie.Czy…

Przykro mi, ale nie mam żadnych związków z Leszkiem Balcerowiczem ani z jakąkolwiek szkołą ekonomiczną. Opisałem po prostu trzy mechanizmy, które wynikają z matematyki finansów publicznych, a nie z poglądów konkretnej osoby.

Jeżeli wydatki państwa są trwale wyższe niż dochody, to w dłuższym okresie możliwości są naprawdę tylko trzy:

- zmniejszyć wydatki,

- zwiększyć dochody,

- albo finansować różnicę długiem.

To nie jest „balcerowiczowskie”, tylko arytmetyczne. Tak działa każde przedsiębiorstwo i gospodarstwo domowe też.

 Bardzo chętnie jednak poznam inne rozwiązanie. Poważnie. Jeśli widzi Pan czwartą drogę, która pozwala utrzymać obecne wydatki państwa bez cięć, bez podnoszenia podatków i bez zwiększania zadłużenia - proszę ją opisać. Jestem otwarty na rzeczową dyskusję. 

Gdyby śledził Pan moje wcześniejsze wpisy, wiedziałby Pan, że cały czas piszę, że w systemie pieniądza dłużnego nie ma innego rozwiązania. NIE DA SIĘ!!!  Jeżeli jednak ma Pan inne rozwiązanie, chętnie się z nim zapoznam.

sake3

sake2020

28.01.2026 17:41

Nikt nie chce rządzić co stawia Tuska na pozycji ,,nie chcem ale muszem''? Zależność Tuska od obcych trzyma Tuska wcześniej jako lidera partii a teraz na stanowisku premiera tyle że nie za darmo,bo zbyt wiele w niego zainwestowano. Dostał nawet Niemca Bachmannna jako swego nadzorcę i doradcę.Bez względu na jakość rządzenia przez nieudolną i skłóconą ekipę on będzie trwał wchodząc w koalicję z Konfederacją co pozwoli na podzielenie się władzą i co ważne odpowiedzialnością. Utrzymanie państwa policyjnego zapobiegnie wszelkim formom protestu i niezadowolenia a winą za trudności i biedę oskarży się jak zwykle PiS. i będzie się działaczom tej partii urządzać pokazowe komisje, sądy, zatrzymania i aresztowania. Los się do was na NB usmiecha, Kaczyński w szpitalu

mjk1

mjk1

28.01.2026 18:16

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Nikt nie chce rządzić co…

Droga Danusiu. Mój tekst nie dotyczył teorii o zagranicznych wpływach ani bieżących sporów partyjnych, tylko bardzo konkretnej kwestii: finansów państwa!!!

Teza była prosta: dziś rządzenie nie jest polityczną nagrodą, tylko odpowiedzialnością za bardzo trudny budżet i dlatego żadna z partii opozycyjnych realnie nie dąży do przejęcia władzy, mimo że retorycznie o tym mówi.

W Twoim komentarzu nie ma odniesienia do tej kwestii. Nie ma propozycji, jak inaczej rozwiązać problem rosnących wydatków i długu. Jest za to szereg wątków pobocznych, które nie odpowiadają na pytanie: kto i jak miałby dziś rządzić inaczej, mierząc się z tymi samymi liczbami w budżecie?

Jeśli ktoś uważa, że PiS powinien przejąć władzę już teraz, to warto zapytać: jaki ma plan na finanse państwa w obecnej sytuacji? Bo to było sedno mojego wpisu.

Z całym szacunkiem, ale Twój komentarz, jak za każdym razem, ucieka w: „zależność od obcych”, „niemieckich nadzorców”, „państwo policyjne”, „komisje i aresztowania” a dziś dodałaś jeszcze zdrowie Kaczyńskiego.

To jest klasyczna zmiana tematu z poziomu ekonomii i arytmetyki na poziom emocji, spisku i tożsamości politycznej. Bo na poziomie budżetu bardzo trudno się ze mną  spierać, bez wchodzenia w niewygodne liczby.

sake3

sake2020

28.01.2026 19:50

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Droga Danusiu. Mój tekst nie…

Tytuł notki-,,Nikt nie chce wygrać. Polska polityka w czasach gdy władza stała się problemem''...Owszem ,polityka odgrywa tu rolę kluczową,nie da się o niej uciec bo to ona jest przyczyną obecnej kondycji Polski.Bezpodstawnie zarzuca mi pan jakieś fobie czy uprzedzenia uważając że poruszam wątki uboczne. Nie ja,po prostu podaję przyczynę,bo bez spojrzenia na politykę każda dyskusja sprowadzona tylko do poziomu ekonomii i arytmetyki będzie zwyczajnym biciem piany jak przez ostatnie pół roku i staniem w miejscu.Ja nie jestem ekonomistą i nie zamierzam się spierać,ale dziwię się jak można krytykować czy nazywać wynikiem emocji cudze zdanie tylko dlatego że jest inne i prezentuje inne spojrzenie? Przecież niestety mamy stale jakieś przykłady ,że własnie zależność od obcych wpływa i na nasza politykę i naszą ekonomię. Chocby ta pożyczka którą dziś Tusk tak zachwala a który tylko powiększy dług i jest niekorzystna. Pan w ogóle nie zauważa teraźniejszości uważając ją za spisek i emocje.

Imć Waszeć

Dark Regis

28.01.2026 18:25

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Nikt nie chce rządzić co…

Tak będzie. I uczciwie pisałem to już miesiąc po wyborach. Wasza metoda uprawiania polityki jest po prostu tak anachroniczna i nieżyciowa, a miejscami staje się takim przegięciem (piątka dla kota), że po prostu współcześnie jest całkowicie nieskuteczna. Nawet przeciwskuteczna (że użyję neologizmu). To już widać wyraźnie. Pytanie pojawiające się tu i ówdzie na tym małym forum jest więc jak najbardziej na miejscu - kto jest gwarantem stylu?
mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 178
Liczba wyświetleń: 255,088
Liczba komentarzy: 2,921

Ostatnie wpisy blogera

  • Cisza, która mówi więcej niż konferencje prasowe.
  • Ile kosztuje litr z węgla? Liczby, które zmieniają całą dyskusję.
  • Samochody na węgiel? Tak. Tylko że nie na benzynę.

Moje ostatnie komentarze

  • Droga Danusiu. Mój tekst nie dotyczył teorii o zagranicznych wpływach ani bieżących sporów partyjnych, tylko bardzo konkretnej kwestii: finansów państwa!!!Teza była prosta: dziś rządzenie nie jest…
  • Przykro mi, ale nie mam żadnych związków z Leszkiem Balcerowiczem ani z jakąkolwiek szkołą ekonomiczną. Opisałem po prostu trzy mechanizmy, które wynikają z matematyki finansów publicznych, a nie z…
  • Nie chcę się wcinać pomiędzy wódkę a zakąskę, ale sprawa wymaga wyjaśnienia Spike.W kwestii „Mein Kampf” warto trzymać się faktów historycznych i prawnych. Po II wojnie światowej prawa autorskie do…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • sake2020, Tytuł notki-,,Nikt nie chce wygrać. Polska polityka w czasach gdy władza stała się problemem''...Owszem ,polityka odgrywa tu rolę kluczową,nie da się o niej uciec bo to ona jest przyczyną obecnej…
  • Dark Regis, Tak będzie. I uczciwie pisałem to już miesiąc po wyborach. Wasza metoda uprawiania polityki jest po prostu tak anachroniczna i nieżyciowa, a miejscami staje się takim przegięciem (piątka dla kota),…
  • mjk1, Droga Danusiu. Mój tekst nie dotyczył teorii o zagranicznych wpływach ani bieżących sporów partyjnych, tylko bardzo konkretnej kwestii: finansów państwa!!!Teza była prosta: dziś rządzenie nie jest…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności